REKLAMA

Nie daj się oszukać w sklepie!

To, że coś apetycznie wygląda, pięknie pachnie i dobrze smakuje, nie musi oznaczać, że jest zdrowe. Dziś, gdy wszystko jest szczelnie zapakowane w folię, musisz się nauczyć czytać etykiety i  poznać triki, którymi producenci żywności próbują nas oszukiwać.

Lukas Zarebinski (Rodale Images)
Wszechobecne barwniki spożywcze wprowadzają nas w błąd, bo w naturze to przecież właśnie po kolorze odróżniasz dojrzałe owoce od niedojrzałych, świeże jedzenie od starego etc. Poza tym brytyjscy uczeni podejrzewają je o wywoływanie ADHD u dzieci. (fot. Lukas Zarebinski)
Zamiast niej obowiązuje coś takiego jak norma zakładowa. Czyli, że jeżeli producent stworzy recepturę na przywoływaną już szynkę ogniskową, to pod tą nazwą sprzedawać może nawet parówki z makreli, byle skład produktu zgadzał się z deklaracją. Kłopot w tym, że kupując wędliny, zazwyczaj nie mamy okazji zapoznać się z etykietą. Dlatego gdy bierzesz wędliny na wagę, kupuj raczej te, których zawartość możesz ocenić gołym okiem. Innymi słowy - im mniej zmielone mięso, tym większa szansa, że będzie to naprawdę mięso.

Bardzo droga woda

Niestety, nawet kupując szynkę, która wygląda, pachnie i smakuje jak szynka, nie masz pewności, czy nie kupiłeś przypadkiem... wody. Od połowy lat 90. w Polsce upowszechniła się bowiem tzw. wysoko wydajna technologia produkcji wędlin. Na czym polega wysoka wydajność tej technologii?

W największym skrócie - na tym, że do mięsa wstrzykuje się w specjalnych urządzeniach ogromne ilości wody. Czasami nawet w stosunku 1:1, czyli do 100 kg szynki wstrzykuje się 100 litrów tzw. solanki, czyli wody nasyconej wielofosforanami. W ten sposób właściciel masarni ze 100 kg surowej szynki może wyprodukować nawet 160 kg szynki. Cudowne rozmnożenie.

Jak sobie z tym radzić? Nie dać się odstraszyć wysokim cenom na stoiskach z tradycyjnymi wędlinami. Owszem, ceny są tam często dwukrotnie wyższe, ale lepiej kupić wędliny mniej, a lepszej. Po co masz płacić 20 zł za zwykłą wodę?

REKLAMA

Innym sposobem sprzedaży wody w cenie mięsa jest tzw. glazurowanie ryb. Proces glazurowania, czyli pokrywania ryb warstewką lodu, jest korzystny z punktu widzenia technologii przechowywania. Warstwa lodu blokuje dostęp tlenu i zapobiega odparowywaniu wody. Niestety, niektórzy producenci przesadzają z grubością tej warstewki. Dlatego zawsze przed ważeniem poproś sprzedawcę, żeby otrząsnął rybę z lodu. W końcu płacisz za rybę, nie za lód.

Do ostatniej kropli

Wydajność, wydajność i jeszcze raz wydajność - to najważniejsze hasło dzisiejszych producentów. Dlatego nie tylko wstrzykują wodę do surowca, ale i bardzo niechętnie patrzą, gdy jakiś ułamek procenta surowca się marnuje. Na przykład, nie mogli patrzeć na te resztki mięsa, które zostawały na kościach kurczaków po obraniu ich z piersi i oddzieleniu udek i skrzydełek. Wobec tego wymyślili maszynę przeciskającą takie szkieleciki przez sita, przez które nie przechodzą większe kawałki kości, ale wszystko pozostałe - czyli ścięgna, chrząstki, tkanka łączna - już jak najbardziej.

Owa masa nazywa się MOM, czyli mięso odkostnione mechanicznie. Ma znacznie mniejszą trwałość niż normalne mięso i do połowy lat 90. nie wolno było tego sprowadzać do Polski. Niestety, dziś nauczyliśmy się to już robić sami. I robimy z MOM parówki, pasztety, wątrobianki, a nawet dodajemy do kiełbasy. Zgodnie z prawem. Wolno to sprzedawać, ale kupować już nie trzeba, prawda?

Dłużej

Ludzie od tysięcy lat muszą sobie radzić z przechowywaniem żywności. Dlatego ogórki się kisiło, mięso peklowało, a jesienią robiło słoiki z przetworami owocowymi. Na wielką skalę jednak wydłużanie terminu przydatności do spożycia rozpoczęło się dopiero niedawno, kiedy wprowadzono sztuczne substancje konserwujące. Suma sumarum wychodzimy na tym lepiej, bo możemy kupować żywność taniej i np. nie jesteśmy już uzależnieni od sezonowości. Substancje konserwujące chronią żywność przed mikroorganizmami powodującymi psucie się jej.

Warto jednak, w miarę możliwości, ograniczać spożycie tych produktów, które są konserwowane sztucznie. Istnieje wiele badań sugerujących, że nadmiar sztucznych dodatków może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie. Dlatego najlepiej stosować zasadę - jeśli masz wybór między produktem konserwowanym i bez konserwantów - wybierz ten drugi.

1 2 3
STRONA 2 z 3

Komentarze

 (8)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA