Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Seks, kłamstwa i striptiz

Lokale z półnagimi dziewczynami tańczącymi na rurze i dyskretnymi pokoikami na piętrze działają na męską wyobraźnię. Ale dlaczego facetów tak tam ciągnie i czy wizyty w klubie go-go to, hm, niewinna rozrywka bez żadnych konsekwencji? Sprawdziliśmy to.

Marek Pater 2010-02-20
Między bajki należy włożyć teorie, że można bywać regularnie w agencjach i klubach go-go i, nawet bez uprawiania aktywnego seksu, nie upodlić się trochę. (fot. © Jan van der Hoeven 2008/shutterstock.com)

Zobacz także:
Raport o prostytucji: dlaczego faceci płacą za to, co można mieć za darmo?


Zwierzyłem się ostatnio mojej dziewczynie, że zamierzam napisać artykuł o klubach go-go.

"A kiedy ostatnio tam byłeś?" - zapytała.

"Och, wieki temu"- odpowiedziałem szybko. Za szybko chyba, bo dopadło mnie znajome spojrzenie; długie, badawcze i pochmurne, z rodzaju tych, które rzucamy na jakieś obłe gadziny w terrarium.

"Daj spokój - uspokoiłem - O co ten szum? To przecież normalne."

"Nie, to NIE jest normalne"- powiedziała oschle i na szczęście rozmowa się skończyła.

Patrząc szerzej, miałem rację. Na tle seksturystyki, przemocy seksualnej, przeróżnych dewiacji, pedofilskich afer pójście do klubu go-go wydaje się czymś zupełnie normalnym.Nie wspominając o tym, że w porównaniu z meczami polskiej ligi i perspektywą oberwania metalowym prętem, taka nocna wyprawa na striptiz, w kategorii męskich przygód, jest zdobywaniem sprawności harcerskich.

Ale życie to nie tylko ogólna, szeroka perspektywa. To także chwile, w których Twoja własna, osobista narzeczona spogląda na Ciebie jak na padalca i zmusza do postawienia sobie, przynajmniej dwóch, pytań: po pierwsze, dlaczego to je tak wkurza, i po drugie, co nas tam właściwie ciągnie?

Party-niespodzianka

Trzeba sobie od razu powiedzieć, że męskie bywanie w knajpach z gołymi panienkami jest oczywiście czynnością świadomą, ale bez premedytacji. Nie planujemy tego z miesięcznym wyprzedzeniem, skrywając nasze intencje w tajemnicy. Czy znacie kogoś, kto mówi: "Spotkajmy się o 19 w burdelu"? Ja nie.

Rodzime kluby, inaczej niż te w Europie lub Stanach, są najczęściej połączone z dodatkowymi atrakcjami, czyli są to, po prostu, agencje towarzyskie. Tam się chodzi po służbowej kolacji, na której wypiliśmy trzy butelki wina i chcemy jakoś "zagospodarować" naszego kontrahenta z innego miasta. Albo z kumplami po kilku piwach w pubie, z braku lepszego pomysłu. Albo na zakończenie wieczoru kawalerskiego naszego przyjaciela.

Sam nie wiem, ale tych okazji jest naprawdę niewiele. I nigdy nie są do końca stuprocentowo trzeźwe. Nie oznacza to koniecznie, rzecz jasna, że idąc tam, zakończymy naszą przygodę w pokoiku na piętrze. Nie jest bowiem tak, jak podejrzewają nasze kobiety, że jesteśmy napaleni na wszystko, co się rusza. Że po całym dniu, w którym otaczają nas - w pracy, na ulicy, w supermarkecie - różne biusty, mniej lub bardziej skryte pod koszulkami i skąpymi topami, nasz testosteron musi gdzieś eksplodować.

Często po pierwszym kwadransie oszołomienia rozbuchaną nagością, wyuzdanymi ruchami i atrakcyjnością kobiecych ciał dochodzimy do siebie, miejsce zmienia się w knajpę - fakt, że dosyć specyficzną w wystroju, jeżeli potraktujemy panie jako element wyposażenia wnętrza - i tylko od nas zależy, co wydarzy się tego wieczora.

W klubach go-go nie wiadomo, czy te ciała są podniecające, bo są piękne, czy dlatego, że śmiało odsłonięte. A może dlatego, że nie są to ciała Twojej żony ani kochanki? Rozważ to lepiej jeszcze na trzeźwo, bo potem będzie Ci już wszystko jedno. (fot. © Anatema 2008/shutterstock.com)

Godzina 21.30

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu - wybrałem się z dwoma kumplami pooglądać. Wyprawa była równie tajemnicza jak wyjście do McDonald'sa: duże, świecące litery "Paradise" nad wejściem plus migający neon 24/24h. Naprawdę trudno się pomylić. Szczerze mówiąc, tajemniczość eskapady ograniczyła się do przemilczenia tego faktu przed moją dziewczyną - już ja widzę to spojrzenie!

Poszliśmy w trójkę, gdyż, jak słusznie przewidywaliśmy, pojedynczy facet występuje w takich miejscach jedynie w formie zapijaczonego desperata, który sam się prosi o interwencję bramkarzy. Na sali było około 15 mężczyzn, ale w jej narożniku znajdowały się schody na górę, gdzie, na pewno, można by doliczyć się jeszcze kilku, chwilowo bardzo zajętych.

Żeńska obsada "Paradise" wystawiała jak najlepsze świadectwo gustom właścicieli lokalu. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Kochasz duże, falujące biusty i krągłe kształty - proszę bardzo, jest Daria; jesteś amatorem wysokich, długonogich z piersiami jak mysie pyszczki - oto Andżelika; lubisz nieco starsze i doświadczone - Roksana zaprasza; brunetki, blondynki, rude - do wyboru, do koloru.

Podobnie jest ze strojem służbowym pań, albo raczej jego brakiem. Królują stringi, pończochy samonośne lub z podwiązkami, tu i ówdzie kusa, prześwitująca haleczka i, oczywiście,wydłużające nogi szpileczki i buty na ogromnych koturnach. Pod przysięgą jednak trzeba zeznać, że każda z zatrudnionych dziewczyn wyglądałaby świetnie nawet w kaloszach.

Stoliki z krzesłami, czteroosobowe loże, hookery przy barze - z każdego miejsca świetny widok na tańczące dziewczyny. Decydujemy się na stolik, bo przecież nie można wykluczyć, że powalone naszą urodą i manierami, pracownice będą chciały się masowo przysiadać. Mistrzowski wybór!

Po kilku minutach

Siedzą obok nas dwie koleżanki w stringach i koronkowych biustonoszach: "Postawicie nam drinka?" - jasne, że tak. Do tego trzy piwa dla nas i rachunek 105 zł. Płatny od razu, chyba że jesteś stałym bywalcem. Wieczór się jeszcze dobrze nie zaczął, a ja, myśląc o kolejnych rachunkach, zaczynam rozumieć prawicowych radnych i posłów żądających likwidacji tych szatańskich przybytków.

Ciekawe, skądinąd, jak wyglądałby rachunek, gdybym zdecydował się płacić kartą kredytową? Pewnie nie 105, a 1500 zł. Wprawdzie w barze pełno jest naklejek z wizerunkami kart, ale barman ma taką gębę, że człowiek nie zostawiłby mu pod opieką cudzego biletu tramwajowego, a co dopiero własną kartę kredytową.

W ogóle męska część personelu - chociaż rozumiem, że robota jest stresująca i w ekstremalnych warunkach - nie wygląda na absolwentów kursów savoir-vivre'u i zresztą żadnych innych też nie. Co się będziemy czarować - na kilometr pachnie mafią.

2,5 godziny później

Lepiej byłoby napisać - 800 złotych później. Koleżanki w bieliźnie wymieniły się dwa razy na inne, równie seksownie ubrane, z podobnym zamiłowaniem do drogich drinków,my wypiliśmy jeszcze po kilka piw i zamówiliśmy dwa prywatne tańce przy stoliku.

O ile na początku płaciliśmy z minami starych wyjadaczy za fantastyczne widoki znajdujące się kilkanaście centymetrów od naszych twarzy, o tyle teraz, już rozluźnieni alkoholem i oswojeni z ocierającymi się o nas ciałami, byliśmy gotowi na coś więcej. Nawet dużo więcej. Czyżbyśmy zaczynali myśleć fiutem, jak prorokowały nasze dziewczyny?

Większość facetów przychodzi do klubów po seks; to jest lokal usługowy i szkoda tracić czas, który jest tutaj rygorystycznie rozliczany. Nikt nie bawi się w kurtuazję - tu się płaci i wymaga. (fot. Utemov Alexey 2010/shutterstock.com)

Przypomniałem kumplom (i sobie), że jesteśmy tu z naukową misją. Po pewnej ilości alkoholu zaczyna Ci się wydawać, że prawie naga kobieta siedząca Ci na kolanie lub kompletnie naga wijąca się lubieżnie przy rurze uważają Cię za bardzo pociągającego faceta i marzą o tym, aby z Tobą dłużej porozmawiać. Uważasz to za zupełnie naturalne - jesteś przecież atrakcyjnym gościem i w rozmowie nie ma nic zdrożnego - więc nie dopuszczasz do siebie jednego podstawowego pytania.

Czy gdybyś znalazł swoją partnerkę w odwrotnej sytuacji, niewinnie rozmawiającą o życiu z rosłym, półnagim chippendalem, który - nie przerywając oczywiście niewinnej konwersacji - wkłada jej język do ucha, a łapę w majtki, nadal twierdziłbyś, że to nic zdrożnego? Przyznam się, że od razu nieco przetrzeźwiałem.

Między bajki należy włożyć teorie, że można bywać regularnie w agencyjnych go-go i, nawet bez uprawiania aktywnego seksu, nie upodlić się trochę. Tu wszystko ocieka seksem, w dodatku seksem rozpustnym, dostępnym na pstryknięcie palcami, w słowach, gestach, ubiorze, urodzie - tu nie ma niedopowiedzeń.

Większość facetów przychodzi do klubów po seks; to jest lokal usługowy i szkoda tracić czas, który jest tutaj rygorystycznie rozliczany. Tacy jak my, podglądacze, są w mniejszości. Seksowne panie też to wiedzą i po złożeniu kilku odrzuconych propozycji pójścia do pokoju przesiadają się do kolejnego stolika z innymi facetami.

Całą niewygodę i dyskomfort podglądacza widać w jego pokrętnej kurtuazji. Niby, w głębi duszy wie, że dziewczyny uprawiają najstarszy zawód i siedzą z nim wyłącznie dla kasy, jednak płacąc im za taniec, podglądacz nie traci nadziei, że ona to najfajniejsza koleżanka z jego klasy, a on, w jej oczach, jest wokalistą szkolnej kapeli rockowej. Wręcza jej pieniądze, jak się wręcza bukiet kwiatów, powie jakiś żart, może coś szczerego, jakiś komplement... W najgłupszym razie zapyta: "Co taka mądra i piękna dziewczyna robi w takim miejscu?" Wszystko po to, by przełamać niezręczność sytuacji i przywrócić reguły cywilizowanego świata.

Ale tu, gdzie jesteśmy, wszyscy mają gdzieś cywilizację. Myślę, że to może być zaraźliwe i z łatwością przenosić się drogą płciową. A jak inaczej ma się to przenosić w takim miejscu? Dobre pytanie.

5 godzin później

Nie mam już ochoty na piwo ani na oglądanie półnagich panienek. W ogóle nie mam na nic ochoty. Chcę wrócić do domu i położyć się do łóżka obok mojej dziewczyny. Knajpa jest pełna pijanych gości, którym płoną oczy i oblicza na widok dziewczyn przy rurach. Każdy z nas lubi popatrzeć na piękne i seksowne ciała, ale dlaczego zaraz się ślinić?! Teraz już nikt nie bawi się w kurtuazję - tu się płaci i wymaga.

Korowód na górę po szybki numerek nasila się. Nieważne, czy jesteś dzisiaj trzecim cudownym, piątym najlepszym czy siódmym "mój ty ogierem". Jakiś kompletny obłęd - nie mogę przestać myśleć, co się wyprawia nad naszymi głowami, ale w ogóle nie czuję podniecenia.

Po raz pierwszy w życiu uświadamiam sobie, że może istnieć coś takiego, jak zbiorowy gwałt na raty. Ale jaki gwałt? Przecież one robią wszystko, aby zaciągnąć Cię na górę. Na raty? One przyjmują tylko gotówkę. Nie, moja dziewczyna miała zdecydowanie rację: to naprawdę nie jest normalne! Ja w każdym razie dziękuję.

MH 04/2005

Zobacz także: Raport o prostytucji: dlaczego faceci płacą za to, co można mieć za darmo?

Dziewczyny, przeglądając się w lustrach podczas tańca, wysyłają sygnał, że tak naprawdę jedynymi osobami, którym chcą sprawić przyjemność, są one same. Ty mógłbyś nie istnieć. Wystarczy Twój portfel. (fot. Razumovskaya Marina Nikolaevna 2010/shutterstock.com)

Zobacz także:
Raport o prostytucji: dlaczego faceci płacą za to, co można mieć za darmo?


Zwierzyłem się ostatnio mojej dziewczynie, że zamierzam napisać artykuł o klubach go-go.

"A kiedy ostatnio tam byłeś?" - zapytała.

"Och, wieki temu"- odpowiedziałem szybko. Za szybko chyba, bo dopadło mnie znajome spojrzenie; długie, badawcze i pochmurne, z rodzaju tych, które rzucamy na jakieś obłe gadziny w terrarium.

"Daj spokój - uspokoiłem - O co ten szum? To przecież normalne."

"Nie, to NIE jest normalne"- powiedziała oschle i na szczęście rozmowa się skończyła.

Patrząc szerzej, miałem rację. Na tle seksturystyki, przemocy seksualnej, przeróżnych dewiacji, pedofilskich afer pójście do klubu go-go wydaje się czymś zupełnie normalnym.Nie wspominając o tym, że w porównaniu z meczami polskiej ligi i perspektywą oberwania metalowym prętem, taka nocna wyprawa na striptiz, w kategorii męskich przygód, jest zdobywaniem sprawności harcerskich.

Ale życie to nie tylko ogólna, szeroka perspektywa. To także chwile, w których Twoja własna, osobista narzeczona spogląda na Ciebie jak na padalca i zmusza do postawienia sobie, przynajmniej dwóch, pytań: po pierwsze, dlaczego to je tak wkurza, i po drugie, co nas tam właściwie ciągnie?

Party-niespodzianka

Trzeba sobie od razu powiedzieć, że męskie bywanie w knajpach z gołymi panienkami jest oczywiście czynnością świadomą, ale bez premedytacji. Nie planujemy tego z miesięcznym wyprzedzeniem, skrywając nasze intencje w tajemnicy. Czy znacie kogoś, kto mówi: "Spotkajmy się o 19 w burdelu"? Ja nie.

Rodzime kluby, inaczej niż te w Europie lub Stanach, są najczęściej połączone z dodatkowymi atrakcjami, czyli są to, po prostu, agencje towarzyskie. Tam się chodzi po służbowej kolacji, na której wypiliśmy trzy butelki wina i chcemy jakoś "zagospodarować" naszego kontrahenta z innego miasta. Albo z kumplami po kilku piwach w pubie, z braku lepszego pomysłu. Albo na zakończenie wieczoru kawalerskiego naszego przyjaciela.

Sam nie wiem, ale tych okazji jest naprawdę niewiele. I nigdy nie są do końca stuprocentowo trzeźwe. Nie oznacza to koniecznie, rzecz jasna, że idąc tam, zakończymy naszą przygodę w pokoiku na piętrze. Nie jest bowiem tak, jak podejrzewają nasze kobiety, że jesteśmy napaleni na wszystko, co się rusza. Że po całym dniu, w którym otaczają nas - w pracy, na ulicy, w supermarkecie - różne biusty, mniej lub bardziej skryte pod koszulkami i skąpymi topami, nasz testosteron musi gdzieś eksplodować.

Często po pierwszym kwadransie oszołomienia rozbuchaną nagością, wyuzdanymi ruchami i atrakcyjnością kobiecych ciał dochodzimy do siebie, miejsce zmienia się w knajpę - fakt, że dosyć specyficzną w wystroju, jeżeli potraktujemy panie jako element wyposażenia wnętrza - i tylko od nas zależy, co wydarzy się tego wieczora.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Faceci są wzrokowcami. To oczywiste, że każdy lubi sobie popatrzeć ;D
    MASKOPATOL, 2012-10-24 13:41:25
  • avatar
    zgłoś
    qrde, bary ze striptizem są świetne, ja chodze do takiego jednego na mieście, co piatek z kolegami z drużyny. Dobre alko, miłą atmosfera i te widoki
    roland, 2012-02-14 12:07:35
  • avatar
    zgłoś
    Skoro w tego typu lokalach oferują striptease, który z definicji (za Wikipedią) ma na celu wywołania podniecenia seksualnego to już na początku uważam, że powinniśmy je skreślić z listy godnych lokali. Jeśli celem jest działanie na najniższych instynktach to nie ma co liczyć na występ artystyczny, w którym w należyty sposób zostanie podkreślona atrakcyjność fizyczna kobiety. W należyty tzn. dla podziwiania piękna zewnętrznego, osobistego wdzięku, bez uprzedmiotowienia, patrzenia jako na obiekt seksualnego zaspokojenia. Prawdą (choć niektórzy powiedzą, że to tylko moja prawda, czy prawda Kościoła) jest, że gdy człowiek jest już w pełni świadomy najlepiej dla niego podniecać jedynie się ze swoją żoną (na jej widok, myśląc o niej lub z nią przebywając).
    Kamys, 2010-12-31 13:43:03
  • avatar
    zgłoś
    no właśnie i ja w dalszym ciągu nie wiem co was męzczyzn ciągnie do takich miejsc? rozumiem jeśli je4st to miejsce zrobione ze smakiem ale zazwyczaj to nic szczególnego...
    jakaja, 2010-04-14 09:26:56
  • avatar
    zgłoś
    Lokale z półnagimi dziewczynami tańczącymi na rurze i dyskretnymi pokoikami na piętrze działają na męską wyobraźnię. Ale dlaczego facetów tak tam ciągnie i czy wizyty w klubie go-go to, hm, niewinna rozrywka bez żadnych konsekwencji? Sprawdziliśmy to.
    Mens Health, 2010-02-20 18:47:23
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij