Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
3.4

Czy soja jest groźna dla mężczyzn?

Soja zajmuje coraz więcej miejsca w naszych jadłospisach, bo jest świetnym źródłem białka i obniża poziom cholesterolu. Nad jej uprawami zawisły jednak czarne chmury, gdy okazało się, że może też pozbawiać facetów męskości. Czy faktycznie mamy się czego obawiać?

Michał Gołębiewicz 2012-01-12
fot. Jill Greenberg

Piersi Jamesa Price'a były nabrzmiałe i bardzo bolały. Wyglądały tak, jakby pod sutki wszczepiono mu małe, gumowe piłeczki. Dla emerytowanego oficera armii USA, wysokiego i żylastego faceta, takie zmiany oznaczały więcej niż brak komfortu fizycznego. Zwłaszcza że przeobrażeniu ulegało całe jego ciało.

"Wyglądało na to, że zacząłem upodabniać się do kobiety" - opowiada Price.

Stracił włosy na klatce piersiowej, ramionach i nogach. Zarost na twarzy rósł mu wolniej, a rankiem nie budził się już z erekcją. Więcej - jego penis stał się tak wiotki, że wydawał się bardzo mały w porównaniu z tym, jak wyglądał wcześniej. Zmiany dotyczyły również emocji - Price przestał odczuwać popęd seksualny.

Początkowo zdiagnozowano u niego ginekomastię, ale kolejne badania wykazały, że poziom estrogenu w jego krwi był aż 8 razy wyższy niż u normalnego faceta. Był nawet większy niż u przeciętnej, zdrowej kobiety. Żaden z badających go lekarzy nie potrafił tego przekonująco wyjaśnić.

Dopiero gdy dokładnie przeanalizowano jego dietę, okazało się, że w ciągu dnia wypija prawie 3 litry mleka sojowego. Zaczął je pić z powodu nietolerancji laktozy, a z czasem stało się jego ulubionym napojem, świetnie gaszącym pragnienie w gorącym słońcu Teksasu. Niestety, było również przyczyną jego problemów.

Dwie strony soi

Soja pochodzi ze wschodniej Azji, ale obecnie uprawia się ją przede wszystkim w USA, Brazylii oraz Argentynie. Ekologiczne organizacje alarmują, że w Brazylii pod uprawy soi błyskawicznie wycinane są lasy tropikalne, ale ich apele na niewiele się zdają, bo zapotrzebowanie na soję jest ogromne i wciąż wzrasta, dzięki czemu rosną zyski państwa.

Spożycie soi w Polsce jest jeszcze niewielkie, ale na świecie ta roślina i jej przetwory są niezwykle popularne, zwłaszcza w Azji i w USA. Trudno się dziwić, ponieważ soja jest świetnym źródłem białka (30-50%) i zawiera odpowiedni dla człowieka zestaw aminokwasów. Dodatkowo ma dużo tłuszczów (14-24%) i witamin z grupy B.

Potwierdzono także, że białko sojowe obniża poziom cholesterolu we krwi. Amerykańskie Biuro ds. Żywności i Leków zezwoliło wytwórcom produktów spożywczych, które zawierają co najmniej 6,26 g białka sojowego w jednej porcji, na umieszczanie na opakowaniu oświadczenia: "25 g białka sojowego dziennie, wraz ze stosowaniem diety z ograniczoną zawartością tłuszczów nasyconych i cholesterolu, może zmniejszać ryzyko chorób serca".

Soja zawiera jednak genisteinę i dadzeinę, należące do fitoestrogenów. Są to roślinne związki, które w organizmie ludzkim działają podobnie do estrogenów, czyli hormonów żeńskich.

Soja pochodzi ze wschodniej Azji, ale obecnie uprawia się ją przede wszystkim w USA, Brazylii oraz Argentynie. Ekologiczne organizacje alarmują, że w Brazylii pod uprawy soi błyskawicznie wycinane są lasy tropikalne. Ich apele na niewiele się jednak zdają, bo zapotrzebowanie na soję jest ogromne i wciąż wzrasta, mimo kontrowersji, które budzi wśród lekarzy i naukowców. (fot. Jill Greenberg)

"Fitoestrogeny mają budowę podobną do estradiolu, głównego hormonu żeńskiego. Estradiol w sposób naturalny występuje w organizmie męskim i powstaje głównie z testosteronu. Gdy poziom tego hormonu w organizmie jest wysoki, np. w przypadku stosowania środków dopingujących, powstaje również za dużo estradiolu. W niewielkich ilościach jest on w organizmie męskim konieczny do prawidłowego funkcjonowania, jednak w nadmiarze może być szkodliwy. Na przykład może być przyczyną ginekomastii" - tłumaczy profesor Marek Mędraś, endokrynolog z Akademii Medycznej we Wrocławiu.

Krowie lepsze

Paul Cooke, biolog z University of Illinois (USA), badał wpływ genisteiny na myszy. Jednym z wywoływanych przez nią niepokojących efektów było kurczenie się grasicy. Ten narząd jest zaś kluczowym elementem systemu immunologicznego. Nie można zakładać, że tak samo dzieje się w przypadku ludzi, ale w badaniu opublikowanym w 2001 roku w "Journal of the American Medical Association" przebadano ponad 800 dorosłych, których w dzieciństwie karmiono mlekiem krowim i sojowym. Procent osób z astmą i alergiami był wyższy w grupie karmionej mlekiem sojowym, co może być efektem zmian w systemie odpornościowym.

W USA aż 35% dzieci, które nie są karmione piersią, je białko pochodzenia sojowego. Amerykańska Akademia Pediatryczna podejmuje kroki, by pierwszym zamiennikiem mleka matki były produkty na bazie mleka krowiego, a nie sojowego, które ma być zarezerwowane wyłącznie dla niemowląt z nietolerancją laktozy.

"Nie wiem, czy tak jest rzeczywiście, ale tego nie wie nikt. Wszyscy jesteśmy jednym wielkim eksperymentem - w USA żyje około 20 milionów ludzi, których w dzieciństwie karmiono mlekiem sojowym" - mówi Cooke.

W 2005 roku ministerstwo zdrowia Izraela zaleciło, aby małym dzieciom podawać mleko sojowe w niewielkich ilościach, a w przypadku niemowląt, jeśli to możliwe, nie podawać go w ogóle. Podobne działania podjęto wcześniej we Francji, w Nowej Zelandii i Australii. Soja może też powodować innego rodzaju problemy. Zawiera, tak jak rośliny kapustne, dużo goitrogenów - substancji utrudniających przyswajanie jodu.

"Jest to szczególnie niebezpieczne dla dzieci, które muszą dostarczyć organizmowi niezbędną ilość jodu. Pierwiastek ten odgrywa bowiem bardzo istotną rolę w kształtowaniu się systemu nerwowego i nie może go zabraknąć w okresie wzrostu" - tłumaczy dr Saeed Bawa ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Jod jest również potrzebny tarczycy do produkowania hormonów odpowiadających za utrzymanie wysokiego tempa przemiany materii. Im jest ich mniej, tym bardziej jesteśmy narażeni na tycie.

Mniej mocy

Większość trenujących na siłowni ma świadomość, jak duże znaczenie dla rozwoju masy mięśniowej ma dostarczenie organizmowi właściwej dawki białka w odpowiednim momencie. Trudno jednak zjeść stek tuż przed lub tuż po treningu. Problem rozwiązują odżywki białkowe - skoncentrowane białko w proszku. Jego źródłem jest soja, serwatka lub kazeina. Dwie ostatnie, pochodzenia zwierzęcego, są droższe od soi. Kwestia, czy są tak samo wartościowe, wciąż jest przedmiotem debat.

W 2005 roku w "Journal of Nutrition" naukowcy porównali soję do kazeiny i stwierdzili, że dla ludzi biologiczna wartość białka sojowego jest niższa niż pochodzącego z kazeiny. Odkryli, że białko z soi w mniejszym stopniu przyczynia się do syntezy protein w organizmie.

"Białko serwatkowe jest bardziej wydajne biologicznie" - mówi dr William Kraemer, profesor z University of Connecticut (USA). Dodaje jednak, że na razie jest to tylko jego osobista opinia i potrzeba kolejnych badań, aby móc definitywnie to potwierdzić.

Seksmisja?

W 2008 roku opublikowano wyniki badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Harvarda. Wynika z nich, że milimetr sześcienny spermy mężczyzn, którzy spożywali najwięcej produktów sojowych, zawierał o 32% mniej plemników niż u facetów, którzy obywali się bez soi. Szef zespołu badawczego, dr Jorge E. Chavarro, uważa jednak, że by móc być pewnym związku przyczynowo-skutkowego, potrzebne są dalsze eksperymenty.

Z kolei w badaniach opublikowanych w "Journal of Andrology" i "Journal of Urology" sprawdzano wpływ dadzeiny na samce szczurów. Te, którym ją podawano, wytwarzały mniej testosteronu i miały mniej sztywne erekcje. Na dodatek tkanka ich penisów stawała się mniej elastyczna i zdolna do wypełniania się krwią.

Amerykańska Akademia Pediatryczna chce, by pierwszym zamiennikiem mleka matki były produkty na bazie mleka krowiego, a nie sojowego, które ma być zarezerwowane tylko dla niemowląt z nietolerancją laktozy. W 2005 r. ministerstwo zdrowia Izraela zaleciło, aby małym dzieciom podawać mleko sojowe w niewielkich ilościach, a w przypadku niemowląt, jeśli to możliwe, nie podawać go w ogóle. Podobne działania podjęto wcześniej we Francji, w Nowej Zelandii i Australii. (fot. Jill Greenberg)

Współautor badań, dr Yufeng Huang, przyznaje, że tych wyników nie można przekładać bezpośrednio na ludzi. Przypomina jednak, że Chińczycy jedzący dużo soi mają o 10% częściej zaburzenia erekcji niż Amerykanie, którzy soi unikają.

"Estrogeny, związki estrogenopochodne i fitoestrogeny, występujące w środowisku człowieka w coraz większej ilości, w niektórych regionach świata są oskarżane o pogorszenie funkcji rozrodczych zwierząt i mężczyzn tam mieszkających. Mogą mieć one pewne znaczenie biologiczne, jeżeli uwzględni się fakt, iż oddziałują na nas przez dziesiątki lat, także w okresie rozwojowym" - mówi prof. Mędraś.

Dodaje jednak, że prawidłowo odżywiający się mężczyźni nie muszą obawiać się, że ich dieta zawiera zbyt dużo fitoestrogenów. Ten problem może pojawić się wyłącznie przy różnych zaburzeniach odżywiania. Wypijanie trzech litrów mleka sojowego dziennie raczej należy zaliczyć do tej właśnie kategorii.

Dr Saeed Bawa dodaje, że zalecane spożycie roślin strączkowych, do których oprócz soi zalicza się np. bób, fasola, ciecierzyca czy groch, nie powinno przekraczać dwóch filiżanek tygodniowo. Wyjątkiem są osoby mające wysoki poziom cholesterolu - dziennie powinny zjadać 25 g białka sojowego.

Wszędobylska soja

Kontrola poziomu spożycia produktów sojowych może być trudna, ponieważ oprócz wielu typowych przetworów - takich jak mleczko, napoje, kotlety, desery, sosy, płatki czy tofu, które są wyraźnie oznaczone - soja i pochodzące z niej białka bardzo często wykorzystywane są w produkcji żywności niezawierającej soi w nazwie.

Najczęściej dodawane są do rozdrobnionych wyrobów mięsnych, np. parówek czy pasztetów. Białko sojowe jest bowiem tańsze od mięsa i dodając je, można osiągnąć zakładane wartości odżywcze niższym kosztem. Dlatego trafia przeważnie do najtańszych produktów.

"Żeby zidentyfikować takie wyroby, trzeba dokładnie czytać ich skład. Na opakowaniu zamieszczana jest wówczas informacja, że produkt zawiera białko pochodzenia sojowego lub roślinnego" - mówi dr Marek Szołtysik, dietetyk z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Soja, ze względu na właściwości wiążące wodę, jest też stosowana w produkcji wędlin. Dodaje się ją do wielu koncentratów spożywczych i produktów instant, zwłaszcza sosów.

"Zdarza się, że soja ze względu na właściwości emulgujące trafia do pieczywa czy mas cukierniczych, będących podstawą do produkcji różnych typów słodyczy. Może być również składnikiem deserów, lodów czy np. zabielaczy do kawy. Trzeba jednak pamiętać, że do żywności dodaje się białka sojowe, a nie całe nasiona. Te koncentraty nie zawierają fitoestrogenów, a po drugie nie są to ilości mogące stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla zdrowia" - uspokaja dr Elżbieta Dłużewska z Zakładu Technologii Tłuszczów i Koncentratów Spożywczych Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Byle z umiarem

Dr Jack E. Lewi, szef oddziału endokrynologii wojskowego centrum medycznego w San Antonio (USA), który odkrył przyczynę kłopotów Jamesa Price'a i zajmował się jego leczeniem, uważa, że produkty sojowe w umiarkowanych ilościach powinny znaleźć się w diecie każego mężczyzny.

"Problem robi się dopiero wtedy, kiedy soję traktuje się jako cudowne panaceum na zdrowie i zaczyna się jej nadużywać"- mówi Lewi.

Testy krwi Price'a pokazywały, że po tym, jak przestał pić mleko sojowe, poziom estrogenu w organizmie systematycznie spadał do normalnego poziomu. Nie cofnęły się już jednak fizyczne zmiany penisa czy zanik popędu seksualnego. Zniknął ból piersi, ale pozostały one zdeformowane na skutek długotrwałej ginekomastii.

"Jeśli zauważycie u siebie objawy podobne do moich, nie zwlekajcie i natychmiast wybierzcie się do lekarza. Wtedy jest jeszcze szansa, że po leczeniu uda się przywrócić stan sprzed choroby" - radzi James Price.

Tutaj jest soja

Zobacz, gdzie możesz ją znaleźć, chociaż się jej tam nie spodziewasz:

 

Parówki Soja zastępuje w nihc białko pochodzące z mięsa, aby obniżyć koszty produkcji.
Szynka Soja trafia do wędlin, ponieważ zatrzymuje wodę, którą wstrzykuje się do mięsa.
Pieczywo Soja zwiększa objętość, poprawia strukturę miękiszu i kolor skórki pieczywa.
Lody
Soja może być składnikiem mieszanki stabilizującej, podnosi puszystość lodów.
Ciastka Z powodu właściwości emulgujących soja jest składnikiem mas cukierniczych.

 

MH 04/2010

Zawarte w soi fitoestrogeny mają budowę podobną do estradiolu - głównego hormonu żeńskiego. Estradiol w sposób naturalny występuje w ciałach mężczyzn i powstaje głównie z testosteronu. W niewielkich ilościach jest on potrzebny organizmom męskim do prawidłowego funkcjonowania, jednak w nadmiarze może być szkodliwy, np. być przyczyną ginekomastii. (fot. Jill Greenberg)

Piersi Jamesa Price'a były nabrzmiałe i bardzo bolały. Wyglądały tak, jakby pod sutki wszczepiono mu małe, gumowe piłeczki. Dla emerytowanego oficera armii USA, wysokiego i żylastego faceta, takie zmiany oznaczały więcej niż brak komfortu fizycznego. Zwłaszcza że przeobrażeniu ulegało całe jego ciało.

"Wyglądało na to, że zacząłem upodabniać się do kobiety" - opowiada Price.

Stracił włosy na klatce piersiowej, ramionach i nogach. Zarost na twarzy rósł mu wolniej, a rankiem nie budził się już z erekcją. Więcej - jego penis stał się tak wiotki, że wydawał się bardzo mały w porównaniu z tym, jak wyglądał wcześniej. Zmiany dotyczyły również emocji - Price przestał odczuwać popęd seksualny.

Początkowo zdiagnozowano u niego ginekomastię, ale kolejne badania wykazały, że poziom estrogenu w jego krwi był aż 8 razy wyższy niż u normalnego faceta. Był nawet większy niż u przeciętnej, zdrowej kobiety. Żaden z badających go lekarzy nie potrafił tego przekonująco wyjaśnić.

Dopiero gdy dokładnie przeanalizowano jego dietę, okazało się, że w ciągu dnia wypija prawie 3 litry mleka sojowego. Zaczął je pić z powodu nietolerancji laktozy, a z czasem stało się jego ulubionym napojem, świetnie gaszącym pragnienie w gorącym słońcu Teksasu. Niestety, było również przyczyną jego problemów.

Dwie strony soi

Soja pochodzi ze wschodniej Azji, ale obecnie uprawia się ją przede wszystkim w USA, Brazylii oraz Argentynie. Ekologiczne organizacje alarmują, że w Brazylii pod uprawy soi błyskawicznie wycinane są lasy tropikalne, ale ich apele na niewiele się zdają, bo zapotrzebowanie na soję jest ogromne i wciąż wzrasta, dzięki czemu rosną zyski państwa.

Spożycie soi w Polsce jest jeszcze niewielkie, ale na świecie ta roślina i jej przetwory są niezwykle popularne, zwłaszcza w Azji i w USA. Trudno się dziwić, ponieważ soja jest świetnym źródłem białka (30-50%) i zawiera odpowiedni dla człowieka zestaw aminokwasów. Dodatkowo ma dużo tłuszczów (14-24%) i witamin z grupy B.

Potwierdzono także, że białko sojowe obniża poziom cholesterolu we krwi. Amerykańskie Biuro ds. Żywności i Leków zezwoliło wytwórcom produktów spożywczych, które zawierają co najmniej 6,26 g białka sojowego w jednej porcji, na umieszczanie na opakowaniu oświadczenia: "25 g białka sojowego dziennie, wraz ze stosowaniem diety z ograniczoną zawartością tłuszczów nasyconych i cholesterolu, może zmniejszać ryzyko chorób serca".

Soja zawiera jednak genisteinę i dadzeinę, należące do fitoestrogenów. Są to roślinne związki, które w organizmie ludzkim działają podobnie do estrogenów, czyli hormonów żeńskich.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    W prawdzie temat już stary, ale może ktoś wciąż szuka - soja nie jest szkodliwa dla mężczyzn, nie wpływa na gospodarkę hormonalną, i o ile nie jest się alergikiem i nie ma się nadczynności tarczycy/ dny moczanowej, to można spożywać bez zastrzeżeń. podaję źródło:http://mozgi.pl/czy-jedzenie-produktow-sojowych-moze-byc-szkodliwe-dla-zdrowia-706B99% soi uprawianej na swiecie to juz niemal wylacznie GMO, smacznego.
    jugger, 2015-05-15 08:36:23
  • avatar
    zgłoś
    http://potreningu.pl/articles/2135/soja-nie-dla-mezczyzn http://potreningu.pl/articles/1503/bialko-sojowe--cenny-dodatek-czy-tani-wypelniacz http://potreningu.pl/articles/270/soja-v-s--serwatka http://potreningu.pl/articles/1777/dlaczego-nie-warto-kupowac-bialka-sojowego Zdecydowanie bardziej wyraźny okazuje się wpływ spożycia produktów sojowych na poziom androgenów u mężczyzn. Niekorzystna zależność zaobserwowana została zarówno w przypadku zwierząt takich jak myszy i szczury jak i również u ludzi. W 2007 roku przeprowadzone zostało dość intrygujące badanie z udziałem zdrowych, młodych mężczyzn w którym zaobserwowano, że spożywanie 56g proteiny sojowej jest w stanie obniżyć poziom testosteronu o 19%! Na szczęście jego spadek nie był trwały. Poziom tego najważniejszego męskiego hormonu płciowego wracał do normy w przeciągu około dwóch tygodni od wykluczenia z diety białka sojowego. Przeczytaj pan lepiej wszystko co napisane w tych artykułach i więcej nie p*****l głupot, że soja nie obniża testosteronu u mężczyzn, etc.To nie jedyne skutki uboczne soji i białka sojowego.
    ~LilPeneros, 2015-05-14 15:43:44
  • avatar
    zgłoś
    W prawdzie temat już stary, ale może ktoś wciąż szuka - soja nie jest szkodliwa dla mężczyzn, nie wpływa na gospodarkę hormonalną, i o ile nie jest się alergikiem i nie ma się nadczynności tarczycy/ dny moczanowej, to można spożywać bez zastrzeżeń. podaję źródło:http://mozgi.pl/czy-jedzenie-produktow-sojowych-moze-byc-szkodliwe-dla-zdrowia-706B
    Maciej_Napiórkowski, 2015-05-14 14:26:42
  • avatar
    zgłoś
    To nie do końca jest prawda. Japończycy nie odbiegają rozmiarami ciała znacznie od mężczyzn z Zachodu, natomiast Japonki bardzo odbiegają od kobiet z Zachodu.Nie chodziło mi o rozmiary ich ciał, ale o budowę.  Pytanie troche z innej beczki, Czy mieso jest grozne dla menżczyzn ? Czy nie jest tak że każdy z nas ma dziadka, ojca, wujka, któremu lekarz zalecił wykluczyć mieso ze swojej diety ?Odpowiadając po kolei:1. Nie.2. Nie. zwierząt wymaga większych powierzchni pastwisk niż uprawa roślinWiele pastwisk mieści się na terenach, które nie nadają się do uprawy roli, więc gdyby nie pastwiska, to leżałyby odłogiem (czyli nie byłoby z nich ani roślin do jedzenia ani mięsa). Mięso nie jest dobre dla naszego gatunku - uważali Mahatma GandhiTak potężny autorytet w dziedzinie biologii ewolucyjnej i medycyny, nie może się mylić, więc na pewno ma rację. I dlatego będę mu ślepo wierzyć... ;) Osiemnastowieczny filozof Jean Jacques Rousseau twierdził, że ludzie, którzy nie jedzą mięsa, są mniej agresywni.  mięso, które powoduje liczne choroby i doprowadza nawet do wojenJak to dobrze, że wege są zawsze pokojowo nastawieni. A tak swoją drogą wymieniając tych sławnych wege zapomniałeś o bodajże najsławniejszym i obdarzonym (swego czasu) największą władzą spośród nich. Weź skończ z tą wege propagandą na tym forum.Co się jakiś wege pojawi to zaraz spamuje nam tu tym samym (dosłownie tym samym), co jego poprzednicy. (Poza tym, że to żenujące... to to się już jakiś czas temu zrobiło po prostu nudne.) Dla odmiany poczytaj sobie o mitach dotyczących twojej religii:- http://wolnemedia.net/zdrowie/mity-wegetarianizmu-cz-1/- http://ateista.pl/showthread.php?t=8491- http://www.optymalni.poznan.pl/nexus/mity-wegetarianizmu-cz-i.html- http://www.optymalni.poznan.pl/nexus/mity-wegetarianizmu-cz-ii.html(powtórzenia są celowe) Dla naszych przyjaciół  :wub: wegetarian, z wdzięczności za ich wkład w rozwój forum :D B) :- http://www.fakt.pl/Hitler-mial-w-planach-wprowadzic-wegetarianizm-pod-strzechy-imperium-po-zakonczeniu-wojny-,artykuly,199616,1.html- http://www.polskatimes.pl/artykul/103863,wegetarianin-to-czlowiek-ktory-potrzebuje-pomocy,id,t.html
    ~Leif, 2014-03-11 00:20:46
  • avatar
    zgłoś
    100g => 70%100g+100g => 140%200g+100g => 210% to w poniedziałek. do tego wtorek, środa... 7x300g = 1470% :) (pomijamy piątki? 1260%)w ciągu roku będzie tego (z wyłączeniem piątków i środy popielcowej i paru innych) 63000% ryzyko raka jelita grubego...aż strach pomyśleć, jak wielka będzie ta liczba gdy ktoś przez całe życie je wieprzowinę... przekichaneJedziesz po bandzie! Życie Ci niemiłe? :( Ale chyba, źle to przeliczasz. To chyba nie jest wzrost liniowy, bo liczysz punkty procentowe i nie uwzględniasz,że z każdymi 100 g mięsa ryzyko wzrasta o 70% aktualnej wartości ryzyka, czy źle rozumuję?
    Kubaa, 2014-03-04 17:56:38
  • avatar
    zgłoś
    Każde 100 gramów wieprzowiny lub wołowiny zwiększa ryzyko raka jelita grubego o 70 procent 100g => 70%100g+100g => 140%200g+100g => 210% to w poniedziałek. do tego wtorek, środa... 7x300g = 1470% :) (pomijamy piątki? 1260%)w ciągu roku będzie tego (z wyłączeniem piątków i środy popielcowej i paru innych) 63000% ryzyko raka jelita grubego...aż strach pomyśleć, jak wielka będzie ta liczba gdy ktoś przez całe życie je wieprzowinę... przekichane
    Mauaku, 2014-03-04 14:44:12
  • avatar
    zgłoś
    Tematy poruszone w tym artykule były wałkowane na łamach forum niejednokrotnie, więc pozwolę sobie na ich pominięcie. Jednak co boli mnie bardziej, nie tylko w tym artykule, ale w większości publikowanych przez media, jest ich tendencyjność. W każdym materiale można dostrzec, że publicystą nieodparcie dąży do potwierdzenia z góry założonej hipotezy, bez względu na obrane środki. Czyżby kompleks Boga? Gdzie kultura humanistyczna i filozoficzna? Gdzie ten dziennikarski obiektywizm, a skąd ten populistyczny bełkot? Dlaczego w sprawach medycznych jako wzorzec stawia się m.in. Marka Kondrata czy Ewę Bem, którzy z tymi dziedzinami mają tyle wspólnego, co piłkarz z baletem? Gdyby chociaż byli okazami zdrowia, ale niestety nie są. Czy poziom dziennikarstwa tak upadł, czy to społeczeństwo tak zubożało intelektualnie? Quo vadis...
    Erdi, 2014-03-04 13:42:52
  • avatar
    zgłoś
    Ludzie kiedyś zmądrzejąO tyle kluczowe zdanie w tym bełkocie o ile nieprawdziwe.
    Kubaa, 2014-03-04 13:34:41
  • avatar
    zgłoś
    Pytanie troche z innej beczki, Czy mieso jest grozne dla menżczyzn ? Czy nie jest tak że każdy z nas ma dziadka, ojca, wujka, któremu lekarz zalecił wykluczyć mieso ze swojej diety ? Ludzie kiedyś zmądrzeją i przestaną jeść mięso, które powoduje liczne choroby i doprowadza nawet do wojen, bo hodowla zwierząt wymaga większych powierzchni pastwisk niż uprawa roślin - przekonywał ponad 2 tys. lat temu Sokrates w traktacie "Państwo" Platona. Mięso nie jest dobre dla naszego gatunku - uważali Mahatma Gandhi i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Albert Schweitzer. Osiemnastowieczny filozof Jean Jacques Rousseau twierdził, że ludzie, którzy nie jedzą mięsa, są mniej agresywni. Amerykański naukowiec i polityk Benjamin Franklin wspominał, że największą bystrość umysłu zaczął wykazywać, gdy przestał jeść czerwone mięso.Każde 100 gramów wieprzowiny lub wołowiny zwiększa ryzyko raka jelita grubego o 70 procent Dietę bezmięsną lub pozbawioną przynajmniej czerwonego mięsa stosują Paul McCartney, Dustin Hoffman, Anthony Hopkins, Julia Roberts, dr John Harvey Kellog, a także Marek Kondrat, Olga Bończyk, Kora oraz Ewa Bem i Krystyna Kofta Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już przed dzięsiecioma laty apelowała, by ograniczyć czerwone mięso w naszej diecie. World Cancer Research Fund zalecał, byśmy dziennie jedli nie więcej niż 80 g mięsa lub jego przetworów. Według najnowszych zaleceń American Dietetic Association, spożycie wołowiny, wieprzowiny lub baraniny powinno być ograniczone nawet do jednego posiłku tygodniowo. - Statystyki w poszczególnych krajach nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że ludzie spożywający dużo wołowiny i wieprzowiny częściej chorują na miażdżycę i choroby metaboliczne oraz nowotwory, tym bardziej że na ogół jedzą też mało warzyw i owoców - mówi prof. Wiktor Szostak z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. - W naszym domu czerwonego mięsa nie jada się nawet z grilla. Wolimy białe mięso - mówi Ewa Bem. Krystyna Kofta dawniej lubiła befsztyk i tatara, teraz posila się już niewielkimi ilościami wołowiny. Zbigniew Niemczycki je czerwone mięso nie częściej niż raz w tygodniu, zawsze z dużą ilością warzyw. - Znacznie częściej jem ryby i drób - mówi wiceprezes Polskiej Rady Biznesu.   Napęd miażdżycy Badania zwyczajów żywieniowych 500 tys. Europejczyków w ciągu ostatnich 10 lat wykazały, że każde 100 g czerwonego mięsa lub wędliny dziennie zwiększa ryzyko raka odbytu i jelita grubego o 70 proc. Kobiety, które dwa razy dziennie serwują sobie czerwone mięso, po 15 latach aż o 40 proc. częściej mają zawały serca. Najczęściej chorują osoby stosujące popularną do niedawna tzw. dietę Atkinsa (nazywaną w Polsce dietą Kwaśniewskiego). Taki sposób odżywiania się w krótkim czasie pozwala się pozbyć nadwagi i obniża poziom cholesterolu we krwi. Na dłuższą metę jednak jeszcze bardziej napędza rozwój miażdżycy i innych groźnych chorób. Badania naukowców z University of Manchester sugerują, że osoby, które nawet jednego dnia nie mogą się obejść bez czerwonego mięsa, dwukrotnie częściej chorują na reumatoidalne zapalenie stawów. Wystarczy jednak przejść na dietę bezmięsną, by złagodzić objawy tego schorzenia. Zbyt często jedzenie czerwonego mięsa powoduje również cukrzycę. Każda dodatkowa jego porcja ponad niezbędne minimum zwiększa ryzyko tej choroby o 26 proc., a w wypadku wędlin lub parówek aż o 40 proc. - sugerują badania dr Teresy T. Fung z Harvard School of Public Health w Bostonie. Czerwone mięso podejrzewane jest nawet o to, że o 80 proc. zwiększa u kobiet ryzyko endometriozy! Ta choroba spowodowana jest przemieszczeniem się śluzówki macicy do innych narządów. Nie wiadomo, jaki ma związek z dietą, ale znacznie rzadziej chorują na nią panie, które jedzą dużo zawierających fitoesterogeny warzyw i owoców, szczególnie soi. Schorzenie to trzydzieści lat temu było niemal zupełnie nieznane, dziś choruje na nie 10- -15 proc. kobiet, często mających z tego powodu kłopoty z płodnością. Coraz więcej osób traci również wzrok z powodu tzw. zwyrodnienia plamki żółtej. Do lat 80. XX wieku ta choroba prawie nie dotykała osób poniżej 64. roku życia. Dziś, wraz ze wzrostem spożycia mięsa i spadkiem spożycia zielonych warzyw liściastych, chorują na nią osoby coraz młodsze. Chemia nowotworów Polacy jeszcze przed II wojną światową byli na ogół tzw. semiwegetarianami - mięso jadali w niewielkich ilościach, głównie w niedziele i święta. Do połowy XVIII wieku, zanim na stołach pojawiły się ziemniaki, podstawą diety były kasze - jaglana, jęczmienna, gryczana - oraz groch i pełnoziarnisty chleb. Spożywano duże ilości kiszonej kapusty i dynie, bo na częste jedzenie mięsa stać było jedynie nielicznych. Mięso wieprzowe pozyskiwano głównie wiosną i jesienią. Latem przysmakiem była bogata w błonnik parzona siekana komosa z kaszą gryczaną. Dziś przeciętny Polak zjada 47 kg wieprzowiny rocznie - o 2 kg więcej niż mieszkańcy Unii Europejskiej. Jednocześnie spada spożycie zalecanych przez dietetyków ryb. Zjadamy ich o połowę mniej niż mieszkańcy innych krajów europejskich i kilkakrotnie mniej od światowych liderów - Japończyków (rocznie 65,8 kg na osobę), Norwegów (46,3 kg) i Amerykanów (22 kg). Polacy nieco więcej jedzą jedynie warzyw i owoców, choć nadal trzy razy mniej niż Grecy. Jednocześnie zwiększa się liczba zawałów serca i nowotworów, zwłaszcza przewodu pokarmowego. Rak jelita grubego jest już najczęściej występującym nowotworem. W Europie wykrywany jest częściej niż rak piersi u kobiet oraz rak płuca. W Polsce liczba zachorowań zwiększyła się w ostatnich latach z 11 tys. do ponad 13,3 tys. rocznie. Na całym świecie co roku wykrywa się ponad 3 mln przypadków tego nowotworu. Prof. Sheila Bingham z Human Nutrition Unit w Cambridge podejrzewa, że za jego wywołanie odpowiedzialne są znajdujące się w komórkach mięśniowych hemoglobina i mioglobina, białka zdolne wiązać tlen. W jelitach człowieka pod ich wpływem dochodzi do tzw. nitryfikacji, w wyniku czego powstają związki o działaniu rakotwórczym. Na raka jelita grubego o 31 proc. rzadziej chorują jedynie osoby spożywające codziennie 80 g makreli, dorsza lub łososia (u tych, którzy częściej jedzą mięso drobiowe, nie zauważono wzrostu ani spadku zachorowań). Myśliwi z supermarketów Ludzie jedzą dziś mniej mięsa niż nasi przodkowie przed 12 tys. lat. - Dieta neolityczna ostatnich zbieraczy składała się w 60 proc. z mięsa, a jedynie w 40 proc. z pokarmów roślinnych, ale wtedy jadano dziczyznę o zupełnie innym składzie chemicznym niż mięso dostępne na półkach supermarketów - mówi prof. Marek Konarzewski z Instytutu Biologii Uniwersytetu Białostockiego, autor wydanej niedawno książki "Na początku był głód. Ewolucja ludzkiej diety". Hodowcy od tysięcy lat selekcjonują zwierzęta tak, by rosły szybko i jak najwięcej odkładały tłuszczu. Na dodatek żywią je paszami przetworzonymi z ziaren zbóż, kukurydzy i soi, które nie są ich naturalnym pokarmem. To doprowadziło do tego, że czerwone mięso zawiera sześć razy więcej tłuszczu i nawet najchudsza wołowina ma go prawie trzykrotnie więcej niż mięso antylop, jeleni czy amerykańskich bizonów. Tłuszcz bydła hodowlanego jest odkładany między włóknami mięśniowymi i ma niekorzystny skład, podobny do tego, jaki występuje w podskórnej tkance tłuszczowej. U dzikich zwierząt w Afryce jest on gromadzony w niewielkich ilościach, i to głównie wokół narządów wewnętrznych. Mięso zwierząt hodowlanych ma również mało nienasyconych kwasów tłuszczowych, uznawanych przez dietetyków za najcenniejsze dla zdrowia. W tkankach tłuszczowych bydła jest go jedynie 10 proc. - trzykrotnie mniej niż u dziko żyjących zwierząt. W wołowinie i wieprzowinie szczególnie dużo jest za to sprzyjających zawałom serca nasyconych kwasów tłuszczowych (znacznie mniej jest ich jedynie w mięsie bydła wypasanego przez większą część roku na pastwiskach). Do niedawna sądzono, że powodem szkodliwego działania czerwonego mięsa są zawarte w nim białka, które - podobnie jak tłuszcze zwierzęce - sprzyjają powstawaniu w tętnicach serca blaszek miażdżycowych. Z najnowszych badań wynika, że choć człowiek je mięso od setek tysięcy lat, nasz organizm nadal wytwarza antyciała skierowane przeciwko zawartemu w nim kwasowi sialowemu. Jest to związek z grupy cukrów, pełniący u zwierząt ważną funkcję w przekazywaniu sygnałów między komórkami, ale mimo że występuje nawet u szympansów, nie ma go w organizmie człowieka. Prof. Ajit Varki z University of California w San Diego podejrzewa, że właśnie on może być odpowiedzialny za wiele schorzeń. Kwas sialowy wbudowuje się w nasze komórki, szczególnie naczyń krwionośnych (m.in. tętnic serca) oraz błony śluzowej. W większości jest wydalany z organizmu, jeśli jednak zostanie wchłonięty nawet w śladowych ilościach, z czasem może wywołać stany zapalne dające początek takim schorzeniom jak nowotwory, choroby serca i cukrzyca. Najwięcej tego związku występuje w wołowinie, wieprzowinie i baraninie oraz produktach mlecznych. Najmniej jest go w mięsie drobiowym, rybach i jajach. Dieta sukcesu Czerwone mięso dostarcza pełnowartościowego, zawierającego wszystkie aminokwasy białka i witamin z grupy B. Jest też najlepszym źródłem łatwo przyswajalnego cynku i żelaza. Błędne jest jednak przekonanie, że człowiek nie może żyć bez czerwonego mięsa, bo będzie pozbawiony energii i niezbędnych składników pokarmowych. Jedynie koty nie mogą żyć bez mięsa. U ludzi czerwone mięso można zastąpić rybami i mięsem białym, zarówno u dorosłych, jak i dzieci. Ważnym źródłem żelaza są również produkty zbożowe, których spożywamy dużo. - Jeżeli jemy je same, organizm przyswaja z nich niewielką ilość żelaza. Przyswajanie żelaza z produktów zbożowych znacznie zwiększa jednak witamina C. Kiedy więc jemy kaszę czy pieczywo z warzywami lub owocami zawierającymi witaminę C, przyswajalność żelaza jest bardzo dobra - mówi prof. Szostak. Chińscy wieśniacy, którzy muszą się zadowolić małą ilością mięsa, rzadziej cierpią na anemię i osteoporozę niż mieszkańcy miast, którzy jedzą więcej czerwonego mięsa. Amerykański sprinter Carl Lewis najlepsze rezultaty zaczął osiągać, gdy przestawił się na dietę wegetariańską. Był zaskoczony, że wyczynowo uprawiający sport zawodnicy mogą całkowicie zrezygnować z białka zwierzęcego i bić rekordy. - Nie odczuwam braku mięsa. Czuję się dobrze i mam dużo energii - mówi Marek Kondrat. Aktor całkowicie zrezygnował z wędlin i od kilku lat zadowala się nieznacznymi ilościami mięsa, głównie ryb. - Po potrawach bez czerwonego mięsa lepiej mi się pracuje i mam jaśniejszy umysł - mówi Olga Bończyk. - Na co dzień preferuję drób i ryby. Sposób na długowieczność Sokrates uważał, że najlepsza dieta składa się z chleba, oliwy z oliwek, serów, warzyw i owoców oraz umiarkowanych ilości wina. Prof. Marek Konarzewski przekonuje, że ewolucyjnie jesteśmy bardziej predysponowani do spożywania większych ilości owoców morza, bo przed 200 tys. lat, kiedy pojawił się Homo sapiens, ludzie jedli ich bardzo dużo. Badania na uniwersytecie w Waszyngtonie wykazały, że po trzech tygodniach spożywania dużych ilości potraw z mięczaków i skorupiaków spada u mężczyzn poziom tzw. złego cholesterolu. Człowiek z natury nie jest wegetarianinem, bo od czasu homo erectus przystosował się do spożywania różnych pokarmów, nawet padliny. Dla ludzi współczesnych najzdrowsza jest dieta śródziemnomorska. Opublikowane przez "British Medical Journal" badania wykazały, że wystarczy się przestawić na nią po 60. roku życia, by przedłużyć sobie życie co najmniej o rok! Dieta śródziemnomorska polega głównie na spożywaniu dużej ilości warzyw i owoców oraz niewielkiej ilości mięsa, najlepiej ryb lub drobiu. Z krwistego befsztyka lepiej całkowicie zrezygnować. zródło:http://www.wprost.pl/ar/?O=78007
    Prisoner, 2014-03-04 11:28:31
  • avatar
    zgłoś
    I to widać. Podczas oglądania filmów z tego rejonu (choć jeszcze lepiej poobserwować i poznać tych ludzi in vivo; niekoniecznie jechać do Azji, ale np poznać studentów z wymiany) warto zwrócić uwagę na wygląd (budowę) tamtejszych mężczyzn (tych "przeciętnych", w tle, a nie głównych aktorów) i porównać ich z ludźmi z rejonów, gdzie jedzenie soi nie ma tak długiej tradycji. Generalnie mają oni raczej drobną, nawet dziewczęcą, budowę - najprawdopodobniej jest to szkodliwy wpływ soi na ich gospodarkę hormonalną (kobiety z tamtego rejonu nie "odstają" aż tak bardzo od kobiet z reszty świata, więc raczej ciężko to zwalić na różnice rasowe).To nie do końca jest prawda. Japończycy nie odbiegają rozmiarami ciała znacznie od mężczyzn z Zachodu, natomiast Japonki bardzo odbiegają od kobiet z Zachodu.
    Kubaa, 2014-03-03 22:26:03
  • avatar
    zgłoś
    Mam parę uwag, do cytowanego artykułu (a nie do cytującego ten art; no chyba, że jest on jego autorem :P). Białko sojowe jest bardzo popularne we wschodnio-azjatyckiej diecieI to widać. Podczas oglądania filmów z tego rejonu (choć jeszcze lepiej poobserwować i poznać tych ludzi in vivo; niekoniecznie jechać do Azji, ale np poznać studentów z wymiany) warto zwrócić uwagę na wygląd (budowę) tamtejszych mężczyzn (tych "przeciętnych", w tle, a nie głównych aktorów) i porównać ich z ludźmi z rejonów, gdzie jedzenie soi nie ma tak długiej tradycji. Generalnie mają oni raczej drobną, nawet dziewczęcą, budowę - najprawdopodobniej jest to szkodliwy wpływ soi na ich gospodarkę hormonalną (kobiety z tamtego rejonu nie "odstają" aż tak bardzo od kobiet z reszty świata, więc raczej ciężko to zwalić na różnice rasowe). Białko sojowe [...] pomocnym źródłem białka dla wegetarian.Oczywiście, nikt nie ma wątpliwości, że soja jest o wiele lepszym źródłem białka niż jabłko czy sałata. W tym przypadku, to głównie fitoestrogeny są problemem. Dodatkowo, w jednej niezwykle ważnej pracy zamieszczonej w czasopiśmie Journal of the International Society of Sports Nutrition ukazano, że 12-tygodniowa suplementacja białka soi nie zmniejszała ilości testosteronu we krwi ani nie powstrzymywała zmian w beztłuszczowej masie ciała u osób, które stosowały program treningu oporowego.Tak można pisać o wszystkim, a czytającego poniekąd zmusza to do przyjęcia tego na wiarę, ponieważ bez namiarów na tą "niezwykle ważną publikację" ciężko to zweryfikować (m.in. jej niezwykłą ważność).12 tygodni to trochę za mało czasu na większe zmiany. Poza tym, to nie zdefiniowano dokładnie co znaczy tu "suplementacja" - jak dużo tego przyjmowano. Oprócz tego jest różnica między tym, że sojowe białko stanowi suplement (uzupełnienie) a tym, że jest głównym źródłem białka w diecie.Co do rzetelności badań, to warto przypomnieć film wrzucany ostatnio przez Kubęę.http://www.youtube.com/watch?v=exi7O1li_wA
    ~Leif, 2014-03-03 13:47:40
  • avatar
    zgłoś
    2. Białko sojowe obniża poziom testosteronu...Czy kiedykolwiek słyszałeś, że białka sojowe zwiększają poziom estrogenu (żeńskiego hormonu płciowego) i obniżają poziom testosteronu u wysportowanych mężczyzn? Nie byłbyś pierwszą osobą, która o tym słyszała. To stwierdzenie nie jest potwierdzone większością zrecenzowanych badań.Białko sojowe jest bardzo popularne we wschodnio-azjatyckiej diecie i jest pomocnym źródłem białka dla wegetarian. Metaanaliza przeprowadzona na Uniwersytecie Św. Katarzyny w Minesocie na ponad 30 badaniach sprawdzających wpływ hormonalny soi na testosteron wykazała, że nie ma ona żadnego wpływu. Dodatkowo, w jednej niezwykle ważnej pracy zamieszczonej w czasopiśmie Journal of the International Society of Sports Nutrition ukazano, że 12-tygodniowa suplementacja białka soi nie zmniejszała ilości testosteronu we krwi ani nie powstrzymywała zmian w beztłuszczowej masie ciała u osób, które stosowały program treningu oporowego. Białka pochodzenia zwierzęcego są zwykle lepszej jakości niż te pochodzenia roślinnego i są lepszym wyborem dla osób, które jedzą mięso, ryby i produkty mleczne, ale spożywanie białka sojowego raz na jakiś czas nie powinno być szkodliwe.zródło:http://www.fitnow.pl/pl/3/626/2261
    Prisoner, 2014-03-03 12:35:40
  • avatar
    zgłoś
    Ostatnio naczytałem się pierdół o tym, że soja jest zdrowa i kupiłem sobie kotlety sojowe.  Wrąbałem pół opakowania, nie było takie złe, jednak na następny dzień czułem się jakby zamontowali mi kałasza w miejsce dupy. Ostateczny dowód, że soja nie jest zdrowa - nie można jej normalnie strawić :P Jeżeli tak wyglądają poranki ludzi jedzących soje to mówie odrazu to nie jest normalne.
    tromba, 2013-12-10 21:52:35
  • avatar
    zgłoś
    W pewnym serwisie pojawił się jakiś czas temu artykuł pt. "Te produkty źle wpływają na kondycję seksualną mężczyzn" i w tym artykule jako jedne z produktów źle na to działających została wymienona: Soja i jej przetworySoja i produkty sojowe teoretycznie powinny korzystnie wpływać na potencję, chociażby ze względu na wysoką zawartość argininy – aminokwasu będącego prekursorem wspomnianego już tlenku azotu, którego wzmożona aktywność wpływa na zdolność do dobycia satysfakcjonującego stosunku. Niestety badania naukowe pokazują, że regularna konsumpcja białka sojowego obniża niemal o ¼ poziom testosteronu u młodych mężczyzn. Tak wiec soja jest OK., o ile chcemy sobie zafundować okres seksualnej abstynencji.
    ~LilPeneros, 2013-10-21 13:57:07
  • avatar
    zgłoś
    Tak samo mam zdanie po zapoznaiu z art.Lipa z tego materiału, po prostu starchy na lachy - chodzi o ilość fitoestrogenów  w zwykłej porcji jakiegos posiłku na bazie soi i to jest ich taka ilosc , która nie ma zadnego znaczenia .Dodatkow nikt nie wpyla codzieniie produktów sojowch co dopiero mówiąz o 3 litrach mleka . Zresztą jak widać autorzy chyba zerwali sie z choinki ( delikatnie mówiąc ) i jak piszą  "... soja zawiera jednak genisteinę i dadzeinę ...".Przecież zawiera i nikt tego nie neguje to jest nawet w wikipedii :)  - chodzi jedynie o stężenie tychże w normalnej porcji a nie w jakimś ekstermum ( czego nikt nie praktykuje 3 litry dziennie :) )http://en.wikipedia.org/wiki/Soybean#Phytoestrogen  "Czy soja jest bezpieczna?( litretura z PubMed-u w liczbie 35 w linku poniżej ) ...Wnioski: Produkty sojowe zawierają składniki wolotwórcze podobnie jak inne pokarmy. Nie ma dowodu na to, że regularne spożywanie produktów sojowych prowadzi do problemów z tarczycą u osób stosujących zbliansowaną dietę. Weganie powinni upewnić się, że dostarczają sobie odpowiednich ilości jodu w diecie......Wnioski:Więcej, istnieje dowód na to, że jedzenie soji już we wczesnym okresie życia, szczególnie w okresie dojrzewania, pomaga chronić dziewczyny przed rakiem piersi w poźniejszym życiu.27,28 To pomogłoby wytłumaczyć dlaczego Azjatki - które w większości są chowane na produktach sojowych - mają mniejszy współczynnik występowania raka piersi, nawet od zachodnich wegetarianek, które zaczynają jeść soję dopiero jako dorosłe osoby.......Wnioski: Produkty sojowe są dobrym źródłem dobrze przyswajalnego wapnia, obojętnie czy są one jego naturalnym źródłem czy też w niego wzbogacane. Mogą także dostarczać składników poprawiających zdrowie kości. Weganie powinni upewnić się, że ich dieta dostarcza odpowiednich ilości wapnia i witaminy D i jest ogólnie zbilansowana zawierając przy tym odpowiednie ilości białka. Niedobory żelaza nie są problemem dla wegan -  przynajmniej w większym stopniu niż dla ludzi na innych dietach. Ale jako, że jest to schorzenie dość powszechnie występujące na świecie każdy powinien zadbać o to, żeby zjadać dużo bogatych w żelazo  pokarmów, a weganie powinni spożywać witaminę C przy posiłkach. Podobnie powinno się codziennie jeść dużo pokarmów bogatych w cynk....Wnioski: Na dzień dzisiejszy nie ma powodu, aby kobiety po raku piersi unikały umiarkowanej konsumpcji soji. A dla kobiet, które nie przebyły raka nie ma powodów do ograniczania konsumpcji soji......Na podstawie wielu badań soja okazuje się być zupełnie zdrowa dla prawie wszystkich zdrowych ludzi gdy spożywa się ją w rozsądnych ilościach...Kobiety, które przeszły raka z eskpresją receptorów estrogenowych być może będą chciały ograniczyć swoje spożycie soji, chociaż jeśli odpowiadają im te produkty, nie ma dowodów na szkodliwe działania, które wskazywałyby na potrzebę zupełnego odstawienia soji...Wnioski: Na dzień dzisiejszy nie ma powodu, aby kobiety po raku piersi unikały umiarkowanej konsumpcji soji. A dla kobiet, które nie przebyły raka nie ma powodów do ograniczania konsumpcji soji. Wnioski: Choć izoflawony sojowe mają słabe działanie estrogenopodobne, nie ma dowodów na problemy reprodukcyjne u osób jedzących produkty sojowe.Nie zaobserwowano tez żadnych problemów z rozmnażaniem na szeroką skalę w populacjach gdzie regularne spożywanie soji jest normą.szerzej w: http://web.archive.org/web/20071110083326/http://www.animal-liberation.pl/index.php?d=347Toż to kpina i obracanie kota ogonem.Strona www . animal-liberation . pl /index.php?d=347 przedstawiona w linku archiwalnym jest bardzo mocno powiązana ze stronami wegetarian i wega, których to manipulowanie* wynikami badań jest niemal legendarne. * Pisząc o manipulowaniu mam na myśli akcentowanie tego co popiera ich ideologię, wiarę i "etykę" oraz łaskawym przemilczaniu tego co się nie zgadza.  Bardzo ładna tabelka z cytowaniami......Wnioski: Produkty sojowe zawierają składniki wolotwórcze podobnie jak inne pokarmy. Nie ma dowodu na to, że regularne spożywanie produktów sojowych prowadzi do problemów z tarczycą u osób stosujących zbliansowaną dietę. Weganie powinni upewnić się, że dostarczają sobie odpowiednich ilości jodu w diecie......Wnioski:Więcej, istnieje dowód na to, że jedzenie soji już we wczesnym okresie życia, szczególnie w okresie dojrzewania, pomaga chronić dziewczyny przed rakiem piersi w poźniejszym życiu.27,28 To pomogłoby wytłumaczyć dlaczego Azjatki - które w większości są chowane na produktach sojowych - mają mniejszy współczynnik występowania raka piersi, nawet od zachodnich wegetarianek, które zaczynają jeść soję dopiero jako dorosłe osoby.......Wnioski: Produkty sojowe są dobrym źródłem dobrze przyswajalnego wapnia, obojętnie czy są one jego naturalnym źródłem czy też w niego wzbogacane. Mogą także dostarczać składników poprawiających zdrowie kości. Weganie powinni upewnić się, że ich dieta dostarcza odpowiednich ilości wapnia i witaminy D i jest ogólnie zbilansowana zawierając przy tym odpowiednie ilości białka. Niedobory żelaza nie są problemem dla wegan -  przynajmniej w większym stopniu niż dla ludzi na innych dietach. Ale jako, że jest to schorzenie dość powszechnie występujące na świecie każdy powinien zadbać o to, żeby zjadać dużo bogatych w żelazo  pokarmów, a weganie powinni spożywać witaminę C przy posiłkach. Podobnie powinno się codziennie jeść dużo pokarmów bogatych w cynk....Wnioski: Na dzień dzisiejszy nie ma powodu, aby kobiety po raku piersi unikały umiarkowanej konsumpcji soji. A dla kobiet, które nie przebyły raka nie ma powodów do ograniczania konsumpcji soji......Na podstawie wielu badań soja okazuje się być zupełnie zdrowa dla prawie wszystkich zdrowych ludzi gdy spożywa się ją w rozsądnych ilościach...Kobiety, które przeszły raka z eskpresją receptorów estrogenowych być może będą chciały ograniczyć swoje spożycie soji, chociaż jeśli odpowiadają im te produkty, nie ma dowodów na szkodliwe działania, które wskazywałyby na potrzebę zupełnego odstawienia soji...Wnioski: Na dzień dzisiejszy nie ma powodu, aby kobiety po raku piersi unikały umiarkowanej konsumpcji soji. A dla kobiet, które nie przebyły raka nie ma powodów do ograniczania konsumpcji soji. Wnioski: Choć izoflawony sojowe mają słabe działanie estrogenopodobne, nie ma dowodów na problemy reprodukcyjne u osób jedzących produkty sojowe.Nie zaobserwowano tez żadnych problemów z rozmnażaniem na szeroką skalę w populacjach gdzie regularne spożywanie soji jest normą. [color=#ff0000]... ale "wnioskowanie" w niej zawarte jest manipulacją![/color]Nie dość, że zdania powyrywane z kontekstu, to jeszcze odnoszą się głównie do [color=#ff0000]kobiet[/color] - i tak wege dowodzą swoich urojeń w temacie "Czy soja jest groźna dla [color=#ff0000]mężczyzn[/color]?".Tym, którzy dzięki "zdrowej" diecie wegańskiej/wegańskiej, zdurnieli do reszty (z chronicznych niedoborów pełnowartościowego białka (zwierzęcego), cholesterolu i nienasyconych kwasów tłuszczowych) (z powodu unikaniu najcenniejszych dla człowieka pokarmów - czyli pochodzenia zwierzęcego - mięso, podroby, nabiał) przypominam, że forum Men's Health jest męskim forum dyskusyjnym, a nie kobiecym czy wegańskim/wegetariańskim. Jak ktoś nie wierzy to na górze jest taki duży czerwony napis - można samemu zweryfikować.
    ~Leif, 2013-10-20 22:19:00
  • avatar
    zgłoś
    ,,,Co do samego artykułu, to jest napisany dość nieporadnie, chyba na podstawie jakichś streszczeń i strasznie tendencyjnie, jakby redaktor na starcie chciał udowodnić z góry założoną tezę, że soja jest zła,,,Na zakończenie: Opisując i robiąc sensację z ekstremalnych zachowań nie umacniacie pozycji swojego czasopisma jako opiniotwórczego medium. Bo kto normalny wypija 3 litry napoju sojowego dziennie??? Ja, jako wegetarianin, wypijam czasem szklankę dziennie (czyli 200-250 ml), max dwie. Żeby artykuł był uczciwy i obiektywny, prosiłbym o przedstawienie historii osoby, która przez dłuższy czas wypijała dziennie taką samą ilość mleka. Lub zjadała co dzień 15 kotletów albo 20 paczek czipsów...Żadna przesada nie jest dobra. Podstawą zdrowia jest zrównoważona dieta, ruch i zwracanie uwagi na swoje emocje. Pozdrawiam! Tak samo mam zdanie po zapoznaiu z art.Lipa z tego materiału, po prostu starchy na lachy - chodzi o ilość fitoestrogenów  w zwykłej porcji jakiegos posiłku na bazie soi i to jest ich taka ilosc , która nie ma zadnego znaczenia .Dodatkow nikt nie wpyla codzieniie produktów sojowch co dopiero mówiąz o 3 litrach mleka . Zresztą jak widać autorzy chyba zerwali sie z choinki ( delikatnie mówiąc ) i jak piszą  "... soja zawiera jednak genisteinę i dadzeinę ...".Przecież zawiera i nikt tego nie neguje to jest nawet w wikipedii :)  - chodzi jedynie o stężenie tychże w normalnej porcji a nie w jakimś ekstermum ( czego nikt nie praktykuje 3 litry dziennie :) )http://en.wikipedia.org/wiki/Soybean#Phytoestrogen   "Czy soja jest bezpieczna?( litretura z PubMed-u w liczbie 35 w linku poniżej ) ...Wnioski: Produkty sojowe zawierają składniki wolotwórcze podobnie jak inne pokarmy. Nie ma dowodu na to, że regularne spożywanie produktów sojowych prowadzi do problemów z tarczycą u osób stosujących zbliansowaną dietę. Weganie powinni upewnić się, że dostarczają sobie odpowiednich ilości jodu w diecie......Wnioski:Więcej, istnieje dowód na to, że jedzenie soji już we wczesnym okresie życia, szczególnie w okresie dojrzewania, pomaga chronić dziewczyny przed rakiem piersi w poźniejszym życiu.27,28 To pomogłoby wytłumaczyć dlaczego Azjatki - które w większości są chowane na produktach sojowych - mają mniejszy współczynnik występowania raka piersi, nawet od zachodnich wegetarianek, które zaczynają jeść soję dopiero jako dorosłe osoby.......Wnioski: Produkty sojowe są dobrym źródłem dobrze przyswajalnego wapnia, obojętnie czy są one jego naturalnym źródłem czy też w niego wzbogacane. Mogą także dostarczać składników poprawiających zdrowie kości. Weganie powinni upewnić się, że ich dieta dostarcza odpowiednich ilości wapnia i witaminy D i jest ogólnie zbilansowana zawierając przy tym odpowiednie ilości białka. Niedobory żelaza nie są problemem dla wegan -  przynajmniej w większym stopniu niż dla ludzi na innych dietach. Ale jako, że jest to schorzenie dość powszechnie występujące na świecie każdy powinien zadbać o to, żeby zjadać dużo bogatych w żelazo  pokarmów, a weganie powinni spożywać witaminę C przy posiłkach. Podobnie powinno się codziennie jeść dużo pokarmów bogatych w cynk....Wnioski: Na dzień dzisiejszy nie ma powodu, aby kobiety po raku piersi unikały umiarkowanej konsumpcji soji. A dla kobiet, które nie przebyły raka nie ma powodów do ograniczania konsumpcji soji......Na podstawie wielu badań soja okazuje się być zupełnie zdrowa dla prawie wszystkich zdrowych ludzi gdy spożywa się ją w rozsądnych ilościach...Kobiety, które przeszły raka z eskpresją receptorów estrogenowych być może będą chciały ograniczyć swoje spożycie soji, chociaż jeśli odpowiadają im te produkty, nie ma dowodów na szkodliwe działania, które wskazywałyby na potrzebę zupełnego odstawienia soji...Wnioski: Na dzień dzisiejszy nie ma powodu, aby kobiety po raku piersi unikały umiarkowanej konsumpcji soji. A dla kobiet, które nie przebyły raka nie ma powodów do ograniczania konsumpcji soji. Wnioski: Choć izoflawony sojowe mają słabe działanie estrogenopodobne, nie ma dowodów na problemy reprodukcyjne u osób jedzących produkty sojowe.Nie zaobserwowano tez żadnych problemów z rozmnażaniem na szeroką skalę w populacjach gdzie regularne spożywanie soji jest normą.  szerzej w: http://web.archive.org/web/20071110083326/http://www.animal-liberation.pl/index.php?d=347
    krzysztof2, 2013-10-06 22:03:09
  • avatar
    zgłoś
    Przekopiuję tu treść artykułu, żeby każdy mógł się zapoznać:  21.08.2013 08:06Soja nie dla mężczyzn Soja i jej przetwory na pierwszy rzut oka wydają się niezwykle cennym składnikiem diety. Wysokojakościowe białko niemalże dorównujące wartością biologiczną białkom zwierzęcym, spora dawka witamin, składników mineralnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych i fosfolipidów przy niskiej zawartości kwasów nasyconych i zerowej – cholesterolu, to niewątpliwie istotne walory tej rośliny. Mimo wszystko soja ma jednak pewne wady, które sprawiają, że mężczyźni powinni jej unikać, a przynajmniej zachować daleko posuniętą ostrożność w spożyciu. Ale o co chodzi?Soja i jej przetwory, w tym również wyizolowane proteiny sojowe oprócz tego, że faktycznie dostarczają witamin, sporej dawki białka o przyzwoitej jakości zawierają także związki, które mogą wywoływać pewien niekorzystny efekt fizjologiczny. Związane jest to z ich aktywnością estrogenową, a dokładnie zdolnością do łączenia się z receptorami wyspecjalizowanymi w odczytywane sygnałów nadawanych przez estrogeny. Najlepiej poznaną substancją posiadającą takie właściwości jest genisteina. Co prawda w większości artykułów pojawiających się w prasie i na rozmaitych portalach poczytać możemy, jak to ów związek zaliczany do flawonoidów potrafi łagodzić niektóre z objawów menopauzy (co też nie do końca odpowiada rzeczywistości), to są jeszcze mniej optymistyczne fakty dotyczące jego działania, przynajmniej jeśli mamy na uwadze zdrowie mężczyzn. Soja zmniejsza płodnośćBadania naukowe wskazują, że wysokie spożycie soi, a dokładnie – zawartych w niej fitoestrogenów takich jak genisteina może przyczyniać się do pogorszenia płodności. Zależność tą zaobserwowano zarówno w próbach przeprowadzonych na zwierzętach laboratoryjnych takich jak szczury i myszy jak i w przypadku ludzi. Póki co jednak ze względu na pewne ograniczenia przeprowadzonych badań oraz inne kontrowersje trudno mówić o pewnikach, dostępne dane należy raczej potraktować jako przesłankę ku temu by w spożyciu produktów sojowych i suplementów zawierających genisteinę zachować ostrożność. Z pewnością jednak przeprowadzone zostaną kolejne, bardziej zaawansowane eksperymenty, bo problem jest palący, a prawdopodobieństwo istnienia niekorzystnej zależności uznać należy za wysokie.Soja obniża poziom testosteronuZdecydowanie bardziej wyraźny okazuje się wpływ spożycia produktów sojowych na poziom androgenów u mężczyzn. Niekorzystna zależność zaobserwowana została zarówno w przypadku zwierząt takich jak myszy i szczury jak i również u ludzi. W 2007 roku przeprowadzone zostało dość intrygujące badanie z udziałem zdrowych, młodych mężczyzn w którym zaobserwowano, że spożywanie 56g proteiny sojowej jest w stanie obniżyć poziom testosteronu o 19%! Na szczęście jego spadek nie był trwały. Poziom tego najważniejszego męskiego hormonu płciowego wracał do normy w przeciągu około dwóch tygodni od wykluczenia z diety białka sojowego.WnioskiDostępna literatura wskazuje, że soja i jej przetwory mogą niekorzystnie wpływać na męski organizm, doprowadzając do pogorszenia funkcji reprodukcyjnych. Dodatkowo należy podkreślić, że obniżenie poziomu testosteronu będące konsekwencją spożywania soi może mieć potencjalne przełożenia na pogorszenie formy sportowej i kondycji psychofizycznej. Oczywiście spożywanie od czasu do czasu przetworów sojowych nie musi nieść za sobą żadnych negatywnych konsekwencji, jednak wysoka jej konsumpcja nie jest polecana.Źródła: Seppen J. A diet containing the soy phytoestrogen genistein causes infertility in female rats partially deficient in UDP glucuronyltransferase. Toxicol Appl Pharmacol. 2012 Nov 1;264(3):335-42. · Chavarro JE, et al. Soy food and isoflavone intake in relation to semen quality parameters among men from an infertility clinic. Hum Reprod. 2008 Nov;23(11):2584-90. · Goodin S, et al. Clinical and biological activity of soy protein powder supplementation in healthy male volunteers. Cancer Epidemiol Biomarkers Prev. 2007 Apr;16(4):829-33. Link: http://potreningu.pl/diety/artykuly/2135/soja-nie-dla-mezczyzn
    ~LilPeneros, 2013-08-21 10:29:27
  • avatar
    zgłoś
    "Drapieżca" napisał(-a):Co do sumienia wegetarian, to szkoda, że nie pomyślą o tych wszystkich powycinanych drzewach i zniszczonych zwierzęcych siedliskach pod kolejne uprawy przykładowo soi... Przecież to wyrok śmierci dla dotychczasowych mieszkańców takiego terytorium.A szkoda,że mięsożercy nie pomyśleli ,że do przemysłowego (czyli ponad 90% tego co kupujemy w marketach) "wyhodowania" 1 kg mięsa potrzeba ze 14 razy wiecej ziarna/ terenu w porównaniu do bezpośredniego uzyskania i spozycia 1 kg ziarna. O zanieczyszczeniu środowiska nie wspomnę."Venso" napisał(-a):Nie ma na świecie żadnej populacji zyjącej wegetarianizmem. Mylisz się.BTW Możesz zdefiniować uzyte przez Ciebie słowo "Człowieczeństwo"?"LilPeneros" napisał(-a):abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi".Ale tu nic nie ma o zabijaniu ich dla pozywienia!Poza tym to człowiek ma swój rozum i wrażliwośc etyczną (w warunkach, w których go na nią stać (a teraz są takie warunki)) i kierując sie nią nie powinien ślepo trzymać się, zaleceń, które stoją w sprzeczności z jego człowieczeństwem. Nawet jeśli taki jest zwyczaj lub ktoś coś gdzieś napisał."Leif" napisał(-a):Pozatym nasz organizm jest przystosowany do jedzenia mięsa w 100%,wystarczy wspomnieć o kwasie solnym jaki wytwarza nasz żołądek,u roślinożerców tego nie znajdziemy.Owszem ,ale typowy mięsożerca ma ok 10x wieksze stężenie tego kwasy w żołądku. Raczej człowiek może być wszystkożerny, ale na pewno nie jest typowym mięsożercą, bo taki nie potrafi np wykonywać ruchów poprzecznych/ rozcierających pokarm roślinny na trzonowcach, a człowiek to robi. Pare innych róznic w uzębieniu też widać. Poza tym weganizm i częściowo wegetarianizm to tez wybór etyczny i wtedy mniejsze ma znaczenie co jest najzdrowsze do zjedzenia. Dlatego uważam ,że wielkomiejski/cywilizowany mięsożerca (niedawno nim byłem, a pewnie w niezamierzony sposób w jakichś paru % ciągle jestem) stoi niżej etycznie bo ma wybór pokarmu, a trzyma sie tego torturowanego w hodowlach przemysłowych.Wklejam tekst niejakiej Dagi z forum nowadebata: "Zarówno pierwotne plemiona jak i późniejsze tradycyjnie społeczności, nawet gdy żywiły się głównie mięsem, to było ono świeże i innej jakości… Choć to chyba mało powiedziane! Ciężko porównać zwierzę upolowane w jego naturalnym środowisku lub hodowane na niezanieczyszczonym pastwisku ze współczesnym „tucznikiem” żyjącym bez dostępu do światła, okaleczanym, szprycowanym hormonami i antybiotykami, karmionym zbożami, soją GMO i mączkami kostnymi (!)… a to tylko początek, bo jaka chemia ma w tym wszystkim udział zanim ta umęczona karykatura zwierzęcia trafi do marketu jako schab lub o zgrozo wędlina. Wszytko to robione jest po to, żeby zapewnić każdemu człowiekowi jego ulubiony „naturalny” pokarm -często, dużo i tanio. Tak, w warzywach i zbożach też jest chemia, ale nie skumulowana (przez jedno z ogniw łańcucha pokarmowego), nie podwojona – podawana i zwierzęciu i dodawana do gotowych produktów, nie ma też hormonów ani antybiotyków (niewielkie ilości fitohormonów to żaden argument przy ilościach hormonów zwierzęcych). Nigdy nie dojdziemy czy diety „wege” czy „paleo” są zdrowsze, ironiczne jest wręcz to, że mają bardzo podobne sukcesy w zwalczaniu chorób cywilizacyjnych. Możliwe jest to tylko dzięki temu, że człowiek jest tak omnipotencjalny, że może z sukcesem żywić się prawie wszystkim. Tym co szkodzi nie są ani białka ani węglowodany ani tłuszcze ani nawet cukry! tylko wynaturzona, fabryczna forma w jakiej mamy to podane i ot cały sekret chorób cywilizacyjnych, bez spisków „cholesterolowych” i „zbożowych”. Niezależnie od tego jaką dietę się wybierze, nie można popełnić błędu póki jest ona oparta na świeżych, całych, nieprzetworzonych produktach. Współcześnie łatwiej (i taniej) o takie produkty roślinne. I absolutnie nie mam na myśli przemysłowych mutantów typu: oleje, margaryny, pieczywa bez zakwasu (i ogólnie nowoczesne formy obróbki zboża) mleka sojowe, substytuty mięsa i serów, otręby, ekstrudowane, słodzone płatki śniadaniowe, produkty „odtłuszczone”itd. które tylko laikom kojarzą się ze zdrową, roślinną żywnością. Niewątpliwym plusem diety roślinnej jest też spokój ducha, można udawać że nie obchodzi kogoś co się dzieje podczas chowu przemysłowego ale jak się to zobaczy, doświadczy, to każdego zdrowego psychicznie człowieka to dotknie i obejdzie, wtedy zostaje wybór, albo coś z tym robię albo wyrzucam to z głowy, usprawiedliwiam się i żyję dalej. Ja wolałam coś z tym zrobić i z tego akurat jestem dumna.""LilPeneros" napisał(-a):Dostępna literatura wskazuje, że soja i jej przetwory mogą niekorzystnie wpływać na męski organizm, doprowadzając do pogorszenia funkcji reprodukcyjnych. Może to i dobrze. Natomiast kobiety jedzące soję łagodniej przechodzą menopauzę itp :.
    AKK, 2013-08-21 10:10:31
  • avatar
    zgłoś
    Nie szkoda wam energii na udowadnianie kto ma rację ? Przecież to w kółko jedni będą zagłuszać drugich. Wegetarianie to podludzie a mięsożercy to nadludzie i tyle w temacie, ewolucja o tym dobitnie świadczy że mózg zaczął się intensywnie rozwijać, gdy ludzie zaczęli jeść mięso, polować na zwierzęta i je udomawiać. Nie ma na świecie żadnej populacji zyjącej wegetarianizmem.  Z globalnego punktu widzenia większość powinna odżywiać się paszą zbożową, a mniejsza część jeść pełnowartościowe jedzenie, inaczej zachwiałoby to światowym porządkiem, ceny szybowałyby w górę.To jak w średniowieczu, większość plebsu jadła zboża i ziemniaki, a szlachta około 1/10 społeczeństwa jadła co najlepsze. Nakłanianie ludzi do jedzenia DO to jak mówienie głupiemu, żeby był mądrzejszy. Tak to nie działa, bo nie każdy ma wystarczająco wyobraźni i inteligencji. W społeczeństwie muszą być ludzie, którzy nakręcają popyt na tanie żarcie, usługi medyczne z niezdrowym żarciem związane, na odchudzanie, na zabiegi pielęgnacyjne skóry etc.Nie wiem po co zarażać mądrością, skoro większość tego narodu to przytępiałe Polaczki, które kierują się emocjami a nie rozumem - w politcyce jest to świetnie zobrazowane. Dlatego wegetarian proponuję zostawić w spokoju, szkoda czasu.jeżeli to od jedzenia mięsa zostaje się takim przygłupem i prymitywem, jak ty, to chyba przestanę jeść mięso, jeśli idzie o zarażanie mądrością, to z twojej strony nikomu nic nie grozi, jesteś przedstawicielem większości tego narodu, czyli przytępiałych Polaczków i jesz to co oni,a wegów nie musisz się bać, ich jest mniej niż 1% populacji
    xeaex, 2013-08-04 02:15:38
  • avatar
    zgłoś
    Nie, co innego do głowy mi przyszło.http://www.biomedical.pl/aktualnosci/tluszcze-trans-zwiazane-z-agresja-5409.htmlNie ma też co popadać w obłęd.
    9enom, 2013-07-19 12:27:19
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij