Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.7

Faceci jak dzieci, czyli wiele krzyku o nic

Kto mdleje na widok igły, nie chce łykać tabletek, wpada w panikę u dentysty i blednie na widok białego fartucha? Dzieci. I faceci. Dlaczego mężczyźni nie boją się ekstremalnych wyzwań, ale mają pietra przed pójściem do lekarza? I co można na to poradzić?

T. E. Holt 2010-06-09
fot. Darren Braun

Pamiętam, że kiedy byłem na trzecim roku medycyny, mieliśmy zajęcia praktyczne z wkłuwania się do żyły. W grupie było nas troje. Dwóch facetów i jedna dziewczyna. Cała nasza trójka, nauczona ponurym doświadczeniem, wiedziała, że będziemy musieli ćwiczyć na sobie.

Koleżanka z grupy, Nancy, usiadła naprzeciw i spoglądała na mnie niepewnie. Brak zaufania wprost z niej emanował. Jason, wielki, muskularny facet, usiadł na końcu stołu i nie okazywał żadnych uczuć, poza sennością. Podwinąłem rękaw i wystawiłem ramię. Nancy zawiązała mi gumową rurkę powyżej łokcia i ściągnęła ją w dół, depilując przy okazji pół ramienia. Syknąłem z bólu. "Nie ruszaj się" - warknęła. Udało jej się wkłuć za trzecim razem. "Nareszcie!" - stęknęła przez zaciśnięte zęby. Starała się na mnie nie patrzeć. Być może dlatego, że ciągle posykiwałem.

Teraz przyszła moja kolej. Miałem znaleźć żyłę Jasona. Wyglądał, jakby w ogóle nie pękał. Podał mi ramię, a ja pewnym i zgrabnym ruchem (tak mi się przynajmniej wydawało) odnalazłem żyłę i wbiłem igłę pod odpowiednim kątem. Ledwo pierwsze krople krwi popłynęły do zbiorniczka, skóra Jasona zrobiła się nieprzyjemnie zielonkawa, oczy wywróciły mu się do tyłu i ten wielki, zdrowy mężczyzna spadł z krzesła z głuchym hukiem.

Jęczy, narzeka, żąda, mdleje

Oto informacja, której nie znajdziecie w żadnym medycznym podręczniku: mężczyźni są jak dzieci. My, lekarze, słyszymy to wystarczająco często, najczęściej z ust pielęgniarek podnoszących z podłogi zemdlonych twardzieli: "No, wstawaj, nie bądź dzieckiem!".

Kobiety tak nie reagują. One nie mdleją nawet podczas porodu. Faceci jęczą. Faceci syczą. Narzekają. W ciągu kilkunastu lat pracy widziałem wielu wymiotujących na sam dźwięk słowa "zastrzyk". Mdlejących przy porodzie i żądających pełnego znieczulenia, gdy muszę im naciąć wrzód. Widziałem (a raczej - słyszałem) facetów narzekających na wszystko: łóżko za twarde, za miękkie, za zimno, za ciepło, jedzenie niesmaczne, za ostre, zbyt mdłe, kawa cienka, telewizor śnieży...

I zawsze trafi się taki jeden, zazwyczaj wielki i muskularny, który zemdleje na widok kropli krwi. Jak dzieci...

Delikatny twardziel

Pewnego dnia, kiedy miałem akurat dyżur na intensywnej terapii, trafił mi się pacjent, któremu trzeba było podać sporą dawkę środków uspokajających, zanim się zdecydował na badanie rezonansem magnetycznym. Twierdził, że boi się wejść do tej rury, bo ma klaustrofobię. Było to o tyle dziwne, że badanie miało ocenić, jak głęboko tkwi w jego głowie kawałek metalu, który trafił tam po wypadku motocyklowym. Oczywiście nie miał kasku. Do dziś nie mogę zrozumieć, jak ktoś, kto nie boi się jeździć motocyklem bez kasku, może się bać banalnego badania.

Ale oprócz całego mojego doświadczenia klinicznego największym dowodem na to, że faceci są jak dzieci, jest nie to, jak się zachowują, lecz podejrzana nieobecność mężczyzn w moim gabinecie. Faceci notorycznie unikają lekarzy. Zwłaszcza zaś ci między 20. a 40. rokiem życia. A to właśnie przedział wiekowy, w którym mężczyźni umierają dwa razy częściej niż kobiety. I nie sądzę, żeby ich nieobecność można było wytłumaczyć tym, że po prostu nie chorują.

STRONA 1 z 2

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij