Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

3


OCEŃ
4.4

Terapia umysłem, czyli lecz się sam

Czy wiesz, że pewne dolegliwości możesz wyleczyć tylko za pomocą umysłu? Nie zawsze musisz sięgać po leki, bo optymizm, medytacja i śmiech mogą dać równie dobre rezultaty. Oto 6 patentów na poprawę zdrowia bez realizowania recept w aptece.

Piotr Pflegel 2012-01-23
Uwaga! Przedawkowanie grozi rozpukiem (fot. East News)

Fantastyczne historie o pacjentach, którzy uleczyli się dzięki silnej woli, medytacjom i pozytywnemu myśleniu, krążą po świecie co najmniej od czasów, kiedy cudownym lekarstwem na wszystko było puszczanie krwi. A lekarze traktowali je jak opowieści o potworze z Loch Ness. Ale do czasu.

Od mniej więcej 20 lat medycyna konwencjonalna zaczęła się uważniej przyglądać tym legendom i okazało się, że w wielu z nich jest sporo prawdy. Nasze zdrowie rzeczywiście zależy od stanu naszego umysłu. I o ile nie możesz dokładnie wskazać komórkom układu odpornościowego, gdzie mają atakować, możesz, korzystając z pomocy umysłu, zwiększyć ich liczbę.

Naukowcy są pewni, że techniki relaksacyjne - takie jak kontrolowany oddech - pomagają zmniejszyć negatywny wpływ stresu.

1. Zmień nastrój

Stres wpływa nie tylko na samopoczucie, ale również na tak konkretne i wymierne rzeczy, jak czas gojenia się ran. Potwierdzają to rezultaty badań przeprowadzonych na Ohio State University. Naukowcy z tej uczelni pobrali kawałki tkanek z podniebienia grupy studentów w trakcie wakacji, by później, trzy dni przed egzaminem, ponownie pobrać próbki z drugiej strony. Okazało się, że ranki po nacięciach wykonanych tuż przed stresującą sesją goiły się aż o 40% dłużej niż w czasie wakacji.

Co robić? Zrób głęboki wdech. Zatrzymaj powietrze w płucach a następnie powolutku wypuszczaj. Badania wykazały, że techniki relaksacyjne - takie jak kontrolowany oddech - zmniejszają negatywny wpływ stresu.

2. Odleć na Marsa

"Najlepszym sposobem, by pozwolić umysłowi uleczyć dolegliwości fizyczne, jest wprowadzenie się w trans - wyjaśnia dr Jim Nicolai, specjalista medycyny integratywnej. Wcale nie musisz iść do hipnotyzera, żeby zmienić stan świadomości. - Marzenie na jawie jest doskonałym przykładem" - wyjaśnia dr Nicolai.

Kiedy marzysz, zdajesz sobie sprawę, że coś się dzieje wokół Ciebie, ale nie zwracasz na to uwagi, bo duchem jesteś gdzieś indziej. A mentalne wycieczki w obłoki mogą pomóc Twojemu ciału nie tylko się naprawić. Zdaniem dra Nicolai, stan transu pomaga również w trakcie treningu, np. kiedy doskonalisz rzuty do kosza.

Jaki jesteś w łóżku? - [TEST] fot. shutterstock.com

Seks aż o 30% podnosi poziom immunoglobuliny A - substancji, która stanowi pierwszą linię obrony w walce z chorobotwórczymi mikrobami.

Co robić? Jeśli zdecydujesz się na hipnotyzera, udaj się do takiego, którego ktoś Ci poleci. Najlepiej, jeśli przy okazji jest też psychologiem albo lekarzem. Jeśli mimo wszystko nie ufasz hipnozie, pozwól swoim myślom błądzić swobodnie. To naprawdę nic trudnego. Nawet jeśli należysz do tych 20% ludzi, którzy mają kłopoty z wprowadzeniem się w trans, próbuj. Medytacji można się nauczyć. Zacznij od technik oddychania.

3. Staw czoło bestii

Ignorowanie problemów, w nadziei że znikną same, ma na Twój układ immunologiczny mniej więcej taki sam wpływ, jak ignorowanie wezwań do zapłaty na stan Twojego konta. W końcu i tak będziesz musiał zapłacić, tylko więcej. Badania Ohio State University wykazały, że u ludzi, którzy od razu stawiali czoło problemom, stężenie komórek układu odpornościowego było wyraźnie większe niż u tych, którzy starali się problem przeczekać.

Co robić? Kiedy się czegoś boisz, unikaj jęczenia, alkoholu i... unikania. Weź się w garść i spójrz w oczy bestii. Przykładem takiego właśnie zdrowego podejścia do stresu jest legenda Tour de France - Lance Armstrong. Jego wola zmierzenia się z rakiem, traktowanie go jak przeciwnika, którego trzeba pokonać, zrobiła na lekarzach większe wrażenie niż zwykła chęć życia.

4. Przyjaźnij się

Przyjaźń to jedno z najlepszych lekarstw na świecie. Od wielu lat wiadomo np., że śmiertelnie chorzy ludzie, którzy mają wsparcie rodziny i przyjaciół, czują się znacznie lepiej od tych pozostawionych w samotności. Niedawno zostało natomiast dowiedzione, że udane małżeństwo wzmacnia system odpornościowy również u ludzi zdrowych. Prowadząc życie samotnika, wystawiasz się więc na wielkie niebezpieczeństwo.

Oczywiście, każdy kij ma dwa końce - kłótnie z połowicą grożą Ci nie tylko depresją i szukaniem pociechy w butelce. Domowe awantury niekorzystnie wpływają także na Twój system immunologiczny i układ krążenia, co w rezultacie może Ci złamać serce również w sensie dosłownym.

Co robić? W przyjaźni, w odróżnieniu od miłości, liczy się nie tylko jakość, ale również ilość. Amerykańskie badania wykazały, że ludzie mający najwięcej przyjaciół są najmniej podatni na przeziębienia, a jeśli już zachorują, zdrowieją szybciej. Co do jakości zaś, była o tym mowa powyżej - im lepiej układa Ci się z żoną, tym silniejszy masz układ odpornościowy.

Nie bez znaczenia jest też udane i satysfakcjonujące życie seksualne. Psycholodzy z Wilkus University w Pensylwanii odkryli, że seks aż o 30% podnosi poziom immunoglobuliny A - substancji, która stanowi pierwszą linię obrony w walce z chorobotwórczymi mikrobami. A zatem, panowie, ruszamy w miasto w poszukiwaniu przyjaciół, a wieczorem ordynujemy dawkę seksu. Dla zdrowia.

5. Wyjdź z depresji

Osoby ze skłonnością do depresji i nerwic lękowych zazwyczaj mają słabszy układ odpornościowy niż optymiści. Kiedy masz depresję, ryzyko zawału serca rośnie pięciokrotnie. Zgłoś się na terapię lub poproś lekarza o leki antydepresyjne, a zobaczysz, że poczujesz się lepiej nie tylko psychicznie, ale również fizycznie.

Jak sobie pomóc? Wypoć smutek. Badania porównawcze wykazały, że umiarkowany wysiłek trzy razy w tygodniu po 45 minut jest równie skuteczny w leczeniu depresji, jak leki. Co więcej, po dziesięciu miesiącach ci pacjenci, którzy walczyli z depresją w siłowni, byli bardziej odporni na nawrót choroby.

Japońscy uczeni odkryli, że oglądanie śmiesznych filmów (oni puszczali pacjentom Chaplina) pomaga złagodzić objawy alergii na 2 godziny.

6. Śmiej się, ile wlezie

Już dwa wieku temu François-Marie Arouet, znany lepiej jako Wolter, powiedział, że "...medycyna polega na tym, by zabawiać pacjenta do czasu, gdy natura go uleczy". Współczesna nauka ten rewolucyjny, jak na owe czasy, pogląd francuskiego pisarza, historyka i filozofa potwierdza.

Kilka lat temu przeprowadzono następujące badanie: 52 mężczyznom puszczono śmieszny film. Od każdego z nich pobrano próbki krwi na 10 minut przed, w połowie i 12 godzin po zakończeniu seansu. Okazało się, że liczba komórek odpowiedzialnych za zwalczanie chorób wzrosła w trakcie seansu i ten podwyższony poziom utrzymywał się nawet po 12 godzinach.

Co robić? Badania wykazały, że śmiech zmniejsza poziom hormonu stresu niezależnie od tego, czy śmiejesz się z wyrafinowanej komedii Woody Allena, czy z rubasznego dowcipu, a nawet z nieszczęśnika, który potknął się na ulicy i wpadł do kałuży. Dlatego, kiedy nadejdzie sezon na grypę, zamiast łykać witaminy, wypożycz sobie codziennie jakąś dobrą komedię, a jeśli naprawdę Cię śmieszy, możesz nawet oglądać codziennie jedną i tę samą.

Dlaczego śmiech to zdrowie?

Śmiech nie tylko poprawia nastrój, ale także pozytywnie wpływa na Twoją kondycję fizyczną. Pod wpływem śmiechu Twoje ciało ma się lepiej, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Teoretycznie gdybyś śmiał się odpowiednio dużo każdego dnia, mógłbyś utrzymać swój organizm w formie, nawet nie trenując żadnego sportu.

"Śmiech oddziałuje na wiele rejonów przodomózgowia, które regulują pracą podwzgórza, które z kolei nadzoruje reakcje bezwiedne organizmu" - mówi dr David Felten, dyrektor Susan Samueli Centre for Complementary and Alternative Medicine. I wcale nie chodzi mu o to, że ze śmiechu można się posikać. Zobacz, co się z dzieje z Twoim ciałem, gdy ktoś opowiada dobry dowcip, a Ty zaczynasz rżeć ze śmiechu.

  • Brzuch, przepona, ramiona i twarz. Kiedy się śmiejesz, mięśnie brzucha i przepona napinają się, mięśnie twarzy rozciągają, a plecy i ramiona prostują. Chwila zdrowego śmiechu jest jak dobry masaż.
  • Układ oddechowy. Śmiejąc się, dostarczasz płucom więcej tlenu, co może pomóc w przypadku przewlekłych chorób dróg oddechowych. Japońscy uczeni odkryli, że oglądanie śmiesznych filmów (oni puszczali pacjentom Chaplina, ale wygłupy chłopaków z Jackass też powinny zadziałać, jeśli bawi Cię ten typ humoru) pomaga złagodzić objawy alergii na dwie godziny.
  • Układ odpornościowy. Śmiech zwiększa produkcję limfocytów NK i T, które stanowią główną linię obrony przed wirusami i nowotworami. Te pierwsze przyspieszają także gojenie się ran.
  • Serce. Śmiech może Cię uchronić nawet przed zawałem serca, ponieważ zapobiega zapaleniu śródbłonka naczyń krwionośnych w Twoim sercu. "Śmiech zwiększa ciśnienie krwi i tętno, może też stymulować produkcję tlenku azotu" - wyjaśnia kardiolog, dr Michael Miller. Tak, tak, tlenek azotu to inaczej gaz rozweselający, więc jak już zaczniesz się śmiać, zatrzymać się będzie trudno...

MH 09/2005

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    'LilPeneros' napisał(-a):Poprzez trening siłowy, aerobowy/interwałowy można nie tylko poprawić sylwetkę i swój nastrój, ale też odbywa się to bez ryzyka i niebezpieczeństwa tzw. zagrożeń duchowych.Zgadzam się z tobą - Men's Health jest na pewno jednym z najlepszych, a może i najlepszym magazynem Lifestyle'owym na polskim rynku.Co do strony do której linka Ci podałem - to, że jakieś poglądy są skrajne i niepopularne, to nie znaczy, że nie ma w nich prawdy i słuszności.Owszem, zgadzam się - to wszystko, co tam przeczytałem jest jak najbardziej słuszne i prawdziwe - powinni to przeczytać nieświadomi zwolennicy tych wschodnich "nowinek" - wtedy stałoby się dla nich jasne, że lepiej zainwestować w dobre buty do biegania, bieliznę termoaktywną, dobry rower lub karnet do siłowni niż narażać zdrowie a nawet życie - tak, przeglądałem wczoraj jakieś anglojęzyczne forum i natrafiłem na relację osoby, która poznała ojca, którego trzydziestoparoletni syn wybrał się z pięcioma kolegami do Azji na obóz medytacyjny organizowany przez buddyjskich mnichów w jakiejś ichniejszej "światyni". Syn wrócił z objawami choroby psychicznej (jest mówiąc potocznie szalony), aby go w szpitalu przywiązać do łóżka i podać mu środki uspokajające potrzebnych było trzech pielęgniarzy. Syn cały czas coś majaczy o tym, że zły duch chce go zabić i ma przekonanie o tym, że on sam potrafi latać. Podobno mnisi uczyli technik pozwalających na wychodzenie z własnego ciała podczas medytacji - aż strach pomyśleć, że tak powszechnie reklamowana w większych polskich miastach (afisze, spotkania) i zachwalana jako odprężenie i relaks medytacja transcendentalna może prowadzić do tego samego - a ktoś za to jeszcze bierze pieniądze. Dziwi mnie tylko zmowa milczenia autorytetów medycznych, psychologów, neurologów, psychiatrów - przecież należy przestrzegać przed tego typu praktykami a nie je legitymizować. Ale się rozpisałem a jeszcze muszę zamarynować wołowinkę według przepisu z czerwcowego numeru Men's Health - polecam wszystkim - arcydzieło kulinarnej prostoty - steki z polędwicy wołowej, tylko w najnowszym MH.
    Spati84, 2012-06-04 22:37:09
  • avatar
    zgłoś
    Poprzez trening siłowy, aerobowy/interwałowy można nie tylko poprawić sylwetkę i swój nastrój, ale też odbywa się to bez ryzyka i niebezpieczeństwa tzw. zagrożeń duchowych.Zgadzam się z tobą - Men's Health jest na pewno jednym z najlepszych, a może i najlepszym magazynem Lifestyle'owym na polskim rynku.Co do strony do której linka Ci podałem - to, że jakieś poglądy są skrajne i niepopularne, to nie znaczy, że nie ma w nich prawdy i słuszności.
    ~LilPeneros, 2012-06-04 12:33:04
  • avatar
    zgłoś
    'LilPeneros' napisał(-a):Polecam Ci w takim razie zobaczyć tą stronę:Oraz stronę Andrzeja Wronki.Bardzo dziękuję, ciekawe artykuły - chociaż poglądy tam przedstawione mogą wydawać się skrajne a przynajmniej powszechnie niepopularne. Cóż, trzeba będzie zrewidować poglądy na pewne sprawy. Nie ma to jak solidny trening interwałowy - choć może prowadzić do skrajnego wyczerpania widzę, że jest mimo to o wiele bezpieczniejszy niż joga czy medytacja. Jak to dobrze, że Men's Health w najnowszym czerwcowym numerze podaje jak w sposób racjonalny i bezpieczny podrasować swoje ciało poprzez ciekawe ćwiczenia, czy spożywanie np. rzeżuchy. Najlepszy miesięcznik dla faceta na poziomie.
    Spati84, 2012-06-03 00:25:59
  • avatar
    zgłoś
    Polecam Ci w takim razie zobaczyć tą stronę:Oraz stronę Andrzeja Wronki.
    ~LilPeneros, 2012-06-02 14:53:27
  • avatar
    zgłoś
    Słyszałem, że medytacja i joga, które jak sami jej zwolennicy przyznają ingeruje w sferę duchowości ładnie prezentowaną nam jako "zestrojenie (lub harmonia) duszy i ciała" Skoro jest to duchowość niechrześcijańska tylko o korzeniach okultystycznych (byty demoniczne jako przewodnicy w tzw. transach hipnotycznych, w które się wchodzi) to może zachodzić niebezpieczeństwo natury duchowej wprost przełożone na symptomy cielesne i samopoczucie. Oczywiście podchodząc do tego logicznie można zadać pytanie: jak poprzez oddychanie, wizualizację czy odpowiednie pozycje ciała można narazić się na takie niebezpieczeństwo? Badania nad wpływem medytacji na ludzki mózg wciąż trwają i nie ma jednoznacznych odpowiedzi jak ona działa, podobnie jak bioenergoterapia, telepatia, homeopatia, astrologia itp. Trzeba pamiętać, że wchodząc w praktykę medytacyjną w pewnym czasie wejdziemy w cały zestaw naukowo niepotwierdzonych pojęć zahaczających o okultyzm takich jak istnienie czakr, ciał astralnych, aury otaczającej człowieka, tajemniczej i niebezpiecznej energii kundalini itp. - relacji z doznanych zagrożeń przez tego typu praktyki jest wiele w internecie. Dlatego zastanawiam się, czy lansowanie takich praktyk na łamach tak szacownego magazynu jak MH jest na miejscu a gdy już do tego dochodzi może warto byłoby poprzedzić dany artykuł paroma słowami przestrogi. Joga nie jest zwykłą gimnastyką - nawet wschodni guru śmieją się z Europejczyków i Amerykanów, gdy chcą ją tak traktować, gdyż celem jej jest tzw. "oświecenie" przebudznie tajemniczej energii tkwiącej w człowieku i doprowadzenie jej z kości krzyżowej do czubka głowy - nazywają to samadhi, nirvana i jeszcze jest innych parę nazw - ale jest to bardzo niebezpieczne - szczególnie dla nieświadomych. A wszystkie te opinie, że poprawia zdrowie, harmoonizuje są być może prawdziwe ale na początku - bo brnąc dalej nigdy nie wiadomo na co się tak naprawdę otwieramy. Ciekawostką jest fakt, że sporo relacji egzorcystów opisuje swe zmagania uwalniając ludzi zaangażowanych w te praktyki - oczywiście nie jest to regułą ale zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia jakichś dziwnych odmiennych stanów świadomości. Kto interesuje się tematem wie, o czym piszę. Miło byłoby mi przeczytać słowa komentarza z być może innej perspektywy niż moja, może ktoś posiada lepszą i bardziej wiarygodną wiedzę w tym wzgledzie.
    Spati84, 2012-06-02 14:03:20
  • avatar
    zgłoś
    Czy wiesz, że pewne dolegliwości możesz wyleczyć tylko za pomocą umysłu? Nie zawsze musisz sięgać po leki, bo optymizm, medytacja i śmiech mogą dać równie dobre rezultaty. Oto 6 patentów na poprawę zdrowia bez realizowania recept w aptece.
    Mens Health, 2012-01-23 12:42:14
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij