Czy cholesterol zawarty w jedzeniu podnosi poziom tego związku w organizmie

Przez długie lata doradzano nam unikanie pokarmów zawierających cholesterol, aby ograniczać ilość tego związku we krwi. Z czasem jednak pojawiły się badania, które podały w wątpliwość te zalecenia - właśnie ukazało się kolejne. Sprawdzamy więc, czy rzeczywiście możemy zupełnie nie przejmować się tym, ile cholesterolu znajduje się na naszym talerzu. 

Jajka Shutterstock.com
Fot. Shutterstock.com
Zacznijmy od tego, że cholesterol jest związkiem niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu. Pełni on wiele bardzo istotnych funkcji - jest niezbędnym elementem błon komórkowych, składnikiem służącym do produkcji hormonów (między innymi testosteronu) oraz wielu innych cząstek. Potrzebny jest do produkcji kwasów żółciowych, bez niego w skórze nie powstanie także pod wpływem słońca witamina D

REKLAMA

To jednak wcale nie oznacza, że musisz dostarczać go z zewnątrz wraz z żywnością. Organizm produkuje bowiem w wątrobie na tyle dużo cholesterolu, że zaspokaja wszystkie swoje potrzeby. A zbyt wysokie stężenie tego związku we krwi (całkowitego oraz LDL, określanego często jako "zły"), niezależnie od tego, co można wyczytać w czeluściach internetu, współczesna nauka uznaje za czynnik zwiększający ryzyko rozwoju miażdżycy i innych chorób sercowo-naczyniowych. I tu nie ma specjalnych wątpliwości. 

Sprawdź też: Czy smażenie na maśle jest szkodliwe

Pojawiają się one jednak w kwestii tego, czy cholesterol zawarty w jedzeniu rzeczywiście sprawia, że podnosi się stężenie tego związku we krwi. Przez lata tak właśnie uważano, dlatego zalecano nam ograniczenie spożycia pokarmów zawierających cholesterol.    

Z czasem sprawa stawała się jednak coraz mniej oczywista. Pojawiły się wyniki badań, które poddawały ten pogląd w wątpliwość. W końcu, co w opinii zwolenników nielimitowanego spożycia cholesterolu ("codziennie jem 4 jaja i mam serce jak dzwon!") stanowiło argument koronny, w 2015 roku w zaleceniach dietetycznych dla amerykańskiej populacji zniesiono istniejące wcześniej ograniczenie dziennego spożycia cholesterolu do 300 mg (to ilość, jaką zawiera mniej więcej półtora kurzego jaja). 

Ile jajek dziennie można jeść 

O całej sprawie przypominamy, ponieważ w prestiżowym czasopiśmie naukowym Nutrients ukazała się właśnie praca badaczy ze Stanford University School of Medicine w USA, w której porównano ze sobą wpływ na poziom cholesterolu w osoczu krwi dwóch rodzajów diet: niskotłuszczowej oraz niskowęglowodanowej. Eksperymentem objęto 609 zdrowych osób, a zmiana diety trwała 12 miesięcy, a więc naprawdę długo.  

Konkluzja naukowców jest taka, że rozkład makroskładników nie ma dla poziomu cholesterolu LDL, HDL oraz trójglicerydów specjalnego znaczenia. Już widzimy więc te nagłówki: "Jajka: jedz ile tylko chcesz!". Niestety - sprawa nie jest tak oczywista. 

Jeśli wczytać się w treść okaże się, że ilość cholesterolu nawet w grupie wysokotłuszczowej wcale nie była kosmiczna. Owszem, aż 76% z badanych zjadało go więcej niż rekomendowane wcześniej 300 mg na dobę. Maksymalnie spożycie wynosiło jednak 460 mg, a więc wcale nie tak dużo. Już w niewinnej jajecznicy z trzech jajek znajdziesz go więcej. Dlatego ten eksperyment nie może służyć jako argument na poparcie tezy, że na ilość cholesterolu w diecie w ogóle nie trzeba zwracać uwagi.

Przeczytaj też: Jak żyć i trenować, żeby chronić serce

Badań na temat cholesterolu i jaj powstało naprawdę mnóstwo, a ich wyniki powodują konfuzję nawet u naukowców, nie mówiąc już o przeciętnych zjadaczach jaj. Dlatego my w MH zalecamy jednak pewną ostrożność w entuzjastycznej interpretacji wyników badań na podstawie zdania wyrwanego z opisu. I zacytujemy "Normy żywienia dla populacji Polski i ich zastosowanie" z 2020 roku: 

"Mimo kolejnych badań nadal nie ma ostatecznej odpowiedzi, czy i w jakim stopniu spożycie cholesterolu pokarmowego i jaj jest szkodliwe dla serca. Wyniki badań i metaanaliz są rozbieżne, jakkolwiek przemawiają raczej za nieszkodliwością umiarkowanego spożycia jaj (jedno dziennie). Cholesterol pokarmowy zwiększa wprawdzie stężenie „złego” cholesterolu LDL, ale zwiększa także „dobrego” cholesterolu HDL. Jaja zaś zawierają, poza cholesterolem, także różne składniki, które mogą zmniejszyć ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, takie jak antyoksydanty, arginina, kwas foliowy i witaminy B".

Autorzy tej pracy zwracają również uwagę, że chociaż w amerykańskich zaleceniach dietetycznych granica 300 mg cholesterolu dziennie została zniesiona, to jednak podkreśla się w nich, że rozsądne jest ograniczanie jego spożycia. Do jakiego poziomu? Tu niestety precyzyjnej odpowiedzi nie ma i chyba prędko nie będzie.

"Niejednoznaczność wyników badań na temat wpływu spożycia cholesterolu na jego stężenie w surowicy krwi i zagrożenie miażdżycą oraz udokumentowana zależność stężenia cholesterolu od innych składników diety (szczególnie nasyconych kwasów tłuszczowych, izomerów trans nienasyconych kwasów tłuszczowych, błonnika) przysparza trudności w ustaleniu górnej granicy prawidłowego spożycia" - czytamy we wspomnianych normach żywienia dla populacji Polski. 

Żródła:

1. www.mdpi.com/2072-6643/13/6/1935 

2. www.pzh.gov.pl/wp-content/uploads/2020/12/Normy_zywienia_2020web-1.pdf

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA