REKLAMA

Anthony Joshua - nowy typ sportowca

Potężny i zwinny. Wybuchowy, ale opanowany i precyzyjny. Anthony Joshua to ucieleśnienie współczesnego sportowca doskonałego. W rozmowie z MH wielki mistrz wagi ciężkiej zdradza, co sprawia, że kolejne zwycięstwa przychodzą mu z taką łatwością.

Anthony Joshua jest zmęczony. Nie będzie też przesady, gdy powiem, że wygląda na wyczerpanego. Zazwyczaj na maksa ożywiony i rozbawiony, dziś stonowany i lekko nieobecny. Mówi powoli. Wiemy, jak spędził ostatni tydzień, więc taki stan rzeczy jest bardziej niż oczywisty. Mistrz siedzi na tylnej kanapie Range Rovera i rozmawia z MH w drodze do północnego Londynu, aby wreszcie zaznać trochę zasłużonego odpoczynku. Ostatni tydzień spędził w Sheffield, gdzie zespół specjalistów, trenerów i sparingpartnerów wyciskał z niego 110%, miażdżąc ciało i umysł. Wszystko, rzekomo, dla jego dobra.

Wszyscy tam chcą, aby Anthony każdego dnia stawał się mocniejszą wersją samego siebie. Rozmawiamy z nim podczas 12-tygodniowego okresu przygotowawczego bezpośrednio przed walką z Jarrellem Millerem. (Gdy piszę te słowa, wiemy już, że Jarrell Miller został złapany na dopingu, a 1 czerwca z Joshuą będzie walczył Andy Ruiz Junior). Wszystkie pasy mistrzowskie Joshuy – IBF, IBO, WBA i WBO - leżą na stole. Z drugiej strony wypłata też robi wrażenie, bo mówi się o aż 19 milionach funtów.

Pojedynek w Madison Square Garden to debiut AJ (jako profesjonalnego boksera) na zagranicznym ringu. Stawka nigdy nie była wyższa. Dobrą wiadomością dla wszystkich fanów Anthony’ego jest to, że kiedy zaczyna pracę na tak wysokich obrotach, niczego nie zostawia przypadkowi. Obóz treningowy Joshuy tworzy wojownika kompletnego – to trochę jak zmiana doskonałego bolidu F1 w rakietę, którą Elon Musk z radością wysłałby w kosmos. Joshua imponuje formą przez cały rok. To nie pierwszy raz, gdy na fotach dla MH ma bicepsy szersze niż czaszka dorosłego faceta. To nie przypadek i zwycięstwo na genetycznej loterii. To – przede wszystkim – efekt podejścia tego zawodnika do treningu.

„Nie chcę schodzić ze szczytu, bo potem [po walce] może się okazać, że ponowna wspinaczka jest zbyt ciężka – wyjaśnia Anthony. – Kiedy rezygnujesz z treningów i nie jesz właściwie, to staczasz się na sam dół tej góry i zaczynasz kopać sobie grób. Nawet gdy nie trenuję, odżywiam się prawidłowo, dbam o nawodnienie i odpowiednią regenerację. Tak po prostu trzeba”. Profesjonalne podejście do tematu sprawia, że Joshua jest prawdziwą awangardą wagi ciężkiej. Elitarnym sportowcem, który zmienił ciało w broń. Jest silny i szybki. Ogromny, ale nadal zwinny. Wybuchowy, ale piekielnie precyzyjny. Niezwykle zdyscyplinowany i zahartowany.

„Nigdy nie będzie tak, że po walce pójdę na kebab - mówi. - Staram się podchodzić do tego holistycznie. Nie chodzi tylko o walkę. To styl życia. Chodzi o życie według pewnych zasad. Jasne, cheat meale to jego część – wszyscy lubimy słodycze – ale przez większość czasu bazuję wyłącznie na naturalnych, nieprzetworzonych produktach. Nawet gdy nie mam przed sobą wizji zbliżającej się walki. Chodzi o to, aby po prostu o siebie dbać”.

REKLAMA

REKLAMA

Ukochany proces

Tak bardzo przywykliśmy do wszechobecnej mody na wellness, że prawie nie dziwi nas, gdy widzimy podobne podejście w przypadku zawodowego pięściarza, który jeszcze nigdy nie został pokonany na zawodowych ringach. Zwłaszcza w kategorii, gdzie rozmiar jest wszystkim, a masa równa się siła. Nie trzeba szukać daleko – również niepokonany do tej pory Tyson Fury ukrywa swój sześciopak za absorbującą ciosy warstwą tłuszczu. O zupełnie inny stan widocznej dla oka formy dba od dawna ten sam człowiek – trener Jamie Reynolds.

„Anthony to najbardziej zdeterminowany sportowiec, z którym miałem okazję pracować – mówi. – Słucha, obserwuje, wyciąga wnioski. Niezależnie od tego, czy lada moment walczy z Kliczką, czy dopiero rozpoczyna przygotowania, zawsze pracuje na tym samym poziomie. To profesjonalista, który nie robi przerw. Skupia się na szerszym obrazie; trenuje i dba o swoje zdrowie nie tylko dla sukcesów w karierze. Również dlatego, kiedy nadchodzi czas na wielką walkę, nie mówi: »Dobra, bierzemy się za to na poważnie«. Jest gotowy”.

To lekcja od mistrza dla każdego zmotywowanego trenującego: osiągnięcie wymarzonej sylwetki to tylko jeden z etapów. Prawdziwy sprawdzian to to, czy potrafisz utrzymać ją latami. AJ robi to, spędzając na trenowaniu sześć godzin dziennie pięć dni w tygodniu. Siła, szybkość, wytrzymałość, stabilność, technika. Na wszystko jest czas i miejsce. Nie miej skojarzeń z Rockym pijącym surowe jajka (ogromny szacun dla tego klasyka!). Rutynowa sesja treningowa Joshuy to mieszanka ćwiczeń, które sam już kiedyś prawdopodobnie robiłeś. Używa sztang, hantli, kettlebelli, gum oporowych i TRX-ów w bardzo różnych zakresach powtórzeń. Podczas rozgrzewki i sesji mobility również torturuje spięte mięśnie wałkami do masażu.

„Ludzie oglądają »Rocky’ego« albo »Creeda« i myślą, że Joshua też biega z prędkością światła, sieka drewno i uderza w oponę młotem – mówi Reynolds. – To nie tak. Anthony jest nowoczesnym sportowcem, jego podejście wyróżnia go spośród innych bokserów. To, jak trenuje, jak je, regeneruje się i dba o psychikę, to po prostu najwyższa jakość sprawdzonych rozwiązań w treningu sportowca”.

Poza ringiem

Boks to stara dyscyplina. Być może dlatego nie powinno dziwić, że – mimo imponujących ilości gotówki, która otacza ją z każdej strony – zawodowy świat boksu był dość oporny, jeśli chodzi o przyjmowanie najnowszych doniesień badaczy nad sportem. „Boks został trochę w tyle” – mówi Reynolds. Podkreśla, że piłka nożna, koszykówka i futbol amerykański od dawna pompowały w rozwój zawodników ogromne środki. W porównaniu do nich pięściarstwo wypada blado. Ale, zdaniem Reynoldsa, tę wadę Joshua już dawno przekuł w zaletę.

„Anthony jest bardzo inteligentnym facetem i sportowcem. Nie zamyka się na boks, czerpie z innych sportów, podgląda i inspiruje się. Kontaktuje się z innymi atletami, aby dowiedzieć się, jak trenują. Gdy interesują go sposoby na polepszenie regeneracji, szuka odpowiedzi na pytania: »Jak regenerują się najlepsi sportowcy na świecie? Jakie są najlepsze dostępne sposoby na odzyskiwanie sił? Jak koszykarz o podobnych wymiarach jest w stanie poruszać się z taką szybkością i zachować tak dużą siłę? Czy jest coś, co mogę włączyć do swojej rutyny?«”.

Kwestionowanie tradycyjnych, nierzadko siermiężnych metod treningowych nie zawsze było dla Anthony’ego łaskawe. Wielu zarzucało, że jego sylwetka to nie efekt uboczny doskonałego przygotowania, ale dużej próżności. Już jakiś czas temu Tyson Fury nazwał Joshuę „szalonym, napompowanym ciężarowcem na sterydach”. Co na to AJ? Czy wierzy, że istnieje związek między imponującą sylwetką a jego niesamowitym rekordem? Czy można w końcu oceniać książkę po okładce? Odpowiedź nie jest oczywista.

„W pewnym sensie wierzę, że tak. Jeśli chodzi o anatomię, to rozmiar mięśni zawsze pokaże ci, czy dana osoba jest lepiej wytrenowana, co zazwyczaj przekłada się na siłę i wytrzymałość. Z drugiej strony, to nie zawody kulturystyczne, tylko walka. Liczy się całe mnóstwo czynników. Ile serca włoży w pojedynek? Ile determinacji? Tych rzeczy nie da się zmierzyć. Mierzy się je dopiero w ringu. To one mogą przeważyć twoje mięśnie brzucha, duże barki i bicepsy. Zawodnik, który zostawi w ringu całe serce, to zawodnik, którego trzeba się obawiać” – kończy. Joshua jest jednym z nich. Przynajmniej dla tych, którzy mają pecha i mierzą się z nim podczas walki w rękawicach.

Od czasu gdy w 2013 roku Emanuele Leo został powalony prawym sierpowym, Joshua wygrał wszystkie ze swoich 22 profesjonalnych walk i tylko Nowozelandczyk Joseph Parker wytrzymał z nim w ringu przez cały regulaminowy czas. Nawet mimo podanego im na tacy imponującegp rekordu, AJ wciąż ma wielu krytyków. Tych, którzy kwestionują doskonałą sylwetkę. „Purystów”, którzy zarzucają mu brak bokserskiego rozmachu. Cyników w fotelach, którzy twierdzą, że jego kariera jest wolna od skazy, ponieważ starannie unikał wielkich zagrożeń dla swoich mistrzowskich pasów. Narzekają, że wciąż nie walczył z Furym. Że nadal ma przed sobą pojedynek z Deontayem Wilderem (którego pas WBC uczyniłby Joshuę absolutnie niekwestionowanym mistrzem). Samego AJ-a słowa krytyki nie ranią. Nie ignoruje ich, nie stara się o nich zapomnieć. On po prostu to lubi.

REKLAMA

Nadchodzi burza

Kiedy Anthony Joshua wchodzi do pomieszczenia – nieważne, czy jest to arena sportowa, czy plan zdjęciowy, na którym robimy zdjęcia do okładki najnowszego Men’s Health – zwraca uwagę wszystkich. To nie tylko kwestia imponującej postury (133 kg robi swoje), chociaż ta na pewno pomaga. Chodzi o jego osobowość. Atmosferę, którą przemienia, gdy tylko pojawi się wśród ludzi. Jego głośny i niski śmiech. Wszyscy obecni garną się do niego niczym kosmiczny pył krążący wokół Słońca.

Trudno dostrzec tę szczególną cechę mistrza, gdy widzi się go w ringu z wielką życzliwością okładającego pięściami jakiegoś biedaka. Teraz wszyscy zgromadzeni śmieją się z jego żartów, czują niesamowity luz. Jak on to robi? Jak i kiedy następuje transformacja z dobrego kumpla, kochającego syna w całkowicie zimnego zabijakę?

„Nie muszę być zły, aby dobrze walczyć. Chcę skrzywdzić przeciwnika. Oczywiście, że chcę go skrzywdzić, to pewne. Oni też są tam, aby zrobić mi krzywdę. Taka praca. Ale to nigdy nie jest osobiste. To kontrolowana agresja. Twoim celem jest po prostu jak najszybsze powalenie osoby, która zdecydowała się z Tobą walczyć” – trzeźwo ocenia mistrz Co jednak, gdy przemoc wymknie się spod kontroli? Większość z nas, widząc kogoś ledwo stojącego na nogach, instynktownie próbowałaby go łapać, a nie zmiażdżyć go ciosami i powalić na deski, aby chwilę później wznieść ręce w geście zwycięstwa. Cóż, chyba większość. Jak stale szlifowana umiejętność tak szybkiego i skutecznego wysłania drugiego człowieka na przymusowe oględziny w szpitalu ma się do codziennego życia?

„Spędzamy dużo czasu, dając upust swojej agresji – śmieje się Joshua. – Miałeś zły dzień? Niektórzy ludzie mają ochotę uderzyć w ścianę lub rzucać przedmiotami. Ale my każdego dnia ćwiczymy walkę. Kiedy jesteśmy już poza siłownią to wszystko, co nas interesuje, to wyluzować. Naprawdę nie ma się ochoty na włóczenie się po mieście i pytanie przechodniów, czy mają jakiś problem”.

Łagodne usposobienie Joshuy poza ringiem to jedna z jego cech charakterystycznych. Ale nie jest to cecha wrodzona. Znamy przeszłość Anthony’ego na ulicach Watford, pamiętamy o wyrokach za narkotyki oraz dwóch tygodniach w więzieniu w Reading, które groziły wysłaniem go na mniej chwalebną ścieżkę przemocy. Zdecydowanie innej niż ta, która doprowadziła go do złotego medalu na olimpiadzie i szansy, aby stać się jednym z najlepszych bokserów wagi ciężkiej wszech czasów. Podczas podróży po to miano przeszkód pojawi się jeszcze kilka. Na pierwszy ogień pójdzie już niebawem Andy Ruiz Junior.

Jeśli wszystko odbędzie się zgodnie z planem Joshuy (a większość ekspertów jest zgodna, że tak właśnie będzie), następni w kolejce do obsłużenia będą Fury i Wilder, jeśli tylko uda się uzgodnić kwestie finansowe. Żadna z tych relatywnie sporych przeszkód nie wydaje się jednak zniechęcać Anthony’ego, który właśnie dodał kolejną broń do swojego stale rozwijającego się arsenału specjalistów – psychologa.

AJ zapewnia, że praca z nim przynosi bardzo dobre efekty. „Okazało się to bardzo przydatne. Chodzi o zrozumienie sytuacji, klarowną wizję. Jedną rzeczą jest rozumienie matematyki lub fizyki, ale jeśli nie rozumiesz, jak działa Twój umysł lub nie potrafisz kontrolować siebie w pewnych sytuacjach, to nigdy nie zostaniesz mistrzem. Najpierw musisz zostać mistrzem siebie, potem mistrzem matematyki i fizyki. Trening umysłu jest równie ważny, co trening ciała”. Jeśli stanie się niemal niemożliwe i Joshua przegra zbliżający się pojedynek z Ruizem, wróżymy mu wspaniałą karierę infl uencera na Instagramie. Lubi ciekawe metafory i analogie. Mówi o słońcu i deszczu, dobrych i złych czasach. O spokojnym tempie oddychania żółwi i tym, jak przyczynia się to do ich długiego życia.

Często nawiązuje do lwów. Poucza też o związku między kontrolowaniem własnego oddechu a kontrolowaniem własnych emocji. „Jeśli możesz, połóż się na plecach, wnętrze dłoni skieruj do góry, w cichej przestrzeni, i po prostu oddychaj przez pięć minut – sugeruje. – To pięć minut z początku będzie jak wieczność. Nie musisz nigdzie wyjeżdżać, aby wyluzować jak na wakacjach. Poświęć na to pięć, a nawet trzy minuty. Po prostu głęboko oddychaj. Kontroluj swój oddech. Zobaczysz, że zwykłe oddychanie może dać ci relaks i odpoczynek”. Ta subtelna rada wyraźnie kontrastuje z posturą człowieka, który właśnie ją daje. Ciężko wyobrazić sobie Lennoxa Lewisa, Evandera Holyfielda czy Mike’a Tysona mówiących o jodze i żółwiach. Ale to właśnie czyni Joshuę jedynym w swoim rodzaju.

Anthony Joshua nie jest wielkim mistrzem z przeszłości – jest mistrzem naszych czasów. To nowy, kompletny sportowiec, który jest gotowy, aby pisać historię na kartach zupełnie nowej ery boksu. „Jest czas, gdy drzewa kwitną. Jest czas, gdy są nagie. Spróbuję wyjść tam [do walki] i pokazać, jak dobrze wszystko się układa, gdy kwitniesz” – kończy Anthony.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA