Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.3

Królowie nocy, czyli ciemna strona imprezowania

Skończyły się nocne rodaków rozmowy. Nie siedzimy już towarzysko w domach, wieczorne weekendy spędzamy w klubach, dyskotekach i... No, właśnie. Zebraliśmy w ankiecie wasze głosy o sposobach na nocne życie i już wiemy. Można używać życia, ale trzeba go używać z głową. Witamy w świecie ryzyka. 

2016-09-20
Królowie nocy fot. shutterstock.com

Witaj w klubie

Dżentelmen powinien mieć swój klub, w którym regularnie bywa. To fakt, ale, sądząc po wynikach ankiety, ta reguła wymaga rozwinięcia. Otóż, niekoniecznie musi być to klub z gołymi tancerkami.

Zwabieni zachęcającymi napisami „Club Prestige” lub „GoGo VIP” i – nie oszukujmy się – świetnymi czasem dziewczynami, 31% z naszych ankietowanych facetów spędziło noc (lub wiele) w takim klubie. Zazwyczaj jest tam rura (piszemy to dla tych 69%, którzy nigdy tam nie byli), jakiś podest do pokazów, jaccuzi do mokrych występów, VIP-owski salonik, bar pełen alkoholi, parę twarzy, których nazwiska w prasie będą pisane kiedyś tylko jedną, dużą literą i kilka nieodległych pokoików, w których amatorzy tańca mogą spokojnie omówić z dziewczyną tajniki choreografii.

Bez względu jednak na różnice w wystroju, jedno jest niemal pewne: O dilerce narkotyków nie wspominamy. Zrozummy się dobrze: świat się nie zawali od jednej wizyty i pogapienia się na gibkie ciała, ale dobrze jest mieć świadomość, że dokładamy swoją cegiełkę do budowania półświatka ze skrywaną przemocą, haraczem zwanym gwarancją ochrony i forsą zarabianą na nierządzie. Ten estetyczny aspekt może skłaniać do refleksji.

Tymczasem pytani o powody odwiedzin odpowiadający aż w 40% stwierdzili: „Nigdy się nad tym nie zastanawiałem”. Może jednak już najwyższa pora? By być prawdziwym mężczyzną, nie trzeba wszystkiego w życiu spróbować, a poza tym dżentelmen nie tylko ma klub, w którym stale bywa, ale przede wszystkim ma klub, w którym nie bywa nigdy.  

 

Królowie nocy fot. shutterstock.com

Działka i kielonek

Krąży dowcip, że w rosyjskiej Dumie zgłoszono projekt wprowadzenia prohibicji, który upadł po słowach jednego z deputowanych: „Panowie, myśmy już swoje wypili, ale młodych szkoda!”.

No, tośmy się pośmiali z Rosjan, a teraz do rzeczy. W Polsce wypija się ponad 9 litrów rocznie 100-proc. alkoholu na głowę. Nie jesteśmy z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, ale gdy się odliczy naszych pradziadków, dziadków, rodziców, małoletnie dzieci, pacjentów szpitali, więźniów, gości bez grosza i zwykłych abstynentów, to rodzi się nieuchronne pytanie: Kto, do diabła, to wszystko wypija?!

Pewien trop dają wizyty w dyskotekach lub klubach podczas weekendu. Po wiadrze działa całkiem odwrotnie. Nie mówiąc już o tym, że wypite wiaderko odbiera pamięć i na starość nie będzie co wspominać. W ankiecie ci, którzy uprawiali przypadkowy seks po pijanemu, w 68% przyznali, że ich nowo poznane partnerki były pijane lub odurzone. Strategia pozbawiania kobiet przytomności przed stosunkiem jest praktyką starą jak świat, ale tchórzliwą i poza zainteresowaniem dorosłego faceta.

Trafnie opisuje to forumowiczka AgA na portalu Durex.pl, która na zalotne jak cholera i bezpretensjonalne: „Pij, będziesz łatwiejsza” odparła: „Ja jestem wystarczająco łatwa, tylko ty dupa jesteś i się boisz”. Używki rozsądnie dawkowane są miłym, ba, kapitalnym towarzyskim dodatkiem, ale gdy stają się protezą, mają coś zamaskować lub zagłuszyć, to lepiej omijać je z daleka. Pisząc „używki”, wyłączamy z nich dragi, bo to jakaś masakra jest – jak mawiali bohaterowie filmu „Testosteron”. 

 

Królowie nocy fot. shutterstock.com

Seks i porno

Nikt dokładnie nie wie, ile w Polsce jest prostytutek i agencji towarzyskich, bo takich statystyk się nie prowadzi. Szacunki mieszczą się w przedziale od 5 do 50 tysięcy. Nocny spacer po polskich miastach wskazywałby raczej na tę drugą liczbę jako bardziej prawdopodobną.

Według badań profesora Zbigniewa Izdebskiego do korzystania z usług agencji towarzyskich przyznaje się 9% mężczyzn i 1,5% kobiet. W naszej ankiecie ten procent jest wyższy; trochę ponad 20% respondentów przyznało się do czynnych odwiedzin podobnych przybytków. O ile pierwszego powodu nie pochwalamy, ale jakoś rozumiemy, to biedne misie z drugiej grupy wprawiły nas w osłupienie. Ich przyszłe żony też osłupieją, to pewne.

Natomiast na pytanie: „Czy znasz w swoim środowisku osoby korzystające z płatnego seksu”, aż 62% odpowiedziało twierdząco. Świat się kończy – tamci nie dość, że szlajają się po burdelach, to jeszcze się tym chwalą. Branża porno jest bardziej przejrzysta i policzalna. Szacuje się, że polski rynek czasopism, filmów i gadżetów pornograficznych wart jest 120 mln złotych, a prof. Izdebski wylicza korzystających z niego na 42%. Badania robione były na grupie wiekowej do 49 lat; nasza grupa kończy się na pewno niżej, więc i wyniki ankiety mamy wyższe.

Oto więc oglądanie porno w internecie deklaruje 76% badanych, a codziennie zagląda tam 14%. Rozumiemy czasem pierwszych, ale tych ostatnich uprzedzamy – szkoda męczyć kompa. A i lekarze są zgodni, że co za dużo, to niezdrowo. Pytani o powody kontaktów z prostytutką, 58% zakreśliło „Brak stałego związku”, a następną odpowiedź „Tak jakoś wyszło” (41%). 

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kto jest autorem tego bardzo słabego tekstu? 99% jestem pewnien, ze kobieta. BTW - dlaczego autor nie chciał napisać tego tekstu pod swoim nazwiskiem?
    ~Mati, 2016-10-15 22:59:06
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij