[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Kamil Borucki: chudłem w rymie bluesa

Jeszcze nie tak dawno Kamil po koncercie swojego zespołu wsuwał późne kolacje popijane kuflem piwa.  Udowodnił jednak sobie i innym, że można przezwyciężyć złe nawyki i stanąć z nimi do walki, nie rezygnując z pasji, jaką jest dla niego muzyka.

fot. Jacek Heliasz - heliasz.com
Balast:

W liceum trenowałem lekką atletykę. Byłem dumny ze swojej kondycji i wyglądu. Niestety, dobra passa mnie opuściła, bo z powodów zdrowotnych musiałem przerwać treningi. Nie była to łatwa decyzja. W miejscu wysportowanej sylwetki pojawił się tłuszcz, odkładający się prawie na każdej części ciała. O jakimkolwiek ruchu nie było mowy, bo mi się po prostu nie chciało. Ciągle jadłem, a najwięcej po koncertach i przed snem. Wyglądem zacząłem przypominać kontrabas.

Trening:

Zacząłem od diety 1000 kcal. Przestrzegałem jej rygorystycznie, aby nie przekroczyć dozwolonej granicy. Było naprawdę ciężko, ale moja determinacja nie pozwalała mi na użalanie się nad sobą. Postarałem się, żeby nie popaść w rutynę, i jak tylko mogłem, urozmaicałem trening.

REKLAMA
Było naprawdę ciężko, ale moja determinacja nie pozwalała mi na użalanie się nad sobą. I po 12 miesiącach zrzuciłem 47 kilo balastu!

Codziennie biegałem i na przemian chodziłem na siłownię, ćwiczyłem z workiem treningowym lub jeździłem na rowerze. I tak przez sześć dni w tygodniu. Oprócz diety i treningu, wspomagałem się spalaczami tłuszczu, które bardzo mi pomogły. Po 12 miesiącach zrzuciłem 47 kilo balastu!

Zwycięstwo

Udowodniłem sobie, że jak się czegoś naprawdę chce, można to osiągnąć. Z rozmiaru spodni 42/32 przerzuciłem się na 32/30. Wreszcie mogłem znaleźć ciuchy w każdym sklepie, a nie tylko na dziale XXL. Znajomi, widząc mnie na ulicy, często mylili mnie z moim młodszym bratem albo pytano, czy nie jestem chory na raka. Dosyć makabryczne, ale nie dziwię się im, bo mój wygląd uległ całkowitej przemianie. Gram w blues bandzie i nadal studiuję, ale nie zapominam o treningu i jedzeniu z głową, Nawet nie czuję potrzeby obżerania się jak dawniej.

Co jadłem:

W swojej diecie ograniczyłem do minimum tłuszcze, sól i cukier. Potrawy gotowałem i piekłem, nigdy nie smażyłem. Nie łączyłem tłuszczy zwierzęcych z węglowodanami, czyli ryżu, makaronu, kaszy, ziemniaków z mięsem lub wędliny z pieczywem. Nie uległem produktom light, bo są one niesmaczne, a i tak większość ma sporo kalorii.

  • 6.00, trening: bieg od 4 do 6 km
  • 9.00, śniadanie: bułka grahamka (bez masła), średniej wielkości pomidor, jabłko (czasami surówka), od 2 do 3 filiżanek zielonej herbaty
  • 12.00, drugie śniadanie: Owoc, np. jabłko, albo warzywo, np. marchew lub dwa pomidory, i 2-3 filiżanki zielonej herbaty
  • 15.00, obiad: pierś z kurczaka lub filet z ryby (dorsz, mintaj, łosoś) – około 200 g i pół torebki mrożonych warzyw na patelnię, ok. 225 g, od 2-3 filiżanek zielonej herbaty
  • 16.30, trening: w zależności od tego, na co miałem ochotę – worek treningowy, rower, basen, szybki marsz 1-2 godziny, gra w piłkę
  • 18.00, kolacja: fasolka szparagowa, kalafior, ok. 200-300 g
  • 20.00, trening: bieg na tym samym dystansie co rano.

 Men's Health 01-02/2008

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij