Men's Health poleca:

Gluten - jeść czy nie jeść?

Poleć ten artykuł:

Oto jest pytanie. Moda czy rozsądek? Mamy dość sprzecznych doniesień z glutenem w roli głównej, więc sprawdzamy na własnej skórze, czy skazanie go na banicję poprawia samopoczucie. 

Nieodłączną częścią mojej pracy jest śledzenie doniesień medialnych oraz badań naukowych dotyczących jedzenia. Nie prowadzę precyzyjnych statystyk, ale dam sobie uciąć to i owo, że gluten jest teraz jednym z najczęściej omawianych tematów. Według jednych ma być przyczyną wszelkiego zła, od raka przez cukrzycę po depresję, a ludzkość – od kiedy zaczęła uprawiać zboża – powoli się degeneruje.

Inni twierdzą, że jest kompletnie nieszkodliwy dla wszystkich poza chorymi na celiakię, i podkreślają, że australijscy naukowcy, autorzy koncepcji nadwrażliwości na ten kompleks białek, odszczekali swoje pierwotne odkrycia. Jedna i druga strona powołuje się na wyniki badań, spierają się dietetycy i naukowcy, a my wciąż nie wiemy, czy dieta bez glutenu to moda i patent na drenowanie portfeli, czy sposób na zdrowie. W całym tym chaosie znalazłem informację godną uwagi – potrzeba mniej więcej miesiąca abstynencji, żeby oczyścić organizm i odczuć korzyści płynące z odstawienia glutenu.

Zwizualizowałem sobie wzrost formy Novaka Djokovicia po takim zabiegu, dodałem do niego Roberta Lewandowskiego, który unika zbóż, a gole zacznie niedługo strzelać chyba nawet w przerwie, i wiedziałem, że ja też muszę spróbować. Do testu zmobilizowało mnie również to, że znalazłem u siebie kilka objawów przypisywanych budzącej kontrowersje nadwrażliwości na gluten.

Są bardzo powszechne, bo bóle głowy, poranny brak energii czy kłopoty z trawieniem mogą mieć dziesiątki przyczyn. Ale miesiąc to niedługo, pomyślałem, i jakoś wytrzymam. Myślałem, że i tak nie jem na co dzień zbyt wiele rzeczy zawierajacych gluten, więc zmiany specjalnie nie odczuję, ale zderzenie z rzeczywistością okazało się bardziej bolesne, niż się spodziewałem.

Po miesiącu bez glutenu wcale nie czułem się lepiej, ale i tak będę jadł go mniej. Są badania, których wyniki mnie do tego przekonują.

Najtrudniej było mi zrezygnować z pysznego chleba żytniego z wrocławskiej piekarni przy placu Bema (to jedyne pieczywo, jakie jem). Nie chodzi tylko o smak, ale o to, jak pieczywo ułatwia życie. To jest dopiero prawdziwy fast food, a nie jakieś hamburgery. Parę kromek, plasterków sera czy mięsa i można zapchać żołądek w kilka minut. Swoją drogą, na wędliny trzeba uważać, bo często mają dodatki zawierające gluten, np. błonnik pszenny.

Żeby mieć pewność, że się go nie je, najlepiej jest wszystko gotować samemu, co mocno utrudnia życie. Ja miałem trochę z górki, ponieważ w firmowym barze zawsze mamy do wyboru kilka dań, a przemiła właścicielka ze stoickim spokojem znosiła dziesiątki pytań, czy w sosie aby na pewno nie ma mąki albo czy mogłaby dać mi trochę kalafiora bez tartej bułki. Nieco mniej przychylnie reagowała kolejka, ale na szczęście udawało mi się uniknąć linczu.

Koszmarem były też podróże – pierwszą w czasie diety odbyłem na głodnego, bo nie zdążyłem przygotować sobie prowiantu na drogę, a bezglutenowe zakupy na dworcu i w okolicy okazały się niemożliwe. Na plus zaliczam, że przez miesiąc glutenowej abstynencji jadłem dużo więcej warzyw. To one w dużej części zastąpiły kalorie pochodzące z chleba i na pewno dostarczały mi więcej cennych składników odżywczych. Tak minęły 4 tygodnie, po których miałem serdecznie dość bananów (najszybsza przekąska) oraz mocno zatęskniłem za piwem. Nie przyniosły one absolutnie żadnej zmiany w moim samopoczuciu.

Nie miałem więcej energii, problemy z trawieniem nie ustąpiły. Czy to jest dowód na to, że można jeść gluten bez obaw i ograniczeń? Niekoniecznie. "Jest sporo wiarygodnych badań, które wskazują, że może on m.in. powodować stany zapalne w organizmie czy niszczyć szczelność jelit. Zjawisko nadwrażliwości na gluten nie jest jeszcze dobrze zbadane, ale nie znaczy to, że jest ona wymysłem" – przekonuje dr Patrycja Szachta z Centrum Medycznego Vitaimmun. Dodaje, że wskazaniem do stosowania diety bezglutenowej są tylko specjalistyczne badania, które pozwalają wykryć celiakię, alergię czy wspomnianą nadwrażliwość. Bez ich wyników całkowita rezygnacja z glutenu nie jest rozsądnym rozwiązaniem – przypisywane mu objawy mogą przecież wywoływać zupełnie inne składniki jedzenia, np. laktoza.

W pracach naukowych pojawia się stwierdzenie, że wrażliwość na pochodzące ze zbóż białka rośnie wraz z wiekiem i przy ich wysokim spożyciu (do 20 g dziennie). Dlatego ja, nie popadając w skrajność i nie odmawiając sobie co jakiś czas chrupiącego żytniego chleba czy pysznego spaghetii, będę jednak starał się na co dzień unikać pszenicy. "Po modyfikacjach genetycznych zawiera ona teraz znacznie więcej glutenu niż kiedyś" – mówi dr Szachta. Będę też jeszcze dokładniej niż zwykle czytał etykiety, żeby nie jeść go niepotrzebnie. Tak na wszelki wypadek, gdyby zwolennicy jego odstawienia mieli jednak rację.

Na następnych stronach dowiesz się, gdzie grasuje gluten.

Tagi: gluten |prawda o glutenie |jedzenie glutenu

Oceń artykuł:

2,80

Skomentuj (0)

Brak komentarzy
dodaj pierwszy komentarz

Men's Health poleca

Atlas ćwiczeń MH MH poleca: Trening 300 Spartan? MH poleca: Dotykometr - pieszczoty, które ona uwielbia MH poleca: Suplementy od A do Z
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij