Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Zupki w proszku: nabici w torebkę

Myślisz, że oszczędzasz czas, jedząc zupy w proszku? Wolne żarty - nikt nie jest aż tak zajęty. Pokażemy Ci, jak w krótkim czasie zrobić prawdziwą zupę, o niebo zdrowszą od chemicznej papki z torebki, która - uwaga! - może być groźna dla Twojego zdrowia.

I Herkules d..., gdy w domu nie czeka prawdziwa zupa (fot. Wiesław Jurewicz)
Trzymając się obliczeń naukowców, wychodzi na to, że najwięcej czasu w naszym życiu poświęcamy na sen, czyli regenerację organizmu, a w drugiej kolejności na jego napędzanie, czyli przygotowanie i jedzenie posiłków. Ponieważ każdy lubi sobie pospać, więc decyzja, gdzie trochę więcej czasu wygospodarować dla siebie, jest prosta - nie bawić się w kucharza i jeść gotowce.

Jedzący zupy przyjmują dziennie mniej kalorii. Mózg otrzymuje sygnał o częściowej sytości i jemy mniej przy głównym daniu.

Błąd. Niezliczone gorące kubki, zupki instant, zupki chińskie, tajskie, złote kurczaki, sery w ziołach itp., które królują nie tylko podczas biurowych lunchów, ale i domowych obiadów, są tylko i wyłącznie marną namiastką jedzenia.

"Sproszkowana żywność daje wprawdzie krótkotrwałe uczucie sytości i rozgrzania, ale jest to próba oszukania własnego organizmu, który dostaje od niej znikome wartości odżywcze i, tak czy owak, musi się o nie upomnieć" - mówi dietetyk i ekspert Men's Health dr Marek Szołtysik z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Ten grzech zaniechania odbija się nie tylko na naszym smaku, ale też na naszej kieszeni. Rynek tzw. convenient food, czyli "wygodnej żywności" w Polsce rozwija się lawinowo, co oznacza, że z roku na rok kupujemy jej więcej i więcej na nią wydajemy. Ze statystyk wynika, że regularnie, czyli przynajmniej raz w tygodniu ląduje ona w żołądku już co trzeciego Polaka. Co ciekawe, większość tych, którzy dają się nabić w torebkę, to młodzi mężczyźni.

Dlaczego faszerujesz się proszkiem?

Nawet na stronie Knorra (tak, tak!) znajdujemy zachętę do jedzenia zup gotowanych w domu i sięgania po te w proszku tylko wtedy, gdy nie mamy czasu. Jednak przeglądając internetowe fora poświęcone studenckiemu menu, można odnieść wrażenie, że studenci to najbardziej zapracowani ludzie na kuli ziemskiej - sztuczna żywność jest podstawą ich kuchni. Też byliśmy na studiach i jakoś nie chce się nam, bez obrazy, wierzyć w to zapracowanie.

Więc co decyduje o wyborze proszku zamiast jedzenia: kasa, lenistwo czy niewiedza? Faktycznie oszczędność pieniędzy jest żadna, ponieważ ugotowaną zupę możesz przechowywać w lodówce nawet kilka dni, a będzie kosztować niewiele więcej. Na lenistwo też mamy sposób, bo z naszymi przepisami szybkie zupy w zasadzie gotują się same, a ewentualne luki w wiedzy wypełni ten artykuł.

Co tracisz, nie jedząc domowych zup

Mgr Urszula Pierchała, dietetyk w gabinecie medycznym Zusanli w Warszawie twierdzi, że "podczas gotowania uwalniają się znaczne ilości składników zawartych w warzywach lub mięsie, z których przyrządzamy zupę. To jest idealny sposób przygotowania i łatwego przyswojenia ich przez układ trawienny". Zobacz więc, z czego rezygnujesz, zalewając wrzątkiem proszek z torebki.

zupa instant Wiesław Jurewicz
W ugotowanej w domu zupie z warzywami znajdziesz potas, który reguluje ciśnienie krwi, fosfor i wapń budujące kości i zęby oraz niezbędne dawki żelaza, magnezu, fluoru, witaminy E, beta-karotenu, kwasów organicznych oraz błonnika przyspieszającego trawienie. Gdy jesz zupę ugotowaną na wywarze z mięsa, otrzymasz dodatkowo kolagen, białko i tłuszcz, który umożliwi Twojemu organizmowi przyswojenie dodatkowo witamin A, D, E, K.

 

Takich korzyści nie przyniesie Ci żadna zupka z torebki:
Por
Reguluje poziom cukru we krwi, obniża poziom złego cholesterolu
Seler
Odchudza, zwalcza ból, polepsza pracę serca, nerek i wzmacnia odporność
Marchewka
Zapobiega chorobom oczu, poprawia wzrok, wspomaga wątrobę i chroni przed miażdżycą
Cebula
Wzmacnia układ odpornościowy, służy oczom, poprawia wygląd włosów i paznokci
Pietruszka
Oczyszcza krew, poprawia trawienie, wspiera proces regeneracji organizmu
Kapusta
Wspiera Twoje ciało w walce z nowotworami, trądzikiem i migrenami

 

To wszystko znajdziesz w jednym talerzu normalnej zupy. Gdyby oceniać na skali wartość odżywczą domowej zupy i zupy w proszku, to ta pierwsza bliska jest 100, a ta druga bliższa 0.

Częste jedzenie glutaminianu sodu może uzależniać od tego tzw. piątego smaku. Plus: zaczynasz mniej solić. Minus: jesz więcej sodu.

Prawdy i mity o proszku do jedzenia

Nie jesteśmy fanami zupek w proszku, bo, w mniejszym lub większym stopniu, dokonują zamachu na nasze kubki smakowe i z domową zupą nie mogą się równać. Jednak w dyskusjach w sieci krąży tyle gwałtownych komentarzy za i przeciw nim, że postanowiliśmy sprawdzić wiarygodność tych sądów. Oto 5 poglądów pod mikroskopem specjalistów.

 1.


Jedzenie wysoko przetworzonej żywności, w tym zupek w proszku, źle działa na cerę

Tak, wśród dermatologów w tej kwestii panuje pełna zgoda. Większość tych produktów zawiera przeróżne barwniki, aromaty, konserwanty, emulgatory czy polepszacze smaku, których trawienie powoduje wytwarzanie się dużej ilości toksyn. Nasz organizm próbuje je z siebie wydalić, między innymi przez skórę, co oznacza zwiększoną pracę gruczołów łojowych. Osoby ze skłonnością do trądziku powinny odstawić sproszkowane posiłki.

 2.


Sproszkowana żywność ma więcej konserwantów

Niekoniecznie. Wbrew pozorom produkty w proszku zawierają ich mniej, niż się powszechnie sądzi. Na przykład, unijne prawo od dawna zakazuje dodawania konserwantów do zup w torebkach i obecna technologia szczelnego pakowania pozwala na dłuższy termin przydatności do spożycia bez ich używania.

 3.

 
Produkty w proszku są sztucznie barwione

To wynika z procesu produkcji - suszenie sprawia, że produkty tracą swój naturalny kolor. Aby przywrócić im apetyczny wygląd, koloruje się je najczęściej barwnikami naturalnie występującymi w roślinach. Np. Knorr w swoich zupach używa karmelu, czyli cukru poddanego termicznej obróbce. Barwniki te uznawane są za nieszkodliwe. Natomiast sproszkowane desery zawierają barwniki chemiczne, które mogą uczulać co wrażliwszych.

 4.


Sproszkowana żywność ma mało witamin

Nie może się równać z naturalną żywnością, ale oddajmy sprawiedliwość- to zależy. Większość witamin znika podczas suszenia- zwłaszcza witaminy z grupy B i witamina C - ale już taka metoda suszenia jak liofilizacja pozwala zachować ich część. Poza tym niektórzy producenci wzbogacają swoje produkty o dodatkowe porcje witamin i soli mineralnych.

 5.


Składniki oznaczone literą E są niebezpieczne dla zdrowia

Mit. Tym symbolem oznacza się także np. kurkumę czy ryboflawinę - naturalne barwniki występujące w przyrodzie, albo na przykład witaminy, lecytynę lub zwykły kwasek cytrynowy. Naukowcy mają jednak swoje czarne typy. Oto przykładowo koleżka z numerem E 320, czyli butylohydroksyanizol (BHA), syntetycznie produkowany przeciwutleniacz. Istnieją poważne podejrzenia, że w dużych dawkach zaburza pracę wątroby, rozwija wrzody dwunastnicy i jeszcze, drań, odkłada się w organizmie. Jedna dawka Ci nie zaszkodzi, ale lepiej ograniczać częste spożywanie. To samo z E 321 (BHT).

Weź lupę i przyjrzyj się etykiecie

Poznaj trzech kumpli z opakowania i zastanów się, czy chcesz ciągnąć tę znajomość:

• Glutaminian sodu, zwany piątym smakiem, to główny polepszacz smaku stosowany w przetworzonej żywności. Bać się go czy nie? Naukowcy się wciąż spierają. W Azji wyciąg z listownicy japońskiej - morskiego wodorostu był stosowany od stuleci, w celu wzmacniania smaku i aromatu potraw. W 1908 roku został chemicznie wyizolowany i od tego czasu zaczął robić światową karierę. Teraz produkuje się go rocznie 400 000 ton. Pod numerem E 621 widnieje na etykietkach konserw mięsnych, wędlin, sosów, kostek bulionowych i zup w proszku.

zupa instant fot. dourleak 2015/shutterstock

Na biwaku, w górach, w lesie kubek zupy z proszku na pewno Cię rozgrzeje, ale w domu nie grzesz przeciwko zdrowiu i smakowi.

Glutaminian sodu oskarżano go o powodowanie "syndromu chińskiej restauracji", czyli bólu głowy, palpitacji serca, uczucia niepokoju, ale nowsze badania nie potwierdziły tych podejrzeń. Wątpliwości jednak zostały. Naukowcy z Zakładu Fizjologii AWF w Warszawie twierdzą, że nawet małe jego ilości w pożywieniu mają zły wpływ na przewodnictwo nerwowo-mięśniowe, a badacze z University of North Carolina przekonują, że naraża na nadwagę.

Jest raczej pewne, że sód w nim zawarty szkodzi nadciśnieniowcom, a Federacja Konsumentów odradza jego częste spożywanie. Jak ze wszystkim, lepiej nie przesadzać. Naukowcy twierdzą jednak, że częste jedzenie glutaminianu sodu może uzależniać od "piątego smaku". Plusem jest, że zaczynasz mniej solić; minusem, że jesz więcej sodu.

• Inozynian disodowy - naturalny polepszacz smaku. Otrzymywany z ekstraktu mięs, ryb lub z fermentacji cukru. Często zawiera glutaminian sodu, ale ma od niego silniejsze działanie. Zaliczany do substancji nieszkodliwych, ale bezpieczna dawka do spożycia nie została podana. Nie dla dzieci do 12. roku życia i osób z kamicą nerkową.

• Guanylan disodowy - syntetyczny polepszacz smaku. Jest około 10-20 razy silniejszy od glutaminianu sodu (więcej o nim na następnej stronie). Uważany za substancję nieszkodliwą. Spożyty w nadmiernych ilościach (choć nie ustalono granicy spożycia w ciągu doby) powoduje bóle głowy, a u dzieci problemy gastryczne.

Zdrowie i smak w 15 minut

Poniżej przedstawiamy oryginały trzech zup, które producenci sztucznej żywności próbują bezskutecznie podrobić. Ich podstawowym składnikiem jest bulion, zwany także bardziej swojsko rosołem, który możesz zawczasu przygotować w większej ilości i przechowywać w zamrażalniku. Od niego zacznijmy lekcję gotowania zup błyskawicznych z prawdziwego zdarzenia.

Zdrowy superwywar do wszystkich zup i sosów

Do największego garnka włóż mięso rosołowe z kurczaka i szponder wołowy - zalej zimną wodą. Gotuj na małym ogniu ok. 2 godzin i regularnie zdejmuj cedzakiem szumowinę (to ten "kożuch", który pojawia się na wierzchu). Umyj włoszczyznę (kupisz gotową porcję w każdym warzywniaku) i wrzuć do garnka (oprócz kapusty), gdy szumowina przestanie wypływać.

Opiecz na palniku cebulę w łupinie - dorzuć do wywaru. Dodaj liść laurowy i 5 ziaren ziela angielskiego. Gdy mięso zmięknie, posól. Na 10 minut przed końcem gotowania dodaj kapustę i 10 ziaren pieprzu. Odcedź rosół z mięsa, warzyw i przypraw. Schłodź w lodówce - na górze utworzy się warstwa tłuszczu, zdejmij ją delikatnie, jeśli nie chcesz, aby Twoje zupy i sosy były zbyt tłuste. Przelej ochłodzony bulion do mniejszych pojemników i wstaw do zamrażalnika.

Dobra na odchudzanie


Tego potrzebujesz:

• 2 piersi kurczaka

• 3 łodygi selera

• czarny pieprz, sól

• 2 ząbki czosnku

• 1 puszka pomidorów

• 1/2 kieliszka białego wina

• 1 litr bulionu

• 3 marchewki

Tak to zrobisz:

Obsmaż kostki mięsa, posiekany seler i marchewki. Dodaj rozgnieciony czosnek. Wlej bulion, pomidory, wino i gotuj 15 minut. Dopraw.

Dobra na serce


Tego potrzebujesz: 

• 1 brokuł (mogą być mrożone)

• 1 cebula

• serek topiony

• 500 ml bulionu

• 2 ziemniaki

• 1 łyżka masła

• 1 łyżka oleju

Tak to zrobisz:

Obierz i drobno posiekaj nogę brokuła, cebulę i ziemniaki. Rozgrzej tłuszcz, wrzuć warzywa, przykryj folią i duś. Wlej bulion, dorzuć różyczki i serek. Zagotuj i zmiksuj.

Dobra na odporność



Tego potrzebujesz:

• 1 dynia

• 2 cebule

• 500 ml bulionu

• 50 ml śmietany 12%

• 1 cytryna

• szczypta soli, cukru i pieprzu

• 1 łyżka oleju

Tak to zrobisz:

Miąższ z dyni pokrój w kostkę, posiekaj cebulę i duś kilka minut. Wlej bulion, gotuj 15 min. Zmiksuj całość ze śmietaną, zagotuj, dodaj sok z cytryny i dopraw.

MH 10/2010

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij