Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

BMW GS Trophy: 7 dni w piekle

Myślałeś, że triathlon to przeprawa przez piekło? Żeby przejechać trasę GS Trophy musisz sprawdzić, gdzie leżą granice Twojej wytrzymałości i pokonać własne słabości. Trasa wiedzie w okolicy trasy Rajdu Dakar, a dla wyrównania szans uczestnicy jadą na takich samych motocyklach - BMW F 800 GS.

Jacek Ociepko  2013-04-24
BMW GS Trophy W 7 dni mieliśmy do przejechania 1800 km, z czego większość po szutrowych drogach w Patagonii, z dala od cywilizacji i sieci komórkowych. Żeby wyrównać szanse, wszyscy uczestnicy GS Trophy dosiadali identycznych motocykli – BMW F 800 GS.  (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

Właśnie spełnia się jedno z moich marzeń: jadę motocyklem po szutrowych drogach w okolicy Parku Narodowego Lago Gualletue, na pograniczu Chile i Argentyny. To właśnie w stolicy Chile zakończył się tegoroczny Dakar. Trudno było lepiej trafić. Choć moja trasa jest o wiele krótsza i łatwiejsza technicznie, nie mogę narzekać na brak adrenaliny. Jedziemy grupą kilkunastu motocykli przez płaskowyż między górami. Tumany kurzu są tak ogromne, że każdy, kto znalazł się tuż za prowadzącą trójką, widzi co najwyżej metr drogi przed przednim kołem.

Kurz jest tak gęsty, że można go ciąć nożem, a na liczniku wskazówka zbliża się do granicy 80 km/h. Czyste szaleństwo! Gdyby w Polsce zdarzały się tak gęste mgły, trzeba by ogłosić stan klęski żywiołowej. Tu mogę odpuścić albo liczyć na trochę szczęścia. Zamiast rozglądać się za widokami jak z programów na National Geographic, staram się utrzymać koła motocykla w koleinie wyjeżdżonej przez przejeżdżające tędy nieliczne samochody. Skoro poradziło sobie auto, ja też powinienem.

Mam nadzieję, że gdzieś na drodze nie czają się wielki kamień albo dziura wymyta przez przepływający tędy strumień. Jazda przypomina trochę rosyjską ruletkę, ale jak mawiają: „No risk, no fun”. Nagle kurz opada, a przed sobą widzę zbity z desek dziurawy most. Nie mam czasu na hamowanie, zastanowienie się, którą stronę wybrać. Z całej siły odruchowo szarpię kierownicą. Na centymetry mijam dziurę, z której wystają połamane dechy.

GS Trophy nauczyło nas jednego: jeśli jesteś w teamie znaczy, że w każdej chwili możesz liczyć na pomoc kumpla.

Serce wali jak szalone, a do celu zostało jeszcze 200 km. To mniej więcej tyle, ile dzieli Wrocław od Piotrkowa Trybunalskiego. Różnica jest taka, że asfaltowy kawałek będzie miał tylko kilka kilometrów, reszta to odcinki szutrowe. Wieczorem na odprawie dowiem się, że nie wszyscy uczestnicy GS Trophy mieli tyle szczęścia, co ja. Dziura w moście dopadła kumpla z włoskiego teamu. Dzięki porządnemu kaskowi i ciuchom skończyło się tylko na kilku szwach, siniakach i urażonej dumie.

Męskie wyzwanie

Czym jest GS Trophy? W 7 dni mieliśmy do przejechania 1800 km, z czego większość po szutrowych drogach w Patagonii, z dala od cywilizacji i sieci komórkowych. Śpisz w namiocie, jesz w biegu, a organizatorzy zaskakują Cię ciągle nowymi zadaniami.

Gdzie? Żeby wyjechać na GS Trophy musisz najpierw wygrać eliminacje krajowe. Do tej pory polskie odbywały się na terenie naszego największego poligonu w Drawsku Pomorskim. Zwycięzcy tegorocznego zostali zaproszeni do Chile i Argentyny.

Kiedy? Eliminacje do GS Trophy są co roku latem. Więcej na polskiej stronie: www.gstrophy.pl

Za ile? Jeśli załapiesz się na wyjazd, możesz poczuć się jak zwycięzca głównej nagrody w Lotto. Kasa przestaje cię obchodzić.

GS Trophy to nie wyścig!

Od samego początku organizator Tom Wolf powtarza nam jak mantrę: „Chłopaki, GS Trophy nie jest wyścigiem. O tym, który team zwycięży, zadecyduje kilkanaście konkurencji. Będziecie mogli pokazać kumplom, jak dobra jest wasza kondycja, czy nie macie lęku wysokości, biegając po wiszącym wysoko nad przepaścią moście linowym, albo popiszecie się umiejętnościami pracy w grupie podczas raftingu.

BMW GS Trophy W GS Trophy nie ma miękkiej gry. Spanie w hotelu? Nic z tego! Każdy miał swój namiot, śpiwór i karimatę, a wszystko to zapakowane w przepastną wodoodporną torbę, którą dopchaliśmy koszulkami, skarpetami i innymi niezbędnymi rzeczami. (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

Sprawdzimy też, czy umiecie sami naprawić motocykl. Przetestujemy wasze umiejętności jazdy na torze. Podczas prób postaramy się znaleźć granicę waszej wytrzymałości. Dojazdówki na publicznych drogach potraktujcie ulgowo. Na trasie bardziej niż na ludzi uważajcie na zwierzęta. To właśnie wypadki z wbiegającymi pod koła lamami, owcami czy końmi należą do najniebezpieczniejszych”.

Łatwo powiedzieć. Bo Tom zapomniał o jednym: wszyscy uczestnicy GS Trophy to w Ameryce Południowej goście, którzy okazali się najlepsi podczas eliminacji w swoich krajach. W Niemczech do udziału stanęło ponad 500 uczestników, w Polsce było o wiele łatwiej. Na poligon w Drawsku Pomorskim przyjechało tylko kilkudziesięciu. Tylko jak można przekonać 45 facetów, żeby przyzwyczaili się do widoku wyprzedzających ich kumpli?

 Próba sił

Zatrzymujemy się w górach nad brzegiem rzeki. Tu ma być rozegrana kolejna konkurencja. Zapowiedź Toma nie brzmi groźnie: „Chłopaki, biegniecie trzy kółka po wyznaczonej trasie wraz z motocyklem. Nie ma znaczenia, kto prowadzi maszynę, nie ma też znaczenia, czy pozostałe osoby pomagają kumplowi prowadzącemu bike’a. Możecie mieć uruchomione silniki. Zapomniałem jeszcze o jednym – konkurencja jest na czas. Są pytania? Nie? Go!”.

To, co miało być banalnie proste, później okaże się koszmarem tego wyjazdu. Trasa prowadzi raz brzegiem, raz korytem górskiej rzeki wypełnionym kamieniami wielkości piłki do siatkówki. Długość to około 300 m, co zmusza zespół do przebiegnięcia w sumie 900 m. Większość teamów wpada na metę zmęczona do granic wytrzymałości. Chłopaki z trudem łapią oddech. Dojście do siebie zajmuje dobre 20 minut.

Zapytani, jak było, odpowiadają błyskawicznie: „Po kilkunastu sekundach biegu czujesz się jak wsadzony do piekarnika”. Kto nie rozpiął wentylacji w kurtce lub zapomniał wyjąć podpinkę, jest przegrany. Nad rzeką unosi się zapach przypalonych sprzęgieł, słychać przekleństwa, wykrzykiwane w 15 językach. Najwięcej radości mają tylko widzowie stojący na moście.

BMW GS Trophy GS Trophy nauczyło nas jednego: jeśli jesteś w teamie znaczy, że w każdej chwili możesz liczyć na pomoc kumpla. (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

Widok pióropuszy wody tryskających spod tylnego koła – bezcenny, podobnie jak widok zatopionego na środku rzeki motocykla. Dla kibiców liczy się tylko jedno: im gorzej, tym lepiej. Na szczęście bieg w rzece jest tylko jedną z kilkunastu konkurencji. Pierwszy start w GS Trophy team Polska zakończy w połowie stawki, na 8. miejscu.

To nie Dakar...

Rozsiadając się wygodnie w samolocie, mam czas na refleksję. Czym jest BMW GS Trophy? Na pewno nie jest wyścigiem na czas. To byłoby zbyt niebezpieczne dla amatorów. GS Trophy jest świetną zabawą dla ceniących sobie wolność i niechcących dorosnąć. Spanie w namiocie, kanapa motocykla zamiast stołu i niesamowite widoki, których nie ma nigdzie w Europie, to normalny rozkład dnia.

Pomiędzy dojazdówkami – sporo zadań, do których warto być dobrze przygotowanym kondycyjnie. Przerzucanie motocykla nad ściętym pniem drzewa czy bieg przez rzekę z maszyną wycisną z Ciebie wszystkie siły. Uwierz mi, naprawdę warto! Na dodatek to właśnie w Chile odbywa się legendarny Rajd Dakar. Czy trzeba dodać coś więcej?

Ameryka południowa

Kemping w nowym formacie. Jeśli jesteś w Chile lub Argentynie i szukasz noclegu, nie bój się zaryzykować nocy na kempingu. Kempingów i pól namiotowych jest naprawdę sporo, a jak tłumaczyli nam miejscowi, niebezpieczne są tylko duże miasta. Przed wyjazdem poszukaj kempingów w internecie.

Nie daj się zaskoczyć opisowi typu: „W mieście X skręć na lokalną szutrową drogę Y i jedź nią przez kolejne 60 km. Budynek ukryty gdzieś pomiędzy górami to właśnie my”. W Ameryce Południowej pojęcie odległości nabiera nowego znaczenia, podobnie jak jakość dróg. Nagrodą za wybór takich miejsc będą przepiękne widoki i cisza.

Podczas GS Trophy spaliśmy wyłącznie na kempingach i wymienione tu adresy możesz uznać za w 100% sprawdzone i warte odwiedzenia: www.trailanqui.com, www.piedrapintada.com.ar, www.olsenfamily.com.ar, www.peuma-hue.com, www.huilohuilo.com. Spanie w namiocie jest przygodą, gdy temperatura w nocy spada poniżej 0 ºC. Poranne skrobanie szronu ma moc.

BMW GS Trophy Spanie w namiocie jest przygodą, gdy temperatura w nocy spada poniżej 0 ºC. Poranne skrobanie szronu ma moc. (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

W GS Trophy nie ma miękkiej gry. Spanie w hotelu? Nic z tego! Każdy miał swój namiot, śpiwór i karimatę, a wszystko to zapakowane w przepastną wodoodporną torbę, którą dopchaliśmy koszulkami, skarpetami i innymi niezbędnymi rzeczami. Każdy dzień rozpoczynał się rytuałem pakowania tego wszystkiego, a kończył wieczorem ponownym rozstawianiem obozu. Między etapami nasze torby woziła specjalna ciężarówka.

Gdy nie jesteś zmęczony, zabawa w harcerzy jest OK. Jednak po całym dniu jazdy w terenie, gdy ręce odmawiają posłuszeństwa, z nieba leje się deszcz, a ty masz już wszystkiego dość – nie jest już tak zabawnie. Czasami miałem wrażenie, że 23-kg torba z całym dobytkiem waży z tonę. Miałem też sporo szczęścia na lotnisku, bo przekroczenie limitu masy bagażu nie skończyło się drogą dopłatą. 

Żarty się kończą - licz na siebie

Nie zapomnij. Na wyjazd obowiązkowo zabierz apteczkę, przećwicz zakładanie najprostszych opatrunków. Szutrowymi drogami Patagonii podróżuje niewielu ludzi, więc nie licz na szybką pomoc. Na dodatek Twoja europejska komórka będzie odnajdowała sieć tylko w dużych miastach. Organizatorzy GS Trophy korzystali z telefonów satelitarnych sieci Iridium. Więcej na stronie www.iridium.com.pl

Przygotuj motocykl. Jeśli bike zepsuje się w samym środku niczego, możesz liczyć tylko na siebie. Na wyjazd obowiązkowo zabierz zestaw narzędzi i dodatkowe dętki. Kupienie paliwa na stacji nie jest problemem, pod warunkiem że ono tam jest. Trasę zaplanuj tak, żebyś miał zawsze rezerwę benzyny na dojazd do innej stacji.

Woda. Jadąc, zawsze miej ze sobą wodę do picia, bo offroadowy wyjazd to ogromny wysiłek nie tylko dla motocykla, ale i dla organizmu.

Przed wyjazdem zadbaj o siebie i swój motocykl

Motocykl. Podczas GS Trophy beemki F 800 GS miały założone dodatkowo specjalne terenowe opony oraz osłony silnika i dłoni.

Kurtka i spodnie. Twoja kurtka i spodnie muszą chronić Cię podczas upadku i zagwarantować komfort jazdy w temperaturach od 5 do 25 OC.

BMW GS Trophy Rafting był jedną z łatwiejszych konkurencji podczas tegorocznego GS Trophy. (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

Gogle. Jeżdżąc w terenie, dbaj o oczy. W kurzu najlepiej poradzą sobie gogle Scott RecoilXi Pro Sand Dust.

Kask. Dobry kask to podstawa. Musi być wygodny, dobrze chronić głowę i gwarantować niezłą wentylację, tak jak Shoei VFX-W.

Rękawice. W nich jesz, pijesz i jeździsz cały dzień motocyklem. Muszą być dobrze dopasowane, to Twoja druga skóra.

Buty. Ważą prawie 5 kg, ale ratują Twoje stawy skokowe i piszczele przed kontuzjami.

Trening offroadowca: Wzmocnij ciało w 4 ruchach

BMW GS Trophy to szalenie męczące i wymagające ogromnej sprawności wyzwanie. Sprawdź, jak zwiększyć swoją sprawność i wytrzymałość tak, by dojechać do mety.

Wykonuj podane ćwiczenia w 4 seriach po 8-12 powtórzeń.

1. Złap drążek podchwytem na szerokość barków. Podciągnij się, aż brodą miniesz drążek. Powoli wróć do pozycji początkowej. Jeśli możesz zrobić 12 powtórzeń, zamocuj pas z obciążeniem.

 

BMW GS Trophy Tego nigdy nie poznasz nigdzie w Europie – jednym z etapó GS Trophy był wyścig na wulkanicznej plaży. (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

2. Połóż się tyłem na ławce skośnej. Zdejmij sztangę ze stojaków i opuść ją do klatki, do linii sutków. Dynamicznym ruchem wyciśnij ciężar. Powoli wracaj do pozycji początkowej.

 

3. Przyjmij pozycję na maszynie, odblokuj platformę i ugnij nogi w kolanach, by zbliżyć ją do bioder. Wyciśnij ciężar, prostując nogi.

 

BMW GS Trophy Poczuć się jak Indiana Jones! W Ameryce Południowej wiszące mosty linowe są czymś normalnym, dla Europejczyka takie przejście było wielką przygodą. (fot. BMW GS Trophy, Jon Beck, Ramona Schwarz)

4. Oprzyj przedramiona na ławce. Przetocz sztangę po dłoniach, aż do paliczków dalszych. Zaciśnij pięści i zegnij je mocno do siebie.

 

MH 04/13

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Myślałeś, że triathlon to przeprawa przez piekło? Żeby przejechać trasę GS Trophy, która wiedzie w okolicy trasy Rajdu Dakar, musisz wylać hektolitry potu, sprawdzić, gdzie leżą granice Twojej wytrzymałości i pokonać własne słabości.<br /><br /><a href="/wyzwania/BMW-GS-Trophy-7-dni-w-piekle,5515,1"></a>
    Mens Health, 2015-01-23 09:08:41
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij