Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Jak odstawić kawę?

Od kubka mocnej kawy rozpoczynasz każdy dzień, a potem wypijasz kolejne aż do wieczora, bo bez jej kofeinowego kopa brakuje Ci energii. Ale czy naprawdę jest Ci niezbędna? Zobacz, jak się od niej odzwyczaić. A potem do niej wrócić, ale już na własnych zasadach.

Piotr Pflegel 2011-03-28
fot. Nicholas Eveleigh

Jest godz. 10.40 i jestem na nogach od prawie dwóch godzin. Jakiś głosik z tyłu głowy podpowiada mi, że zasłużyłem już sobie na drzemkę. Ale nie, nie dam się zwieść tym podszeptom. Powalczę jeszcze ze sobą. Co najmniej do południa. Od kilku dni towarzyszy mi ból głowy, rozkojarzenie, stan półletargu, który praktycznie uniemożliwia pracę. Co ja wyprawiam?!

Zacznijmy od tego, że ostatnio zdałem sobie sprawę, iż powoli i niepostrzeżenie uzależniłem się od kofeiny. Najpierw, dawno temu, kawę piłem tylko od wielkiego dzwonu. Pierwszą wypiłem bodajże ucząc się do matury. Potem sięgałem po nią jedynie gdy wiedziałem, że muszę zarwać noc. Następnie stopniowo zacząłem pić regularnie, przed śniadaniem. Potem dodałem jeszcze poobiednią. I na tym poziomie moje spożycie kawy ustabilizowało się na kilka lat.

Z kawą jest tak jak z narkotykami: aby osiągnąć pierwotny efekt pobudzenia, trzeba stopniowo przyjmować ją w coraz większych dawkach.

Kiedy w Polsce pojawiła się kawa rozpuszczalna, całkowicie zrezygnowałem z parzonej i przerzuciłem się na o wiele prostszy w obsłudze napój instant. Łatwość i szybkość przyrządzania okazała się dla mnie zgubna. Od kilku lat piję już niemal wyłącznie kawę. Pierwszą przed śniadaniem. Drugą zaraz po przyjściu do pracy. Potem w mniej lub bardziej regularnych odstępach jeszcze 2-3 w redakcji, po powrocie do domu kolejną, a potem jeszcze ze dwie. W sumie wypijam dziennie minimum 6-7 kubków całkiem mocnej kawy - z dwóch czubatych łyżeczek.

Z tymi łyżeczkami to właściwie przenośnia, bo w pewnym momencie zorientowałem się, że znacznie upraszcza sprawę, jeśli się kawę wsypuje do kubka prosto ze słoiczka. Rezultat jest taki, że kiedy kawę zalewa (bo już nie zaparza) mi żona, która jest zwolenniczką herbaty, zawsze czuję niedosyt mocy. Wolę samemu przyrządzić napój. Zresztą z wzajemnością.

Kilka dni temu, kiedy żona poprosiła mnie o herbatę, ze zdumieniem odkryłem, że nie wiem, gdzie w moim własnym domu jest herbata! I to właśnie był impuls. Zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno kawa sprawia mi jeszcze przyjemność, czy też piję ją tylko z obowiązku? Co gorsza, kawa przestała też na mnie działać tak jak kiedyś. Mogłem wypić kubek czarnej jak smoła, gorzkiej kawy i spokojnie położyć się do łóżka. Po kilku minutach spałem jak zabity.

Organizm przyzwyczai się do wszystkiego

To tak jak z narkotykami: aby osiągnąć pierwotny efekt, trzeba stopniowo przyjmować coraz większe dawki. Oczywiście, kawa nie jest narkotykiem, przynajmniej nie w tym znaczeniu, co heroina czy kokaina. Nie działa na te obszary mózgu, które odpowiadają za prawdziwe uzależnienie.

Mimo to, a może właśnie tylko dzięki temu, zdecydowałem się zafundować sobie miesięczną kurację odwykową i sprawdzić, czy oczyściwszy organizm z kofeiny, będę mógł znowu cieszyć się jedną filiżanką dziennie. I właśnie dlatego tak się męczę.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij