Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Życie jak Rock 'n' Roll

Ich rockandrollowe życie to najczęściej tylko starannie pielęgnowany wizerunek. Gdyby żyli tak, jak to opisują, od dawna moglibyśmy słuchać ich już tylko z płyt. O kim mowa? O dobrze znanych Ci facetach, których winyle i kasety zajmują honorowe miejsca na Twojej półce. 

MH 2015-03-24
życie gwiazdy rocka, Tom Waits fot. Corbis

Tom Waits

Kompozytor, muzyk, poeta, bard – wymieniać można by długo. Tom Waits to artysta kompletny i osobny. Jego zdartego głosu nie można nie rozpoznać.

Nawet biografowie mają z nim problem. Już historia jego narodzin jest dla nich problematyczna. Niby dysponują oficjalną wersją, ale gdy pytają o nią samego Waitsa, uzyskują za każdym razem inną, najczęściej sprzeczną z poprzednią, wersję. Tak jest zresztą ze wszystkim, co Tom Waits opowiada. Ze swojego życia stworzył opowieść człowieka wychowanego w barach, muzyka, który opowiada smutne historie, a setki kilogramów gwoździ popił hektolitrami whisky.

Idealnie wpasowałby się we wnętrze baru ze słynnego obrazu "Nighthawks" Edwarda Hoppera – jako samotny i zamyślony mężczyzna nad filiżanką kawy o czwartej nad ranem gdzieś w Ameryce. Waits jednak nie chodzi do barów. A w zasadzie już nie chodzi. Od trzydziestu jeden lat jest żonaty z tą samą kobietą, zresztą współautorką jego największych sukcesów, Kathleen Brennan. Na każde pytanie o nią, odpowiada krótko: "I'm a lucky man". Waits nie pije i nie pali. Nie bierze narkotyków. Po środowisku muzycznym krąży nawet zabawna anegdota, pokazująca, jak różnić mogą się od siebie wizerunek stworzony na potrzeby mediów i prawdziwy człowiek.

Kiedy pewna grupa muzyczna dowiedziała się, że jest zameldowana w tym samym hotelu, co Waits, postanowiła go odwiedzić i złożyć mu hołd. Muzycy zahaczyli o hotelowy barek, by po chwili stanąć przed drzwiami pokoju Waitsa. Było parę minut przed 22. Otworzyła im Kathleen i... spławiła ich, bo Tom już od godziny leżał w łóżku z książką. Nie trzeba przecież piosenek o życiu na krawędzi pisać i śpiewać, żyjąc na krawędzi. Poza tym Waits w młodości, kiedy nagrywał pierwsze płyty, swoje zobaczył i przeżył.

Od ponad dekady jest trzeźwy. Pytany, czy jest w tym zasługa Kathleen, odpowiada, że tak. Ale od razu dodaje: "Ale jest w tym też duża moja zasługa. Nie włożyłbym sobie pistoletu do ust, nie skoczyłbym z dachu. Nie chciałem też zabijać siebie w ten powolny sposób". Powiedzieć jednak, że

Tom Waits jest teraz miłym starszym panem, który śpiewa brzydkie piosenki, to zbytnie uproszczenie. Waits jest postacią skomplikowaną i twardą. Powyższą anegdotę mógł równie dobrze spreparować sam, by raz jeszcze wszystkich wywieść w pole. Jedno jest jednak pewne: gdy Waits śpiewa teraz na koncertach, że to fortepian jest pijany, a nie on, ma to wydźwięk nie tylko metaforyczny.

Joe Perry

Jeden z założycieli Aerosmith. W 2003 roku sklasyfikowany na 48. miejscu w rankingu magazynu "Rolling Stone" na najlepszego gitarzystę wszech czasów.

Kiedy Joe Perry w połowie lat 80. nagrywał solową płytę, był pijany, spłukany i zdrowo naćpany heroiną. Chwilę wcześniej rozpadł się jego zespół, Aerosmith, i pierwsze małżeństwo. Powód? Wymienione wyżej. Jego życie zmieniło się w pasmo spowodowanych dragami porażek. Na szczęście udało mu się pozbierać. Od ponad dwudziestu lat nie sięga po używki, jest szczęśliwym małżonkiem, ojcem i dziadkiem.

Sprzedał ponad 100 milionów płyt z Aerosmith, wydał kilka solowych płyt i zagrał u Micka Jaggera. Perry nie pije alkholu, bo... nie może. Zdaje sobie sprawę z tego, że nawet jeden drink mógłby spowodować powrót wszystkich złych nawyków. O swoich błędach chętnie opowiada. Uważa nawet, że o narkotykach i seksie trzeba rozmawiać z dziećmi – i to najlepiej, gdy te tylko nauczą się mówić.

"Rzuciłem używki i zacząłem trenować – powiedział MH Perry. – I chyba przegiąłem. Wiem, że wielu facetów wpada w tę pułapkę: jeśli codziennie nie zapewnisz sobie kopa, jakiego daje poranna przebieżka, zaczynasz myśleć: »O rany, stracę formę!«". Od paru lat na siłownię chodzi 3 razy w tygodniu.

Ćwiczy głównie z małymi obciążeniami i na maszynach aerobowych przez 30 minut. Kilka tygodni przed trasą koncertową zwiększa dwukrotnie czas treningu, bo na scenie potrzebna jest dobra kondycja. Dobijające się do garderoby fanki go nie kręcą. "Jeśli znajdzie się odpowiednią kobietę i wszystko gra... to wszystko gra" – tłumaczy. Poza swoją żoną nie widzi po prostu innych kobiet. Ugania się za nią jak nastolatek. Tak samo czuje się, gdy podłącza do pieca gitarę. Taka karma, taki rock. 

Iggy Pop

  • wokalista The Stooges, solista, aktor
  • ur. 1947 r.  

Nawet teraz, gdy wychodzi na scenę, ma na sobie tylko buty i spodnie. Potrafi skakać po niej przez dwie godziny, nie okazując zmęczenia. Iggy Pop ma sylwetkę wyrzeźbioną jak dwudziestolatek. 40 minut dziennie trenuje quigong. Pływa na basenie. Uwielbia steki, ale gdy się na nie decyduje, dba o to, by były perfekcyjnie przygotowane. W wywiadach śmieje się, że gdy miał 21 lat, żeby poczuć się dobrze, musiał tylko zapalić jointa. Teraz jest trudniej – musi wyłączyć telefon, wykonać 40-minutowy trening i dobrze zjeść. Naukowcy chcą zbadać jego genotyp... 

Krzysztof Jaryczewski

  • wokalista Oddziału Zamkniętego
  • ur. 1960 r.

Zaczął pić w wieku 14 lat. Na początku była zwyczajna fascynacja przekraczania granic za pomocą alkoholu, później potrzeba i świadomość, że alkohol to lekarstwo na blokady i stany depresyjne. Przez długi czas Krzysztof Jaryczewski nie wychodził na scenę, jeśli nie był pod wpływem używek. Grał w pokera i obstawiał wyścigi konne. Stracił głos, ale do lekarza dotarł dopiero po 14 latach. Swoje ciało poddawał typowym rockowym katuszom. Przestał i teraz od czasu do czasu pozwala sobie na colę. Opowiada młodym o konsekwencjach zażywania narkotyków.

Phil Rudd

  • perkusista AC/DC
  • ur. 1954 r.  

Phil Rudd zaczął grać na perkusji w AC/DC w 1975 roku, zastępując Petera Clarka. Po 8 latach zmuszony był opuścić zespół z powodu problemów z narkotykami i konfliktu z pozostałymi członkami zespołu. Jego historia jest bliźniaczo podobna do innych tego typu – w którymś momencie zrozumiał, że musi przestać ćpać i pić, bo inaczej nie pożyje długo. Wyemigrował z Australii do Nowej Zelandii, gdzie zajął się wynajmem helikopterów. W 1994 roku powrócił do grania. W lipcu tego roku otworzył restaurację "Phil's place", której specjalnością są świeże owoce morza.  

Dave Gahan

  • wokalista Depeche Mode
  • ur. 1962 r.   

Ile razy Gahan niemal umarł, wie tylko on sam. Chociaż... może i on nie wie, bo przecież nie zdarzyło mu się to na trzeźwo. W 1995 roku próbował popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły. Kilka miesięcy później przedawkował narkotyki i trafi ł do szpitala, gdzie stwierdzono, że ustała akcja serca. Na szczęście podjęto skuteczną reanimację. W maju 2009 roku przed koncertem w Atenach poczuł się źle: okazało się, że ma raka pęcherza moczowego. Uważa, że pozostawanie trzeźwym jest przyjemne i łatwe, dużo łatwiejsze od brania narkotyków i picia alkoholu.  

MH 11/2011 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij