Łosoś hodowlany - czy może być zdrowy?

Wszyscy chyba czytali,  że hodowle nas trują. Na szczęście nie wszystkie, tylko trzeba trochę poszperać w internetach. Warto.

łosoś, przepisy shutterstock.com
Pewne rzeczy są ustalone  i nauka je potwierdza: jedzący ryby bogate w kwasy omega-3 zmniejszają ryzyko udaru, niewydolności serca, choroby Alzheimera, a nawet depresji. Do tych bogaczy zalicza się łosoś – zwłaszcza ten dziki, bo hodowlanemu dobrą opinię zepsuli sami hodowcy. Na tyle, że naukowcy kilka lat temu uznali norweskiego łososia hodowlanego za najbardziej toksyczną żywność na świecie. Biorąc pod uwagę konkurencję niezdrowego jedzenia na półkach sklepowych, to wyczyn jest niezły, nie?

REKLAMA

ZOBACZ: Przepis na łososia wg Gordona Ramsaya

Wszystko za sprawą antybiotyków, którymi hodowcy szprycują hodowle, bojąc się zakażeń nieuniknionych  w takiej rybiej gęstwinie, i pasz stosowanych do karmienia.  W naturalnym środowisku  łosoś żywi się krylem, mniejszymi rybami, algami itp.,  a w hodowli najczęściej stosowana pasza to mieszanka kukurydzy i innych roślin, których dzika ryba nie tknęłaby nawet ogonem.

W ten sposób spada w rybach zawartość kwasów omega-3, ale za to przybywa innych tłuszczów, i to niekoniecznie dla nas najlepszych. Douglas Torcher ze Stirling University w Szkocji twierdzi, że w ciągu ostatnich pięciu lat ilość kwasów omega-3 w mięsie hodowlanych łososi zmniejszyła się o połowę. Czujecie to?! Co można zrobić? Są na szczęście rozumni i odpowiedzialni hodowcy i takich należy szukać.

W sieci możemy znaleźć ekologiczne, polskie hodowle, których łososie to mistrzostwo świata (podpowiedź: poczytajcie o łososiu jurajskim, to wam szczęka opadnie),  a w sklepie rozpoczynajcie od szukania na opakowaniu certyfikatu ASC. To będzie pierwszy sygnał, że jesteście w pierwszej rybiej lidze. Drugi to kalorie: jeżeli przekraczają  200 kcal w 100 g, to znak, że ryba była karmiona nienaturalnie (skala powinna wynosić około 160 kcal/100 g).  

Łosoś z Jamajki

Marynata w oryginale nazywa się  „jerk marinade” i jest do kupienia w sieci. Jednak możesz ją bez problemu pyknąć  w domu.

Słodycz melasy, ostrość chili, aromaty czosnku, imbiru i cynamonu naprawdę dają radę.

Składniki:

  • 1 główka czosnku
  • 1 szkl. posiekanej szalotki 
  • 1 szkl. posiekanej kolendry
  • 1 papryczka chili
  • 2 cm świeżego imbiru, posiekanego
  • 2/3 szkl. melasy
  • 2/3 szkl. oliwy
  • 1 łyżeczka mielonego ziela angielskiego 
  • ½ łyżeczki cynamonu w proszku
  • 4 porcje po 170 g łososia hodowlanego bez skóry
  • limonki pokrojone w łódeczki (do wyciśnięcia)

Sposób

1. Zblenduj na gładko czosnek, szalotkę, kolendrę, chili, melasę, imbir, oliwę, ziele angielskie i cynamon. Posól.

2. W dużej misce obtocz łososia z połową marynaty i wstaw do lodówki na 15 minut.

3. Rozgrzej piekarnik do 190 °C. Wyłóż blachę papierem do pieczenia, porcje łososia wysmaruj resztą marynaty i piecz 8-10 minut. Podawaj z łodeczkami limonki do wyciśnięcia i posyp posiekaną kolendrą.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA