Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Ojcostwo: dzieci i wzajemne zaufanie

Troszcząc się o dzieci, skupialiśmy się na zorganizowaniu im czasu, którego my, rodzice, mamy dla nich – z reguły – za mało. Ale nie tylko. I o tym "nie tylko" chcę napisać, bo kto wie, czy właśnie nie to okaże się decydujące w ich życiu.  

ojciec z dzieckiem fot. Shutterstock
Gdy moje córki były małe, mówiłem do nich normalnym językiem (,, jak do dorosłego”) i starałem się je jak najwięcej nauczyć. Jeśli malowałem ścianę, córki dostawały pędzle do rąk i z radością mi asystowały. "Wykorzystywałem" je do pomocy przy różnych zajęciach domowych, a gdy pięciolatka stłukła szklankę, nie przepędzałem jej, tylko uczyłem, jak ma sobie radzić w ekstremalnej sytuacji pozamiatać szkło.

Małe córki chętnie lepiły ze mną pierogi, a ja pokazywałem im, że święta to nie tylko choinka i prezenty pod nią, ale także przygotowania do tych świąt. Świetnie się też razem bawiliśmy. W jesienne, deszczowe dni potrafiliśmy przynieść kilka kartonów i z pomocą nożyczek, kleju i farb zbudować piękny dom dla lalek.

Okazywało się, że nie zabawka ze sklepu, ale ta zrobiona z tatą jest najwspanialsza. Zawsze doceniałem żonę Marię, która, zamiast kupowania bombek, wspólnie z dziewczynkami wyczarowywała ozdoby choinkowe. Zabawa to bowiem nie tylko telewizja czy gry komputerowe.

Byłem zaskoczony, kiedy moja córka Antonina w wieku ośmiu lat zaproponowała mi przemeblowanie domu i zmianę koloru farby na ścianach. Dziś Antonina ma 16 lat, maluje, jest autorką wspaniałych zdjęć i pisze piękne wiersze.  

Team spirit

Swoje zamiłowanie do sportu starałem się przekazać dzieciom. Nie myślałem o laurach, medalach i olimpiadach. Miałem na uwadze zdrowy styl życia. Stąd wczesna nauka wszystkiego, co tylko możliwe: pływania, skakania na główkę, jeżdżenia na nartach, jazdy konnej, tenisa, tańca, gimnastyki artystycznej.

Moje córki miały niecały roczek, gdy oswajałem je z wodą. Kiedy dziś idą na basen, przykuwają uwagę swoimi umiejętnościami. Na narty ,,wstawiliśmy” je w pierwszej klasie podstawówki. Dziś zrezygnowały z nich na rzecz snowboardu. Natalia w wieku 13 lat stanęła pierwszy raz na desce windsurfingowej.

Z trzech jeżdżących konno córek w siodle została tylko najmłodsza – 15-letnia Elżbieta, wybijająca się w każdej dyscyplinie sportowej. Zdumiała nas założeniem korków i grą w piłkę nożną z chłopakami. Rok temu marzyła o zawodzie trenera jazdy konnej. Jeżeli w przyszłości zdecyduje się na akademię wychowania fizycznego, będę ją popierał. 

Trzymanie sztamy

W wieku 16 lat moja najstarsza córka, Natalia, zrobiła mi chrzest bojowy w postaci buntu wieku dojrzewania. Domagała się praw dorosłego człowieka, wolności i swobody. Pomimo istniejącej wcześniej "sztamy" czułem, że przestaję być dla niej autorytetem.

Poszukiwanie nowych doświadczeń poza domem, ekstrawagancki ubiór, mocny makijaż, wreszcie zamykanie drzwi – to wszystko wydaje się całkowicie naturalne dla okresu dorastania, a jednak niepokoiło mnie. Czułem, że moje dziecko oddala się ode mnie.

Pomogło mi jednak to, w jaki sposób traktuję córki na co dzień. Nie jak dzieciaki, które nie mają nic do powiedzenia, ale jak dorosłych, równorzędnych przyjaciół. Zawsze, nawet ku oburzeniu otoczenia, rozmawialiśmy szczerze. Dojrzale. Na każdy temat.

Dawałem im szansę wyrażenia własnych opinii, z którymi się liczyłem. Dopuszczałem rozmowy o sobie i swoich zmartwieniach, o problemach dorosłych. Tym samym pozwoliłem być dzieciom moimi partnerami. Zaufanie i partnerstwo okazane córkom szybko "zwróciło" mi Natalię. Dziś ma 23 lata, prowadzi samodzielne, dorosłe życie i dalej trzymamy naszą "sztamę". 

To może pomóc

1. Traktuj dziecko jak równorzędnego rozmówcę.

2. Jasno precyzuj granice czasu, które poświęcasz dziecku, i wtedy bądź maksymalnie na nim skupiony.

3. Bądź partnerem, nie mentorem. 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij