Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Marlon Brando: charyzmatyczny prekursor

Stworzył wzorzec z Sevres męskości, w którym silne ciało idzie w parze z silnym duchem. 

Marek Girulski 2016-09-06
Marlon Brando fot. Getty Images

Dla wielu zmarły 12 lat temu Marlon Brando pozostaje najwybitniejszym aktorem świata. Dla mnie także.

Rozgłos przyniosła mu rola Stanleya Kowalskiego w filmie z 1951 roku "Tramwaj zwany pożądaniem" wg sztuki Tennessee Williamsa. Jego gra była prawdziwym objawieniem, zresztą do dziś robi kolosalne wrażenie. Brando powalał swoją osobowością i fizycznością wszystkich – tak mężczyzn, jak i kobiety. Zwłaszcza te ostatnie oszalały, widząc go z posępnym spojrzeniem, w podkoszulku, z butelką piwa w ręku, ale faceci też doceniali. Na długo wcześniej, zanim stało się to normą w branży, Brando przygotowywał się fizycznie do roli.

Bez osobistego trenera, bez dietetyka i specjalnej kuchni zbijał wagę i pracował nad rzeźbą. Chodził do salki pięściarskiej, gdzie podpatrywał, jak ćwiczy słynny bokser Rocky (brzmi znajomo, prawda?) Graziano. Zaproszony na kinową premierę Graziano tak skomentował pokaz: "Ten sukinsyn z siłowni gra mnie".

Jako pierwszy Brando traktował swoje ciało jak narzędzie pracy, część zawodu aktorskiego, o którym zresztą nie wypowiadał się pochlebnie. Zagrał Vita Corleone w "Ojcu chrzestnym", pułkownika Kurtza w "Czasie Apokalipsy" i dziesiątki innych niezapomnianych ról. W 1973 roku odmówił przyjęcia Oscara za "Ojca chrzestnego" w proteście przeciwko dyskryminacji Indian i ich przekłamanemu obrazowi w westernach - tutaj też był prekursorem takich gestów, które teraz celebrycki Hollywood uwielbia. 

MH 01/2016

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij