Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Jak oszukują producenci żywności - raport MH

Chcesz być zdrowy? Uważaj na to, co jesz, i nie daj się robić w konia . Niestety, mimo wielości przepisów dotyczących żywności oraz kilkunastu instytucji kontroli jakości, nikt za Ciebie tego nie załatw i . Na szczęście  mamy wskazówki, jak kupować to, co najlepsze. 

Zdrowa żywność 50 mld zł - na tyle ocenia rynek obrotu fałszowaną żywnością Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. 
Te nazwy znajdziesz na półkach w każdym spożywczaku: „spod strzechy”, „chłopskie”, „swojskie”, „domowe”, „wiejskie” i „tradycyjne”. Mamy wiejskie jaja, serek wiejski, wiejskie masło, mleko prosto od krowy, wiejskie ziemniaczki (dla niewtajemniczonych – to są czipsy), kurczaki z własnej zagrody, wędliny z własnej wędzarni, własnoręcznie wyciskany sok.

Brzmią jak marzenie każdego patrioty i miłośnika ekologicznej żywności w jednym. Kojarzą się oczywiście z polską sielską wsią, zupełnie jak z reklamy pewnego oleju albo jak z przeboju „My, Słowianie”. Kiedy, skuszony wizją cycatych wiejskich dziewczyn w zapaskach, które na własnym łonie hodują kurki, sięgasz w sklepie po „prawdziwie wiejski” produkt, liczysz zapewne, że będzie zawierał idealną proporcję najzdrowszych składników odżywczych na świecie.

No i oczywiście masz nadzieję, że stworzenie, które w jakiejś formie przyczyniło się do powstania tego produktu, nie cierpiało zbyt mocno – bo, po pierwsze, masz wrażliwe serce, po drugie, słyszałeś, że hormony stresu, które wydzielają się podczas bolesnej śmierci, „zatruwają” mięso.

Wszystko wyglądałoby bardzo fajnie, gdyby nie drobny fakt, że w większości przypadków wciskają Ci kit. Każdy sobie może nazwać swoją firmę „Domowa wędzarnia wujka Antoniego” i sprzedawać coś, co z dymem i domem nie miało nic wspólnego. A jajka pochodzące od producenta posługującego się nazwą „Kurze szczęście” równie dobrze mogły zostać zniesione w ciężkim, kurzym więzieniu.

Ta strategia marketingowa jest doskonale znana na całym świecie. Wszędzie tam, gdzie żyją ludzie na tyle zamożni, żeby starannie wybierać produkty pod kątem ich wartości odżywczych. W Polsce jest nas z roku na rok coraz więcej. Nie chcemy pakować w siebie śmieciowego jedzenia, interesujemy się tym, co jest dla nas zdrowe, czytamy na ten temat artykuły, dzielimy się tą wiedzą na społecznościówkach.

Ale, paradoksalnie, wcale ta wiedza nie chroni przed wpadaniem w pułapki zastawiane przez producentów na miastowych naiwniaków, z naszą sentymentalną i wyidealizowaną wizją zdrowego, wiejskiego (i szczęśliwego) jedzenia. Jak więc mamy się bronić? 

Przeczytaj również o żywności modyfikowanej. Sprawdziliśmy, czy pomaga, czy raczej szkodzi.

Zdrowa żywność

Made in Poland

Do 2003 roku obowiązywały Polskie Normy, które definiowały receptury wyrobów masarskich. Obligowały też producentów do ścisłego przestrzegania procedur. Kiedy się kupowało kiełbasę krakowską suchą czy kiełbasę śląską, człowiek wiedział, czego ma się spodziewać.

Na ogół produkt o nazwie „szynka” też był w miarę przewidywalny, bo normy zakładały, że z 10 kg mięsa ma powstać 8 kg szynki. Co za rozrzutność! Powiedzmy sobie szczerze: w takich warunkach trudno było produkować tanio. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej mnóstwo rzeczy zmieniło się na lepsze, ale niestety nie dotyczyło to jedzenia.

Według unijnych przepisów za smak i jakość produktu odpowiada producent, a jego z kolei weryfikuje rynek. Istnieją oczywiście instytucje kontrolne, jest ich w naszym kraju kilka, ale ich zastrzeżenia dotyczą głównie jakości użytkowej handlowej, czyli cech organoleptycznych, klasyfikacji i znakowania oraz jakości zdrowotnej, czyli ewentualnej szkodliwości dla człowieka.

Sprawdza się również, czy towar nie jest zafałszowany albo transportowany w złych warunkach higieniczno-sanitarnych. Jeżeli producent zadeklaruje na opakowaniu, że parówka zawiera 50% MOM, to nie ma się do czego przyczepić. Dlatego warto rozróżnić towar fałszowany, czyli taki, którego zawartość różni się od tego, co jest napisane na etykiecie, od towaru po prostu kiepskiej jakości, którego skład producent uczciwie zadeklarował na opakowaniu.

Nie dysponujemy aparaturą, którą posługuje się np. Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, dlatego – kupując – musimy bazować z jednej strony na czytaniu etykiet, a z drugiej na wiedzy o tym, w jaki sposób producenci mydlą nam oczy w sposób jak najbardziej zgodny z przepisami. 

Sprawdź, czy warto wyrzucać grubą kasę na żywność oznaczoną jako "ekologiczna".

Zdrowa żywność Nie kupuj gotowego mielonego. Wybierz ładny kawałek mięsa i poproś o jego zmielenie.

Uczciwe etykiety

Wdzięcznym polem do popisu są wędliny. Producenci korzystają z tego, że na ogół kupujemy mięso i wędliny na wagę, bez opakowania fabrycznego. Ale pamiętaj, że zawsze masz prawo wypytać ekspedientkę o skład produktu, a najlepiej poprosić o pokazanie etykiety.

Głównym kryterium, którym powinieneś się kierować, to zawartość mięsa. Im jest go mniej, tym więcej substancji, które – choć dopuszczone przepisami do spożycia – nie są mięsem. Logiczne. Do szynki wstrzykuje się mieszankę peklującą, składającą się z wody, soli, przypraw oraz substancji, które wiążą wodę. Kiedy czytasz na opakowaniu „zagęstniki i emulgatory”, to wiedz, że pod tą nazwą kryją się białka sojowe czy serwatkowe, skrobia modyfikowana, błonnik z bambusa, guma guar, karagen.

Woda sprawia, że szynka traci smak i kolor, więc producenci dodają do niej substancje smakowe (glutaminian sodu) oraz barwniki – na przykład koszenilę, która sprawia, że tłusta wędlina wygląda „chudo”. Najbardziej jednak naszpikowane dziwnymi substancjami są wędliny zrobione z mielonego surowca: parówki, kiełbasy i pasztety.

Co trzeci produkt kupowany na stoisku wędliniarskim to parówka. I mimo to że o jakości parówek napisano poematy. Troskliwy rodzic daje swojemu dziecku paróweczkę cielęcą, w której cielęciny jest 2%. Często w parówkach jest 20 czy 10% mięsa, a powinno być przynajmniej 30-40%. A co jeszcze może zawierać?

Otóż uważajcie na skrót MOM (lub MDOM). To jest mięso oddzielone mechanicznie, masa mięsno-tłuszczowa wyprodukowana z odpadów: zmielonych kości, chrząstek i skór. Oprócz tego w parówkach znajdziesz soję, kaszę mannę, błonnik, substancje zwiększające wchłanianie wody, substancje konserwujące – fosforany. Wydawałoby się, że stosunkowo najmniej trefny jest zwykły boczek – po prostu kawałek mięsa z tłuszczem.

Co może być z nim nie tak? Ano może. Zajrzyjmy na etykietę: otóż możemy tam znaleźć azotyn sodu, emulgatory, wzmacniacze smaku, stabilizatory. Tak wzbogacony boczek po wrzuceniu na rozgrzaną patelnię nie zachowuje się tak jak powinien. Zamiast się smażyć, najpierw wydziela z siebie jakąś dziwną ciecz, i nie jest to tłuszcz. Jeżeli przykryjesz patelnię, to boczek, zamiast się smażyć, będzie się dusił.

Niektórzy opracowali nawet sposób na słaby boczek. Trzeba go mianowicie najpierw wygotować przez 10 minut (wkładając najpierw do zimniej wody), a następnie wylać tę wodę z chemią i osuszyć boczek. Ale oczywiście to jest opcja dla desperatów, bo my byśmy sugerowali wyrzucić takie świństwo.

Uwaga też na fabrycznie pakowane mięso mielone. Oprócz podejrzanie dużej ilości tłuszczu, którą możemy wypatrzeć gołym okiem, produkt może zawierać takie kwiatki, jak np. błonnik pszenny, syrop glukozowy, ekstrakt drożdżowy, stabilizatory i regulatory kwasowości. Warto też przyjrzeć się produktom wędzonym.

Na etykiecie powinna znaleźć się informacja o sposobie wędzenia, bowiem na ogół pod nazwą „wędzone” otrzymujemy produkt nasycony aromatem „dymu wędzarniczego”. Być może niektórzy z was zauważyli, że po zjedzeniu niektórych wędzonych produktów drapie nas w gardle – to reakcja alergiczna na składniki aromatyczne tego sztucznego dymu. 

Pamiętaj również, że nawet najzdrowsze produkty mogą stać się niezdrowe, jeśli zaczniesz je pochłaniać w olbrzymich ilościach. Zobacz, ile i czego powinieneś jeść.

Jak kupować

Jakość musi kosztować.

Najtańsze produkty spożywcze tylko udają coś, czym nie są. Dobrej jakości szynka musi kosztować co najmniej 40 zł za kg, parówka ponad 20 zł. Dobrego, twardego sera, który dojrzewał wystarczająco długo, aby osiągnąć pełnię smaku, też nie kupisz za mniej niż 40 zł. Lepiej kupić mniej, ale dobrej jakości.

Kupuj paczkowane.

Większość markowych producentów inwestuje duże pieniądze w nowoczesne systemy pakowania, pozwalające dostarczyć świeży produkt. No i masz tam etykietę ze składem oraz datę przydatności do spożycia.

Nie szukaj ideału.

Wybieraj wędliny o nieregularnym kształcie, w którym widać włókna mięśniowe, pasma tłuszczu, pęknięcia i inne niedoskonałości. Idealny wygląd to wygląd poprawiony. Kup próbkę i sprawdź, jak wygląda wędlina po przekrojeniu – powinna być sucha i nie powinna mienić się tęczowo. Popatrz na plaster pod światło: jeżeli widzisz tzw. efekt pajączka, czyli rozszerzone włókna mięśniowe, między którymi znajduje się galaretowata substancja, to oznacza, że mamy do czynienia z produktem chrzczonym.

Znajdź swój sklep.

Poświęcamy mnóstwo czasu na wyszukanie idealnej oferty wakacyjnej czy restauracji, a zadowalamy się byle czym, kupując jedzenie?Szukaj sklepów, gdzie towar pochodzi z zaufanego źródła i jest sprawdzonej jakości. Jak? Internet i poczta pantoflowa za przewodnika.

Nie przesadzaj.

Mięso czy drób „od chłopa” wcale nie muszą być zdrowsze od tego sprzedawanego przez dużych producentów. Przede wszystkim w UE panuje całkowity zakaz podawania ptakom hodowlanym hormonów wzrostu oraz mączek zwierzęcych. W przypadku „wiejskich” hodowli nie masz pewności, czym kury były karmione. Musisz tutaj zdać się na sprawdzonych dostawców.

Ekologiczne?

Wspomnieliśmy już o firmach, które oszukują nas swojskimi, wiejskimi nazwami. Produkcja ekologiczna musi mieć swój certyfikat informujący, że spełnione zostały rygorystyczne normy. Szukaj certyfikatów podpisanych Agro Bio Test, Ekogwarancja, Biocert, Bioekspert lub PNG.

Kupuj świeże.

Zwłaszcza w przypadku ryb jest to istotne – objętość wody użytej do glazurowania ryby może wynosić nawet 50% objętości, łatwiej też sprawdzić jakość świeżego towaru. 

Departament Zdrowego Żywienia MH radzi:

Przejrzyj naszą listę 25 zdrowych produktów i koniecznie dorzuć je do Twojego codziennego jadłospisu. Bez strachu - są tu naprawdę konkretne i smaczne kąski.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij