Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

2


OCEŃ
4.2

Cristiano Ronaldo: liczy się praca i determinacja

O sukcesie decyduje determinacja, pot wylany na treningu i pewność siebie. Cristiano Ronaldo jest tego doskonałym przykładem. Ty też możesz być. Wystarczy, że zamiast marzyć o jego sylwetce, sławie czy fortunie, po prostu weźmiesz sprawy w swoje ręce.

Hampton Sides 2015-09-21
Cristiano Ronaldo mięśnie, umiejętności, fortunę i sukcesy zawdzięcza hektolitrom wylanego potu, determinacji i pewności siebie fot. Peter Hapak

Jeśli chcesz poznać sekret sukcesu Ronaldo, nie patrz na jego chwile chwały, gdy zwycięża w Lidze Mistrzów. Ani na chwile upadku, gdy po meczu z Ghaną wie, że mistrzostwa świata już się dla niego skończyły. Cofnij się jeszcze o kilka tygodni, do ostatnich kolejek poprzedniego sezonu La Liga. To jeden z najciekawszych i najtrudniejszych momentów w karierze Portugalczyka. Doskonale widać wówczas jego wolę walki, czyli kluczowy czynnik, który sprawia, że przechodzisz do historii, a nie odchodzisz w zapomnienie.

Centrum treningowe Realu znajduje się w Valdebebas, jednej z najmłodszych dzielnic Madrytu. Wszędzie szkło, stal i dźwigi, a zaraz obok nich kilkanaście boisk. Część dostępna wyłącznie dla pierwszej drużyny, część przeznaczona dla młodych chłopaków, marzących dopiero o wielkiej karierze. Na parking podjeżdżają najnowsze modele Audi. To podarunki od sponsora, który na początku każdego sezonu pozwala zawodnikom wybrać po jednym aucie. Niedługo później chowają się zraszacze, a na murawę wchodzi Cristiano Ronaldo wraz z kolegami z drużyny.

Słowa ekonomistów, że to kapitał ludzki decyduje o sukcesie przedsięwzięcia, w Madrycie nabierają nowego znaczenia. Wartość zawodnikówz pierwszej jedenastki przekracza 362 mln euro. Zresztą za pieniądze, które wydano na kupno samego tylko Ronaldo, można by zbudować drugie takie miasteczko treningowe. Jednak tutaj nikogo to nie dziwi – w końcu prezes klubu Florentino Perez podczas 11 lat urzędowania przeznaczył na transfery ponad miliard euro.

Determinacja

Zawodnicy ćwiczą pod czujnym okiem trenerów. Są skupieni, chociaż czasami znajdują chwilę, żeby pożartować. Perez ma gest, jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy – w końcu większość piłkarzy z pierwszego składu jest już od dawna milionerami. Jednak nie robi tego bez rozeznania. W ciągu ostatniej dekady wpływy do klubowej kasy zwiększyły się ze 165 do ponad 519 milionów euro.

Żeby zrozumieć Ronaldo, musisz zadać sobie pytanie, dlaczego dwudziestokilkuletni faceci, którzy mogliby już dawno spocząć na laurach, regularnie trenują i chcą być lepsi. Po pierwsze, bo kochają to, co robią. Po drugie, bo są potwornie zdeterminowani, a wola zwycięstwa każe im być lepszymi od setek tysięcy chłopaków grających w piłkę na całym świecie. Po trzecie, z powodu uwielbienia tłumów.

Trening jest zamknięty, ale obserwują go młodzi piłkarze z Chin, którzy przyjechali ćwiczyć w akademii Realu. Za każdym razem, gdy Ronaldo rusza, juniorzy piskliwymi głosami wykrzykują jego nazwisko. Po 30 minutach regularnych wrzasków jeden z trenerów zabiera na bok Cristiano. Chce przeprowadzić testy, które wykażą, czy mięśnie lewej nogi są gotowe do treningu z większym obciążeniem. Po kwadransie okazuje się, że nie.

Carlo Ancelotti, menedżer Realu, nie chce ryzykować pogłębienia się kontuzji i natychmiast odsyła swojego najlepszego zawodnika do szatni. Ronaldo schodzi z boiska, wyraźnie gestykulując. Nawet z daleka widać, że jest wściekły i wolałby dalej trenować.

Cristiano Ronaldo Marcos Mesa Sam Wordley / Shutterstock.com

Pewność siebie

Zanim Ronaldo pojawia się w sali konferencyjnej, mija godzina. Wchodzi dumnie wyprostowany, w towarzystwie opiekunów przysłanych przez klub. Na jego włosach lśni żel, w uszach kolczyki, a na ręku drogi zegarek. Jeśli chcesz dostrzec w nim pysznego zarozumialca, uda Ci się to bez trudu. W końcu to on miał kiedyś bez skrępowania przyznać, że gdyby grał bez koszulki, to jego mecze miałyby jeszcze większą oglądalność.

Trzy lata temu, zapytany przez hiszpańskich dziennikarzy, dlaczego niektórzy go nie lubią, wypalił, że po prostu mu zazdroszczą, bo jest "przystojny, bogaty i świetnie gra w piłkę".

Jednak gdy tak siedzi w sali konferencyjnej, można dostrzec jego drugą, bardziej wrażliwą stronę. Coś go gryzie. Nic dziwnego, że niektórzy koledzy z drużyny mówią na niego "El Ansia" (niespokojny). W języku hiszpańskim to słowo występuje również w innym kontekście i może oznaczać "pożądliwy". Obydwa wyrazy doskonale opisują pulsującą, wewnętrzną energię Ronaldo i pragnienie bycia najlepszym na świecie.

Od czasu transferu do Realu strzelił ponad 250 bramek. Zdobył wszystkie najważniejsze indywidualne wyróżnienia i większość nagród zespołowych. Ale nie jest usatysfakcjonowany. I nigdy nie będzie.

"Zawsze staram się być lepszy – przyznaje Ronaldo. – Jutro będę lepszy niż dzisiaj, a kolejny rok będzie lepszy od tego. Jeśli strzelę w sezonie 50 bramek, to potem mam ochotę na 55. Niektórzy ludzie mówią, że jestem zbyt poważny na boisku, nie uśmiecham się. To dlatego, że w 100% koncentruję się na grze. I zawszę chcę więcej".

"Mama nauczyła mnie, żebym zawsze był sobą. Niektórym może się to podobać, innym nie – trudno. Dzięki temu mam silny charakter".

Presja

Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o tym, żeby zająć jego miejsce i żyć jego życiem, nie wiesz, czego chcesz się podjąć. Kibice, trenerzy i włodarze klubu oczekują od Ciebie nieustannych zwycięstw. Drugie miejsce w lidze czy przegraną w finale traktują jako największe upokorzenie. Jesteś poddany ciągłej kontroli na boisku ("Cristiano podczas gry jest obserwowany nie tylko przez przeciwników, ale i cały stadion" – mówi brytyjski dziennikarz sportowy Barney Ronay). I w czasie wolnym ("Nigdy nie widziałem takiego zamieszania, jakie wywołuje Ronaldo, idąc przez tłum – dodaje komentator Ray Hudson. – On byłby w stanie rozpocząć zamieszki w klasztorze").

Fajerwerków po liderze reprezentacji Portugalii spodziewają się nawet największe autorytety w branży. "Ronaldo jest nie z tego świata" – mówi Jose Mourinho, menedżer Chelsea. "Czarodziej – dodaje sir Alex Ferguson, były opiekun Manchesteru United. – Przez 20 lat trenowałem wielu wspaniałych piłkarzy, a on należy do tych najlepszych".

O tym, ile Ronaldo znaczy dla ekipy, w której gra, najlepiej świadczy mecz między Portugalią a Szwecją w listopadzie ubiegłego roku. Drużyna ze Skandynawii musiała wygrać, by awansować do MŚ, a spotkanie anonsowano jako pojedynek Zlatana Ibrahimovica z Ronaldo. Szwedzki wieżowiec rzeczywiście zagrał dobrze i strzelił dwie bramki. Na Cristiano podziałało to jednak jak płachta na byka. Wbił przeciwnikowi trzy gole, a po ostatnim gwizdku koledzy i sztab trenerski rzucili się do niego z gratulacjami.

Wstyd

Jednak były czasy, w których koledzy nie chcieli mieć z nim wiele do czynienia. Cristiano Ronaldo dos Santos Aveiro urodził się 5 lutego 1985 roku w Funchal na Maderze. Rodzina była biedna. Młody Cris mieszkał w jednym pokoju z trójką rodzeństwa, a ich dom był tak mały, że pralkę trzymali na blaszanym daszku. Jego matka, Dolores, zajmowała się sprzątaniem, a ojciec, Dinis, miał dwie miłości: picie i futbol.

Pierwsze piłkarskie doświadczenia Ronaldo zbierał na wąskich uliczkach w okolicy domu. Wystarczył jeden zły ruch, a piłka toczyła się w dół i trzeba ją było gonić. Poza tym, jak napisał Luca Caioli w jego biografii, jednym z większych utrapień młodego zawodnika był pan Agostinho, który straszył, że przebije futbolówkę, jeśli ta wyląduje w jego ogródku. Cristiano od razu pojął, że jeśli chce grać, nie może popełniać błędów.

Cristiano Ronaldo Maxisport / Shutterstock.com

W lidze juniorskiej Funchal szybko zaczął się wyróżniać, a koledzy z drużyny nazywali go "małą pszczołą", ze względu na energię, z jaką poruszał się po boisku. Od najmłodszych lat nie cierpiał przegrywać i często zdarzało mu się płakać: kiedy mecz poszedł nie tak, jakby sobie tego życzył, albo inni gracze nie podawali mu piłki.

Gdy miał 12 lat, poleciał do Lizbony, żeby wziąć udział w testach w szkółce tamtejszego Sportingu. Oczywiście całą drogę płakał, bo był to jego pierwszy lot, potwornie bolały go uszy i czuł się samotny. Jednak gdy wybiegł na boisko, trenerzy od razu zwrócili na niego uwagę. "Ten jest inny", "Ma dar" – mówili między sobą. Został przyjęty i na stałe przeniósł się do stolicy Portugalii. Ale od młodego talentu do gwiazdy światowego formatu prowadzi bardzo długa droga.

Sytuacji Cristiano nie ułatwiał fakt, że nie znalazł wspólnego języka z kolegami. "Wystarczyło, że otwierałem usta, a oni zaczynali się ze mnie śmiać i przedrzeźniać. Czułem się jak klaun" – napisał w swoich wspomnieniach. Wszystko przez charakterystyczny akcent, którym posługują się mieszkańcy Madery.

Cristiano szybko zdał sobie sprawę, że swoją sytuację może poprawić jedynie dobrą grą i ciężkim treningiem. Mimo to tęsknił za rodziną i często płakał. Kilka razy był bliski rzucenia piłki, ale ostatecznie rzucił… krzesłem. I to w swojego nauczyciela, co zakończyło jego szkolną karierę.

Poświęcenie

Miał 14 lat i całkowicie poświęcił się piłce. Teraz wydaje Ci się to oczywiste. Wiesz, że jeździ szybkimi samochodami, mieszka we wspaniałym domu w La Finca, najbardziej prestiżowej dzielnicy Madrytu, a jego partnerką jest Irina Shayk. Jednak wtedy był pryszczatym nastolatkiem, który nie mógł wrócić do domu i z trudem radził sobie w Lizbonie. Postanowił dać z siebie wszystko, a efekty przyszły niespodziewanie szybko.

Debiut w pierwszej drużynie zaliczył, mając 17 lat. W wieku 18 lat przeszedł do Manchester United i od razu dostał koszulkę z numerem 7, w której wcześniej występowali George Best, Eric Cantona i David Beckham. Ciągle jednak miał tendencję do niepotrzebnych zwodów, samolubnej gry i płaczliwych reakcji.

Sir Alex Ferguson w swojej biografii przyznał, że Cris był "zdesperowany, aby przekonać wszystkich, jaki jest dobry". W ciągu 6 lat w Manchasterze zaczął jednak zdobywać coraz więcej goli i wygrał pierwszą Złotą Piłkę. Potem przyszedł czas na kolejne wyzwanie – grę w Realu Madryt.

Perfekcja

Dopiero w stolicy Hiszpanii Cristiano dojrzał. Nauczył się, że po stracie futbolówki nie można leżeć i krytykować sędziego. Trzeba ją czym prędzej odzyskać. Wiele razy pokazał na boisku, że koledzy mogą na niego liczyć nawet w najtrudniejszych sytuacjach. I zaczął strzelać bramki w ilościach wprost hurtowych.

"Jest teraz wytrawnym graczem, prawdziwym liderem – mówi wieloletni fizjoterapeuta reprezentacji Portugali Antonio Gaspar. – Z podziwem obserwuję, jak się rozwinął. Ciągle jest silny i szybki, jego technika po prostu olśniewa, ale gra dojrzalej i dzięki zdobytemu doświadczeniu mądrzej wykorzystuje swoje atuty".

Kontuzja, która uniemożliwiła Realowi zwycięstwo w lidze i skazała Portugalię na odpadnięcie w fazie grupowej mistrzostw świata, była dla niego ogromnym ciosem. Ale właśnie rozpoczyna się kolejny sezon, w którym Ronaldo znów da z siebie wszystko. Nie dla pieniędzy. Nie, żeby upokarzać przeciwników. "Bardziej niż na rywalach skupiam się na swojej grze – mówi Ronaldo. – Rywalizuję z samym sobą".

A jest to najtrudniejszy przeciwnik, z którym możesz się zmierzyć.         

MH 09/2014

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    O sukcesie decyduje determinacja, pot wylany na treningu i pewność siebie. Cristiano Ronaldo jest tego doskonałym przykładem. Ty też możesz być. Wystarczy, że zamiast marzyć o jego sylwetce, sławie czy fortunie, po prostu weźmiesz sprawy w swoje ręce.<br /><br /><a href="/sprawy/Cristiano-Ronaldo-liczy-sie-praca-i-determinacja,5278,1"></a>
    Mens Health, 2015-04-26 10:17:44
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij