Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Tajscy bokserzy: droga do wolności

W najbardziej niebezpiecznym więzieniu w Azji mężczyźni walczą o coś więcej niż kasa i gloria zwycięzcy. Do ringu wchodzą z myślą, że mogą z niego zejść albo pokonani, albo wolni. Zobacz, jak przygotowują się do tej najważniejszej walki w życiu. 

Brin-Jonathan Butler 2016-02-16
tajski boks Coffee Lover / Shutterstock.com

W siedemdziesięcioletniej historii tajlandzkiego więzienia Klong Prem Central, sarkastycznie nazywanego Hiltonem Bangkoku, tylko jednemu obywatelowi tzw. świata zachodniego udało się uciec. Dziś wielu próbuje drogi odwrotnej, oczywiście nie poprzez wkroczenie na ścieżkę bezprawia, tylko na oficjalne zaproszenie władz więzienia.

Po co? Aby zmierzyć się w ringu z najlepszymi i najbardziej niebezpiecznymi zawodnikami tajskiego boksu na świecie – wygłodniałymi więźniami, których nagrodą za zwycięstwo może być nawet skrócenie wyroku. Takim wygłodniałym fighterem był "M" Chalermpol, zabójca z dziewięcioma morderstwami na koncie, który dosłownie wywalczył sobie wyjście z tego piekła.

Wolność jest dla tajskich więźniów wchodzących do ringu na wyciągnięcie ręki – prawy prosty i lewy sierpowy mogą skrócić wyrok.

Od tamtej pory jest mistrzem ceremonii, który wita zawodników (więźniów i śmiałków z Zachodu, którzy chcą się z nimi zmierzyć) w ringu, przypominając wszystkim przy okazji, jaką stawkę może mieć ten pojedynek. Obserwuję go, jak zapowiada kolejną walkę. Po chwili rozmawiamy już kilka metrów od ringu, niemal słysząc świst pędzących do szczęki przeciwnika pięści.

"Gdy patrzę w ich oczy tuż przed pierwszym gongiem, widzę ogromną wolę zwycięstwa – mówi Chalermpol. – Nie zobaczysz tego w telewizji na gali MMA, w której tak naprawdę chodzi tylko o pieniądze". Zaczynam rozumieć, co ma na myśli, gdy więzień posyła na deski swojego amerykańskiego oponenta. Tutaj wszyscy chcą coś udowodnić.

Skazani, że w pełni poświęcając się bokserskim treningom, odhaczyli resocjalizację i są gotowi wyjść na zewnątrz. I zawodnicy z Zachodu, że potrafią w sali treningowej być równie zdetereminowani, a w ringu nawet lepsi. Cóż, temu jednemu się nie udało.

 

tajski boks Coffee Lover / Shutterstock.com

Gdy dzielę się z Chalermpolem refleksją, że to wszystko wygląda jak film, miks "Skazanych na Shawshank" z "Krwawym sportem" i "Uciekinierem", ten przypomina mi, że różnica jest taka, że tym razem to wszystko dzieje się naprawdę – zabójcze kombinacje ciosów prowadzą do prawdziwych nokautów, a zwycięskie pojedynki do rzeczywistego opuszczenia więziennych murów.

Raka Rae, którego poznaję chwilę później, właśnie marzenie o wcześniejszym zwolnieniu motywuje do kolejnych treningów. Muay thai trenować zaczął jako dziecko, ale to właśnie teraz jest w życiowej formie.

"Możemy spędzać w więziennej siłowni kilka godzin dziennie, ale to i tak za mało – mówi Rae. – Codziennie ćwiczę też w celi. Robię pompki, przysiady, biegam sprinty w miejscu. Od razu po przebudzeniu walczę z cieniem przez kilkadziesiąt minut bez przerwy".

Rak Rae dokładnie to samo robi tuż przed snem. Po ciemku, bo przecież to nie on decyduje, o której porze włącza się i wyłącza światło. Rae podporządkował doskonaleniu techniki bokserskiej całe życie – w zasadzie trenuje cały czas, bez względu nawet na to, jaki jest dzień tygodnia.

"Na szczęście wiąże się to wszystko z pewną liczbą drobnych przywilejów" – dodaje z uśmiechem. Bokserzy to bowiem więzienna elita – są odrobinę lepiej traktowani przez władze, mają więcej przywilejów, mogą spać dłużej i są lepiej karmieni. Do dyspozycji mają wyposażoną w bokserski sprzęt salę – prezent od estońskiego promotora boksu Kirilla Sokura, głównego pomysłodawcy więziennych walk.

 

tajski boks Coffee Lover / Shutterstock.com

Ze swoją ideą walki o wolność do władz więzienia zgłosił się w 2012 roku. Umowa była prosta: Sokur finansuje całość, pod warunkiem że oprócz zapłaty za walkę więźniowie mogą liczyć na wcześniejsze zwolnienie. To tajemnica poliszynela, której władze więzienia oficjalnie zaprzeczają.

Gdy zapytałem o dokumenty dotyczące walk o wolność, powiedziano mi, że takie nie istnieją, a skrócenie wyroku jako nagroda za wygraną walkę to, po pierwsze, tylko plotka rozsiewana przez więźniów, a po drugie, marketingowy zabieg mający na celu popularyzację walk i samego sportu. Ewentualne wcześniejsze zwolnienie ma według władz miejsce tylko wtedy, gdy pozwalają na to przepisy. Czyli, między innymi, dobre sprawowanie. Wyczerpujące treningi i krwawe walki na pewno łatwo można pod to podciągnąć.

Nawet gdyby było tak jak zapewniają więzienne władze, boksować warto, bo to przecież sport, który jak żaden inny kształtuje jednocześnie ciało i charakter. Wojownicy wygrywają nie tylko wtedy, gdy schodzą z ringu z nadzieją na wcześniejszy powrót do świata wolnych ludzi. Ciężką pracą w sali treningowej (i celi, jak pokazuje przykład Raka Rae) torują sobie drogę do lepszego życia na zewnątrz.

Zwiększają swoje szanse na to, że kolejny raz nie popełnią tych samych błędów. Orientują się, że w życiu, jak w boksie, nie ma dróg na skróty i że przez cały czas trzeba walczyć o swoje, nawet jeśli miałoby to oznaczać ból na granicy wytrzymania, krew, złamania, siniaki i gorycz porażki.

"Jestem wdzięczny losowi, że tu trafiłem i zacząłem walczyć – potwierdza te słowa Chalermpol chwilę po ogłoszeniu werdyktu ostatniej walki tego wieczoru. – Jestem pewien, że to tajski boks nauczył mnie wstawać codziennie rano i pracować nad sobą. To dzięki niemu po wyjściu na wolność wciąż jestem wolnym człowiekiem, który nie zrobił niczego głupiego i nikogo nie skrzywdził".

Być może dokładnie taki sam los spotka Raka Rae, a także wielu innych więźniów, którzy o wolność walczą tak naprawdę każdego dnia. I to nie w ringu, a w sali treningowej. Nie zadając cios, a myśląc, dlaczego muszą to zrobić.

MH 06/2015

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    W najbardziej niebezpiecznym więzieniu w Azji mężczyźni walczą o coś więcej niż kasa i gloria zwycięzcy. Do ringu wchodzą z myślą, że mogą z niego zejść albo pokonani, albo wolni. Zobacz, jak przygotowują się do tej najważniejszej walki w życiu.<br /><br /><a href="/wyzwania/Tajscy-bokserzy-droga-do-wolnosci,7696,1"></a>
    Mens Health, 2016-02-16 12:38:11
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij