[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.3

Ile ryby wolno jeść tygodniowo?

Ryby na Twoim talerzu to gwarancja zdrowia. Ale jeśli z nimi przesadzisz, Twój żołądek zemści się na Tobie.

ryby Shutterstock.com

Za mało

Mniej niż 140g tygodniowo minus 

Fakt, że nie jesz ryb, to dobra wiadomość dla Twoich sąsiadów, którzy nie muszą cierpieć z powodu duszących zapachów dochodzących z Twojej kuchni. Zła natomiast dla Twojego zdrowia. Dlaczego? Siłą wodnych stworzeń jest, według specjalistów, zawarty w nich tłuszcz, bogaty w kwasy EPA i DHA, które sprawią, że staniesz się mistrzem w scrabble. Kwasy te znacząco obniżają ryzyko zaników pamięci oraz redukują niebezpieczeństwo powstawania zakrzepów krwi.

"Pomagają również przy niskim poziomie trójglicerydów, oczyszczając arterie i zapobiegając tworzeniu się zatorów" – mówi doktor Charmaine Griffiths z British Heart Foundation. Chude ryby (dorsz, łupacz) magazynują wartościowe, chroniące serce oleje w wątrobach, natomiast tłuste ryby gromadzą je na całej powierzchni swojego ciała.

To czyni ich mięso bardziej pożywnym, nie wspominając o tym, że jest ono znacznie smaczniejsze niż kapsułki z olejem z wątroby dorsza. To, co zdrowe, kryje się również w tych częściach ryb, których zazwyczaj starasz się unikać. "Wapń z rybich ości może przeciwdziałać osteoporozie" – mówi prof. Wojciech Dobicki z Katedry Higieny Zwierząt i Ichtiologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Naukowcy już pracują nad technologią obróbki mięsa, sprawiającą, że ości stają się niewyczuwalne. A na razie postaw na konserwowe sardynki. Codzienne spożywanie 140-gramowej porcji tej zawierającej dużo kwasów EPA i DHA ryby zaspokoi co najmniej 65% dziennego zapotrzebowania Twojego organizmu na wapń. I wcale nie musisz bać się monotonii.

Jest ponad 20 rodzajów tłustej ryby i zaliczają się do nich tak popularne gatunki, jak: makrele, śledzie, łososie, tuńczyki, sardynki oraz halibuty. Te i inne gatunki ryb z roku na rok zyskują na popularności i dzielnie walczą o miejsce na naszych stołach ze swojskimi karpiami. Jednym słowem – przekąska obowiązkowa. Pod warunkiem oczywiście, że nie jesz jej na obiad w zatłoczonym biurze.

W sam raz

140g - 560 g tygodniowo minus 

Poza ochroną serca, jak donoszą naukowcy z University of Sydney and Harvard Medical School, cztery 140-gramowe porcje ryb tygodniowo mogą znacząco zmniejszyć zagrożenie utraty wzroku w wyniku zwyrodnienia plamki żółtej. Z kolei badania przeprowadzone na Uniwersytecie Wake Forest w Północnej Karolinie pokazują, że kwasy tłuszczowe, które znajdują się w mięsie makreli, śledzia, sardynek i tuńczyka, skutecznie pomagają zwalczać raka prostaty. Paradoksalnie, w tłustych rybach jest mniej niepożądanych tłuszczów niż u modelki na wybiegu, a jednocześnie te w nich zawarte przeciwdziałają anemii, co podkreśla dietetyk Lyndel Costain.

"Śledź, makrela i sardynki posiadają mnóstwo witaminy D, pozwalającej na lepsze wchłanianie wapnia". Wyniki testów z wydziału fizjologii, przeprowadzone w Rohtak Medical Collage w Indiach, pokazują, że ryby podnoszą też potencję. Zatem jedz i dawaj nura... do łóżka.

Sprawdź, jakie ryby możesz kupować zupełnie bez obaw.

Za dużo

Ponad 560 g tygodniowo minus 

"Im bardziej intensywny chów ryby, tym z większą ostrożnością należy do niej pochodzić " – mówi prof. Dobicki. – Polski karp jest jednym z ostatnich gatunków, które są hodowane na naturalnym pokarmie i w dobrych warunkach środowiskowych".

Dlatego taki karp, kupiony prosto od właściciela stawu, jest lepszy niż panga z hipermarketu. Tym bardziej że jej mięso jest ubogie w składniki odżywcze. Ostrożnie podchodź też do ryby maślanej. Chociaż jej mięso jest bogate w białko, występują w nim naturalne woski szkodliwe dla wątroby. Nie musisz natomiast obawiać się niebezpiecznych pierwiastków nagromadzonych w rybim mięsie.

"W rybach jest tyle samo pierwiastków ciężkich, ile w wieprzowinie czy wołowinie, ale już w drobiu znajdziemy ich więcej" – mówi prof. Dobicki. Możesz więc jeść ryby bez obaw, chyba że łowisz je sam w rzeczce płynącej obok pobliskiej fabryki farb i lakierów.

Obawiasz się rtęci w rybach? Oto cała prawda o jej zawartości w konkretnych gatunkach.

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij