Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
3.4

Co się kryje w narkotykach?

Poleciałbyś samolotem skleconym gdzieś w warsztaciku na przedmieściach? Nigdy w życiu! A tysiące młodych ludzi co weekend zalicza odlot, używając takich właśnie wehikułów nieznanego pochodzenia. Co gorsza, nie wiedząc, co tak naprawdę biorą.

Piotr Pflegel 2013-06-02
narkotyki fot. Lyle E. Doberstein 2015/shutterstock

Zamknięcie smartshopów, o którym nie tak dawno temu było bardzo głośno w mediach, odcięło, a na pewno utrudniło dostęp do tzw. smartdragów. I bardzo dobrze, bo nawet najwięksi eksperci nie znają skutków zażywania substancji, które można było w nich znaleźć. Ale rynku nielegalnych narkotyków nie da się tak łatwo zlikwidować. Ludzie brali, biorą i będą brali. Zwłaszcza młodzi ludzie.

Faceci w Polsce sięgają po kokainę aż 5 razy częściej niż kobiety.

Jak wynika z Raportu Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, narkotyki są najpopularniejsze wśród ludzi między 20. a 30. rokiem życia. Do kontaktu z nimi przyznało się aż 17% młodych Polaków. Dalsze 14 procent odmówiło odpowiedzi, co - przynajmniej na pierwszy rzut oka - można zinterpretować jako pośrednie przyznanie się, bo przecież, gdyby ktoś nie miał kontaktu, to by nie odmówił. Można więc zaryzykować twierdzenie, że co trzeci młody Polak poznał smak owocu zakazanego. Zakazanego przez prawo.

Nie wdając się tutaj w dyskusję, czy zakaz jest słuszny, czy niesłuszny, skupmy się na rzeczy, która z tego zakazu wynika - skoro obrót narkotykami jest nielegalny, państwo nie ma najmniejszej nawet kontroli nad ich czystością. Kupując bułkę, mniej więcej wiesz, co jest w środku. To samo z alkoholem i papierosami - wiadomo, że nie tylko trują, ale również jak. Natomiast czystość narkotyków dosadnie skomentował Jędrzej Kodymowski z zespołu Apteka - "towar tego s...yna - przeżeniona kokaina (...) towar tej bladzi, przeżeniona heroina..."

Lepszy znany diabeł...

Z narkotykami, a dokładniej - z substancjami psychoaktywnymi - jest tak, że nie na każdego działają identycznie. Tak jak jeden może mieć mocną głowę i po wypiciu nawet pół litra wódki będzie w stanie w miarę normalnie konwersować, tak drugi już po 100 gramach zacznie się zachowywać, jakby przyciąganie ziemskie albo go nie dotyczyło, albo wręcz gwałtownie wzrosło. Ten drugi po wypiciu pół litra ma niemal pewne lądowanie w szpitalu, na oddziale ostrych zatruć.

I tu właśnie analogia między nielegalnymi narkotykami a zalegalizowanymi zmieniaczami świadomości się kończy. O ile bowiem lekarz dosyć dobrze wie, co robić w przypadku zatrucia alkoholem, o tyle - gdy trafia do niego nieprzytomny delikwent zatruty "czymś" - zadanie przestaje być w miarę proste, a zaczyna przypominać równanie z bardzo wieloma niewiadomymi. Bo nawet jeśli pacjent "coś brał", to nigdy nie wiadomo, co konkretnie.

A nie są to przypadki odosobnione. W 2008 roku na tzw. detoks z powodu zażycia substancji psychoaktywnych trafiło co najmniej 6555 osób (nie licząc tych, które odtruwają się w prywatnych gabinetach). Ponad 200 osób rocznie nie udaje się uratować.

Kupując narkotyki, możesz byc pewny jedynie składu opakowania, w którym go dostajesz od dilera. (fot. Africa Studio 2012/shutterstock.com)

Polska jest amfetaminowym zagłębiem Europy. Ale w naszym kraju najwięcej osób miało lub ma kontakt z marihuaną.

...niż nieznany anioł

To w sumie niewiele - pomyślisz. Skoro miliony biorą, a tylko 200 osób umiera, to ryzyko jest niewielkie. Owszem, w statystycznym ujęciu rzeczywiście nie robi to wielkiego wrażenia. Ale jeśli dodać do tego te 12 tysięcy osób, które z powodu różnego rodzaju psychoz wywołanych narkotykami trafiają do szpitali psychiatrycznych, triumfalny uśmiech entuzjastów psychonautyki nieco przygasa.

Do tego dochodzi zapewne wielokrotnie większa liczba tych, którzy wskutek narkotyków tracą zdrowie. Nie da się tego zbadać, bo efekty zażywania narkotyków, zwłaszcza tych o nieznanym składzie, mogą przyjść po kilku, a nawet kilkunastu latach. I nikt już wtedy nie powiąże np. niewydolnej wątroby 50-latka z okresem jego imprezowej młodości. Zawał serca 44-letniego mężczyzny też będzie raczej zapamiętany jako skutek stresu, a nie okresu, gdy - żeby wyrobić się z terminami - wciągał po gramie amfetaminy dziennie.

Gdyby to jeszcze była czysta amfetamina... Bo tak naprawdę, jak wykazują badania, w towarze, który można kupić na ulicy, często jest wszystko, tylko nie to, co chciałeś kupić. Żeby zwiększyć zyski, poszczególne ogniwa producentów i dystrybutorów coraz bardziej "rozcieńczają" towar. Często okazuje się, że w produkcie końcowym substancji aktywnej jest już tylko znikoma ilość lub wręcz nie ma jej wcale. A co jest? To już zależy od inwencji pośredników. Dokładnie nikt tego nie wie, bo zbadać można tylko przechwycone dostawy.

Jednak opierając się na danych z europejskich, a także szczątkowych polskich badań, zrobiliśmy coś, o czym producenci jakby zapomnieli: przygotowaliśmy etykiety ze składem najczęściej używanych narkotyków. Tak jak w sklepie spożywczym. Jeśli więc będziesz się kiedyś wahał, czy brać, czy nie brać, przypomnij sobie, co tak naprawdę możesz wrzucić do swojego krwiobiegu. I czy naprawdę po to wylewasz pot na siłowni, zdzierasz buty na bieżni, unikasz tłuszczów trans, konserwantów i wcinasz szpinak co drugi dzień, żeby później zabawić się z tablicą Mendelejewa?

Żyj tak szybko, jak chcesz

To od Ciebie zależy, czy chcesz "żyć szybko i umrzeć młodo", czy też wziąć przykład z tekstu Marcina Świetlickiego i za kilkanaście lat zaśpiewać: "Jesteśmy starzy, piękni i bogaci. Jak to dobrze, żeśmy młodo nie umarli".

Kokaina: 35% w działce


Skład: 35% - kokaina, 39% - glukoza, 16,4% - benzokaina lub lignokaina, 7% - paracetamol, 2,6% - inne (fenacetyna, levamisol, paracetamol, kofeina)

• Czystość próbki. Przeciętna działka białego proszku sprzedawanego jako kokaina zawiera około 35% narkotyku.

• Dodatki. Najczęściej do tego narkotyku jest cukier, a także benzokaina, fenacetyna, levamisol (na odrobaczanie), paracetamol i kofeina.

• Dlaczego? Glukoza jest tania i "rozcieńcza" próbkę. Benzokaina też jest tania, a jako środek znieczulający daje efekt drętwienia śluzówki.

• Skala zniszczeń. Teoretycznie uczulenie na benzokainę występuje rzadko. Ale występuje. Objawy? Duszność, ucisk w płucach i obrzęk okolic ust. Fenacetyna, niegdyś stosowana jako środek przeciwbólowy, dziś jest już wycofana za względu na uszkodzenia nerek i nowotwory, które może spowodować. Levamisol to zaś nic innego jak środek na odrobaczenie. W USA, gdzie kokaina jest najpopularniejsza, wykazano, że może powodować spadek odporności.

• Minimalizuj szkody. Największym zagrożeniem jest sama kokaina, więc nie ma co skupiać się na dodatkach. "Największym zagrożeniem dla kokainistów jest mieszanie kokainy z alkoholem" - mówi prof. Ross Coomber. Taka kombinacja może poważnie uszkodzić wątrobę, a nawet doprowadzić do ataku serca. Ze względu na spadek odporności lepiej przez parę dni po kontakcie z kokainą unikaj widywania się z chorymi i uzupełnij witaminy.

• Napraw się. Jeśli zdarzyło Ci się wciągać kokę, spowodowane przez zwiększony przepływ krwi mikrowylewy mogły zostawić Ci dziury w mózgu. Jeśli zażywasz ją często - z pewnością niszczysz serce. Lekarze z londyńskiego Imperial College mówią, że 30-latek zażywający kokainę codziennie może mieć serce jak 60-latek. Regularny wysiłek wprawdzie nie odwróci zmian, ale może wzmocnić serce i - poprawiając ukrwienie mózgu - zmniejszyć kłopoty z pamięcią.

Marihuana: 75% w działce


Skład: 75% - psychoaktywne części rośliny, 24,9% - dolne liście i łodygi, 0,1% - zanieczyszczenia (np. kwarc)

• Czystość próbki. W przypadku marihuany zanieczyszczenia występują bardzo rzadko. Większość próbek zawiera nawet więcej substancji aktywnej niż kilka lat temu. Krótko mówiąc, dzisiejsze jointy są silniejsze niż te, którymi odurzali się hipisi.

• Dodatki. Najczęściej marihuana, z tym że te części rośliny, w których stężenie tetrahydrokanabinolu jest minimalne. W europejskiej prasie pojawiły się niedawno pogłoski, że w splifach odkryto mielone szkło. Bliższe badanie wykazało jednak, że to śladowe ilości kwarcu z gleby, na której rośliny były hodowane.

• Dlaczego? Skoro różnica jest niezauważalna, to dlaczego nie sprzedać odpadów w cenie pełnowartościowego produktu?

narkotyki fot. Rob Byron 2015/shutterstock
Dilerzy oszukują na całego. Od 2005 roku przeciętna ilość amfetaminy w amfetaminie spadła o połowę. Cena ani trochę.

• Skala zniszczeń. Pomijając zagrożenia wynikające z utraty kontroli nad postępowaniem (wypadki, wygadane tajemnice), badania wykazały też, że intensywne palenie marihuany może zwiększać ryzyko wystąpienia psychoz, a nawet schizofrenii. Według badań opublikowanych w "Journal of Pharmacology" regularne palenie zwiększa też o 20% zagrożenie wystąpienia kłopotów z pamięcią.

• Minimalizuj szkody. Jeśli już palisz - rób to okazjonalnie. I nigdy nie siadaj za kierownicą po zażyciu.

• Napraw się. Żeby uniknąć luk w pamięci, łykaj witaminę B12. Pamiętaj, że zagrożeniem są również substancje smoliste. Żeby nie wyhodować sobie raka płuc, jedz więcej owoców i warzyw.

Amfetamina: 17% w działce


Skład: 17% - amfetamina, 55% - laktoza/glukoza, 22% - kofeina, 3% - ketamina, 3% - ecstasy

• Czystość próbki. W zależności od próbki, zawartość amfetaminy w amfetaminie może się bardzo wahać. 17% to najczęściej występująca wartość w badaniach z 2008 r. W 2007 r. najczęściej występowała wartość 30%. Wniosek? Nigdy nie wiesz, jak dużą dawkę bierzesz.

• Dodatki. Najczęściej glukoza, kofeina i inne środki psychoaktywne dla zatuszowania "rozcieńczenia".

• Dlaczego? Kofeina przyspiesza akcję serca i zmniejsza senność, udając tym samym działanie amfetaminy. Glukoza zwiększa objętość i wagę porcji, nie powodując zbryleń.

• Skala zniszczeń. Dodatki co najwyżej podniosą Ci na chwilę ciśnienie krwi i poziom cukru. Najniebezpieczniejszym składnikiem "kreski" jest amfetamina właśnie. Oprócz zwiększonego ryzyka chorób serca (do zawału włącznie) może spowodować spadek odporności oraz zaburzenia erekcji.

• Minimalizuj szkody. Najgroźniejsze są duże dawki. Jeśli już się skusiłeś, nie "poprawiaj".

• Napraw się. Najbardziej narażone jest serce. Wzmacniaj je ćwiczeniami interwałowymi - sprawiają, że ilość krwi tłoczonej przez serce podczas skurczu wzrasta nawet o 10%.

Ecstasy/MDMA: 75% w działce


• Skład: 75% - MDMA, 25% - amfetamina

• Czystość próbki. Przeciętna zawartość MDMA w pigułkach sięga 75%, czyli jest to stosunkowo "czysty" drag. Nie licząc oczywiście tych sytuacji, gdy w tabletce znajduje się mieszanka MDMA z amfetaminą (18%), tylko amfetamina (2%), albo w ogóle nie ma śladu po jakiejkolwiek substancji aktywnej. Na dyskotekach łatwo kupić zwykłe, tyle że bardzo drogie ecstasy.

• Dodatki. Najczęściej amfetamina, kofeina i glukoza. Zdarza się też efedryna i ketamina.

• Dlaczego? Kofeina daje kopa, który z grubsza przypomina początkową fazę po MDMA. Euforyczne i pobudzające działanie amfetaminy również jest podobne do ecstasy. Po co sprzedawać amfę jako eskę? Produkcja tej drugiej jest po prostu droższa.

• Skala zniszczeń. Szczególnie niebezpieczne są wersje, w których oprócz MDMA jest też ketamina i efedryna. Połączenie tych trzech składników może doprowadzić do zapaści, a jeśli dodasz do tego odwodnienie na imprezie i zaburzenie równowagi elektrolitowej, może się to skończyć nawet zgonem.

• Minimalizuj szkody. Jak już wspomnieliśmy, zagrożenie bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami rośnie gwałtownie, gdy jesteś odwodniony. Dlatego jeśli już coś wziąłeś, pamiętaj, żeby dużo pić, zwłaszcza gdy jesteś w pomieszczeniu, w którym jest gorąco, a Ty się intensywnie ruszasz. Dobrze się domyślasz: nie chodzi tylko o taniec. Jeśli poczujesz się źle, poproś kogoś o towarzystwo, odejdź w jakieś spokojne miejsce i staraj się zachować spokój. Napij się wody (nie coli!), oddychaj głęboko i poczekaj. Nie wychodź sam na zewnątrz. Jeśli objawy nie zmniejszą się, wezwij pogotowie.

• Napraw się. Używanie ecstasy po pewnym czasie zmniejsza ilość serotoniny, co może skutkować wyraźnym spadkiem nastroju, ochoty na cokolwiek (seks też!) lub wręcz stanami depresyjnymi. Żeby zwiększyć jej poziom, jedz dużo bananów i orzechów. Oprócz potasu, który poprawi stan serca, zawierają one substancję zwaną 5-HTP, czyli prekursora serotoniny.

MH 11/2010

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    wszystko to używki , których nie warto i piorą mozg każdy w swoim stopniu ..
    ~doświadczony, 2016-08-27 15:39:16
  • avatar
    zgłoś
    Jeszcze mefedron i pixy xD
    ~kjcz, 2016-08-27 05:55:54
  • avatar
    zgłoś
    Smartdragi to nie narkotyki tylko leki dla dziadków z problemami z pamięcią wy geniusze. A exstazy to właśnie mix amfetaminy z mdma xD
    ~adsasdads, 2016-08-26 21:31:07
  • avatar
    zgłoś
    odkrywca tiger :D
    ~wefwdcwdc, 2016-08-26 18:58:15
  • avatar
    zgłoś
    tiger jesteś skończonym idiotą :D
    ~wdedfeed, 2016-08-26 18:54:08
  • avatar
    zgłoś
    idiota :D
    ~e2de2, 2016-08-26 18:50:14
  • avatar
    zgłoś
    Bledem jest twoja interpretacja , autor mial na mysli alkohol i porownal 2 osoby , jedna ktora potrafia wypic pol litra wodki = 500 g do osoby ktorej do upojenia wystarczy tylko 100 g .
    Adamsgom, 2012-08-09 11:45:21
  • avatar
    zgłoś
    Witam, ja chciałem zapytać o fragment tego artykułu o narkotykach, bo we fragmencie "Tak jak jeden może mieć mocną głowę i po wypiciu nawet pół litra wódki będzie w stanie w miarę normalnie konwersować,[u] tak drugi już po 100 gramach[/u] zacznie się zachowywać, jakby przyciąganie ziemskie albo go nie dotyczyło, albo wręcz gwałtownie wzrosło." Chciałem zapytać czy 100 gram to trochę za dużo skoro ludzie kupują jeden gram i tym mogą się naćpać, a 100 gramami !? Wydaje mi się, że jest to kilkakrotnie większa dawka od śmiertelnej, więc sądzę, iż jest tutaj jakiś błąd. Poza tym z kontekstu wynika, że 100 gram to mało.
    tiger, 2012-08-09 10:12:50
  • avatar
    zgłoś
    Wszystko jest dla ludzi. A to, że młodzi ludzie chcą spróbować czegoś nowego, czegoś czego nie znają to chyba normalne. Jeżeli sami nie spróbują nie będą wiedzieli czy to jest dobre czy złe. Jak sam napisałeś: spróbowałeś skręta, ale Ci nie smakował. Każdy musi samemu ocenić. A to, że jestem o 2 lata starszy ode mnie, wcale nie musi oznaczać, że jesteś bardziej dojrzały od gimnazjalistów. Mam wielu kumpli, którzy palą regularnie, a poszli do najlepszego liceum w moim mieście (I LO w Łodzi), są laureatami zarówno z matematyki jak i z historii, dwóch kolegów wygrało nawet Młodzieżowy Parlament Europejski. Nie każdy gimnazjalista to ćpun i alkoholik. Bawimy się przy alkoholu i jointach, ale znamy umiar. Wiemy kiedy należy odstawić kieliszek, nikt nie przecenia swoich możliwości. Nie przeczę, że w gimnazjum są osoby, które dla szpanu kupują sobie pół litra, żeby to pokazać kim one nie są, a potem kończą na ławce w parku. Ale w liceach czy technikach takich oszołomów też nie brakuje.
    dazielin, 2012-08-07 01:22:26
  • avatar
    zgłoś
    Zmienisz zdanie jak będzie miał dzieci, albo przynajmniej dorośniesz. Lepiej, żeby w ogóle nie paliły niż miałyby to robić. Jakoś mnie do ćmików nie ciągnie, do jointów mimo, że próbowałem też nie, alkohol jest dla wszystkich, ale z umiarem (aczkolwiek też dawno nie piłem bo nie widzę potrzeby) - i co, większość ludzi może tak funkcjonować, tylko ta trudna młodzież z gimnazjum nie potrafi i musi to robić ? Dlatego mówię, niech się wyniszczają, wolny wybór.
    Staniol, 2012-08-07 01:02:08
  • avatar
    zgłoś
    Wcale nie mówię, że nie szkodzi, bo nic nie wiem o tym co kupuję. Tak, jestem za legalizacją marihuany, ponieważ wtedy przynajmniej towar przejdzie jakąś kontrolę. Nie jestem specjalistą, ale uważam, że papierosy tak samo mogą wyniszczać organizm, jak jointy (aczkolwiek nigdy nie zapaliłem fajki). Poza tym ludzi, a w szczególności młodzież, ciągnie do tego co zakazane i nieznane. Jeżeli więc jakieś (jak to niektórzy nazywają) "gimbusy" chcą sobie spalić skręta to chyba lepiej, żeby to był towar czysty, a nie jakiś syf hodowany w doniczkach na parapecie.
    dazielin, 2012-08-07 00:29:44
  • avatar
    zgłoś
    No to od czasu do czasu zadzwoń do swojego dilera, niech Ci załatwi zielonego tyle ile sobie zażyczysz a nie chcesz od razu legalizacji. Nie jesteś pewny czy nie trefny towar, bez dosypki czy whatever shit ? To po co kupujesz ? Czy paliłem ? Zdarzyło się, nie widzę w tym nic sensownego, dla trochę ''rozrywki'' niszczyć sobie zdrowie ? A może jesteś z tych co twierdzą, że nie szkodzi ? No to sobie tak twierdz, ja wiem inaczej, a do mojszej racji Cię nie przekonam
    Staniol, 2012-08-06 23:54:35
  • avatar
    zgłoś
    'Staniol' napisał(-a):Jestem za tym, by wprowadzili narkotyki do sprzedaży ! Dzięki temu taki margines społeczeństwa jak Ty się ''wyeliminuje'', zostaną Ci najlepsi, Ci, których joint nie kręci.. Inne narkotyki też jak najbardziej powinny być dostępne ! Niech się zaćpają głupki państwowe Nie powiedziałem, że ciągle ćpam i chleję wódę non stop. To, że zapalę raz na kilka miesięcy jointa, czy na imprezie napiję się alkoholu nie oznacza, że jestem marginesem społecznym. Po prostu napisałem jak obecnie wygląda sytuacja w Polsce. Nie wiem czy miałeś kiedyś okazję zapalić chociaż jednego jointa. Uważam, że przy marihuanie można się zdecydowanie bardziej zrelaksować niż po alkoholu.
    dazielin, 2012-08-06 23:29:02
  • avatar
    zgłoś
    'dazielin' napisał(-a):Mam 16 lat. Dużo łatwiej jest mi kupić marihuanę, niż alkohol. Żeby kupić browara czy wódkę trzeba najpierw znaleźć sklep gdzie sprzedadzą, lub poprosić pełnoletniego znajomego. A narkotyki? Jeden telefon i po pół godzinie mam tyle gramów ile sobie zażyczę. Dlaczego nie można wprowadzić "zielonego" do sklepów? Jeżeli i tak każdy może sobie to kupić, niezależnie od wieku, to czy nie lepiej żeby "towar" był w opakowaniu, w sklepie, z etykietą i napisanym składem? Niejednokrotnie miałem okazję obserwować ludzi, którzy wypili za dużo, i szczerze to zachowują się gorzej niż Ci co zajrali sobie jointa czy dwa...Jestem za tym, by wprowadzili narkotyki do sprzedaży ! Dzięki temu taki margines społeczeństwa jak Ty się ''wyeliminuje'', zostaną Ci najlepsi, Ci, których joint nie kręci.. Inne narkotyki też jak najbardziej powinny być dostępne ! Niech się zaćpają głupki państwowe
    Staniol, 2012-08-06 23:18:48
  • avatar
    zgłoś
    Mam 16 lat. Dużo łatwiej jest mi kupić marihuanę, niż alkohol. Żeby kupić browara czy wódkę trzeba najpierw znaleźć sklep gdzie sprzedadzą, lub poprosić pełnoletniego znajomego. A narkotyki? Jeden telefon i po pół godzinie mam tyle gramów ile sobie zażyczę. Dlaczego nie można wprowadzić "zielonego" do sklepów? Jeżeli i tak każdy może sobie to kupić, niezależnie od wieku, to czy nie lepiej żeby "towar" był w opakowaniu, w sklepie, z etykietą i napisanym składem? Niejednokrotnie miałem okazję obserwować ludzi, którzy wypili za dużo, i szczerze to zachowują się gorzej niż Ci co zajrali sobie jointa czy dwa...
    dazielin, 2012-08-06 23:15:36
  • avatar
    zgłoś
    Poleciałbyś samolotem skleconym gdzieś w warsztaciku na przedmieściach? Nigdy w życiu! A tysiące młodych ludzi co weekend zalicza odlot, używając takich właśnie wehikułów nieznanego pochodzenia. Co gorsza, nie wiedząc, co tak naprawdę biorą.
    Mens Health, 2012-08-03 21:34:41
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij