Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Panie doktorze, jest taki problem...

Stój, bo strzelam! - powiedział nagi facet, patrząc ze złością w lustro. Zaburzenia erekcji potrafią odebrać całą radość życia. Na szczęście, dziś lekarze mają na nie lepsze sposoby niż groźby pod adresem własnego penisa. I w aż 90% przypadków są one skuteczne.
Piotr Pflegel 2011-02-03
I warto było czekać na wizytę w moim gabinecie aż 2 lata? To przecież ponad 700 nocy, które mógł pan spędzić przyjemniej... (fot. Dean Mitchell 2011/shutterstock.com)

Trzeba będzie napisać o zaburzeniach erekcji - uradziliśmy na kolegium redakcyjnym. Problem jest poważny, bo aż 1,5 mln Polaków cierpi z tego powodu. W MH to ja zajmuję się zdrowiem, więc owo "trzeba napisać" było do mnie. Poczytałem o zaburzeniach erekcji (ang. erectile disfunction - ED), popytałem specjalistów i już wiem: jak tylko się pojawią, trzeba iść do lekarza.

Łatwo powiedzieć, ale czy równie łatwo wykonać? Postanowiłem przejść drogę, którą przechodzi facet borykający się z ED i sprawdzić, czy istotnie jest to droga przez mękę.

To tylko na niby

Na szczęście, problem znam jedynie teoretycznie, ale ponieważ jak dla każdego mężczyzny seks jest dla mnie bardzo ważny, więc myślę, że potrafię sobie wyobrazić, jak fatalnie musi się czuć facet, który nagle przekonuje się, że chociaż bardzo chce, to równie bardzo nie może. Po pierwszym szoku zaczyna się bać następnego zbliżenia i spodziewanej kompromitacji, więc odwleka ten moment, łapiąc się najbardziej nawet absurdalnych wymówek, szukając rozwiązań awaryjnych. Wobec tego i ja poszukam.

Pierwszy przypadek kłopotów z erekcją powoduje, że facet panikuje i zaczyna unikać kolejnych zbliżeń, sięgając po najbardziej absurdalne wymówki.

Od czego zacząć? Oczywiście od internetu. Tylko jakie hasło wpisać w Google'a? Pierwsze skojarzenie - Viagra. Tyle się mówi o słynnych niebieskich tabletkach, że na pewno coś znajdę. Wklepuję. Rzeczywiście, to popularne hasło. Wyskakuje mi 2,5 mln stron. O dziwo, na pierwszym miejscu wcale nie pojawia się strona producenta. Linki z góry strony kierują mnie do miejsc, w których można zamówić "środki na potencję". Tanio i dyskretnie - tak piszą.

No dobra, spróbujemy. Wybieram jedną ze stron, wchodzę: "Oferujemy oryginalne tabletki na męski problem". Pełen zestaw. Jest i Cialis, i Viagra, i Levitra. Przy każdej opis oraz, o dziwo, w miarę rzetelna informacja o skutkach ubocznych, przeciwwskazaniach i sposobie działania. Samozwańczy aptekarze poprzeklejali informacje z ulotek. Tylko czy na pewno tanio? Ceny jednej tabletki oscylują w okolicach 50 zł. Im więcej sztuk zamówisz, tym taniej, ale rabat nie jest oszałamiający. Widać ludzie zgodzą się zapłacić każdą cenę za sukces w sypialni.

Przechodzę do strony zamówień. Niestety, trzeba wypełnić formularz: imię, nazwisko, adres, telefon... Jakoś nie palę się do tego, żeby się znaleźć na liście facetów, którzy kupują nielegalnie leki przez internet. Bo sprzedaż leków na receptę bez recepty to przestępstwo. A jeśli ktoś kiedyś znajdzie tę listę i ją upubliczni?

Nie bardzo mi się uśmiecha wyjaśnianie, że ja tylko tak, w ramach dziennikarskiego śledztwa... Zwłaszcza że już teraz staję się powoli obiektem żartów w redakcji: "Słyszałem, że znasz się na Viagrze... I jak tam, działa?". Sekretarz redakcji, atrakcyjna brunetka, wchodzi do pokoju i pyta, kiedy będę miał w końcu erekcję. Wiem, że pyta o to, kiedy będę miał gotowy tekst, ale brzmi to na tyle dwuznacznie, że koledzy wybuchają śmiechem, a ja się mimo woli czerwienię. A co by było, gdybym istotnie miał z tym problemy? Wolę nie myśleć.

1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij