Sznycel wiedeński - klasyk z cielęciny

Nie wolno go mylić ze sznyclem po wiedeńsku, bo ten może być ze schabu, a nazwa sznycel wiedeński jest zastrzeżona wyłącznie dla cielęciny. Powiedzmy sobie jasno: Viener Schnitzel to sznyclowy wzór z Sevres wszystkich panierowanych kotletów.

Sznycel wiedeński Shutterstock.com
Kulinarny król Austrii i jego dworzanie nieprzychylnie patrzą na złe języki, rozpowiadające, że oryginalny przepis został zawinięty Włochom przez austriackich kucharzy i lekko zmodyfikowany dodatkiem masła i mąki zamiast parmezanu i oliwy. W rodzimej Lombardii to danie nazywało się cotoletta alla milanese i właśnie tam spróbował go austriacki feldmarszałek Radetzky, który zawiózł recepturę do domu. Jakby nie wyglądała prawda sznycel wiedeński jest teraz dumą Austrii i cały świat właśnie z nią go kojarzy. W samej Austrii pracuje nawet pełną parą urząd kontroli, Aufsichtsbehörde, sprawdzający, czy Wiener Schnitzel w restauracjach jest przygotowywany zgodnie z regułami sztuki i czy na pewno z cielęciny. Nasz w MH na pewno jest.

REKLAMA

Składniki (na 4 osoby):

  • 4 kotlety cielęce z udźca 150 do 180 g
  • 2 jajka
  • 100 g mąki typu T550
  • 100 g bułki tartej
  • Sól, pieprz
  • Spora ilość masła klarowanego
  • Plasterki cytryny do dekoracji

Sposób przygotowania:

  1. Oczyść kotlety z błon i zrób na każdym jedno lekkie nacięcie z brzegu ok. 1,5 cm (w ten sposób nie będą się zawijać do góry podczas smażenia). Ułóż je na desce, przykryj folią spożywczą i rozbij tłuczkiem – solidnie, ale uważając, by nie zrobić dziur w mięsie. Kotlety mają być cienkie, powiedzmy 3-4 mm grubości – to nie jest nasz solidny schabowy. Dopraw solą i pieprzem z obu stron.
  2. Przygotuj 2 płaskie talerze i 1 głęboki. Na pierwszy wysyp mąkę, na drugi bułkę tartą, a w głębokim talerzu rozbełtaj widelcem wbite jajka.
  3. Obtocz kotlety z obu stron najpierw w mące, potem w jajkach, upewniając się, że są dobrze nasączone, a następnie w bułce tartej, delikatnie dociskając ją do mięsa grzbietem widelca.
  4. Na jednej dużej patelni (lub 2 średnich) rozpuść tyle masła klarowanego, aby kotlety "pływały" w nim (masło klarowane nada kotletom charakterystycznego orzechowego posmaku, ale jeżeli nie masz, użyj oleju z 2 łyżkami zwykłego masła). Tłuszcz musi być wystarczająco gorący – wrzuć do niego kilka okruchów bułki tartej, jeżeli się zapieni i skwierczy, jest ok.
  5. Teraz delikatnie, żeby się nie poparzyć gorącym tłuszczem, wyłóż na patelnie kotlety. Smaż 2 minuty i obróć na drugą stronę łopatką (nie nakłuwaj widelcem – monarcha bardzo tego nie lubi, zresztą, kto lubi?) i smaż kolejne 2 minuty na złoto. Przełóż je na papierowy ręcznik, drugi połóż na wierzch i lekko dociśnij ręką, by odsączyć tłuszcz. Wyłóż kotlety na talerze i udekoruj plasterkiem cytryny (w naszych knajpach walą na wierzch jajko sadzone, ale ty robisz oryginał, więc zapomnij). Podawaj z ziemniakami z wody posypanymi posiekaną natką pietruszki lub zimną sałatką ziemniaczaną skropioną sokiem z cytryny. No, to hołd złożony, teraz pora na królewską ucztę.

SPRAWDŹ TEŻ INNE PERŁY KUCHNI EUROPEJSKIEJ: 
1. Wołowina po burgundzku
2. Ćevapčići
3. Pilaf

Zobacz również:
Sprawność to nie tylko siła, ale też nie tylko gibkość. Dopiero połączenie tych dwóch elementów sprawi, że będziesz mógł o sobie powiedzieć: jestem w dobrej formie.
ZOBACZ WIĘCEJ

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA