Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
4.1

Trafić bez pudła, czyli bezpłodność u mężczyzn

Do spłodzenia dziecka wystarczy jeden plemnik. Ale co robić, gdy żaden z nich nie chce współpracować przy przekazywaniu Twych genów kolejnym pokoleniom? Zobacz, dlaczego facetów dotyka bezpłodność, jak jej zapobiegać i jak ją w razie potrzeby leczyć.
Iwona Czarnacka 2012-02-20
fot. Sashkin 2012/shutterstock.com

Jeden mililitr sześcienny nasienia zawiera przeciętnie około 100 milionów plemników. Teoretycznie więc w ciągu nocy mógłbyś podwoić ludność Europy. Ale tylko teoretycznie. I nie chodzi tu jedynie o to, że trudno byłoby znaleźć i obdzielić tym dobrem tyle milionów kobiet. Nawet jeśli cały zapas amunicji na wszelki wypadek wystrzelasz w tę jedną, wybraną tarczę, i tak może się zdarzyć, że żadna kula nie trafi do celu.

Nie uda się raz, nie uda się drugi - nie ma sprawy, trening czyni mistrza. Ale gdy mimo wysiłków nie udaje wam się przez rok, powinniście zgłosić się do lekarza.

"Brak dziecka to ciężka choroba, ale w stu procentach uleczalna. Gorzej, gdy upierasz się przy posiadaniu genetycznie własnego dziecka. Takie myślenie jest z góry skazane na niepowodzenie" - mówi Piotr Pałasz (37 lat).

Nawet w 50% przypadków problemy z poczęciem dziecka wynikają z zaburzeń płodności mężczyzny, a nie kobiety.

Odkrycie tej prawdy zajęło mu pięć lat. Patryk ma dziś półtora roku. Urodził się po pięciu latach walki. Piotr zdecydował się opowiedzieć o sobie, ponieważ uważa, że kiedy się mówi o niepłodności, mężczyzna jest zazwyczaj pomijany.

"Powinniśmy mówić o niepłodności pary, niezależnie od tego, po czyjej stronie jest przyczyna. To para nie może mieć dzieci" - podkreśla Piotr.

Michał Kostecki (31 lat) ma dwie córeczki, bliźniaczki. O dzieci starał się pięć lat: "Dlaczego opowiadam? A dlaczego nie? - kontruje i jest wyraźnie zdziwiony pytaniem. - Jestem dumny, że mam dzieci z in vitro. To jest najbardziej świadome rodzicielstwo, jakie może być".

Michał Damski (33 lata) o dziecko walczył sześć lat: "Ja muszę o tym opowiadać" - mówi i brzmi to jak ślubowanie rycerskie.

Przychodzi facet do androloga

Każdy z nich wylądował kiedyś w pokoiku z gazetkami soft porno i paczką papierowych serwetek. Potem przez zatłoczony korytarz niósł fiolkę ze spermą. Każdy z nich usłyszał coś innego, ale skutek był taki sam. Następowały lata badań, prób, wydawania ogromnych sum, rezygnacji z kariery i wakacji. Wszyscy mają w końcu upragnione dzieci. I każdy z tej trójki uważa, że powtarzane często zdanie, iż prawdziwy mężczyzna musi posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna jest szkodliwym mitem.

"To, przez co przeszedłem, wyleczyło mnie z samczego myślenia, że muszę mieć syna, i to mojego syna - mówi Piotr. - Znam chłopaków, bo trudno ich nazwać mężczyznami, którzy spłodzili dziecko gdzieś na dyskotece i teraz są nieszczęśliwi, że mają bachora".

Piotr i Ewa pobrali się dość późno. Chcieli mieć dziecko. Nie udawało się. Ewa zaczęła odwiedzać lekarzy. Mieli szczęście, że trafili na dobrego lekarza, który skierował Piotra do jednego z niewielu ośrodków, gdzie można było badać nasienie. To było pięć lat temu i kosztowało 60 zł. Ale w Polsce, wbrew zdrowemu rozsądkowi, to kobieta przychodzi do lekarza pierwsza. Bardzo często kobiety muszą przejść serię bolesnych i kosztownych badań, zanim lekarz dojdzie do wniosku, że warto zbadać też mężczyznę.

1 2 3 ... 5
STRONA 1 z 5

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij