Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
4.4

W pogoni za Lancem

Próbowały dogonić go setki, jeśli nie tysiące facetów. Bezskutecznie. Ale tym, co czyni Lance'a Armstronga, siedmiokrotnego triumfatora Tour de France i założyciela fundacji Livestrong, nieuchwytnym, nie jest wyjątkowo pojemne serce czy nogi o mocy lokomotywy. To ogień, który ma w środku. Chcesz rozpalić go w sobie?
Christopher McDougall 2011-10-08
Lance Armstrong to jeden z najbardziej zawziętych facetów świata. Na czele fundacji Livestrong z równie wielką determinacją i pasją walczy dziś z rakiem, jak kiedyś na rowerze walczył z rywalami na kolarskich trasach. (fot. Art Streiber)

Lance stał przede mną, wytrzeszczając oczy i nie mogąc wykrztusić słowa.

"Ale, co ty... Oszalałeś?" - w końcu wydusił z siebie.

Sprawa wydawała mi się prosta. Do torby wkładam 10 000 dolarów i zostawiam ją na końcu liczącej 10 km trasy. Ten, kto będzie pierwszy, zabiera gotówkę. Wystarczy, że Lance będzie ode mnie lepszy choćby o krok, a jego fundacja przybliży się do pokonania raka o kilka tysięcy dolarów. Jak za 40 minut biegania, to diabelnie dużo żółtych opasek na rękę.

Byłem nawet gotów pozwolić mu wybrać trasę, chociaż i tak miał nade mną przewagę - był o 10 lat młodszy, o 18 kg lżejszy, a maraton przebiegał w czasie o godzinę lepszym. Nie wspominając o takiej drobnostce, jak jego organizm, charakteryzujący się jednym z najwyższych znanych progów mleczanowych i niespotykanym stosunkiem siły do wagi.

"Naprawdę oszalałeś" - powtórzył Lance.

Moim celem nie było sprawdzenie, jak on szybko biega. Chciałem zobaczyć, czy da się nauczyć czegoś od najprawdopodobniej najbardziej zawziętego faceta na świecie. Nawet jeśli odłożyć na bok jego siedem z rzędu zwycięstw w Tour de France, Lance wciąż pozostaje gościem, który nieustannie szuka rywali i jest bez przerwy gotów do walki. Przykłady?

Po tym, jak jego była żona Kristin po rozstaniu z nim została felietonistką zajmującą się bieganiem, Lance zwariował na punkcie maratonów. Gdy jego były rywal Floyd Landis został uwolniony od zarzutów stosowania dopingu i wystartował w 100-milowym wyścigu górskim, Lance rok później również pojawił się tam na starcie.

A kiedy w 2008 roku grupa amerykańskich kolarzy stała się znana jako Team Clean, bo podczas Tour de France poddawali się dobrowolnym testom antydopingowym, zgadnij, kto wtedy zdecydował, że czas powrócić ze sportowej emerytury? Na konferencji prasowej, kiedy ogłaszał swój comeback, po prawicy Lance'a siedział sam doktor medycyny Don Catlin, założyciel UCLA Olympic Lab, jeden z najbardziej znanych na świecie ekspertów w kwestii dopingu.

Megalomania czy instynkt?

Lance wrócił nie tylko po to, by spróbować w wieku 37 lat zostać najstarszym zwycięzcą morderczego wyścigu Tour de France, ale też po to by oczyścić z wszelkich podejrzeń Team Clean. Ale tym razem Lance walczy o coś więcej niż żółtą koszulkę. Podczas trzyletniego rozbratu z kolarstwem rozwinął swoją maleńką, walczącą z rakiem fundację z czteroosobowego przedsięwzięcia w zbierającą dziesiątki milionów potęgę o międzynarodowych wpływach, również politycznych.

Akurat w czasie, kiedy spacerowałem z Lance'em po podwórzu jego domu, jeden z jego podwładnych uświadamiał ambasadorowi Australii w USA, że jeżeli chce, by Lance wystartował w rozgrywanym na antypodach Tour Down Under i zrobił wyścigowi darmową reklamę, pozwalając organizatorom zarobić dzięki temu dodatkowe 15 milionów dolarów, lepiej, by Australia poważnie rozważyła poparcie antyrakowych inicjatyw Lance'a.

1 2 3 ... 5
STRONA 1 z 5

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij