Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Aikido: droga do doskonałości

Dzięki Stevenowi Seagalowi aikido zyskało dużą popularność, ale wciąż niewiele jest sztuk walki tak owianych tajemnicą. Redaktor MH postanowił odkryć jego tajniki i przekonać się na własnej skórze o jego skuteczności w akcji. A więc hajime, czyli - zaczynajmy!

Paweł Kempa 2010-03-22
Ikkyo. To pierwsza technika kontroli w aikido. Ważna dla początkujących, jak i zaawansowanych. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Przychodzę do dojo, czyli sali ćwiczeń, gdzie trenują członkowie klubu Aikido Meian z Warszawy. Umówiłem się, że wezmę udział w ich treningu. Pocieszam się, że będę ćwiczył ze średnio zaawansowanymi i początkującymi, bo do tej pory ze sztukami walki miałem tyle do czynienia, co ze sztuką połykania samurajskich mieczy albo przyrządzania sushi.

Faceci właśnie kończą układać maty na całej powierzchni sali. "No, są także dziewczyny, nie będzie tak źle" - pomyślałem. Dotykam maty, hmm... twarda - i ja mam się rzucać i być rzucanym z całej siły na taki beton? OK, dam radę!

Wprawdzie jako początkujący nie zasłużyłem na hakamę, czyli charakterystyczne czarne spodnie wyróżniające aikido spośród innych stylów walki, ale wyjątkowo pozwolono mi ją założyć. Nic nie umiem, ale przynajmniej wyglądam profesjonalnie. Zaraz zacznie się trening, ale zanim to się stanie, pytam o Stevena Seagala - to on przecież rozpropagował aikido, podobnie jak Bruce Lee kung fu.

"Eee tam Seagal - krzywią się chłopaki - może coś pokazał w pierwszych filmach, ale potem rozmienił się na drobne i stał się gruby jak Elvis."

W rozmowach częściej pojawia się postać Christiana Tissier - to charyzmatyczny mistrz z Francji, nauczyciel Marka Podolczyńskiego, instruktora w klubie Meian. Tissier to postać kultowa dla wielu adeptów aikido. Jest jednym z najwybitniejszych i najpopularniejszych mistrzów aikido w Europie i na świecie. Przez 7 lat trenował w Japonii, m.in. pod okiem doshu, senseia Yamaguchiego i innych wielkich mistrzów. W 1997 r. otrzymał z Hombu Dojo stopień 7 dan Aikikai (w Japonii i na świecie można spotkać mistrzów z 9 danem, ale są oni już w podeszłym wieku).

Tissier ma 54 lata, zaskakuje sprawnością, techniką, siłą ducha i ciągle się rozwija. Twierdzi, że nawet podczas treningu trzeba być skoncentrowanym i walczyć tak dokładnie, jakby się było w poważnym niebezpieczeństwie albo w obliczu śmierci. Mieszka w Paryżu i tam prowadzi swoją szkołę Aikido (www.christantissier.com; jego uczniowie w Polsce - www.aiki.pl).

Trening, czyli krok za krokiem

"Zdziwisz się, ale aikido nie jest sportem - mówi Marek - nie ma zawodów, medali, rywalizacji jak w dżudo czy karate. Aikido jest sztuką defensywną. My nie uczymy, jak zabijać, tylko jak doskonalić siebie i skutecznie się obronić. Przychodzi wielu gości na treningi i myślą, że dowiedzą się, jak złamać szczękę czy wyłupić palcem oko. Tacy albo pokornieją i szybko przekonują się, że nie sztuką jest okaleczyć przeciwnika, albo się rozstajemy".

Siadamy wzdłuż sali i pokłonem witamy się z Markiem. Do instruktora mówi się sensei. Rozgrzewkę zaczynamy od podskoków, żeby rozluźnić ciało. Potem rozciąganie mięśni i ścięgien, ale bez przesady, i przechodzimy do nauki ruchów. Łapię lewą ręką za nadgarstek i płynnym ruchem przyciągam do klatki piersiowej, potem zmiana chwytu i tak w kółko.

Aikido to sztuka samoobrony dla dżentelmenów, ale w chwili zagrożenia jest skuteczna jak miecz samuraja. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Po co to? Jak się potem dowiedziałem, chodzi o wypracowanie ruchów, które podczas obrony będzie trzeba wykonywać automatycznie, a takie i podobne ćwiczenia utrwalają dobre nawyki w naszym mózgu. Nie są to tzw. kata (czyli formy), znane z innych stylów, ponieważ w aikido nie ćwiczy się na ocenę układu markowanych ciosów i bloków.

Przychodzi czas na naukę poruszania się. I tu pojawiły się pierwsze problemy. O ile zaawansowani płynnie wykonywali kolejne polecenia, początkujący - ze mną na czele - gubili się przy pozornie prostych krokach. Mogłem tylko podziwiać, z jaką płynnością i zwinnością inni (i nie były to tylko kobiety) przemieszczali się po macie i nieudolnie ich naśladować.

Kolejna faza to nauka chwytów i rzutów. Najpierw demonstracja mistrza i jednego z uczniów, a potem samodzielne próby. Po pierwsze, trzeba nauczyć się odpowiednio padać i tłumić siłę uderzenia o ziemię. Pierwsze pady wychodziły mi, jakbym był workiem ziemniaków rzuconym na podłogę warzywniaka, ale z czasem było coraz lepiej, a materac wydawał się mniej twardy.

Zauważyłem, że ci najlepsi podczas padania uginali nogi w kolanach, odchylali się miękko i wykonywali ruch rękami do tyłu - podobnie jak Neo w filmie "Matrix", gdy był pod ostrzałem kul. "Spokojnie, początki są trudne" - pocieszali mnie zmieniający się sparingpartnerzy przy kolejnych symulacjach ataku i obrony.

Sekwencja ruchów była faktycznie trudna do powtórzenia, ale kolejne próby pozwalały oswoić się choćby ze specyficznym ruchem walki, która miała na celu unieszkodliwienie przeciwnika albo sprowadzenie go do parteru, bez robienia mu krzywdy.

Oko w oko z mistrzem

Według zasad aikido, nie można impetowi atakującego przeciwstawić jeszcze większej siły. Podczas ataku pięścią czy nożem na nasz splot słoneczny nie przemieszczamy się, żeby uniknąć ataku, ale przede wszystkim po to, aby energię napastnika wykorzystać do jego obezwładnienia. Co wtedy zrobić?

Poruszamy się po skosie w przód, niejako w stronę nadchodzącego uderzenia, ale jednocześnie wykonujemy obrót. Cios mija nasz brzuch, a ciało napastnika, po wcześniejszym uchwyceniu za rękę, wprowadzamy w kolisty ruch. Atakujący straci wtedy równowagę, a my przystępujemy do wytrącenia noża i założenia chwytu.

"Według zasad aikido, po pierwsze, trzeba zejść z linii ciosu, a energię przeciwnika wykorzystać przeciwko niemu - tłumaczy Marek Podolczyński, który ma trzeci stopień mistrzowski. - Na treningach osoba atakująca niejako poddaje się tej energii, żeby uniknąć kontuzji, dlatego demonstracja techniki wygląda płynnie, ale też bardzo dynamicznie i efektownie".

Faktycznie, precyzja ruchów, jaką prezentuje Marek, jest niesamowita. Wydaje się, jakby w kolejną obronę przed ciosami nie wkładał żadnego wysiłku. "Spróbuj złapać mnie za kimono, tak jakbyś chciał mnie szarpnąć" - prosi. Nieświadomy tego, co mnie czeka, proszę na dodatek, żeby mnie specjalnie nie oszczędzał, i ruszam na senseia.

Ledwie złapałem go, kombinacją chwytów wykręcił mi rękę, aż uklęknąłem z bólu. Drugi atak - i znów powalił mnie na ziemię, wykręcając rękę, aż jęknąłem. W ułamku sekundy straciłem równowagę i twarz miałem ciasno wkomponowaną w materac. Na trzeci atak chwilowo nie miałem ochoty.

Nie daj się zwieść. Aikido w kobiecych rękach jest równie bolesne. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Zaczęliśmy ćwiczyć rzuty. Tu znów przypomniał mi się "Matrix" i wirujące w powietrzu ciała. Tym razem wirowało moje. Przy trenowaniu rzutów nie wolno być usztywnionym, ponieważ wtedy łatwo o kontuzję. Ciało osoby rzucanej musi poddać się ruchowi. Trzeba zamortyzować rękami lub nogami ostatnią fazę "lotu", wtedy upadek na matę nie jest bolesny. Starałem się więc luźno, ale sprężyście upadać, choć po każdym rzucie mata wydawała mi się coraz twardsza.

"Oprócz tego, że aikido da ci pewność siebie w sytuacjach ekstremalnych, kiedy będziesz musiał obronić się na ulicy, to na przykład podczas upadku ze schodów Twoje ciało intuicyjnie ułoży się w najbezpieczniejszą pozycję"- mówi instruktor.

Trening dobiega końca. Trochę jestem poobijany, ale przynajmniej pady mam jakoś opanowane.

Mistrzostwo różne ma twarze

Gdy pytałem - jak zostać mistrzem aikido, odpowiedź była jedna: trening, trening, trening. "Każdy kolejny stopień to po prostu podniesienie kwalifikacji, kolejny etap na drodze doskonalenia się, potwierdzony egzaminem, który świadczy o rozwoju" - twierdzi Marek Podolczyński. Poza tym dla każdego mistrzostwo oznacza co innego - jednemu wystarczy pierwszy dan (czarny pas), drugi poświęci tej sztuce całe życie.

"Przez pierwsze pół roku niewiele mi wychodziło - przyznaje Oktawiusz, trenujący w klubie Meian. - Po półtora roku już coś umiałem, po dwóch latach przyszedł kryzys, ale trenuję dalej." Najważniejsze, żeby podnosić sobie coraz wyżej poprzeczkę, uczestniczyć w stażach (np. z senseiem Tissier, a często są takie możliwości) i przede wszystkim włączyć treningi w swój harmonogram tygodnia.

Na pierwszym treningu nie było łatwo, choć poczułem, że aikido uczy pokory, cierpliwości, panowania nad swoim ciałem i zrozumienia przeciwnika. A pisząc bez owijania w bawełnę - po prostu uratuje Ci tyłek i pomoże wyjść z honorem z niejednej opresji.

Jak wybrać dobrą szkołę?

Szkół i różnych federacji aikido jest wiele, dlatego nie można stwierdzić, która z nich jest najlepsza. Generalnie trzeba wystrzegać się szkół i nauczycieli gwarantujących naukę w ekspresowym tempie. Perfekcję można osiągnąć, trenując sumiennie kilka lat, a jeśli usłyszysz, że nauczysz się aikido w 3 miesiące, omiń taką szkołę z daleka. Gdy masz do wyboru kilka szkół, porozmawiaj z ćwiczącymi -możesz wziąć udział w próbnym treningu w każdej z nich, a potem wybierz tę, która odpowiada Ci poziomem i klimatem. Zdaj się na intuicję.

Ubiór do treningu

Właściwy strój nie zrobi z Ciebie mistrza aikido, ale zainwestowanie w porządne, dostatecznie wytrzymałe rzeczy uchroni Cię przed kupowaniem nowego zestawu co trening:

  • Kimono. Ceny firmowych kimon dla początkujących zaczynają się od ok. 200 zł. Za kimono wyższej klasy, np. Mizuno (taki Mercedes wśród kimon), trzeba zapłacić ok. 600 zł.
  • Hakama. To część tradycyjnego stroju japońskiego, którą zakłada się na kimono. Dziś ma jedynie znaczenie symboliczne, choć podkreśla płynność ruchów, a szerokie nogawki nie zdradzają ułożenia stopy i dają ułamki sekund przewagi podczas obrony. Ceny oryginalnych japońskich hakam, np. Tozano, Iwata, to ok. 600-1000 zł. Polskie hakamy są tańsze, ale często średniej jakości. Hakama to wizytówka, więc lepiej odczekać i zainwestować w coś oryginalnego. Hakamę nosimy od 2 kyu (drugi stopień uczniowski).

MH 01/2006

Zaraz trzasnę o matę. Marek wykonuje na mnie koshinage (rzut przez biodro), to efektowna i skuteczna technika. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Przychodzę do dojo, czyli sali ćwiczeń, gdzie trenują członkowie klubu Aikido Meian z Warszawy. Umówiłem się, że wezmę udział w ich treningu. Pocieszam się, że będę ćwiczył ze średnio zaawansowanymi i początkującymi, bo do tej pory ze sztukami walki miałem tyle do czynienia, co ze sztuką połykania samurajskich mieczy albo przyrządzania sushi.

Faceci właśnie kończą układać maty na całej powierzchni sali. "No, są także dziewczyny, nie będzie tak źle" - pomyślałem. Dotykam maty, hmm... twarda - i ja mam się rzucać i być rzucanym z całej siły na taki beton? OK, dam radę!

Wprawdzie jako początkujący nie zasłużyłem na hakamę, czyli charakterystyczne czarne spodnie wyróżniające aikido spośród innych stylów walki, ale wyjątkowo pozwolono mi ją założyć. Nic nie umiem, ale przynajmniej wyglądam profesjonalnie. Zaraz zacznie się trening, ale zanim to się stanie, pytam o Stevena Seagala - to on przecież rozpropagował aikido, podobnie jak Bruce Lee kung fu.

"Eee tam Seagal - krzywią się chłopaki - może coś pokazał w pierwszych filmach, ale potem rozmienił się na drobne i stał się gruby jak Elvis."

W rozmowach częściej pojawia się postać Christiana Tissier - to charyzmatyczny mistrz z Francji, nauczyciel Marka Podolczyńskiego, instruktora w klubie Meian. Tissier to postać kultowa dla wielu adeptów aikido. Jest jednym z najwybitniejszych i najpopularniejszych mistrzów aikido w Europie i na świecie. Przez 7 lat trenował w Japonii, m.in. pod okiem doshu, senseia Yamaguchiego i innych wielkich mistrzów. W 1997 r. otrzymał z Hombu Dojo stopień 7 dan Aikikai (w Japonii i na świecie można spotkać mistrzów z 9 danem, ale są oni już w podeszłym wieku).

Tissier ma 54 lata, zaskakuje sprawnością, techniką, siłą ducha i ciągle się rozwija. Twierdzi, że nawet podczas treningu trzeba być skoncentrowanym i walczyć tak dokładnie, jakby się było w poważnym niebezpieczeństwie albo w obliczu śmierci. Mieszka w Paryżu i tam prowadzi swoją szkołę Aikido (www.christantissier.com; jego uczniowie w Polsce - www.aiki.pl).

Trening, czyli krok za krokiem

"Zdziwisz się, ale aikido nie jest sportem - mówi Marek - nie ma zawodów, medali, rywalizacji jak w dżudo czy karate. Aikido jest sztuką defensywną. My nie uczymy, jak zabijać, tylko jak doskonalić siebie i skutecznie się obronić. Przychodzi wielu gości na treningi i myślą, że dowiedzą się, jak złamać szczękę czy wyłupić palcem oko. Tacy albo pokornieją i szybko przekonują się, że nie sztuką jest okaleczyć przeciwnika, albo się rozstajemy".

Siadamy wzdłuż sali i pokłonem witamy się z Markiem. Do instruktora mówi się sensei. Rozgrzewkę zaczynamy od podskoków, żeby rozluźnić ciało. Potem rozciąganie mięśni i ścięgien, ale bez przesady, i przechodzimy do nauki ruchów. Łapię lewą ręką za nadgarstek i płynnym ruchem przyciągam do klatki piersiowej, potem zmiana chwytu i tak w kółko.

Christian Tissier to charyzmatyczny mistrz z Francji, nauczyciel Marka Podolczyńskiego, instruktora w klubie Meian. Tissier to postać kultowa dla wielu adeptów aikido. Jest jednym z najwybitniejszych i najpopularniejszych mistrzów aikido w Europie i na świecie. Przez 7 lat trenował w Japonii, m.in. pod okiem doshu, senseia Yamaguchiego i innych wielkich mistrzów. (fot. Jacek Heliasz - heliasz.com)

Przychodzę do dojo, czyli sali ćwiczeń, gdzie trenują członkowie klubu Aikido Meian z Warszawy. Umówiłem się, że wezmę udział w ich treningu. Pocieszam się, że będę ćwiczył ze średnio zaawansowanymi i początkującymi, bo do tej pory ze sztukami walki miałem tyle do czynienia, co ze sztuką połykania samurajskich mieczy albo przyrządzania sushi.

Faceci właśnie kończą układać maty na całej powierzchni sali. "No, są także dziewczyny, nie będzie tak źle" - pomyślałem. Dotykam maty, hmm... twarda - i ja mam się rzucać i być rzucanym z całej siły na taki beton? OK, dam radę!

Wprawdzie jako początkujący nie zasłużyłem na hakamę, czyli charakterystyczne czarne spodnie wyróżniające aikido spośród innych stylów walki, ale wyjątkowo pozwolono mi ją założyć. Nic nie umiem, ale przynajmniej wyglądam profesjonalnie. Zaraz zacznie się trening, ale zanim to się stanie, pytam o Stevena Seagala - to on przecież rozpropagował aikido, podobnie jak Bruce Lee kung fu.

"Eee tam Seagal - krzywią się chłopaki - może coś pokazał w pierwszych filmach, ale potem rozmienił się na drobne i stał się gruby jak Elvis."

W rozmowach częściej pojawia się postać Christiana Tissier - to charyzmatyczny mistrz z Francji, nauczyciel Marka Podolczyńskiego, instruktora w klubie Meian. Tissier to postać kultowa dla wielu adeptów aikido. Jest jednym z najwybitniejszych i najpopularniejszych mistrzów aikido w Europie i na świecie. Przez 7 lat trenował w Japonii, m.in. pod okiem doshu, senseia Yamaguchiego i innych wielkich mistrzów. W 1997 r. otrzymał z Hombu Dojo stopień 7 dan Aikikai (w Japonii i na świecie można spotkać mistrzów z 9 danem, ale są oni już w podeszłym wieku).

Tissier ma 54 lata, zaskakuje sprawnością, techniką, siłą ducha i ciągle się rozwija. Twierdzi, że nawet podczas treningu trzeba być skoncentrowanym i walczyć tak dokładnie, jakby się było w poważnym niebezpieczeństwie albo w obliczu śmierci. Mieszka w Paryżu i tam prowadzi swoją szkołę Aikido (www.christantissier.com; jego uczniowie w Polsce - www.aiki.pl).

Trening, czyli krok za krokiem

"Zdziwisz się, ale aikido nie jest sportem - mówi Marek - nie ma zawodów, medali, rywalizacji jak w dżudo czy karate. Aikido jest sztuką defensywną. My nie uczymy, jak zabijać, tylko jak doskonalić siebie i skutecznie się obronić. Przychodzi wielu gości na treningi i myślą, że dowiedzą się, jak złamać szczękę czy wyłupić palcem oko. Tacy albo pokornieją i szybko przekonują się, że nie sztuką jest okaleczyć przeciwnika, albo się rozstajemy".

Siadamy wzdłuż sali i pokłonem witamy się z Markiem. Do instruktora mówi się sensei. Rozgrzewkę zaczynamy od podskoków, żeby rozluźnić ciało. Potem rozciąganie mięśni i ścięgien, ale bez przesady, i przechodzimy do nauki ruchów. Łapię lewą ręką za nadgarstek i płynnym ruchem przyciągam do klatki piersiowej, potem zmiana chwytu i tak w kółko.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij