Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.9

Nie daj się oszukać w sklepie!

To, że coś apetycznie wygląda, pięknie pachnie i dobrze smakuje, nie musi oznaczać, że jest zdrowe. Dziś, gdy wszystko jest szczelnie zapakowane w folię, musisz się nauczyć czytać etykiety i  poznać triki, którymi producenci żywności próbują nas oszukiwać.

Wszechobecne barwniki spożywcze wprowadzają nas w błąd, bo w naturze to przecież właśnie po kolorze odróżniasz dojrzałe owoce od niedojrzałych, świeże jedzenie od starego etc. Poza tym brytyjscy uczeni podejrzewają je o wywoływanie ADHD u dzieci. (fot. Lukas Zarebinski)
Wchodząc do sklepu, stajesz przed trudnym zadaniem: kupić coś, co będzie smaczne, łatwe do przygotowania i pożywne. Dobrze też byłoby nie przepłacać... Czy jednak jesteś świadomy, co kupujesz? Czy w butelce soku malinowego jest sok malinowy, a czy masło jest istotnie masłem?

Niestety, w Polsce, podobnie jak na całym świecie, od dobra klienta ważniejsza jest wysokość sprzedaży. Dlatego wielu producentów żywności traktuje klientów jak idiotów, którzy albo nie potrafią czytać, albo - nawet jeśli potrafią - nie zadają sobie trudu przeczytania, co tak naprawdę kupują, sugerując się tym, co widzą na obrazku.

Na przykład to, że na opakowaniu jest krowa, wcale nie świadczy o tym, że kostka, którą kupujesz, to masło - często nie ma w nim prawie wcale tłuszczu mlecznego, a jedynie roślinny. Informacja, że 30% dostajesz gratis, jest kpiną. Bo gratis oznacza "za darmo", a Ty musisz płacić. Chleb sprzedawany jako tradycyjny ma z tradycją tyle wspólnego, co Star Trek.... Zobacz, jakich sposobów imają się producenci żywności, żebyś kupił ich towar. 

Fałszywe nazwy

Wielu producentów zupełnie bez żenady nazywa swoje produkty tak, żeby wprowadzić klienta w błąd. Sztandarowym przykładem jest tu słynny syrop z pięknymi malinami na opakowaniu i wielkim napisem "Malina" na etykiecie. Konia z rzędem temu, kto się domyśli, co jest głównym składnikiem tego syropu. A wystarczy odwrócić butelkę i przeczytać skład. Tam zaś niespodzianka: głównym składnikiem "Maliny" jest... sok z aronii. Sok z malin też jest, ale w ilości mniejszej niż pół procenta.

Ten producent jest przynajmniej na tyle uczciwy, że podaje prawdziwy skład. Ale bywają i tacy, którzy składu podawać nie muszą. Tu panuje wolna amerykanka. O co chodzi? Wchodzisz na stoisko mięsne. Za szybą leży "szynka ogniskowa". Masz więc prawo oczekiwać, że kupując ją, kupujesz szynkę. Jednak w rzeczywistości jest inaczej. Szynka studencka, Karola, książęca etc. wcale nie musi być szynką, tyko może być zwykłą mielonką.

Skąd taka dowolność? Z bardzo nieprecyzyjnego prawa. Kiedyś było tak, że jak coś się nazywało szynką, czy, powiedzmy, kiełbasą śląską, to - czy kupowałeś to w Gdańsku, czy w Kielcach - mogłeś się spodziewać, że w smaku będzie bardzo podobne. Bo określone produkty miały swoje receptury, ujęte w polskich normach. Niestety, od 2003 r. producenci nie muszą już stosować do polskich norm.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 (8)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij