[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.8

Kalorie na etykietach produktów - czy można im ufać?

Zastanawiałeś się kiedyś, skąd biorą się dane na etykietach? Wyobrażałeś sobie laboratorium, w którym naukowcy rozkładają produkty na czynniki pierwsze, by precyzyjnie odmierzyć zawarte w nich makroskładniki? Jeśli tak, musimy Cię rozczarować.

jedzenie, etykiety, kalorie
Takie badania są bardzo drogie, Mit 2/Co z tymi wzorami? Masa ciała jest głównym wyznacznikiem naszego zapotrzebowania kalorycznego. Oblicza się je na podstawie wzorów, które oprócz niej biorą pod uwagę wiek, wzrost oraz poziom aktywności.

ZOBACZ: 5 istotnych faktów o kaloriach

REKLAMA

W tym przypadku, tak jak przy opakowaniach, mamy do czynienia z uśrednieniami, które są nieuniknione, kiedy wrzucamy wszystkich ludzi do a do tego nie ma prawnej konieczności ich przeprowadzania. Kończy się na tym, że większość producentów na opakowaniach umieszcza dane z uśrednionych tabel kalorycznych.

Potem efekty są takie, że na jednym maśle orzechowym widnieje 565 kcal/100 g, na drugim 642 kcal/100 g, a w składzie obu są tylko orzeszki ziemne (zawierające wg tabel 580 kcal/100 g). I bądź tu mądry, jak liczyć, jeśli kilkadziesiąt kcal w tę czy w drugą stronę może oznaczać deficyt albo jego brak. Chociaż w sumie i tak nie mamy powodów do narzekań – w USA kontrolująca rynek Agencja ds. Żywności i Leków dopuszcza 20-proc. różnicę między danymi na opakowaniu a rzeczywistą kalorycznością (jeśli na pudełku widnieje 100 kcal, to w środku może być ich od 80 do 120).

Paradoksalnie najbardziej godne zaufania są duże sieci fastfoodowe, które mają pieniądze na badanie dań, a proces ich przygotowania jest tak zaplanowany, że jeden burger jest praktycznie taki sam, jak inny. To jednak oczywiście nie wystarczy, żeby rekomendować Ci ich jedzenie.

Twój ruch

To, że nie mamy precyzyjnych danych o kaloryczności, wcale nie znaczy, że można ją lekceważyć. Po prostu traktuj dane z opakowań jako wartości szacunkowe. Uważnie obserwuj reakcję w czasie redukcji. Jeśli nie chudniesz, powoli zwiększaj deficyt, aż proces zaskoczy.  

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij