[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Słodkie i słone przekąski - co zawierają, jak czytać etykiety?

Słodkie, tłuste i chrupiące. Producenci przekąsek stają na głowie, żeby Ci wmówić, że właśnie zjadasz najzdrowszy produkt na świecie. Przejrzyj ich sztuczki, a przede wszystkim czytaj etykiety.

śmieciowe jedzenie fot. Getty Images
Każdy klient supermarketu z pewnością zauważył tempo, w jakim rozrastają się miejsca perfidnej pokusy – dziesiątki półek wypełnionych produktami jak ze snu łakomego dziecka. Kolorowe, kuszące opakowania kojarzące się z zabawą, piknikiem czy świętami i te nazwy: "mocno czekoladowe", "z chrupiącym nadzieniem", "piankowe", "śmietankowe", "pikantne", "o smaku młodej cebulki", "jeszcze więcej smaku"...

Ogarnia Cię ekscytacja zupełnie nieporównywalna z uczuciem, jakiego doznajesz przy półkach z chemią domową. Urok rzucany na nas przez te opakowania jest rezultatem wieloletnich badań marketingowców, ramię w ramię z psychologami i socjologami. Wykorzystując wiedzę o naszych słabych punktach, trafiają wprost do tej części mózgu, która krzyczy: "Kup, kup, kup!" (i tupie nogami).

Czy wszyscy jesteśmy ćpunami?

Steven Witherthey to amerykański badacz specjalizujący się w analizie naszych upodobań dietetycznych. Dlaczego wybieramy te, a nie inne produkty? Otóż istotne jest połączenie kilku czynników: smaku, zapachu i wrażeń zmysłowych, jakie ten produkt wywołuje w ustach. Lubimy chrupać, lubimy odczuwać lekkie pieczenie albo drażnienie bąbelkami gazu, chcemy, żeby "coś się działo" w ustach. Istotny jest aromat; nawet zapach, który zostaje na palcach po zjedzeniu słonych precelków – też jest częścią chytrego planu.

Ale najistotniejszym czynnikiem jest odpowiednie (też precyzyjnie i naukowo skomponowane) zestawienie białka, cukrów i węglowodanów albo soli, cukru i tłuszczu. To jest dla mózgu taki "strzał rozkoszy", który sprawia, że łatwo się uzależniamy od przekąsek dających nam szybką satysfakcję.

Zdrowe? Jaaasne!

Witherthey zwraca uwagę na nowy, jeszcze bardziej zdradliwy trend. Teraz nowe przekąski sprzedawane są jako zdrowe, organiczne itd. Niektóre wyglądają nawet jak idealna białkowa przegryzka po treningu. Producenci obiecują mniej kalorii, ale za to więcej składników odżywczych, jednak w wielu przypadkach analiza składu wykazuje, że nie są ani odrobinę lepsze niż śmieciowe jedzenie.

Warto wiedzieć, że słowo "przekąska" przedostało się do naszej świadomości dzięki pewnemu sprytnemu zabiegowi. Otóż w latach 80. "zła" nauka oraz dobry marketing zaczęły sprzedawać mit, według którego metabolizm jest jak ogień i musisz go podtrzymywać regularnymi posiłkami, bo inaczej zgaśnie. 

REKLAMA

1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij