Planujesz cheat meal/day? Zobacz, dlaczego lepiej odpuścić

Wystarczy przejrzeć fitnessowe profile na Insta, by nie mieć wątpliwości: cheat meale święcą triumfy. Niezasłużenie. To sposób najwyżej na to, by oszukać samego siebie.

cheat meal FOT. STUDIO 33

Teoria brzmi nawet sensownie. Sztywne trzymanie michy jest trudnie dla Twojej psychy i systemu hormonalnego, który buntuje się, gdy w czasie redukcji ograbiasz go z zapasów energii. Weekendowe odstępstwo od diety ma dać odpocząć głowie i pozwolić „odbić” się hormonom. Praktyka jest jednak taka, że pojedynczy bardzo obfity posiłek, a nawet całodniowe obżarstwo to zbyt mało, aby odwrócić niekorzystne zmiany hormonalne. Za to wystarczająco dużo, żeby dostarczyć kosmiczną dawkę kalorii, która wyrówna lub przewyższy deficyt kaloryczny wygenerowany w pozostałych dniach tygodnia. No i klops: okazuje się, że angielska nazwa cheat meal/day jest dobrana wyjątkowo adekwatnie.

REKLAMA

Dlatego zamiast oszukiwać, zrób sobie co jakiś czas wakacje od odchudzania i zastosuj tzw. refeed (krótsza przerwa), a najlepiej diet break (dłuższa). Na okres 3-14 dni (w zależności od tego, jak bardzo spieszy Ci się z redukcją) wrzuć menu na swoje aktualne zero kaloryczne. Jednak nie przy pomocy pełnego tłuszczu i węgli fast foodu, tylko stawiając na jadłospis mocno akcentujący same węglowodany. „Badania pokazują, że taka strategia może podnosić poziom leptyny nawet o 28%” – mówi dietetyk Paweł Szewczyk, opierając się na publikacji w czasopiśmie naukowym „International Journal of Obesity”. Jak często robić sobie taką przerwę? „Osoby mające wysoki poziom tkanki tłuszczowej i dużą masę ciała do stracenia powinny czynić to rzadziej, co jakieś 2-3 miesiące. Z kolei w przypadku ludzi walczących raczej o docięcie sylwetki można stosować to rozwiązanie częściej” – radzi Paweł Szewczyk.

Jak dowieźć węgle

Patenty w sam raz na weekend.

Piątek wieczorem – piwo i precle

Niskoalkoholowe piwo i garść słonych precli dadzą przyjemność i pomogą odbudować glikogen po treningu.
+ 36 g węgli

Sobota po południu – pół pizzy

Z fast foodami lepiej nie szaleć, ale żyć przecież trzeba. W praktyce okazuje się, że już pół pizzy daje sporo radości, nie zalewając przy tym kaloriami.
+ 49 g węgli

Niedziela rano – kawa i ciastka

Jeśli masz wrzucać do menu słodycze, rób to raczej tuż po posiłku niż w przerwie między nimi. Wtedy nawet ich nie poczujesz, a po śniadaniu 2 delicje będą miłym deserem.
+ 16 g węgli

Uwaga

Cheat meal i cheat day to za mało, by przywrócić równowagę hormonalną naruszoną odchudzaniem. Za to w sam raz, by skasować deficyt kaloryczny z całego tygodnia.

REKLAMA