Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Freeride: sport zimowy dla lubiących adrenalinę

Jazda poza trasami daje poczucie niczym nieskrępowanej wolności i dostarcza wrażeń, których nie da się z niczym porównać. Na stokach Południowego Tyrolu przekonał się o tym redaktor MH, który postanowił sprawdzić, jak z freeridem poradzi sobie średniozaawansowany narciarz.

Paweł Kempa 2010-01-27
Kto raz zjedzie z twardej, przygotowanej przez ratraki trasy w dziewiczo świeży, miękki puch, już nigdy nie będzie chciał wrócić na zwykłe narciarskie stoki. (fot. B. Stefanov 2010/shutterstock.com)

Już sam wjazd do Solda/Sulden robi wrażenie. Nad miejscowością góruje dumnie mierzący 3905 metrów Otrler - najwyższy szczyt Wschodnich Alp. Hotele i pensjonaty położone są prawie 2000 m n.p.m. Tu jeden z domów i muzeów górskich ma himalaista Reinhold Messner, a na letnie wakacje przyjeżdża kanclerz Niemiec Angela Merkel. Ale mimo obecności Bardzo Ważnych Osób nie czuć snobizmu, a sprowadzone z Himalajów jaki leniwie przeżuwające siano, nadają swojskości tej górskiej stacji narciarskiej.

Lekcja rozsądku

Potężna kolej gondolowa dowozi nas do głównego śnieżnego areału w Soldzie. Sypie śnieg. W gronie zaprawionych w jeździe poza trasami narciarzy czuję się trochę nieswojo. Dotychczas szlifowałem przez kilka lat przygotowane stoki, a tu będzie trzeba z nich zjechać. To będzie mój debiut. Śnieg sypie co raz mocniej. Wjeżdżamy czteroosobowym wyciągiem kanapowym na 3250 m, ale ekipa nie decyduje się zjechać z trasy mimo dużej ilości świeżego śniegu. Jest zbyt niebezpiecznie. Widoczność spada do zaledwie kilku metrów.

Nie pomagają nawet rozjaśniające gogle. Narty gładko suną po świeżym śniegu, ale ubity stok pod wciąż cienką warstwą puchu daje tylko namiastkę jazdy freeride. Po kilku zjazdach w totalnej zadymce zatrzymujemy się w drewnianej knajpce o nazwie Madritsh. Sprawdzamy prognozę pogody i okazuje się, że jutro ma być piękne słońce. Trudno w to uwierzyć, patrząc na zamieć za oknem. Lekcja na dziś: freerider musi wiedzieć, kiedy nie można ruszyć poza trasy.

W ramach poznawania okolicy wieczorem trafiamy do Messner Mountain Museum, które znany himalaista poświęcił tematyce lodu i śniegu. Dominują obrazy, ale można zobaczyć także sprzęt, który pierwszy zdobywca Korony Himalajów miał ze sobą podczas wyprawy na biegun. Niestety, gospodarza i fundatora muzeum nie było. Podobno przyjeżdża do swojego domu w Soldzie, żeby pojeździć na nartach biegowych, albo powspinać się z synem u stóp Ortlera. Za to były jaki, które Messner sprowadził kilkanaście lat temu z Tybetu. W knajpie o nazwie Yak&Yeti, można nawet spróbować potraw z mięsa tego górskiego przeżuwacza.

Dojenie żyrafy

Rano przecieram oczy ze zdumienia. Błękitne niebo, a na balkonie hotelu Sporthotel Paradise leży METR świeżego śniegu. Będzie freeride! "Mamy szczęście, bo średnio raz na 3 lata zdarzają się takie warunki jak dziś, czyli kiedy po nocnej śnieżycy następnego dnia wychodzi słońce, zagrożenie lawinowe jest niewielkie, a warunki do freeride'u są idealne" - mówi Tomek Kurdziel, redaktor naczelny magazynu "Niezależny Test Narciarski" i doświadczony freerider.

1 2 3
STRONA 1 z 3

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij