REKLAMA

Ryby i zawartość omega-3. Które warto kupować?

Nie tylko w Święta powinieneś się napakowywać kwasami omega-3 aż po same uszy. Oprócz smaku, to właśnie one są największym rybnym skarbem.

ryby Shutterstock.com
Shutterstock.com
Jak to się dzieje, że spośród setek różnych ryb na nasze stoły podczas świąt zawsze trafia karp, pozostaje tajemnicą. Fakt, że w kilku wariantach – w galarecie, gotowany, smażony, pieczony – ale jednak. Może pora włączyć się w planowanie świątecznego menu, zanim nas na śmierć zakarpiują. Oto więc kilka zamienników.

Ryby mają oczywiście pełno świetnego białka oraz całe bogactwo witamin i minerałów, ale naszym, poszukiwanym świętym Graalem są kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3. (Pamiętaj, żeby przygotowywać je w temperaturze nie większe niż 180 stopni Celsjusza!). Nic w naturze ich nie dostarcza w takiej ilości i trudno znaleźć w naszym ciele organ, któremu nie robią dobrze. Zaczynając od serca i układu krążenia, przez mózg, układ nerwowy, stawy, kości, na antyrakowym działaniu kończąc. 

Ryby z dużą zawartością kwasów omega-3

Na pierwszym miejscu mamy łososia, rekordzistę pod względem zawartości omega-3, bo aż 1,8 g/100 g.

Zawsze warto sięgnąć po śledzia i jego 1,2 g omega-3, pstrąga (słodkowodnego potentata w zasobach omega-3) z 1 gramem oraz tuńczyka.

Nieźle też wyglądają (i smakują): sandacz, dorsz i leszcz, choć ten ostatni jest nieco ościsty.

(Sprawdź też: Jedzenie na wieczór, IIFYM, cheat meal, śniadania i wiele innych. Oto cała prawda o zdrowym odchudaniu.)

Jedną z fajniejszych rzeczy w przygotowaniu ryb jest fakt, że nie domagają się one nadmiaru przypraw – sama sól, świeżo zmielony pieprz i cytryna będą wystarczające. Już tylko za tę skromność ryby warte są naszej miłości i szacunku.

Chcesz bardziej zaszaleć? Oto przepis na swojsko brzmiącego lucjana a la Veracruz.

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA