Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
3.2

Piotr Stramowski o roli w "Pitbullu"

Aby wcielić się w postać Majami w najnowszym "Pitbullu", Piotr Stramowski trenował z elitarną jednostką policji, szlajał się po najgorszych dzielnicach i wylał cysternę potu w siłowni. Zapamiętaj to nazwisko, bo w najbliższym czasie będzie o nim naprawdę głośno. 

Jakub Skworz 2016-07-20
Piotr Stramowski fot. Zuza Krajewska

Zobacz też: Trening Piotra Stramowskiego do roli w "Pitbull. Nowe porządki"

Trening na torze Wydziału Realizacji nigdy nie jest lekki. W końcu ćwiczą na nim najtwardsi funkcjonariusze polskiej policji. Ci, których możesz oglądać w telewizji w kominiarkach, gdy dojdzie do zatrzymania długo poszukiwanego przestępcy lub rozbicia groźnego gangu. Razem z nimi do roli w filmie "Pitbull. Nowe porządki" przygotowywał się Piotr Stramowski. Jak wygląda taka zaprawa?

Najpierw zaczynasz od krótkiego sprintu, potem musisz wspiąć się na wysokość drugiego piętra. Nie po schodach, tylko po ścianie. Zjeżdżasz na linie i biegniesz dalej. Przedzierasz się między oponami, przeskakujesz przez okna. Gdy pokonasz okrążenie, na kolejne ruszasz z dodatkowym obciążeniem na plecach – taranem do wyważania drzwi. Aktor bez problemu radził sobie z przeszkodami, ale nowo poznani koledzy postanowili dać mu nauczkę.

Zabrali go do siłowni. Wspólnie zrobili crossfitową sesję, 8 ćwiczeń po 10 powtórzeń bez żadnej przerwy. "Mam niezłą kondycję, więc podczas treningu nie odstawałem od reszty – przyznaje Piotr, po czym dodaje ze śmiechem: – Tylko potem przez 2 godziny nie mogłem się podnieść. Myślałem, że zejdę". 

Pierwsze kroki

Stramowski próbował się załapać już do "Służb specjalnych", poprzedniego filmu Patryka Vegi. Niestety, zgłosił się na casting jako jeden z ostatnich. "Z Patrykiem od razu znaleźliśmy wspólny język. Powiedział, że szkoda, że tak późno przyszedłem, bo zostały już tylko małe role, ale znajdzie dla mnie coś w przyszłości" – zdradza aktor. Jednak ze współpracy niewiele wyszło. Piotr zdążył zapomnieć o całej sprawie, gdy w wakacje zeszłego roku dostał telefon od reżysera z pytaniem, czy nie chciałby – jak to mówią w branży – zrobić kilku dni zdjęciowych. Okazało się, że "kilka dni" oznacza główną rolę.

"Scenariusz od razu mi się spodobał – przyznaje Stramowski. – Zaczęliśmy z Patrykiem analizować postać. Od początku wiedziałem, że mój bohater powinien być w formie, ale dopiero podczas rozmów okazało się, że to naprawdę twardy gość". Dlatego Piotr na potrzeby filmu wypracował formę życia i jedną z najlepszych sylwetek w polskim kinie. Ćwiczył 4 razy w tygodniu przez 2 miesiące pod okiem swojego trenera i kolegi Jacka Franke.

Nie wyciskał setek kilogramów. Korzystał raczej z mniejszych ciężarów, za to dbał o to, aby każde powtórzenie wykonywać superpoprawnie. "Na początku miałem co do tego pewne wątpliwości, lecz szybko zobaczyłem rezultaty – mówi. – Poziom tkanki tłuszczowej spadał, a mięśnie rosły". Ale był to dopiero początek przygotowań. 

Piotr Stramowski fot. Zuza Krajewska

Efekt determinacji

Podczas sesji dla Men’s Health Stramowski daje z siebie wszystko i na każdym kroku potwierdza, że jest profesjonalistą. Bez problemu robi wymachy 24-kilogramowym kettlebellem, staje na jednej ręce, wspina się tam, gdzie inni baliby się nawet zajrzeć. Wszystko bez koszulki i przy 10 stopniach Celsjusza, przekonując przy tym resztę ekipy, że jest mu naprawdę ciepło. Podobnie podszedł do pracy nad swoją postacią. Majami był wyrzutkiem. Dorabiał jako bramkarz w klubie. Piotr również zaczął pracować jako selekcjoner i szlajał się nocami po podejrzanych dzielnicach.

"Irokez, broda, tatuaże. Cały ten wizerunek budził niepokój, odrazę – zdradza. – Ludzie na ulicy omijali mnie szerokim łukiem, odwracali wzrok. Gdy kupowałem coś w sklepie, pani wydawała resztę, nie chcąc nawet przypadkiem dotknąć mnie w rękę". Doszło nawet do tego, że znajomi przestali go rozpoznawać na ulicy.

"W jednej chwili stajesz się outsiderem – mówi. – Normalnie w sobotę wieczorem idziesz z kumplami na imprezę, a nie stoisz gdzieś w ciemnej bramie w brudnych ciuchach i przyglądasz się wszystkiemu z boku. W takim momencie łatwo dostrzec, jak bardzo zostaliśmy uwiedzeni przez modę, Facebooka, Instagrama, cały ten wymyślony styl życia". 

Piotr Stramowski fot. Zuza Krajewska

Wiara i wysiłek

"To, że zagrałem w »Pitbullu«, wynika z pracy, którą wykonałem już wcześniej" – mówi Stramowski. Na siłowni pierwszy raz pojawił się 4 lata temu. "Miałem doła. Mogłem pójść w coś innego, znacznie głupszego, ale wybrałem trening... i dobrze, że tak się stało" – przyznaje. Regularne ćwiczenia pomogły mu poradzić sobie również z problemami z kręgosłupem.

"Najpierw musisz ustalić, co chcesz osiągnąć i ile masz na to czasu. A potem są już tylko ostre ćwiczenia".

"To u mnie rodzinne. Moi rodzice też mają dyskopatię – tłumaczy aktor. – Lekarze już wiele razy mówili mi, żebym zapomniał o treningu, ale to właśnie dzięki niemu jestem sprawny. Wyćwiczyłem mięśnie brzucha i dolnych partii pleców, które ustabilizowały mój kręgosłup".

Zmiana w życiu aktora nie ominęła nawet diety. Piotr już od dawna je 5 posiłków dziennie. Jak sam przyznaje, jeżeli nałoży za dużo na talerz, potem doskonale wie, z czego powinien zrezygnować. "Gdy inni decydują się na dietę, osiągają zamierzony efekt, po czym wracają do złych nawyków. Ja na co dzień jem zdrowo. Jeśli sobie odpuszczam, po jakimś czasie mój organizm sam domaga się powrotu do poprzedniego stylu życia".

Nic dziwnego, że niedługo później Stramowski został obsadzony w spektaklu "Podróż zimowa" i wcielił się w postać faceta, który robi wrażenie swoim wyglądem. Jednak nie miał zamiaru grać lalusiów. "Już wtedy wiedziałem, że wolę twardych gości, którzy zapadają w pamięć – zdradza. – Jeśli skupisz się na celu, to zarówno świadomie, jak i podświadomie działasz, aby go osiągnąć. To nie jest żadna magia".

Piotr Stramowski fot. Zuza Krajewska

Klasowy przeciwnik

"Byłem w szoku, gdy się o tym dowiedziałem. Na początku miałem wątpliwości, czy dam sobie radę" – przyznaje Piotr. Ale szybko stwierdził, że nie może się tym przejmować, tylko musi robić swoje. Do pierwszego spotkania obu aktorów doszło w biurze producenckim.

"Wszedłem do środka już jako Majami. Skupiłem się nie na tym, że poznam znanego aktora, guru, tylko filmowego Babcię. Wyobraziłem sobie nawet, jak powinno wyglądać zderzenie obu bohaterów. Po chwili zobaczyłem, że Bogusław ma odmienną wizję. W pewnym momencie powiedziałem nawet: »Jest inaczej niż mówisz«. A on, zamiast się wkurzyć, bardzo grzecznie odparł: »Rozumiem, że masz swoje wyobrażenie na temat granej przeze mnie postaci, ale to moja rola i myślę inaczej. Uszanuj to«. Zrobiło mi się strasznie głupio i zamknąłem dziób – przyznaje ze śmiechem Piotr. – To mój drugi film i od razu radzę Bogusławowi Lindzie, jak powinien zagrać. Pod koniec zdjęć obaj z tego żartowaliśmy".

Już w trailerze widać zderzenie obu postaci. Ale czy są oni swoimi przeciwieństwami? "Ich losy mogły się potoczyć zupełnie inaczej, ale to faceci z tej samej gliny. Będąc po dobrej stronie, bardzo łatwo przejść na złą. Ze złej dużo trudniej wrócić na dobrą, ale też jest to możliwe – mówi Stramowski. – Gdy obserwowałem policjantów, dotarło do mnie, że bardzo ciężko jest nie ulec". W końcu nosisz broń i masz wrażenie, że nic cię nie ogranicza. "Należysz do tych, którzy wymierzają sprawiedliwość, ale czasami zdarzają się sytuacje, w których chciałoby się złamać prawo – zdradza aktor. – A oni muszą sobie z tym radzić, dlatego mam do nich wielki szacunek". 

Piotr Stramowski fot. Zuza Krajewska

Perspektywy na przyszłość

Co dalej? Teraz premiera "Pitbulla", za chwilę do kin trafi "W spirali" – kolejny film Stramowskiego. To thriller psychologiczny, który opowiada o małżeństwie starającym się odbudować związek. Para na swojej drodze spotyka tajemniczego nieznajomego z dziwną substancją, mającą rozwiązać wszystkie ich problemy. Poza tym aktor zagrał u boku hollywoodzkiego gwiazdora Jima Carreya. Na pytanie, gdzie widzi się za 5 albo 10 lat, po chwili zastanowienia odpowiada, że chciałby występować za granicą, najlepiej w USA.

To odważna, można powiedzieć nawet buńczuczna deklaracja. Wielu próbowało już podbić Amerykę i wracało z podkulonym ogonem. Ale my w niego wierzymy. Po tym, co zobaczyliśmy na planie zdjęciowym, jesteśmy pewni: jeśli dalej z taką pasją będzie robił swoje, nie ma powodu, dla którego miałby się zatrzymać, nim osiągnie cel. 

Piotr Stramowski fot. Zuza Krajewska

Faceci w kominiarkach

"Przygotowując się do "Pitbulla", przekonałem się, że policjanci z Wydziału Realizacji to fajni goście, całkowite zaprzeczenie stereotypu – przyznaje Stramowski. – Są twardzi, mądrzy, ale przy tym wrażliwi i bardzo oddani swojej pracy, która potrafi być potwornie trudna. Gdy dowiedziałem się o szczegółach akcji mokotowskiej i działaniu gangu obcinaczy palców, złapałem się za głowę. W ogóle nie zdawałem sobie sprawy, że takie rzeczy działy się, gdy niedaleko obok graliśmy z kumplami w piłkę". 

Przepis na sukces

"Nie jestem zawodowcem i nie wiem, czy mogę dawać rady" – mówi skromnie Piotr Stramowski. Ale jego sylwetka i forma to najlepsza rekomendacja. Zobacz, co sprawdziło się w przypadku aktora.

1. Ćwiczenia

"Całkowicie zrezygnowałem z aerobów – mówi aktor. – Miałem mocny trening siłowy, który kończyłem długim, dokładnym rozciąganiem".

2. Dieta

"Jadłem 5 razy dziennie, ale węglowodany – ryż, kaszę, bataty – serwowałem sobie dopiero wieczorem, w ostatnim posiłku. To skutecznie podkręca metabolizm".

3. Obciążenie

"Jasne, że często ma się ochotę wziąć na klatę więcej, ale z mniejszym ciężarem, jeśli dokładnie wykonujesz każde powtórzenie, jesteś w stanie bardziej zmęczyć mięśnie". 

MH 02/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Aby wcielić się w postać Majami w najnowszym ?Pitbullu?, Piotr Stramowski trenował z elitarną jednostką policji, szlajał się po najgorszych dzielnicach i wylał cysternę potu w siłowni. Zapamiętaj to nazwisko, bo w najbliższym czasie będzie o nim naprawdę głośno.<br /><br /><a href="/sprawy/Piotr-Stramowski-o-roli-w-Pitbullu,8148,1"></a>
    Mens Health, 2016-07-20 13:26:43
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij