Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Zadanie: nie dać się zabić

Ponad 250 korespondentów wojennych zginęło w ciągu ostatnich 10 lat. Wśród żywych jest Jacek Czarnecki z Radia Zet, choć kilka razy miał przyłożoną do skroni lufę kałasznikowa. Zobacz, jak udało mu się przeżyć i jak te wydarzenia zmieniły jego życie.

Paweł Kempa 2007-09-09
fot. Łukasz Gawroński

Nie marzyłem o wojnie

"Jak byłem mały, chciałem być ułanem - tak jak mój dziadek. Dziadek zawsze mi mówił, żebym nie szedł do wojska w czasie pokoju, bo w czasie pokoju służba jest nudna, a jak będzie jakaś wojna, to wtedy dopiero będzie fajnie".

Pracował w piekarni, na budowach i w knajpach, a nawet w fabryce. W latach 80. działał w podziemiu: drukował ulotki i walczył z ZOMO. Śmieje się, że lubi żyć w ciągłym napięciu, bo skończył technikum telekomunikacyjne i ma uprawnienia na "instalacje nisko i średnio napięciowe". Potem ukończył dwa kierunki na paryskiej Sorbonie. Został polemologiem - specjalistą od wojny.

Wiedza ratuje życie

"Trzeba mieć chęć i umiejętność szybkiego przyswajania wiedzy o miejscu, do którego się jedzie. Brak wiedzy grozi kłopotami lub nawet śmiercią. Trzeba wiedzieć, że muzułmanom nie pokazuje się podeszw stóp i nie rozmawia się z kobietami, tylko z mężczyznami. Musisz mieć podstawową wiedzę wojskową. Nie możesz się zastanawiać, czy strzelają z haubicy, czy z moździerza.

Ponadto jeśli pociski spadają coraz bliżej Ciebie, zaczynają macać, to znaczy, że Cię namierzyli i trzeba spier..., ale jeśli pociski spadają bezładnie, gdzieś w oddali, to znak, że chcą Cię tylko nastraszyć. Nie wolno chować się za metalowe drzwi, gdy strzelają z kałacha. Kule przebiją je z łatwością. Tak zginął operator szwedzkiej telewizji w Afganistanie".

Niebezpieczeństwo sprawia, że mózg przeskakuje na wyższe obroty. Działa się wtedy instynktownie i podejmuje błyskawiczne decyzje. Jak do tej pory, trafne.

Miałem lufę przy skroni

Było kilka takich sytuacji, gdy miałem lufę przy głowie. Nigdy nie myślałem, że to już koniec. Wyzwala się we mnie wtedy gigantyczna adrenalina i zaczynam działać instynktownie, żeby wyjść z opresji. Mój mózg wskakuje wtedy na najwyższe obroty i błyskawicznie podejmuję decyzje - jak do tej pory dobre. Kiedy przychodzą kłopoty, po prostu działam. Ta cecha to dar od Boga, bo nie wypracowywałem tego w szczególny sposób. Jestem wierzący i mam takie przeczucie, że "Szef" mną kieruje.

Jechałem kiedyś w Kosowie z dziennikarzami AFP opancerzonym samochodem terenowym i nagle zajeżdża nam drogę rozwalony mercedes, z którego wyskakują partyzanci z kałachami. Do dzisiaj, gdy o tej sytuacji pomyślę, to czuję ucisk lufy kałasznikowa na skroni. Facet z pianą na ustach drze się po albańsku. Tłumaczka bełkocze coś ze strachu, kierowca na siedzeniu obok także ma kałacha przy skroni, a ja starałem się z tego krzyku wyłowić jakiś sens.

Nie myślałem nawet przez chwilę "o k..., zaraz nas zabiją", starałem się myśleć, robić, działać. Wyłowiłem słowo "pasport". Sięgnąłem wolno do kieszeni kamizelki. Facet wziął paszport, odsuwając lufę w stronę szyby, otworzył go, zmarszczył brew i mówi już z uśmiechem: "Polska, ja znam Polska, ja handlować z Polska". Wtedy wiedziałem, że mój mózg już się nie rozbryzgnie w kabinie".

Żona powiedziała "Nie jedź..."

Od chwili kiedy dowiedział się, że będzie ojcem, zmienił się zupełnie jego system wartości. "Chcę dobrze wychować mojego syna lub córkę, nauczyć, jak rozpalić ognisko, gdy pada deszcz, jak pokonywać strach i po prostu chcę być z rodziną. Nie chcę teraz jechać na wojnę i dać się zabić". Po śmierci kilku kolegów, wśród nich Waldemara Milewicza, coś w nim pękło. Już wcześniej robił awantury młodszym kolegom, którzy jechali w niebezpieczny region na wojnę, zostawiając żony w ciąży. Mówił im, że to wariactwo.

"Masz do wyboru: albo jesteś korespondentem wojennym, albo zakładasz rodzinę. Zawód korespondent oznacza, że ta rodzina zawsze ucierpi - wtedy, gdy ty tam jesteś i wtedy, gdy zginiesz". Przed każdym wyjazdem na wojnę pisał testament. Teraz przestał to robić, a jego blacha z nazwiskiem i numerem PESEL wisi już na kołku. Na razie...

 

Przeczytaj artykuł o tym, skąd się biorą ryzykanci i dlaczego niektórzy nie potrafią żyć bez adrenaliny

 

MH 09/2007

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Ponad 250 korespondentów wojennych zginęło w ciągu ostatnich 10 lat. Wśród żywych jest Jacek Czarnecki z Radia Zet, choć kilka razy miał przyłożoną do skroni lufę kałasznikowa. Zobacz, jak udało mu się przeżyć i jak te wydarzenia zmieniły jego życie.
    Mens Health, 2008-12-21 21:23:28
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij