Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.4

Relacje ojca z synem: jak mieć świetny kontakt?

Do niedawna myślałem, że nigdy nie porozumiem się z własnym ojcem. Że dzieli nas przepaść. I nagle wszystko się zmieniło. Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, był niespodziewany telefon od mojego starego.

fot. Stockbyte
"Słuchaj synu, miałbyś czas w sobotę, żeby pojechać ze mną obejrzeć jedno takie auto? Ford Mondeo, pięcioletni, ale podobno w świetnym stanie" - usłyszałem w słuchawce.

"Oczywiście, tato - powiedziałem - kiedy zechcesz".

Było to o tyle dziwne, że mój ojciec nigdy sam z własnej woli do mnie nie dzwonił. Od kontaktów z ludźmi była matka. Życzenia imieninowe, zaproszenia na niedzielny obiad oraz pytania "Co u was słychać?" i "Czemu nie dzwonisz?" - to była jej domena. Ojciec specjalizował się raczej w marudzeniu gdzieś w tle takich rozmów: "No, dobra, już dobra, nie gadaj tyle, kto będzie potem płacił te rachunki".

Drugą dziwną rzeczą było to, że ojciec najwyraźniej prosił mnie o pomoc przy kupnie auta. Nigdy mnie nie prosił o pomoc w żadnej sprawie. A już zasięganie opinii własnego syna było czymś, co traktował chyba jak ujmę na honorze. Zazwyczaj zresztą, gdy tylko wyrażałem przy nim swoje zdanie na jakikolwiek temat, słyszałem: "A Ty to skąd niby możesz wiedzieć. Znasz się na tym? Nie masz racji".

Dla ojca zawsze bardziej wiarygodny był sąsiad, kolega z pracy czy hydraulik niż ja, w końcu wykształcony i oczytany facet. Nawet jeśli temat dotyczył spraw, na których znałem się z racji wykonywanego zawodu.

Kiedyś mnie to strasznie wkurzało i reagowałem nerwowo, na co ojciec tradycyjnie dobijał mnie tekstem: "No widzisz, sam widzisz, nie masz argumentów i dlatego się wściekasz. Przydałoby Ci się czasem posłuchać mądrzejszych od siebie". Obecnie, jako facet dojrzały, żonaty i dzieciaty, znoszę teksty ojca ze stoickim spokojem i w trakcie rodzinnych obiadów rozmawiam głównie z matką. Ze starym wymieniamy tylko uwagi na temat ostatnich posunięć rządu, co jest terenem w miarę bezpiecznym, bo tu akurat nasze oceny się pokrywają.

Bardzo byłem ciekaw, co też znowu wymyślił w związku z tym samochodem. Nie wątpiłem, że sprawa będzie trudna, bo mój stary wbrew pozorom jest potwornym naiwniakiem i daje się nabierać typom, którzy w jego oczach wyglądają na fachowców. Sam całe życie pracował jako urzędnik i jako nieodrodny syn swoich czasów ma głębokie przekonanie, że to nie jest taka prawdziwa praca. Faceci w upapranych smarem kombinezonach wzbudzają w nim głęboki szacunek jako przedstawiciele tego prawdziwszego świata, w którym pracuje się ciężko i wyznaje proste, szlachetne wartości.

Biedny ojciec musiał cierpieć na rozdwojenie osobowości. Kiedy dwadzieścia lat temu usłyszał ode mnie, że rzucam szkołę, olewam ewentualne studia i zamierzam poznać smak prawdziwego życia na kutrze rybackim, awantura była na całe osiedle. W efekcie, po swoim dość długim okresie burzy i naporu, skończyłem studia i wykonuję pracę, do której chodzi się raczej w garniturze. No i naturalnie mój stary mnie za to odrobinę lekceważy.  

1 2 3 ... 4
STRONA 1 z 4

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Powtarzanie zachowań ojca (czy wręcz pewnych odruchów fizycznych) jest chyba normalne. Chcąc nie chcąc - krew z krwii, kość z kości... Do tego obserwacja ruchów starszego przez kilkanaście zazwyczaj dobrych lat. To wszystko wchodzi w Ciebie, nasiąka się tym. Też łapię się na ojca odruchach (niestety zazwyczaj w sytuacjach wkurzenia czy nerwowości).Ja miałem straszne przeboje ze swoim ojcem, permanetne konflikty. Po paru latach izolacji powoli się z nim dogaduję. Widzę, że zaczyna mnie szanować za to co sam osiągnąłem i za to kim jestem.Dorastanie po prostu.
    soren, 2010-07-22 20:46:34
  • avatar
    zgłoś
    Jest jeden powód dla którego cieszę się że przeczytałem ten artykuł. Otóż info o tym że ponad 60% mężczyzn ma tak jak ja po szczerze mówiąc media wykreowały zupełnie inny model stosunków ojciec-syn w który sam wierzyłem tzn że ja mam tylko taki poj**any kontakt z ojcem a większość ludzi normalnie potrafi się z ojcami dogadać. Nie zmienia to faktu że nigdy nie miałem dobrych relacji z ojcem, nie mam i nigdy nie będę miał. A co jest najstraszniejsze to to że czasami sam siebie łapie na tym co najbardziej mnie wk***ia w ojcu. Na samą myśl że mogę być podobny do niego (nie w sensie fizycznym) ciśnienie mi się podnosi a zęby zaciskają. Co do samego artykułu to uważam że jest napisany dość tandetnie i nie zrobił na mnie większego wrażenia.
    Nathaniel, 2010-07-22 17:16:53
  • avatar
    zgłoś
    Tekst ok, ale .... odgrzewany kotlet. Szczególnie latem smakuje średnio... Ale są wakacje, urlopy więc i redakcja MH chce odpocząć a nie ma to jak wrzucić gotowca
    Hogg, 2010-06-26 10:19:09
  • avatar
    zgłoś
    CYTAT(*Luki* @ Mar 27 2009, 17:52 PM) Mi rowniez bardzo podobal sie tekst. Daje do myslenia. Ojciec biologiczny odszedl od nas jak mialem z 7 lat. Nie odegral wiekszej roli w moim zyciu. Ostatnio znalazlem go na naszej-klasie i jest taka [beeep], ze nawet nie potrafi przyznac sie do bledu. Ze swoim ojczymem zyje w bardziej "kolezenskich" relacjach, ale bez przesady. Jak bylem maly(moze 12 lat) bylem hipohondrykiem. Duzo czasu spedzalem z babcia i zarazilem sie tym od niej. Czesto mialem jakies skurcze bardzo z reszta powazne. Histeryzowalem wtedy niemilosiernie. Nigdy nie zapomne jak wtedy ojczym tymi swoimi silnymi lapami rozluznial mi miesnie i mowil tym meskim tonem "nic ci nie bedzie, zaraz przejdzie". Lekarstwo na wszelkie kryzysy. Czasami mialem rozmowy z ojczymem na temat tego, czy jest on dla mnie prawdziwym ojcem czy nie. Przychodzily nam z ogromnym trudem, wypowiedzi byly lakoniczne. Jednak wiemy, ze oboje mozemy na siebie liczyc. Pomagamy sobie bez zastanowienia. Wybaczcie, ze wylalem tu swoje smuty. Artykul naprawde dal do myslenia.Lukico prawda nie mam ojczyma ale pierwsza część twojego tekstu jest tak na prawdę również i o mnie trzymaj się stary:)
    whitechocolatte, 2009-04-12 19:20:04
  • avatar
    zgłoś
    CYTAT(Łukasz @ Apr 7 2009, 18:38 PM) Ja również dołączam do grupy będącej pod wrażeniem artykułu:) i identyfikującej się z głównym jego bohaterem...oby więcej takich tekstów(troszkę psychologicznych).....może nowy dział w MH...osobiście wolałbym to niż artykuły tupu "jak jadąc autobusem zbudować biceps używając teczki/walizki"Heheh, dobre. Tez tak uwazam, troche za duzo juz cudactw w MH. Luki
    *Luki*, 2009-04-07 20:32:57
  • avatar
    zgłoś
    Ja również dołączam do grupy będącej pod wrażeniem artykułu:) i identyfikującej się z głównym jego bohaterem...oby więcej takich tekstów(troszkę psychologicznych).....może nowy dział w MH...osobiście wolałbym to niż artykuły tupu "jak jadąc autobusem zbudować biceps używając teczki/walizki"
    Łukasz, 2009-04-07 18:45:25
  • avatar
    zgłoś
    Mi się również podoba. Jednak nie jestem przekonany, że o mnie piszą. Szczęście w nieszczęściu polega na tym, że depresja mojego taty nas połączyła brakuje mi tego, że nie pójdę z nim na zakupy, albo na jogging ale cieszę się z tego.
    Keane, 2009-03-27 18:54:06
  • avatar
    zgłoś
    Mi rowniez bardzo podobal sie tekst. Daje do myslenia. Ojciec biologiczny odszedl od nas jak mialem z 7 lat. Nie odegral wiekszej roli w moim zyciu. Ostatnio znalazlem go na naszej-klasie i jest taka [beeep], ze nawet nie potrafi przyznac sie do bledu. Ze swoim ojczymem zyje w bardziej "kolezenskich" relacjach, ale bez przesady. Jak bylem maly(moze 12 lat) bylem hipohondrykiem. Duzo czasu spedzalem z babcia i zarazilem sie tym od niej. Czesto mialem jakies skurcze bardzo z reszta powazne. Histeryzowalem wtedy niemilosiernie. Nigdy nie zapomne jak wtedy ojczym tymi swoimi silnymi lapami rozluznial mi miesnie i mowil tym meskim tonem "nic ci nie bedzie, zaraz przejdzie". Lekarstwo na wszelkie kryzysy. Czasami mialem rozmowy z ojczymem na temat tego, czy jest on dla mnie prawdziwym ojcem czy nie. Przychodzily nam z ogromnym trudem, wypowiedzi byly lakoniczne. Jednak wiemy, ze oboje mozemy na siebie liczyc. Pomagamy sobie bez zastanowienia. Wybaczcie, ze wylalem tu swoje smuty. Artykul naprawde dal do myslenia.Luki
    *Luki*, 2009-03-27 17:59:58
  • avatar
    zgłoś
    Bardzo dobry tekst! Jakbym czytał o sobie. Jednak nie urodził się jeszcze taki magik, który przekona swojego ojca, żeby przyznał synowi rację Zresztą, chyba większość synów uważa swoich ojców za twardziela i też chce takim być. Ja tak mam i chciałbym, żeby mój syn też tak uważał...
    Jaras, 2009-03-27 17:04:05
  • avatar
    zgłoś
    Dla wielu synów utrzymywanie dobrych relacji z ojcem jest trudniejsze niż dla astronomów nawiązanie kontaktu z obcą cywilizacją. Warto jednak o nie zadbać, byś kiedyś i Ty ze swoim synem miał świetny kontakt. Na to nigdy nie jest za późno.http://www.menshealth.pl/sprawy/Zaprzyjazn...ojcem-3361.html
    Mens Health, 2009-03-27 14:40:10
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij