Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Igrzyska zimowe na własnej skórze

Łatwo krytykować sportowców, kiedy siedzi się na kanapie. Ale spróbowałbyś zrobić to, co oni... My spróbowaliśmy. Trzech redaktorów MH sprawdziło, jak trudno wybić się z progu, trafić do tarczy po szaleńczym biegu i pędzić lodową rynną z prędkością 100 km/h.

Marek Dudziński, Adam Furyk, Paweł Kempa 2010-02-11
Skoki narciarskie, bobsleje, biathlon - trzy wyzwania, którym przed igrzyskami stawili czoła redaktorzy MH (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Wszyscy Polacy przed telewizorem i u cioci na imieninach znają się świetnie na polityce, piłce nożnej, no i są ekspertami od sportów zimowych. Tak im się przynajmniej wydaje. Łatwo się krytykuje Małysza i chłopaków z kadry olimpijskiej, siedząc w miękkim fotelu czy z kumplami w barze. Nawet jeśli przyjmiemy ryzykowną tezę, że piłkę każdy kiedyś kopał, to ze skokami już gorzej. I nie chodzi tu o skoki w bok. To samo z biathlonem, nie mówiąc już o bobslejach.

Redaktorzy Men's Health - Adam Furyk, Paweł Kempa i Marek Dudziński - przekonali się na własnej skórze, że te trzy dyscypliny, w których trzymamy kciuki za naszych olimpijczyków, to nie bułka z masłem ani też bułka z bananem.

Wniebowzięci, czyli jak oddać dwa równe skoki

Dosyć wymądrzania się na temat skoków narciarskich. Ktoś może powiedzieć: jak jesteście takimi kozakami, to skoczcie sami. No, więc skoczyliśmy - relacjonuje Paweł Kempa.

Umówiliśmy się z Janem Szturcem, wujkiem Adama Małysza, w Wiśle Łabajowie, gdzie mieliśmy spróbować zmierzyć się z małą skocznią. Nasz Men's Health Team dotarł na miejsce w czasie treningu Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Wisły i Szczyrku. Zaraz po treningu miał skakać mistrz Adam, który po powrocie z Turnieju Czterech Skoczni postanowił pod okiem wujka szukać formy przed olimpiadą.

Sypał śnieg. Nagle przed maską samochodu przemknął młody skoczek. Jak to możliwe? Skocznię wybudowano blisko drogi, tak więc zawodnicy, chcąc wytracić prędkość, muszą przejechać przez pokrytą śniegiem jezdnię i wyhamować po drugiej stronie szosy. Dla bezpieczeństwa, na czas skoków drogę zamyka się szlabanem.

Idziemy w górę skoczni. Stanęliśmy w okolicach progu. Stąd najlepiej widać, jak niesamowitą prędkość osiągają chłopcy w momencie odbicia. Słychać było tylko syk nart mknących w lodowych rynnach, potem zawodnik zaczynał ciąć powietrze i wydawał przy tym dźwięk niczym skrzydła jakiegoś ptaszyska.

"Tu nie możecie skakać, to skocznia dla zaawansowanych - musimy wybudować dla was specjalną skocznię terenową" - mówił do nas Jan Szturc w przerwie między komentowaniem przez krótkofalówkę skoków chłopców.

OK, rozumiemy, to dla nas za wysokie progi, choć nasz fotograf nalega, żebyśmy spróbowali. "Nie, nie panowie - uspokaja trener Szturc - połamiecie się!"

I tu do akcji wkroczył pan Bronisław Porembski, trener najmłodszych skoczków: "Panowie, zapraszam was do Szczyrku na skocznię Beskidek."

1 2 3 ... 8
STRONA 1 z 8

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij