Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

5


OCEŃ
3.3

Tabu: o czym nie mówią faceci

Problemy z erekcją, przedwczesny wytrysk, strach, stan finansów... Są rzeczy, do których nie lubimy się przyznawać. Warto jednak wiedzieć, jak wybrnąć z kłopotów, o których wolisz nie gadać z kumplami. Nie musisz się nam zwierzać. Wystarczy poczytać.

Piotr Pflegel 2015-01-26
fot. Rodale Images

Wstyd. To on sprawia, że niektórych tematów nie poruszamy w rozmowach. Łatwo się przyznać do drobnych przewinień, np. że dostałeś mandat albo że tak się spiłeś, że niewiele pamiętasz. Takich wyczynów teoretycznie też powinieneś się wstydzić, ale w gruncie rzeczy często jesteś z nich dumny, bo przecież mandat oznacza, że lubisz ostrą jazdę, a wypicie litra wódki w paradoksalny sposób też może być powodem do zazdrości kumpli.

Jednak prawdziwy wstyd sznuruje nam usta skuteczniej niż knebel. Po kilkunastu rozmowach z facetami wiemy już, że najbardziej wstydzimy się porażki w sferze seksualnej. No bo jak się przyznać przed kolegą, że jesteś kiepskim kochankiem? Jeszcze wykorzysta to, żeby Cię zastąpić... Jednak czasami lęk przed ośmieszeniem sprawia, że zamiast rozwiązać problem, niepotrzebnie skazujesz się na męki obniżonej samooceny.

Zobacz, o czym faceci nie lubią mówić, nie lubią słuchać i w ogóle udają, że nie widzą problemu.

1. Za szybko dochodzę

Na pewno masz w pamięci te filmy z katalogu XXX, w których rośli latynoscy kochankowie na godzinę zamieniają się w tłoki parowe i pracują, pracują, pracują w nieskończoność... I z tak wykreowanym wizerunkiem próbujesz się ścigać. Powodzenia. To mniej więcej tak, jakbyś uważał, że Twój samochód jest za słaby, bo przecież nie potrafi przyspieszać do drugiej kosmicznej jak ścigacze w „Gwiezdnych wojnach”.

Filmy pornograficzne, które na nasze nieszczęście (lub szczęście), są właściwie jedynym naocznym materiałem porównawczym, mają bowiem mniej więcej tyle wspólnego z rzeczywistością, co Matrix czy przygody MacGyvera. Dlatego odsetek facetów, którzy maja kompleks na punkcie swojej wydolności seksualnej, zbliża się niebezpiecznie do 100%. Jeśli i Ty uważasz, że dochodzisz za szybko, najpierw poznaj fakty.

Średnio facet zgłasza się do seksuologa po 2 latach od wystąpienia pierwszych objawów. Takie udawanie, że nie ma problemu, to dwa stracone lata.

Co zrobić. Przede wszystkim uczeni wciąż spierają się o to, jak długo powinien trwać stosunek. Bo ludzie to nie mechanizmy i każdy potrzebuje czegoś innego. Jedyne narzędzie, jakie nam zostaje do w miarę obiektywnej próby wyznaczenia normy, to średni czas trwania. Według raportu Kinseya z 1948 roku 75% mężczyzn kończyło stosunek w czasie krótszym niż 2 minuty. Według badań z 2005 roku, opublikowanych w „Journal of Sexual Medicine”, średni czas trwania stosunku (nie licząc gry wstępnej) wynosi 6,5 minuty.

Jak widzisz, ma to niewiele wspólnego z osiągami gwiazd porno. Przyjęta obecnie dość szeroka definicja przedwczesnego wytrysku mówi, że jest on przedwczesny, jeżeli... Ty tak uważasz. Na szczęście medycyna nie jest bezradna. Od lat już znane są terapie i ćwiczenia w parach, które wydłużają czas stosunku.

Od niedawna w Polsce jest też dostępna specjalnie zaprojektowana pigułka, dapoksetyna, którą stosuje się jak viagrę – na godzinę przed seksem. Według badań tabletka ta potrafi wydłużyć czas stosunku z niespełna minuty do ponad 6 minut. Dla kogoś, kto kończył zabawę w kilkadziesiąt sekund, to gigantyczny postęp. Jeśli więc cierpisz, uważając, że dochodzisz zbyt szybko, zgłoś się do lekarza. Jest o co powalczyć.

 

Vladimir Wrangel 2009/shutterstock.com

2. Mam małego

Tu historia jest podobna. Wiedzę na temat wielkości innych członków czerpiesz albo z przechwałek na forach, albo z porno. No bo ile widziałeś penisów we wzwodzie na żywo? Uważasz, że masz małego?

Co zrobić. Zmierz go. A następnie porównaj z wynikami raportu opublikowanego w „Journal of Urology”. Według nich średnia długość wiotkiego penisa nie mówi nic o jego wymiarach we wzwodzie. A średnia długość we wzwodzie to... 12,9 cm. Mierzona przez personel medyczny, nie na podstawie anonimowych ankiet wypełnianych przez pryszczatych nastolatków.

 

fot. © sushi 2008/shutterstock.com

3. Ostatnio mi nie staje

Nie bez kozery Jan Sztaudynger napisał: „Najgorsze z upokorzeń, kiedy nawala korzeń”. I chociaż każdy, komu przytrafi się ta niezbyt przyjemna sytuacja, jest głęboko przekonany, że ma wyjątkowego pecha i że wszyscy inni stają na wysokości zadania bez najmniejszego problemu, w rzeczywistości męska niemoc zdarza się o wiele częściej niż wydaje się każdemu nią dotkniętemu.

Według szacunków Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej problem z osiągnięciem erekcji ma 1,5 miliona Polaków. Co więcej, wcale nie tylko tych po 50. Prof. Zbigniew Lew- Starowicz mówi: „Ponad 13 proc. przypadków zaburzeń dotyczy mężczyzn do 40. roku życia, a kolejne 25 proc. to mężczyźni w wieku 41-50 lat. Przyzwyczailiśmy się myśleć o zaburzeniach wzwodu jako »przypadłości starszych panów «, tymczasem wiek pacjentów z zaburzeniami erekcji obniża się i będzie się obniżał z powodu złej diety, nadciśnienia tętniczego czy braku ruchu”.

Co zrobić. Zwróciłeś uwagę na ostatnie zdanie wypowiedzi profesora? Jeśli nie chcesz mieć kłopotów ze wzwodem, czytaj Men’s Health. Odpowiednia dieta, właściwa dawka ruchu i umiejętność radzenia sobie ze stresem to najlepsze gwarancje zachowania sprawności w łóżku aż do starości.

Za późno na profilaktykę? Zapomnij o tajemniczych wynalazkach z sex shopów i internetu. Zamiast unikać kontaktów z kobietami w obawie przed kolejnym zbłaźnieniem, idź do seksuologa. Nie jest to oszałamiająco przyjemne doświadczenie, ale na pewno jest to sposób najskuteczniejszy. Wg lekarzy problemy z erekcją da się wyleczyć w 90% przypadków. To chyba wystarczająco dużo, żeby przełamać milczenie, co?

  

Męskie tabu Shutterstock.com

Nie tylko seks, czyli inne tabu

1. Słabości

Znasz faceta, który przyznał się, że jest tak słabym kierowcą, że tak dobiera trasę, żeby nie musieć skręcać w lewo? Nic w tym dziwnego. Przyznając się do własnych ograniczeń, świadomie godzilibyśmy się na ustąpienie miejsca w wyścigu o tytuł samca alfa, a w gruncie rzeczy wszyscy w nim uczestniczymy. Ty też nie przyznajesz się do słabości? OK. Tak trzymaj, pod warunkiem że zdajesz sobie z nich sprawę i próbujesz się poprawić.

2. Strach

Boimy się przyznać do strachu, tak jakby rozsądek był czymś wstydliwym. A przecież strach to nic innego, jak umiejętność przewidywania skutków. Boisz się pięciu pijanych karków i schodzisz im z drogi? To nie brak odwagi, to rozsądek. Pamiętaj, że retoryczne pytanie: „Ja nie skoczę?!” jest jednym z najczęstszych ostatnich zdań przed śmiercią. Zacznij traktować lęk jak polisę ubezpieczeniową, a od razu zaczniesz się go wstydzić mniej.

3. Pensja

Tak się jakoś w Polsce przyjęło, że płace są często utajnione. I w rozmowach z kumplami z pracy (a skąd masz mieć innych kumpli?) starannie omijacie ten temat, bo jeszcze by się okazało, że zarabiasz więcej od innych. I wtedy zaczęliby traktować Cię jak karierowicza, albo że zarabiasz mniej, a wtedy ucierpiałaby Twoja pozycja w grupie. Tak długo, jak w ogłoszeniach o pracę nie będzie podawana wysokość wynagrodzenia, omijanie szczegółów zarobków to niezła strategia.

MH 06/14

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Problemy z erekcją, przedwczesny wytrysk, strach, stan finansów... Są rzeczy, do których nie lubisz się przyznawać. Warto jednak wiedzieć, jak wybrnąć z kłopotów, o których wolisz nie gadać z kumplami. Nie musisz się nam zwierzać. Wystarczy poczytać.<br /><br /><a href="/sprawy/Tabu-o-czym-nie-mowia-faceci,5688,1"></a>
    Mens Health, 2015-01-26 11:46:25
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij