Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

3


OCEŃ
4.1

Doktorze, czy powinienem zacząć pić?

Lampka wina do obiadu jest dobra na serce - tak to sobie zwykle tłumaczymy, prawda? Jak się okazuje, mówiąc "na zdrowie", nie jesteśmy tak bardzo dalecy od prawdy. Oto opowieść człowieka, który był trzeźwy przez całe życie, lecz teraz zaczyna się poważnie zastanawiać, czy abstynencja była dobrym wyborem.

Michael Perry 2015-10-01
fot. Africa Studio 2014/shutterstock.com

Obiad się skończył i zaczęła się impreza. Gospodarz sięgnął do swojej szafki nad lodówką i wyciągnął ciemną butelkę wypełnioną magicznym eliksirem, który był całkowicie legalny. Lek ten jest dostępny bez recepty i, jak zgodnie twierdzi większość badaczy, bardzo korzystnie wpływa na organizm z medycznego punktu widzenia. Ponadto genialnie komponuje się ze średnio wysmażonym stekiem i dobrym serem.

Nalał mi lampkę trunku i zaczął go zachwalać. Pij, chłopie. Badania dowodzą, że wino zmniejsza ryzyko wystąpienia ataku serca, niweluje szanse na rozwój demencji i zwalcza nawet najpaskudniejsze przeziębienie.

Spojrzałem do kieliszka. Dobre czerwone wino.

"Nie, dzięki" – odpowiedziałem.

Nigdy nie piłem piwa. Nie wychyliłem też ani jednego "shota" wódki lub kieliszka wina. Przełknąłem trochę bazującego na alkoholu syropu przeciwkaszlowego będąc małym brzdącem. I jeszcze raz, w młodości, wykopałem z pucharka lodów ostatnią łyżeczkę oszukanego syropu czekoladowego. Był gorzkawy, więc ten smak całkowicie mnie zaskoczył. Siedziałem tam przez chwilę z pytająco przechyloną głową, podczas gdy palący demon rumu przesuwał się boleśnie w dół mojego przełyku.

Nie mogę się więc nazwać całkowitym abstynentem. Te kilka łyżeczek to moje całe "alkoholowo-imprezowe" życie.

Gdy ktoś oferuje mi drinka i odmawiam, zazwyczaj napotykam dwa typy niezmiennych reakcji. Mój rozmówca wycofuje się z szeroko otwartymi oczami, przybiera ostrożną postawę i stwierdza poważnie: "Okej, szanuję to. Nie ma problemu", podczas gdy w środku spodziewa się otrzymać ode mnie pouczający wykład na temat umiarkowania.

Częściej jednak osoba zatrzymuje się, wydaje z siebie pełne zrozumienia "Och, dobrze" i ukradkiem usuwa swój drink sprzed moich oczu. W tym samym momencie znacząco kiwa głową, aby potwierdzić uznanie dla mojej walki o trzeźwość.

Prawda jest taka, że po prostu nie piję. Choć ostatnio zastanawiałem się: czy powinienem zacząć? Czy odpuszczając sobie kieliszek Merlota nie żegnam się z szansą na dłuższe życie w zdrowiu?

"Abstynencja jest czynnikiem ryzyka dla zdrowia i długowieczności" – mówi dr David Hanson, profesor socjologii, który spędził swoją karierę, badając alkohol i skutki jego spożywania. Jako przykład, przedstawia szereg badań duńskich specjalistów, którzy obserwowali ponad 12000 ludzi przez 20 lat.

Ci, którzy pili umiarkowane ilości alkoholu i pozostawali w dobrej formie fizycznej (dzięki ćwiczeniom), byli o 50% mniej narażeni na śmierć w wyniku choroby serca. Ćwiczący abstynenci, jak ja, zatrzymali się na 30%. Kto by pomyślał… powinienem jednak ćwiczyć, popijając piwko.

Cierpię na łagodny przypadek choroby Raynauda. Powoduje ona sporadyczne zakłócenia w dopływie krwi do palców. Badania z 2007, opublikowane w "American Journal of Medicine", sugerują, że mogę zmniejszyć częstotliwość występowania objawów choroby, pijąc dwa kieliszki czerwonego wina tygodniowo.

whisky fot. shutterstock.com

 

Mój "zły" cholesterol (LDL) wciąż pozostaje niepokojąco wysoki. W 2009, badacze z Uniwersytetu w Connecticut potwierdzili, że resweratrol (przeciwutleniacz naturalnie występujący w czerwonym winie) spowalnia produkcję cholesterolu LDL, ale także przyczynia się do zwiększenia poziomu cholesterolu HDL (korzystnego), który wspomaga płukanie tętnic. Mimo to, prędzej odpuszczę kiełbaskę i zapiekany ser, niż sięgnę po cierpki wywar ze sfermentowanych winogron.

Zostałem wychowany w wierze opartej na bardzo restrykcyjnych zasadach. Podczas komunii świętej piliśmy sok winogronowy. Lecz nawet to nie tłumaczy mojej abstynencji, która trwa całe życie. To właśnie najbardziej pobożnej młodzieży zakazany owoc smakuje najlepiej. Przecież nawet moja najbardziej cnotliwa koleżanka dostała karę za przemycanie piwa!

Po prostu nigdy nie rozumiałem picia. Odczuwam pożądanie i chciwość, rozumiem także obżarstwo. Ale po co ktoś chciałby ukrywać się za salą gimnastyczną swojego liceum, aby skończywszy czteropak piwa za moment zwrócić treść żołądka na spódniczkę koleżanki?

Może jestem tu trochę nie fair. W końcu sam brałem udział w ostro zakrapianych domówkach. Tam też jednak nie czułem pokusy, żeby dołączyć do członków drużyny futbolowej i razem z nimi wysuszyć kega.

Teraz mam 40 lat i po raz pierwszy czuję presję rówieśników. Nie są to pijani koledzy ze szkoły, lecz szanowani naukowcy, których wiarygodne badania uświadamiają mi, że mogłem być najgłupszy ze wszystkich, rezygnując od czasu do czasu z małej alkoholowej eskapady.

Mimo to, kiedy jest się już po czterdziestu latach bez drinka, zastanawiasz się dwa razy przed wychyleniem szklanki. Waham się, ponieważ moja rodzina cierpi na różne zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (niektórzy z nas leczą się z depresji). Wiem też, że gdy depresja i terminy w pracy połączą swoją moc, to mogę przez tygodnie nie odchodzić od biurka, żyjąc na ciastkach, kawach i krótkich drzemkach.

Mając niewiele więcej niż 30 lat byłem w bardzo głębokiej depresji. Przez miesiące siedziałem w domu. Użalanie się nad sobą i koniec związku z partnerką odegrały tu swoją rolę, ale moje ciało i głowa również były trochę "popsute". Nie miałem myśli samobójczych, bez przesady. Powiedziałbym raczej, że nieszczególnie obchodziło mnie wtedy, czy na drodze walnie mnie jakiś tir czy nie.

Pewnego dnia, podczas wakacji spędzanych w domu, dotarło do mnie: "To chyba dlatego ludzie piją alkohol". Potem wszedłem do biura, i patrząc na sterty papierów, niezapłacone rachunki, zawaloną skrzynkę mailową, jakieś 20 pustych filiżanek po kawie (w niektórych zakwitł już mech) oraz walające się pudełka po pizzy, zmieniłem zdanie: "Może jednak alkoholizm nie jest teraz dla mnie najlepszą rzeczą".

Niedługo potem, w towarzystwie mojego przyjaciela Ala – konesera małomiasteczkowych barów, cygar i zimnego piwa – wybrałem się do lokalnego "wodopoju". Wygadałem mu się, wylałem wszystkie żale i opowiedziałem o problemach. Z moją szklanką wody siedziałem tam i gadałem, a Al słuchał cierpliwie. Przyznałem, że chyba jestem gotowy, aby zacząć pić.

"Och, Mikey – ucieszył się Al. - Nigdy nie będzie lepszego momentu na start!" Mówiąc to, uniósł swoje piwo i przedstawił mi je w pełnej okazałości, tak jak hostessa pokazuje nagrodę główną w teleturnieju. "Oto szczeście w puszce, przyjacielu… Szczęście w puszce".

Uroczo zła rada. Ja jednak wciąż nie byłem gotowy. Nawet na szczęście w puszce.

whisky fot. shutterstock.com

Co jednak na temat zdrowia w puszce wie medycyna?

Profesor Leo Sioris, dawał wykład na Uniwersytecie w Minnesocie. Tytuł: "Wino, alkohol i zdrowie." Gdy zobaczyłem podtytuł wykładu ("Doktorze, czy powinienem zacząć pić?") momentalnie zadzwoniłem.

"To wydaje się proste – tłumaczy dr Sionis, toksykolog kliniczny, który ma piwnicę pełną czerwonego wina - Piję, czy nie piję? Gdy jednak chorujesz, przyjmujesz leki lub suplementy diety – wtedy powinieneś skonsultować to z lekarzem".

Liczę na bardziej sprecyzowaną odpowiedź, więc ożywiam się, gdy słyszę, że dr Sionis opowiada mi o algorytmie New York Academy of Science. Zgodnie z ich poradnikiem, facet w wieku 40 lat z cholesterolem nieprzekraczającym 200, czyli ja, może bez problemu wypić 3 drinki w tygodniu.

Chwilę potem, jak tekst drobnym drukiem, dowiaduję się o "Wyjątkach". Osoba niepijąca z historią problemów z alkoholem. Nigdy nie piłem drinka, skąd mam wiedzieć, czy mam problem z alkoholem? A jeśli gość, który nigdy tknął whisky, pokocha ją tak, że już nie przestanie pić?

Dużo słodzę i piję dużo kawy. To stanowi dla mnie pewien znak ostrzegawczy. Część naszego mózgu, która czuje się nagrodzona przez alkohol, określa także naszą reakcję na słodycze. Zgodnie z badaniami Mount Sinai School of Medicine, moja miłość do cukru w jakiejkolwiek formie sprawia, że jest bardziej prawdopodobnym, że uzależnię się od alkoholu, a przynajmniej mam większe na to szanse, niż osoba, która przejdzie obojętnie koło leżącego Snickersa.

Następnie dowiedziałem się, że zespół specjalistów z Ernest Gallo Clinic and Research Center niedawno odkrył sekwencję chromosomu, który jest istotnie związany z alkoholizmem. Skontaktowałem się z doktorem Raymondem Whitem, ponieważ chciałem przesłać próbkę tkanki do sprawdzenia, jakie są moje szanse na skończenie jako alkoholik w rynsztoku.

"Minie co najmniej 10 lat zanim nasza wiedza będzie na tyle kompletna, aby móc odpowiedzieć na takie pytanie. Wtedy już nie będzie wątpliwości" – odpowiedział mi White. "Jesteśmy dalej niż badacze zajmujący się chorobami serca i nowotworami jeżeli chodzi o ocenę ryzyka genetycznego."

Nawet jeśli moje geny pozwolą mi na picie drinka lub dwóch, dr Ezra Amsterdam nie poleca pchania się w objęcia alkoholu. "Jest wiele innych sposobów na zdrowe serce" – tłumaczy dr Amsterdam, zastępca szefa wydziału kardiologii UC Davis Medical Center.

Niedawno opublikowała przegląd badań na temat zdrowia i alkoholu, a sama uważa, że korzyści wynikające ze spożywania alkoholu są często przecenianie – szczególnie, gdy stroniło się od drinków w przeszłości.

"Istnieje kilka możliwości dobrego wpływu alkoholu, gdy mówimy o małych dawkach. Ale wady jest więcej i są widoczne" – tłumaczy Amsterdam. "Pijąc dwa drinki dziennie zwiększamy ryzyko zachorowania na praktycznie każdą poważniejszą chorobę."

W obliczu tych wielu sprzecznych rad od ekspertów, ostatecznie zwróciłem się do mojej żony. Spożywa niewielkie ilości alkoholu i jest fanatyczką zdrowego odżywiania.

„Czy sądzisz, że powinienem zacząć pić?” – zapytałem. „Nie, jeżeli będziesz radził sobie z alkoholem tak jak radzisz sobie ze słodyczami.” Niedawno została zmuszona do ukrywania swoich czekoladowych posypek do pieczenia ciast w zamrażarce za stertą schabowych. Wiem, bo tam je właśnie znalazłem we wtorek o 3 rano.

Koniec końców taka jest moja decyzja: pozostaję trzeźwy. Po tych wszystkich latach byłoby raczej marnie, gdybym dowiedział się, że nie mam kontroli nad piciem. Smutnym byłby też widok faceta w moim wieku nawalonego jak autobus do Lichenia w barze sportowym.

Poza tym, życie abstynenta ma swoje plusy. Pierwszy raz, gdy zostałem powołany na ławę przysięgłych, brałem udział w sprawie faceta, który prowadził po pijaku. Początkowo chciałem zrezygnować, lecz ostatecznie pozostałem przy swoim stanowisku i dostałem się do grupy końcowej. Sędzia rozsiadł się w krześle, aby rozpocząć proces, po czym zatrzymał się i odwrócił do ławy przysięgłych. „Tak z ciekawości, czy jest tu ktoś, kto nie pije alkoholu?”

Podniosłem rękę. Byłem jedyny.

„Czy uważasz, że jeśli ktoś pije to czyni go to złym człowiekiem?” – zapytał sędzia.

„Gdybym tak sądził, nie miałbym przyjaciół” – odparłem.

Zgromadzeni na sali mieli niezły ubaw. Ten żart mi wyszedł.

MH

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Od 8 lat ponad 300 tys użytkowników ściąga wszystko bez limitów. ŚCIĄGAJ BEZPIECZNIE, ANONIMOWO I LEGALNIE !Dlaczego ? Nowa metoda pobierania, która symuluje pobieranie poczty mailowej z bardzo dużymi załącznikami.Nic nie wysyłasz, nic nikomu nie udostępniasz. A w przypadku gdyby ktoś monitorował Twoją sieć, to nie widzi nic, poza dużą ilością maili.A maile są objęte tajemnicą korespondencji :)Mamy już : Dark Souls II PL, Wędrówki z dinozaurami 3D PL, Medicus, The Amazing Spiderman 2, Sabotage 2014, Rio 2, Pompeje, Titanfall, LEGO The Hobbit PL, Muppety: Poza prawem, Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz .... i wiele innych gier, programów, seriali i filmów z lektorem lub dubbingiem.Jeżeli czego szukasz, a nie ma tego u nas NAPISZ PROŚBĘ ! Wstawimy to w max 2 dni !Pamiętaj:  CAŁY ROK ŚCIĄGANIA BEZ LIMITÓW ! (żadne konto premium tego nie przebije !)Zapraszamy na http://www.p2m.net.pl/
    chmielll, 2014-04-26 15:58:52
  • avatar
    zgłoś
    Lampka wina do obiadu jest dobra na serce - tak to sobie zwykle tłumaczymy, prawda? Jak się okazuje, mówiąc "na zdrowie", nie jesteśmy tak bardzo dalecy od prawdy. Oto opowieść człowieka, który był trzeźwy przez całe życie, lecz teraz zaczyna się zastanawiać, czy abstynencja była dobrym wyborem.
    Mens Health, 2014-04-11 15:35:25
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij