Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
4.1

Nikolaj Coster-Waldau: zawsze gotowy do bitwy

Kolejne premiery kinowe i sezony "Gry o tron" sprawiają, że Nikolaj Coster-Waldau jest u szczytu swojej aktorskiej kariery. Jego sposób na sukces? Dwa pozornie przeciwstawne elementy, które jednak świetnie się uzupełniają: improwizacja i przygotowanie.

Andrew Heffernan 2014-09-26
Nikolaj Coster-Waldau fot. Nino Munoz

Nikolaj Coster-Waldau wprost frunie po wodzie. Owszem, czyni to z użyciem 3,5-metrowej deski do paddleboardingu oraz karbonowego wiosła, ale i tak jest to dla mnie szok. Moja deska nerwowo tańczy na falach, a jego pruje wody Pacyfiku jak drakkar Wikingów. A to jego dziewiczy rejs. Duński aktor, którego mogliście oglądać na ekranach kin m.in. u boku Toma Cruise’a w thrillerze science-fiction "Niepamięć", spotkał się ze mną w Los Angeles, kiedy kręcił kolejny sezon "Gry o Tron".

Widzę się z nim w bezchmurny ranek na lekcji paddleboardingu (wiosłowanie na stojąco na desce przypominającej surfingową). Startujemy w Malibu Paradise Cove. To miejsce naprawdę zasługuje na swoją rajską nazwę: biały piasek, woda tak czysta, że można dostrzec swój cień na dnie oceanu 6 metrów poniżej i eskorta fok. Instruktor Tyler Lennon pokazuje nam, jak zachować poprawną pozycję na desce: "Nie patrzcie pod nogi, tylko przed siebie, na horyzont" – mówi.

Kilka wskazówek i Coster-Waldau już sunie wzdłuż wybrzeża, krzycząc, że czuje się jak gondolier. Ten muskularny 42-latek z bujną fryzurą nie wygląda na aktora będącego u szczytu światowej kariery. Świadomie trzyma się z daleka od blasku reflektorów i czerwonych dywanów, od całego blichtru Los Angeles i Hollywood. Mieszka w Kopenhadze z żoną (byłą miss Grenlandii) oraz dwiema córkami. Na zatłoczone i pełne konfliktów Miasto Aniołów spogląda nieufnie, mówiąc, że źle by się w nim czuł.

Korzenie wikinga

Coster-Waldau poza ekranem mówi po angielsku z lekkim akcentem, a w jego zachowaniu da się wyczuć odrobinę dystansu i formalności właściwą Duńczykom. Poza tym żadne znaki nie wskazują, że spędził dzieciństwo 8 tysięcy kilometrów od tętniącego życiem Los Angeles, w maleńkiej wiosce Tybjerg, będącej domem zaledwie 40 osób. Od dziecka był utalentowanym sportowcem i marzył o futbolowej karierze. W czasie między szkołą a treningami obmyślał jednak nieco bardziej zuchwały plan.

"Zawsze chciałem być aktorem, ale nikomu o tym nie mówiłem. Wierzyłem w przesąd, że jeśli te słowa padną głośno, marzenia się nie spełnią" – śmieje się Coster-Waldau. Jako nastolatek był zafascynowany kreacjami aktorskimi stworzonymi w gangsterskiej epopei Sergia Leone "Dawno temu w Ameryce", która do dziś pozostaje jego ulubionym filmem.

"Dorastałem w maleńkiej, duńskiej wioseczce, a mimo to byłem w stanie w 100% zidentyfikować się z gangsterem z Nowego Jorku. To wtedy zrozumiałem, że chcę zgłębiać ludzkie zachowania w taki sam sposób" – opowiada.

Doborowe towarzystwo

Nikt w jego rodzinie nie miał związku z kinem, teatrem czy telewizją – matka była bibliotekarką, a ojciec pracownikiem biurowym. Mimo to, gdy oglądał, jak młodzi Robert de Niro, James Woods czy Joe Pesci napadają na banki czy romansują z kobietami, jedna rzecz nie ulegała wątpliwości: "Chciałem pracować z takimi facetami jak oni". Dziś nie ma najmniejszych wątpliwości, że udało mu się spełnić to marzenie.

Sukcesem okazał się już jego pierwszy poważny film, duński thriller "Nocny strażnik". Potem Coster-Waldau grał z takimi tuzami, jak Harrison Ford czy Liam Neeson. Rok temu pojawił się na ekranie z Tomem Cruise'em oraz Morganem Freemanem w "Niepamięci", z Jessicą Chastain w "Mamie" oraz z Juliette Binoche w "A Thousand Times Good Night".

Facet dobiera sobie naprawdę wyborne towarzystwo. Aktor przyznaje, że do jego sukcesu bardzo przyczyniły się doświadczenia związane ze sportem. "Uwielbiałem aktywności drużynowe, a praca w filmie również do nich należy. Jeśli nie jesteś dobry, cierpi na tym cała ekipa" – mówi Coster-Waldau.

Nikolaj Coster-Waldau fot. Nino Munoz

Lekcja życia

Lata castingów nauczyły go, jak działać pod presją. Wspomina, że w późnych latach 90. poleciał do Los Angeles na przesłuchanie do filmu "Granice wytrzymałości" (dramatyczna historia alpinistów próbujących zdobyć szczyt K2). Na lotnisko przyjechał po niego luksusowy samochód, zawieziono go prosto do fryzjera, który uczesał go w dziwaczną fryzurę typu długo z tyłu i krótko na przodzie, a potem podsunięto mu gruby na kilka centymetrów kontrakt z cyframi, w które nie mógł uwierzyć. Wszystko to, zanim jeszcze dostał rolę do przeczytania. A potem zawalił przesłuchanie.

W odruchu wyparcia wydał dwa tysiące dolarów na markowe ubrania, próbując przekonać się, że sława i gwiazdorstwo są jednak na wyciągnięcie ręki. Dopiero następnego dnia dotarło do niego to, co się stało. "Dostałem naprawdę solidną lekcję pokory" – mówi. Ubrania z powrotem powędrowały do butików w Beverly Hills. Rola i czek przypadły w udziale Chrisowi O'Donnellowi.

Coster-Waldau wziął sobie tę lekcję do serca. "W momentach próby trzeba przejmować kontrolę – mówi. – To Twój czas i tylko od Ciebie zależy, czy powiększysz swoje szanse na osiągnięcie sukcesu". Teraz podczas przesłuchań aktor nie daje się czesać jak pajac i czasem żąda nawet przemeblowania pomieszczenia, jeśli uważa, że mu to pomoże.

"Kiedy kamera rusza, chcę być totalnie naturalny, jak dziecko pochłonięte zabawą. Wcześniej ćwiczę tak intensywnie, jak to tylko możliwe, dzięki czemu mogę potem zatracić się w roli" – tłumaczy.

Tak właśnie wygląda plan pozwalający wykorzystać szanse niesione przez los: w odpowiednim momencie iść na żywioł. Żeby jednak w takiej chwili wszystko zagrało jak w zegarku, trzeba się wcześniej przygotować, inaczej nic z tego nie będzie.

Co Wikingowie lubią najbardziej

Paddleboarding jest bardzo trudną technicznie aktywnością, wymagającą koordynacji ruchów całego ciała i koncentracji, której nie można odpuścić nawet na chwilę. Jest w tym podobny na przykład do wspinaczki, boksu czy downhillowego zjazdu na rowerze. Wszystkie niosą ryzyko: upadku, obitych żeber czy uderzenia w drzewo. Złej pozycji ciała podczas ćwiczenia na siłowni pewnie nawet nie zauważysz, chyba że instruktor zwróci Ci na nią uwagę. Jeśli w czasie paddleboardingu będziesz myślał o niebieskich migdałach, zamiast skupić się na wiosłowaniu, Pacyfik natychmiast przypomni Ci o sobie, waląc na odlew w twarz kilkumetrową falą.

Element niebezpieczeństwa nie tylko nie pozwala nawet na sekundę dekoncentracji, ale przede wszystkim czyni całą tę zabawę ekscytującą. I to on przesądza, że Coster-Waldau woli od siłowni wąskie ścieżki, na których rowerowa kierownica czy narty ledwo mieszczą się między drzewami. "Lubię sporty, w których wszystko zależy ode mnie. Takie, w których jeśli choćby na ułamek sekundy utracę koncentrację, jest już po wszystkim" – tłumaczy. Mimo to pojawia się na siłowni, choć bez przesadnego entuzjazmu.

Facet w jego zawodzie nigdy nie wie, czy nagle nie będzie musiał ujarzmić galopującego rumaka albo zmierzyć się z przeciwnikiem w szermierczym pojedynku. W takich warunkach siła i wytrzymałość są niezbędnymi narzędziami pracy. "Ćwiczę na siłowni ze względu na efekty. Czuję się potem lepiej i stać mnie na więcej" – tłumaczy. Pomaga mu bardzo to, że jego trener Jesper Mouritzen miesza różne elementy treningu i rywalizuje z nim podczas większości ćwiczeń (to właśnie on rozpisał trening bez sprzętu, który Nikolaj Coster-Waldau wykonuje podczas swoich licznych podróży). "To wielki facet, więc jest lepszy tam, gdzie w grę wchodzą duże ciężary. Ja jednak wygrywam w przetaczaniu opony, bo jestem szybki" – mówi aktor.

Bez pośpiechu

Wiatr się wzmaga, ale mimo fal udaje nam się zbliżyć do brzegu bez większych dramatów. "Będę płynął pierwszy - mówi nasz instruktor, kiedy dopływamy do plaży. - Czekajcie na mój sygnał, a potem uklęknijcie i wiosłujcie tak szybko, jak potraficie".

Przyglądamy się, jak wślizguje się na piasek. Wcześniej ostrzegł nas, że to w momencie startu i lądowania zdarza się najwięcej upadków. Przez chwilę odpoczywamy i czekając na właściwy moment, by rozpocząć manewr przybijania do brzegu, rozmawiamy o jego karierze.

"Jestem w takim momencie, że po prostu szukam dobrych scenariuszy" – mówi Duńczyk. Chce nie tylko grać w filmach, ale też zgłębiać tajniki ludzkiej natury, jej jasne i ciemne strony. Planuje rozwijać się powoli, dzięki czemu jego gwiazda nie wypali się zbyt szybko.

Seria fal przechodzi. Na sygnał instruktora Nikolaj Coster-Waldau zanurza wiosło w wodzie i rusza w kierunku Los Angeles. Jego lądowanie jest naprawdę perfekcyjne.

MH 05/2013

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kolejne premiery kinowe i sezony "Gry o tron" sprawiają, że Nikolaj Coster-Waldau jest u szczytu swej aktorskiej kariery. Jego sposób na sukces? Dwa pozornie przeciwstawne elementy, które jednak świetnie się uzupełniają: improwizacja i przygotowanie.<br /><br /><a href="/sprawy/Nikolaj-Coster-Waldau-zawsze-gotowy-do-bitwy,5097,1"></a>
    Mens Health, 2015-08-18 17:26:28
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij