Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Wycieczka w góry: jak się do niej przygotować?

To, co w lecie jest zwykłą wycieczką, w zimie staje się ryzykowną eskapadą. Podpowiadamy, jak się do niej przygotować, żeby nie tylko stanąć na szczycie, ale również bezpiecznie z niego powrócić.

Michał Gołębiewicz 2016-10-26
górska wyprawa fot. Wojciech Wandzel, Getty Images

Góry w lecie są dostępne praktycznie dla wszystkich – wystarczy podstawowy sprzęt, nieco doświadczenia i trochę oleju w głowie. Zimą sytuacja zmienia się diametralnie i zapotrzebowanie na każdy z wyżej wymienionych składników rośnie wykładniczo.

Twoimi przeciwnikami będą lawiny, oblodzone szlaki, kapryśna pogoda i wcześnie zapadający zmrok, a nagrodą widok na ośnieżone szczyty i świadomość, że jesteś w ekskluzywnej grupie osób, które widziały je z góry, a nie z dołu.

Pod śniegiem

Lawiny zagrażają pieszym bardziej niż narciarzom. "Idąc, penetruje się głęboko pokrywę śnieżną i mocniej się ją obciąża" – ostrzega Grzegorz Bargiel, ekspert z Biura Przewodników Wysokogórskich Salewa. Dlatego, wychodząc w góry, musisz dysponować tzw. trójcą lawinową: detektorem, sondą i łopatą.

Często mówi się o czwórcy, ponieważ sam sprzęt to nie wszystko: musisz umieć się nim pewnie i szybko posługiwać. Taką umiejętność zdobędziesz na specjalnych kursach. Są spore szanse na uratowanie zasypanego człowieka, jeśli znajdzie się go w ciągu 15 minut. Ratownicy raczej nie mają szans dotrzeć w tym czasie na miejsce wypadku i musisz zrobić to sam.

Ucz się od najlepszych

Lawinowa trójca to niejedyny sprzęt, którego będziesz potrzebować zimą. Dochodzą do niego czekany, raki, liny, uprząż. To one odpowiadają za Twoje bezpieczeństwo na stromych, oblodzonych stokach, a umiejętności ich używania niestety nie wyssałeś z mlekiem matki. 

górska wyprawa fot. Wojciech Wandzel, Getty Images

Zdobędziesz ją na kursach turystyki zimowej, a potem doskonal ją, wychodząc w góry z doświadczonymi ludźmi. Na wycieczki umówisz się choćby na forach internetowych. Możesz też uczyć się od prawdziwych asów i zdobywać szczyty z przewodnikami.

To szansa, żeby liznąć wiedzy i doświadczenia na naprawdę najwyższym poziomie. Wybierając ich, zawsze weryfikuj, czy mają aktualną licencję IVBV (odnawia się ją co roku). Czerwona lampka alarmowa powinna zapalić Ci się, jeśli ktoś podsunie Ci do popisania papier, że idziesz na własną odpowiedzialność albo ruszasz w dużej grupie.

"W górach jestem w stanie zadbać o bezpieczeństwo najwyżej dwóch osób naraz" – mówi Grzegorz Bargiel. Dodaje, że przed wyprawą na wysoki szczyt, np. Mont Blanc, zawsze wcześniej spotyka się z podopiecznymi w Tatrach, testując ich umiejętności, sprzęt oraz kondycję na łatwiejszych trasach. Jeśli trzeba, rozpisuje nawet plan treningowy, dzięki któremu podczas prawdziwej wyprawy nie wyplują płuc.

Dlatego jeśli ktoś Ci obiecuje, że z marszu wciągnie Cię na szczyt powyżej 3 tysięcy metrów, a spotkanie zaproponuje dopiero u podnóża góry, wiedz, że coś jest nie tak.

Planowanie

Ostatnim niezwykle ważnym elementem zimowego abecadła jest precyzyjne planowanie wyprawy. Sprawdzanie pogody na kilka dni przed nią to nie wszystko. Dobrze jest przed wyjazdem zadzwonić do lokalnej stacji TOPR lub GOPR i wypytać o warunki panujące na trasie. Ratownicy wiedzą najlepiej, co w śniegu piszczy, i pomogą Ci wybrać najbezpieczniejszy wariant drogi.

Oprócz planu A, miej również B, a nawet C – na wypadek kiepskich warunków śniegowych, załamania pogody, kontuzji czy opadnięcia z sił. Zostawiaj w schronisku (lub u znajomych) informacje, dokąd się wybierasz i o której planujesz dotrzeć na miejsce. 

górska wyprawa fot. Wojciech Wandzel, Getty Images

Dzięki temu pomoc zostanie wezwana, nawet jeśli Ty sam nie będziesz mógł tego zrobić. Pamiętaj także o ubezpieczeniu. Akcje ratunkowe w Polsce są bezpłatne, ale – zwłaszcza w Tatrach – możesz zabłądzić albo spaść na słowacką stronę, a tam już trzeba za nie płacić. Standardem jest ubezpieczenie Alpenverein, obejmujące większość sytuacji, mogących wydarzyć się w górach.

Plan na zimę

Lodowi wojownicy też nie od razu wspinali się na ośmiotysięczniki, tylko zaczynali od samiuśkich Tater.

Tatry

Polana Chochołowska

To świetna baza wypadowa dla początkujących. Możesz z niej wyruszyć na kilka w miarę prostych (pamiętaj, że w zimie to określenie może być złudne) szczytów. Na pierwsze wycieczki wybierz Grzesia, Rakoń i Wołowiec. Trasa nie jest długa ani trudna technicznie, a dochodząc do Rakowca, złamiesz barierę 2 tysięcy metrów. W odwodzie masz schronisko na Polanie Chochołowskiej, do którego możesz się wycofać, jeśli coś pójdzie nie tak.

Tatry

Świnica

To już trudna technicznie wyprawa dla zaawansowanych turystów, dysponujących odpowiednim doświadczeniem i sprzętem. Idąc z Kuźnic, licz na trasę ok. 10 godzin, więc aby zdążyć przed zmrokiem, trzeba wyruszyć skoro świt. Szczególną ostrożność zachowaj w Żlebie Świnickiem, w którym mogą schodzić lawiny.

Beskid Żywiecki

Babia Góra

To najwyższy polski szczyt poza Tatrami. 1725 m n.p.m. to może wydawać się niewiele w porównaniu z Tatrami, ale Babia jest bardzo kapryśną górą, zwaną czasem matką niepogody. Nie ma w tym krzty przesady, więc idąc na nią, musisz być gotowy na wszystko. 

MH 11/2015

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij