REKLAMA

Nie daj się oszukać w sklepie!

To, że coś apetycznie wygląda, pięknie pachnie i dobrze smakuje, nie musi oznaczać, że jest zdrowe. Dziś, gdy wszystko jest szczelnie zapakowane w folię, musisz się nauczyć czytać etykiety i  poznać triki, którymi producenci żywności próbują nas oszukiwać.

Lukas Zarebinski (Rodale Images)
Wszechobecne barwniki spożywcze wprowadzają nas w błąd, bo w naturze to przecież właśnie po kolorze odróżniasz dojrzałe owoce od niedojrzałych, świeże jedzenie od starego etc. Poza tym brytyjscy uczeni podejrzewają je o wywoływanie ADHD u dzieci. (fot. Lukas Zarebinski)
Wchodząc do sklepu, stajesz przed trudnym zadaniem: kupić coś, co będzie smaczne, łatwe do przygotowania i pożywne. Dobrze też byłoby nie przepłacać... Czy jednak jesteś świadomy, co kupujesz? Czy w butelce soku malinowego jest sok malinowy, a czy masło jest istotnie masłem?

REKLAMA

Niestety, w Polsce, podobnie jak na całym świecie, od dobra klienta ważniejsza jest wysokość sprzedaży. Dlatego wielu producentów żywności traktuje klientów jak idiotów, którzy albo nie potrafią czytać, albo - nawet jeśli potrafią - nie zadają sobie trudu przeczytania, co tak naprawdę kupują, sugerując się tym, co widzą na obrazku.

Na przykład to, że na opakowaniu jest krowa, wcale nie świadczy o tym, że kostka, którą kupujesz, to masło - często nie ma w nim prawie wcale tłuszczu mlecznego, a jedynie roślinny. Informacja, że 30% dostajesz gratis, jest kpiną. Bo gratis oznacza "za darmo", a Ty musisz płacić. Chleb sprzedawany jako tradycyjny ma z tradycją tyle wspólnego, co Star Trek.... Zobacz, jakich sposobów imają się producenci żywności, żebyś kupił ich towar. 

Fałszywe nazwy

Wielu producentów zupełnie bez żenady nazywa swoje produkty tak, żeby wprowadzić klienta w błąd. Sztandarowym przykładem jest tu słynny syrop z pięknymi malinami na opakowaniu i wielkim napisem "Malina" na etykiecie. Konia z rzędem temu, kto się domyśli, co jest głównym składnikiem tego syropu. A wystarczy odwrócić butelkę i przeczytać skład. Tam zaś niespodzianka: głównym składnikiem "Maliny" jest... sok z aronii. Sok z malin też jest, ale w ilości mniejszej niż pół procenta.

Na przykład to, że na opakowaniu jest krowa, wcale nie świadczy o tym, że kostka, którą kupujesz, to masło - często nie ma w nim prawie wcale tłuszczu mlecznego, a jedynie roślinny. Informacja, że 30% dostajesz gratis, jest kpiną. Bo gratis oznacza "za darmo", a Ty musisz płacić. Chleb sprzedawany jako tradycyjny ma z tradycją tyle wspólnego, co Star Trek.... Zobacz, jakich sposobów imają się producenci żywności, żebyś kupił ich towar. 

Skąd taka dowolność? Z bardzo nieprecyzyjnego prawa. Kiedyś było tak, że jak coś się nazywało szynką, czy, powiedzmy, kiełbasą śląską, to - czy kupowałeś to w Gdańsku, czy w Kielcach - mogłeś się spodziewać, że w smaku będzie bardzo podobne. Bo określone produkty miały swoje receptury, ujęte w polskich normach. Niestety, od 2003 r. producenci nie muszą już stosować do polskich norm.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 (8)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA