[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Guacamole na cenzurowanym. Czy awokado niszczy ekosystem?

Awokado to ulubiony owoc (tak, owoc) millenialsów. Światowa konsumpcja awokado od początku wieku wzrosła kilkakrotnie; nawet sieć McDonald’s serwuje dzisiaj guacamole. Ale czy nastawieni proekologicznie millenialsi zdają sobie sprawę, że uprawy avocado przyczyniają się do degradacji środowiska? Czy istnieje mniej i bardziej proekologiczne awokado?

awokado Shutterstock.com
Jak podaje tygodnik „The Economist” w 2018 roku każdy Amerykanin zjadł 3,5 kg awokado, czyli cztery razy więcej niż w 2000 roku. Owoc stał się bardzo popularny w Chinach, gdzie mieszka już prawie 1 miliard 400 milionów ludzi. Jak informował niedawno „The Independent” wartość eksportu awokado do, jak się wydawało, przywiązanej do tradycyjnej kuchni Japonii, powiększyła się między 2003 a 2015 rokiem z 40 do 106 mln dolarów. W Europie tendencja jest podobna.

Światową stolicą produkcji awokado jest Meksyk, zaraz za nim stoją Peru i Chile – kraje te zapełniają światowe rynki w 80%. Ta liczba może jeszcze rosnąć, bo Amerykanie własnych owoców produkują coraz mniej. Kalifornię, gdzie znajduje się 80% upraw, w zeszłym roku nawiedziły susze i pożary, które w znacznej mierze zniszczyły plantacje.

Zobacz: Awokado - superowoc czy supermarketing?

Specyfika hodowli awokado jest taka, że po roku obfitych zbiorów, zawsze przychodzi ten słabszy. Słabszym miał być 2019, ale wyjątkowo zimna pogoda w pierwszych miesiącach nakazuje przypuszczać, że dla farmerów będzie to najgorszy rok od 10 lat, czytaj: zwiększy się eksport z Meksyku (chyba że Trump zamknie granice), Peru i Chile.

Bez łatania rynkowej dziury z Kalifornii zapotrzebowanie na awokado z Meksyku i Ameryki Południowej jest tak duże, że miejscowym rolnikom przestało się opłacać uprawiać cokolwiek innego, nawet marihuanę, dlatego kontrole nad plantacjami przejęły kartele. Pod nowe drzewa awokado masowo wycina się lasy, co zaburza naturalny ekosystem. Do oprysków stosuje się trujące pestycydy.

Miejscowi rolnicy zmuszani są do ciężkiej, bardzo źle opłacanej pracy. Drzewa awokado, by urosnąć i wydać owoce, potrzebują bardzo dużo wody, dwa razy więcej niż naturalny las. By nawodnić plantacje drenuje się grunty i rzeki, co z kolei sprzyja suszom i pożarom. Słowem, uprawa „masła Boga”, jak awokado nazywali Aztekowie, naprawdę woła o pomstę do nieba.

Nie należy się łudzić, że millenialsi na całym świecie z dnia na dzień zmienią swoje nawyki i mody żywieniowe, ale starajmy się przynajmniej ograniczyć straty. Jak podaje Roman Sidorski na swoim blogu (RS Blog - Zanim kupisz kolejne awokado), najwięcej owoców na polskim rynku pochodzi z Izraela (prawie 3000 ton), Hiszpanii i RPA (ponad 2200 ton), i Peru (1200) ton.

Awokado z Chile i Meksyku najczęściej trafiają do nas za pośrednictwem Holandii i Niemiec (ponad 1500 ton). Dlatego przez zakupem zawsze sprawdzajmy kraj pochodzenia produktu. A najlepiej kupujmy taki z naklejką Fair Trade.

Kupiłeś? No to pora na: 3 przepisy z awokado w roli głównej

REKLAMA

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij