Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Czy strzelanki są niebezpieczne: wpływ gier FPS na zachowanie

Gram w „strzelanki” od 20 lat. Zabijałem strażników w „Wolfenstein 3D”, a w „Call of Duty” strzelałem do Niemców. Cieszyłem się, gdy udawało mi się załatwić przeciwnika headshotem. Przypuszczam, że przez te 20 lat zabiłem tysiące wirtualnych osób. Czy jestem niebezpieczny dla otoczenia?

Piotr Pflegel 2015-04-02
zabawa w zabijanie fot. Craig Cutler

Nie ograniczałem się do gier wojennych, choć przyznaję, że te najbardziej lubię. Zabijałem w „Counter Strike’u”, w „Half-Life’a” dokonywałem masowych morderstw i tak już nieżywych stworów, w „Left 4 Dead” strzelałem z ukrycia w tył głowy jako Hitman i używałem kija baseballowego w cieszącym się chyba najgorszą opinią „GTA”.

Spędziłem w sumie długie miesiące w wirtualnym świecie, w którym przemoc jest wszechobecna, a najlepszym argumentem w sporze posiadanie odpowiedniego zapasu amunicji.

Jeśli więc wierzyć powtarzanym wielokrotnie ostrzeżeniom nauczycieli i psychologów, przebywanie ze mną w jednym pokoju jest zajęciem niemal tak niebezpiecznym, jak spędzanie czasu w klatce z lwem.

Eksperyment

Nie jestem jedyny. W ciągu ostatnich dwudziestu lat na świecie przeprowadzono gigantyczny i całkowicie bezprecedensowy eksperyment.

Na krótką metę gry akcji zwiększają agresję. Ale ten efekt nie trwa długo.

Założeniem domniemanych badaczy było sprawdzenie, co się stanie, jeśli milionom, a właściwie setkom milionów chłopców i młodych mężczyzn pozwoli się wcielić na długie godziny, dzień po dniu, miesiąc za miesiącem, w rolę zawodowych morderców.

Czy zabijanie w wirtualnym świecie, do złudzenia przypominającym ten prawdziwy, sprawi, że ci nieustraszeni komputerowi wojownicy zapałają chęcią poczucia prawdziwej broni w ręku i prawdziwej krwi prawdziwych ofiar?

Czy może zmieni się ich osobowość w jakiś inny sposób? Czy też jest to równie niewinna zabawa, tak samo groźna jak zabawy w wojnę z karabinami z patyków, które dominowały na podwórkach jeszcze kilkanaście lat temu?

Jeśli spojrzeć na doniesienia prasowe, coś jest na rzeczy. Eric Harris i Dyland Klebold, którzy w 1999 roku zastrzelili 13 osób w Columbine High School, przyznawali się do godzin spędzonych na grze w „Dooma”.

36% facetów gra w gry akcji. To o 4 punkty procentowe więcej niż w gry sportowe. Źródło: badanie Game Industry Trends 2013, Research.NK na zlecenie NoNoobs, www.git2013.pl

James Holmes, który zabił 12 osób, a dalszych 58 ranił w kinie w mieście Aurora w USA, powiedział śledczym, że strzelając czuł się, jakby był w jakiejś grze komputerowej.

Anders Breivik, norweski masowy zabójca, przyznał się, że przez rok grywał 16 godzin dziennie w „World of Warcraft”, a trening celności zapewniła mu gra „Call of Duty: Modern Warfare”.

Adam Lanza, 20-latek, który wpadł do szkoły podstawowej i zastrzelił ponad 20 osób, w tym wiele dzieci, swoją matkę, a na końcu siebie, spędził ponad 500 godzin na grze w „Combat Arms”. Z wyników gry zapisanych na serwerze wynika, że w tym czasie zabił 83 496 przeciwników, z czego 23 000 najwyżej cenionym przez graczy strzałem w głowę...

Winny się znajdzie

Praktycznie za każdym razem, gdy dochodzi do bezsensownej strzelaniny, przestępcy pytani są przez dziennikarzy, czy lubią grać w gry pełne przemocy. I najczęściej, o ile nie zawsze, otrzymują odpowiedź twierdzącą. Jednak poza takimi sensacyjnymi potwierdzeniami tezy o zgubnym wpływie gier na psychikę nie można w stu procentach obronić.

gry, strzelanki, konsola fot. shutterstock.com

Istnieje wprawdzie grupa uczonych, którzy na podstawie dziesiątków badań próbują wykazać, że miliony chłopców grających w strzelanki to poważne zagrożenie dla społeczeństwa, ponieważ wskutek „przyzwyczajenia” do przemocy w grach eskalacji mogą też ulec ich zachowania w realu.

Co więcej, te autorytety twierdzą, że ten niekorzystny wpływ gier dotyczy głównie mężczyzn. Istotnie, to głównie faceci (również ci mali) kupują gry akcji.

Z badania Game Industry Trends 2013 wynika, że w gry akcji (a to właśnie do tej kategorii należą strzelanki) gra trzy razy więcej Polaków niż Polek. Z badania Harris Interactive wynika też, że faceci 2,5 raza częściej niż kobiety przyznają się, że są uzależnieni od gier.

Nie każda agresja to przestępstwo

„Nie potrafimy jednoznacznie stwierdzić, czy gry prowadzą do większej ilości przestępstw. Ale wiemy, że pod wpływem gier ludzie częściej zachowują się agresywnie i mają agresywne myśli” – mówi prof. Brad J. Bushman, psycholog z Ohio State University, który od 25 lat bada wpływ przemocy w mediach na zachowania ludzi.

36% – o tyle spadła liczba poważnych przestępstw popełnianych przez młodocianych w USA od 1995 roku.

Prof. Bushman jest współautorem prawdopodobnie najważniejszej pracy naukowej poświęconej temu zagadnieniu. W 2010 roku opublikowano metaanalizę ponad 100 wcześniejszych badań.

Konkluzja tego opracowania jest jasna: granie w pełne przemocy gry komputerowe jest obok zażywania narkotyków, biedy i patologicznej rodziny jednym z czynników zwiększonego ryzyka wystąpienia zachowań agresywnych.

Z drugiej strony istnieje też szereg badań mówiących coś wręcz przeciwnego. Ich autorzy z kolei podkreślają, że wiele badań, na które powołują się autorzy opracowania, było przeprowadzonych niezgodnie ze standardami badawczymi.

Małe grupy badanych, ankiety oparte na samoocenie, brak grup kontrolnych – to tylko niektóre z zarzutów „obrońców gier”. Ich zdaniem gry krytykowane są najczęściej przez ludzi, którzy nigdy w nie nie grali, a zatem w gruncie rzeczy nie wiedzą, o czym tak naprawdę piszą.

Przekonanie o szkodliwości długotrwałej ekspozycji na przemoc w grach są zgodne z intuicją, ale nie wszystko, co jest z nią zgodne, jest prawdziwe.

Dosadnie ujął to prof. Christopher Ferguson, psycholog kliniczny ze Stetson University, mówiąc: „Oczywiście, że gry wywierają na nas wpływ, inaczej byśmy w nie nie grali. Ale czy rzeczywiście stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego? Nie”.

gry, strzelanki, konsola fot. shutterstock.com

62% – o tyle zmniejszyła się liczba młodocianych morderców od 1995 roku.

Fakty

Gdyby uwierzyć doniesieniom tabloidów i żądnych sensacji mediów, gry, w których wygrywa ten, kto najskuteczniej zabije wszystkich w zasięgu wzroku, to prosta droga do wyjścia na ulice i przenoszenia takich zachowań do świata, w którym kamień jest kamieniem, a wagę człowieka mierzy się w kilogramach, a nie kilobitach.

Podobnie rzecz ma się z przekonaniem o stałym wzroście przestępczości. Chociaż mamy wrażenie, że w mitycznym „kiedyś”, gdy nie było jeszcze gier komputerowych, a dzieci bawiły się głównie w chowanego i w dwa oginie, mniej też było przestępców, to jednak twarde statystyki mówią coś innego.

Policyjne statystyki wskazują, że wbrew tej potocznej opinii w Polsce jest coraz bezpieczniej. W 2000 roku policja stwierdziła u nas 14 353 pobicia, w zeszłym zaś 8788, to jest o prawie 40% mniej. Liczba zabójstw od roku 2000 zmniejszyła się, aż trudno uwierzyć,, o połowę (z 1158 do 603)!

W tym samym czasie liczba grających na pewno się zwiększyła, bo do pionierów dołączały kolejne pokolenia. Przestępczość spada także w USA i w innych krajach. Jak połączyć te fakty?

Pewnym tropem są badania norweskich socjologów, którzy postanowili wyjaśnić, skąd się wziął wyraźny spadek przestępczości nieletnich w tym bogatym kraju.

Anders Bakker z norweskiego instytutu badawczego Nova, który prowadził te badania, jest zdania, że spadek przestępczości młodych ludzi o około 25% to między innymi właśnie efekt rozpowszechnienia komputerów i gier.

„Zaobserwowaliśmy, że dziś młodzi ludzie spędzają więcej czasu przed monitorami, i to zdecydowanie zmieniło obraz przestępczości młodocianych. Kiedyś młodzież włóczyła się po mieście, kradła w sklepach, awanturowała się i niszczyła, co popadło.

Dziś młodzi ludzie siedzą w domu sami albo z rodzicami w pokoju obok. Nic dziwnego, że mają mniej czasu na akty wandalizmu i rozróby”. Co ciekawe, badania Bakkera wykazały też, że jednocześnie spadło spożycie alkoholu i narkotyków wśród nastolatków.

Poprawiła się również frekwencja w szkole, współczesne nastolatki mają też lepsze relacje z rodzicami niż ich starsi o 10 lat koledzy. Czy to zasługa gier komputerowych?

Taka opinia byłaby nadużyciem, bo przyczyną „zakotwiczenia” młodzieży przed monitorami są dziś raczej serwisy społecznościowe, ale skoro jest lepiej niż było w czasach, gdy gier nie było, to opinia, że zabijanie wirtualnych wrogów nieuchronnie prowadzi do przemocy w świecie rzeczywistym, wydaje się mocno naciągana.

gry, strzelanki, konsola fot. shutterstock.com

40% – o tyle spadła liczba gwałtów popełnianych przez młodocianych w USA w ciągu ostatnich 20 lat. Źródło: Adam Th ierer, „Violent Video Games & Youth Violence: What Does Real- World Evidence Suggest?”

Gdzie ta apteczka?

Skoro zatem wszystko wskazuje na to, że nawet ja, zapalony wieloletni gracz, nie jestem niebezpieczny dla otoczenia, pozostaje jeszcze pytanie, czy przypadkiem nie jestem niebezpieczny dla siebie samego.

Owszem, jestem. Długotrwałe wpatrywanie się w ekran, zwłaszcza wieczorami, utrudnia zasypianie i obniża jakość snu. Wielogodzinne siedzenie w napięciu powoduje bóle kręgosłupa, zwłaszcza w odcinku lędźwiowym.

Jak donosi pismo „Obesity Research”, każda godzina dziennie spędzona na siedzeniu przed komputerem lub przed monitorem konsoli podwaja ryzyko otyłości u dzieci. Znane są również przypadki wystąpienia tzw. zespołu cieśni nadgarstka u zapalonych graczy.

Bardziej więc niż o otoczenie powinienem martwić się o siebie. W grze, gdy widzę, że poziom życia mi spada, gorączkowo rozglądam się za apteczką. W analogowym życiu taką apteczkę znajdziesz, wstając od kompa.

Nauka zabijania

Pułkownik Dave Grossman, historyk i psycholog z akademii West Point, pisze, że jedynie od 15 do 20% żołnierzy amerykańskich w czasie II wojny światowej potrafiło strzelić do dobrze widocznego przeciwnika nawet wtedy, gdy zagrożone było ich życie.

Dlatego armia USA zmieniła system szkolenia. Jednym z elementów ćwiczeń stała się od tej pory tarcza w kształcie sylwetki człowieka. Dzięki tej zmianie podczas wojny wietnamskiej zastrzelić wroga potrafiło już blisko 90% marines.

Korzyści z grania

Podczas gry najciężej pracuje twój mózg. Ta ciężka praca popłaca. Neurofizjolodzy z University of Rochester potwierdzają to, co każdy gracz intuicyjnie wyczuwa: że gry komputerowe stanowią doskonały trening dla mózgu.

1. Szybciej podejmujesz decyzje

Prof. Daphne Bavalier z Rochester przyznaje, że „ludzie grający w gry akcji podejmują więcej prawidłowych decyzji pod presją czasu”. Rzecz nie do przecenienia, jeśli np. jesteś kierowcą albo chirurgiem.

gry, strzelanki, konsola fot. shutterstock.com

2. Poprawia się twoja koordynacja ręka-oko

Kolejna oczywistość potwierdzona! Co więcej, badacze przypuszczają, że lepsze wyniki dzisiejszych pilotów myśliwców to właśnie skutek tego, że obecnie za sterami samolotów siadają faceci wychowani na grach komputerowych.

49% ludzi uważa, że gry pełne przemocy mogą powodować agresywne zachowania u osób niestabilnych emocjonalnie. Źródło: PollingPoint, „Gun Control” ,„ts”

3. Jesteś dokładniejszy

Wspomniane już badanie wykazało, że gracze są nie tylko szybsi, ale też dokładniejsi. Architekci i murarze – do komputerów!

4. Masz lepszą pamięć

Według „Psychological Research” u graczy, którzy wcielają się w postaci ze strzelanek, poprawie ulega wykorzystanie pamięci krótkotrwałej, zwanej też roboczą. Słyszałeś? Osobistego RAM-u nie można dokupić, ale można zwiększyć. Za darmo i dokładnie tak, jak lubisz najbardziej.

Odłącz się i schowaj telefon

Czyli dlaczego granie zawsze i wszędzie nie jest najlepszym pomysłem.

Smartfony i tablety to dla nałogowego gracza ogromna ulga. Już nie musi się rozstawać z ulubioną grą tylko dlatego, że musi znów iść do tej głupiej szkoły czy pracy. Można grać w strzelanki w metrze, w autobusie, na przerwie i w kolejce do kasy.

Niestety, takie całodobowe granie to nie jest najlepszy pomysł. Jak bowiem podkreśla prof. Bruce Bartholow, psycholog z University of Missouri, ludzie, którzy grają podczas dojazdów do pracy, są w pracy bardziej agresywni i mają mniej empatii. Nie wierzysz?

A zastanów się, jak reagujesz, gdy ktoś przerywa Ci grę, w momencie gdy tylko ułamki sekund dzielą Cię od wygranej? Nie jesteś aby rozdrażniony? Na tym właśnie polega problem. Jeśli grasz na tradycyjnym komputerze lub konsoli, masz czas ochłonąć.

Jeśli zaś grasz na urządzeniach przenośnych, musisz wchodzić w interakcje z ludźmi, gdy jeszcze w Twoim ciele buzują hormony stresu, bo przed chwilą musiałeś przecież „ryzykować życie”. Rozwiązanie? Na tablecie i telefonie graj raczej w gry logiczne, które możesz przerwać w dowolnym momencie.

MH 08/14

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Czy ja wiem? Sam grałem przez ładnych kilka lat w tego typu gry. Ostatecznie mi się to znudziło i postanowiłem troszkę zmienić swoje życie na bardziej realne zaczęłem bawić się profesjonalnie w paintball i powiem Wam, że jest dobrze. Podstawowy dobry sprzęt kupi się do 500 zł jest tego dużo - http://gyz.pl/oferty-produkt:paintbal.html drugie 500 pewnie wyjdzie na strój ale warto bo zabawa jest przednia, szczególnie jak ktoś naprawdę lubi takie klimaty.
    ~Pierzyk, 2015-07-07 12:43:35
  • avatar
    zgłoś
    Gram w ?strzelanki? od 20 lat. Zabijałem strażników w ?Wolfenstein 3D?, a w?Call of Duty? strzelałem do Niemców. Cieszyłem się, gdy udawało mi się załatwić przeciwnika headshotem. Przypuszczam, że przez te 20 lat zabiłem tysiące wirtualnych osób. Czy jestem niebezpieczny dla otoczenia?<br /><br /><a href="/sprawy/Strzelanki-zabawa-w-zabijanie,5785,1"></a>
    Mens Health, 2015-04-02 13:51:15
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij