Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Podróż za sto uśmiechów

 

Lato to pora roku, którą każdy - kto jeszcze pamięta, jak się wypoczywa - wita z radością. To moment, kiedy trzeba powiedzieć "stop obowiązkom, stop szefowi", zapakować, wiadomo co, w troki i wyjechać z dzieckiem na wakacje.

Grzegorz Buśko - autor książki "www.bunkier.info", współpracownik fundacji Świat Dzieciom i agencji Aart Design, ojciec 12-letniego Daniela 2008-11-18
Dobra, córeczko, wybieraj samolot, który Ci się podoba, i lecimy nim razem w nieznanefot. © Elena Elisseeva 2008/shutterstock.com

Jestem gorącym orędownikiem wyjazdów ojca z dzieckiem, dziećmi. To sposobność ku temu, by trochę zregenerować nadszarpniętą w ciągu roku relację rodzicielską. Dzieciak ma szkołę, zajęcia, jego protoplasta z kolei siedzi w pracy, gna na spotkania - w efekcie spotykają się niczym mijające się pociągi, często w trybie ekspresowym. Coraz szybsze i intensywniejsze życie odbiera nam często siły i cierpliwość, niezbędne w relacji rodzic - dziecko.

Przyznam, że zdarzały mi się dni, kiedy jedynym słowem ojcowskim było "dobranoc", rzucone już zasypiającemu dzieciakowi. Nastało jednak lato i decyzja wyjazdu jest oczywista. Pozostaje pytanie, dokąd? Gdy sam byłem dzieckiem, przypominam sobie powakacyjne lekcje z tematem: "Gdzie byłem". Nasze relacje opisywały z reguły Bałtyk, Mazury, rzadziej rejony gór. Czasem zdarzała się Bułgaria czy NRD... W tej chwili proporcje się odwróciły: dzieciaki lepiej znają Morze Śródziemne niż nasz krajowy odpowiednik. Piramidy egipskie są im bardziej znane niż Malbork, a delfin częściej widywany niż szczupak.

Nagły telefon do znajomych, że oto podjeżdżamy pod ich dom, często okazuje się witany z radością, wbrew temu, do czego przyzwyczaił nas dorosły savoir-vivre.

"Cudze chwalicie, swego nie znacie" - swoje wyjazdy z dzieciakiem rozpocząłem od wycieczek po Polsce i to bez zbytniej taryfy ulgowej - Trójmiasto złaził ze mną już w wieku trzech lat. Dziś, gdy ma ich dwanaście mogę powiedzieć, że z pomocą żony oraz dwóch kompletów dziadków udało nam się rozbudzić w nim świadomość, że kraj, w którym żyje, jest równie atrakcyjny i ciekawy, jak inne.

Sami sobie sterem

Urlop uzgodniony, kierunek wyjazdu również - można rzucić się na głęboką wodę samodzielnej opieki rodzicielskiej. Żona trochę się boczy, że jej nie bierzemy ze sobą, ale też zdaje sobie sprawę, że to jedyny moment, kiedy będzie mogła odpocząć od roli matki, od ciągłego poczucia odpowiedzialności za odrobione lekcje, za zjedzone drugie śniadanie, za dokładne umycie zębów itd. Macha nam na do widzenia i chwilę później jesteśmy w drodze w jednym z czterech kierunków świata.

Kiedyś starałem się wcześniej zamawiać noclegi czy też starannie planować podróż. Szybko jednak zauważyłem, że stereotyp gapowatego ojca fajtłapy otwiera każde drzwi letnisk czy gospodarstw agroturystycznych. Szacowne gospodynie tylko załamywały ręce na nasz widok i szybko znajdował się jakiś pokój na jedną czy dwie noce. Nagły telefon do znajomych, że oto podjeżdżamy pod ich dom, też często okazuje się witany z radością, wbrew temu, do czego przyzwyczaił nas dorosły savoir-vivre.

Po prostu jechać!

W trakcie takich wizyt zdarza mi się słyszeć pytanie, które wciąż wprawia mnie w stan lekkiego oszołomienia: "Jak to robisz, że jedziesz sam z dzieckiem i tak dobrze się rozumiecie?". Za każdym razem jest mi głupio, że nie mogę wyjawić jakiegoś tajemnego sekretu, i muszę powiedzieć, że należy wziąć wolne w pracy, spakować się, wsadzić dzieciaka do fotelika i - po prostu - pojechać. Tylko tyle.

A dzięki temu, że ten czas mamy tylko dla siebie, bardzo szybko okazuje się, że znajdują się wspólne tematy do rozmów. Wszystko, co wtedy robimy, robimy razem, dzięki czemu łatwiej nam się porozumieć, gdy wracamy później do zbyt szybkiej rzeczywistości. A że czasem zdarza się coś, co przerasta nasze rodzicielskie umiejętności? To głupstwo w porównaniu ze wspomnieniami, które zostaną Wam na całe życie - zresztą nawet największe katastrofy i tak wspomina się po latach z uśmiechem. Tego też warto nauczyć swoje dziecko.

Wakacyjne zasady:

1. Pamiętaj, nieważne, gdzie jedziecie - ważne, że razem.

2. Zrób z Waszych wyjazdów doroczny rytuał i włącz dzieciaka w planowanie i wybór trasy.

3. Bądź partnerem, nie wychowawcą - to w końcu są wakacje!

MH 07-08/2007

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Lato to pora roku, którą każdy - kto jeszcze pamięta, jak się wypoczywa - wita z radością. To moment, kiedy trzeba powiedzieć „stop obowiązkom, stop szefowi", zapakować, wiadomo co, w troki i wyjechać z dzieckiem na wakacje.
    Mens Health, 2008-12-21 21:22:47
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij