Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

33


OCEŃ
3.1

Swinging od podszewki

Nasz kolega z brytyjskiego MH Alex Harris nie zna granic poświęcenia dla pracy: sam, na własnej skórze, z niewielką pomocą koleżanki dziennikarki, zbadał środowisko swingersów, by dowiedzieć się, kim są prawdziwi swingersi i dlaczego to robią.

MH 2014-10-03
Swinging, swingers fot. shutterstock.com

Swinging (czasem nazywany "swingującym stylem życia" albo "swingowaniem") – forma poligamicznej aktywności seksualnej, traktowana zwykle jak każda inna aktywność, która może być doświadczana w parze. [Wikipedia]

"Czy wszystko OK?" – kobieta przez chwilę patrzy na mnie ze złością. Niestety. Jestem daleki od "bycia OK", a jej irytujące głaskanie mnie po udzie jest tego główną przyczyną. Chyba zauważyła, że bardziej kusi mnie taca z przekąskami niż erotyczny szwedzki stół wokół. Na szczęście nie zdaje sobie sprawy, że jestem dziennikarzem na skraju załamania nerwowego, który właśnie odkrył nowe znaczenie wspólnoty małżeńskiej. Jak się tu znalazłem?

Tak jak Ty i każdy inny mężczyzna na świecie zastanawiałem się, co kryje się za strzeżonymi przez ochroniarzy drzwiami klubów dla swingersów, gdzie spotykają się seksualnie wyzwolone pary, aby z innymi uczestniczyć w ekscytujących orgiach. Należymy do generacji, która szybko przyzwyczaja się do nowych seksualnych ekstremów. "Nowe technologie oswajają ludzi z tematami, które kiedyś byłyby uznane za ryzykowne, niemoralne czy dewiacyjne" – tłumaczy psycholog Ronald Bracey.

Internet na pewno odegrał niemałą rolę w przełamywaniu barier, ale w dalszym ciągu aktualne dla mnie pozostaje pytanie: Jak się ma orgia w realu do tej przeżywanej w wyobraźni? Moje doświadczenia seksualne nie są niezwykłe. Mam na koncie jedno połamane łóżko w akademiku, raz zostałem związany, ale szczerze mówiąc, najwięcej o seksie nauczyłem się w długich związkach.

Lubię seks, ale nie obsesyjnie. Podobnie jak większość facetów lubię też imprezy. A gdyby tak połączyć jedno i drugie? Na początku mojej przygody wpisuję w Google "seks grupowy". Oczywiście wyskakują same prymitywnie sprośne propozycje. Zaglądając na fora internetowe, szukając ogłoszeń o swingowaniu i zbiorowym seksie, czuję się trochę jak wirtualny zboczeniec.

Zarejestrowałem się na dziesięciu różnych stronach. Czuję się trochę obnażony. Mój profil ujawnia prawdziwe informacje o mnie. Wszystko, począwszy od rysów twarzy, skończywszy na rozmiarze penisa, zostanie teraz rozpatrzone, zaakceptowane lub odrzucone. Moje dotychczasowe kontakty z kobietami były jak do tej pory pozytywne. Nie jestem Casanovą, ale dawałem radę. Jednak po tygodniu moja skrzynka odbiorcza jest pusta, a ja czuję się trochę upokorzony. Trzy dni potem zaczynam rozumieć, że samotny facet, chcący trafić na orgię, to za mało. Magiczną liczbą jest tu 2. Postanawiam zatem poprosić koleżankę o osobliwą przysługę.

Szukam towarzystwa

 "Mówisz poważnie?" – pyta. "No pewnie! Czemu nie?". Udało się. Dziękuję bogom seksu za to, że mam znajomą wystarczająco atrakcyjną, aby być moją przepustką na orgię, i liberalną na tyle, żeby się zgodziła. Teraz, jako "atrakcyjna para szukająca dobrej zabawy", możemy być wybredni i szukać prywatnych przyjęć odbywających się regularnie w klubach w Londynie. Po niezwykle oficjalnej wymianie e-maili wypełniamy formularz dla członków. Wpisujemy zawód, adres, preferencje seksualne i ostatecznie zostajemy zaakceptowani.

Jako że dzień mojego "pierwszego razu" nadchodzi, zaczynam się niepokoić i w mojej głowie pojawiają się pytania. Aby dowiedzieć się więcej o subkulturze swingersów, umawiam się z Ellą Duke. W imprezach tego typu uczestniczy od lat, bywa w najbardziej elitarnych miejscach i chętnie podzieli się doświadczeniem.

"Obowiązuje bardzo sztywna etykieta – wyjaśnia. – Są pewne zasady, narzucone dla bezpieczeństwa, których nie można łamać. Inaczej zostaniesz wyrzucony. Nie – znaczy nie. Na tych przyjęciach nie ma presji, wszystko odbywa się w ekskluzywnych apartamentach lub klubach, a otaczają cię podobni tobie ludzie... Możesz się bawić, albo nie". To dodaje otuchy.

 

Swinging, swingers fot. shutterstock.com

Party time (ujęcie 1)

Impreza jest przebierana, zatem zjawiam się w mieszkaniu mojej partnerki w garniturze i masce na twarzy. Przerażony. Godzinę później, po spożyciu sporej dawki alkoholu, wyglądając jak bohater "American Psycho", wsiadam z moją towarzyszką do taksówki. Przyjeżdżamy na miejsce. Jest ciemno i obskurnie – taki nastrój nie pomaga mi opanować zdenerwowania. Zaliczam pierwsze nowe doświadczenie – bramkarz bez problemu wpuszcza nas do środka. Jest dwa razy większy ode mnie, ale niezwykle uprzejmy. Prowadzi nas korytarzem obitym w jedwab.

Dopełniamy formalności - oddajemy dokumenty i płacimy rachunek za członkostwo. Wchodzimy. W pierwszej sali jest ciemno i panuje w niej nastrój jak w każdym innym klubie. Jest bar, parkiet, ludzie rozmawiają ze sobą, jak gdyby nigdy nic. Nagle zauważam obok mnie przechadzające się swobodnie dwie kobiety topless. Gdy idziemy wąskim korytarzem do dalszego pomieszczenia, zauważam kilka naprawdę pięknych kobiet i strach zaczyna zamieniać się w podniecenie. Jak to w klubie, próbuję wymieniać spojrzenia. Flirtowanie wzrokiem jest proste. Ale przecież zerkanie na kilka kobiet to jeszcze nie orgia.

Skok na głęboką wodę

Znalazłem się w pokoju do uprawiania seksu i nic. "Dotknij mojej nogi – partnerka mówi mi na ucho. – Wszyscy się bawią, tylko my wyglądamy jak idioci". Otacza nas przynajmniej piętnaście par, które "bawią się" ze sobą, z partnerem sąsiada, z obojgiem naraz. Zaczynam się zastanawiać, co skłania ludzi do takich zabaw, i przypomina mi się rozmowa z dr Vincem Eganem, wykładowcą na Wydziale Psychologii Uniwersytetu w Leicester. "To ekshibicjoniści – powiedział mi. – Chcą afiszować się ze swoim ciałem, być oglądani i odtwarzać role".

 

Swinging, swingers fot. shutterstock.com

Jako że wcale nie czuję się jak gwiazda show- -biznesu, kierujemy się do mniejszej sali, gdzie moja partnerka zirytowana brakiem postępów zagaduje mężczyznę o ekscentrycznym wyglądzie. Zostaję sam, skazany na rozmawianie z obcymi.

Po chwili brunetka, która uśmiechnęła się do mnie na początku, zaczyna całować się z dziewczyną obok. "Podłączasz się?" – pyta mnie, gdy rzucam okiem w ich stronę. Gdy zaczyna gładzić mnie palcami po ramieniu, w górę i w dół, staje się dla mnie jasne, że ta sytuacja może zakończyć się tylko w jeden sposób. Jej ręka zaczyna wędrować w okolice mojego krocza, zgrabnie radzi sobie z moim paskiem i gorliwie zabiera się do zakończenia sytuacji. Przyjemność jest jakaś słaba.

Gdy podnoszę wzrok znad kobiety, pode mną widzę parę uprawiającą seks tuż obok nas. Czuję się dziwnie, ale też nie mogę powiedzieć, żebym cierpiał. Zaczynam rozumieć, o co chodzi. I choć to kłóci się trochę z tym, co według mnie jest akceptowalne, jest trochę podniecające.

Dziewczyna, z którą się kocham, wykorzystuje fakt, że bierzemy udział w orgii, i zaczyna pieścić się z dziewczyną, z którą wcześniej się całowała, która to, aby była jasność, wciąż uprawia seks z dżentelmenem koło mnie. Mój wewnętrzny monolog brzmi mniej więcej tak: "Jest wspaniale, dziewczyny są świetne. Ej! Ten gość jest trochę za blisko… Ale dziewczyny są świetne, wspaniałe!". Kilka minut później uprawiam seks z całkiem inną dziewczyną, a przez następne kilka godzin robię to jeszcze z dwiema innymi. Wychodząc z imprezy, uśmiecham się sam do siebie. Czuję, że przekroczyłem własne granice. Nastrój jest euforyczny, rozumiem już doskonale, dlaczego seks grupowy może wejść w nawyk.

Kilka godzin później, po naprawdę gorącym prysznicu, wraz ze spadkiem poziomu alkoholu we krwi opada również moja euforia. Patrząc na całą sytuację na trzeźwo, stwierdzam, że dałem się ponieść chwili. Zauważam oznaki kaca moralnego. Bracey wytłumaczył mi, że ludzie biorący udział w orgii przekraczają granice seksualnego ekstremizmu, aby poczuć zastrzyk adrenaliny. Ja chyba jednak jestem osobą, która pragnie pewnych norm bezpieczeństwa.

fot. sassystock 2014/shutterstock.com

Party time (ujęcie 2)

Wydaje się wielce prawdopodobne, że skoro londyńczycy lubią spędzać czas, dzieląc się w ukryciu swoimi wdziękami osobistymi, to reszta Wielkiej Brytanii robi podobnie. Chcąc zaznaczyć na mapie moich podbojów erotycznych kolejny punkt, odpowiadam na następne ogłoszenie internetowe. Kilka chwil i ustalone: jadę na zachód kraju uprawiać seks z nieznajomymi w średnim wieku. W hotelu przygotowuję się do nadchodzącego wieczoru. Pomimo braku wcześniejszych problemów z erekcją, postanawiam się zabezpieczyć i na wszelki wypadek do solidnej szklanki whisky dorzucam jeszcze błękitną pigułkę.

Moje nastawienie jest raczej negatywne, może nawet nieco aroganckie, ale może to wynikać z moich doświadczeń ze stolicy. Gdy gospodyni przyjęcia otwiera mi drzwi, moje serce zamiera. Ona natychmiast rozpoznaje mnie ze zdjęcia. Sama na swoim wyglądała znacznie szczuplej. Jej oczy spoglądają na mnie trochę sceptycznie, a trochę z zaciekawieniem. Przyszedłem tu przede wszystkim po to, by przyjrzeć się temu zgromadzeniu bliżej i przekonać się, czy zgodnie z moimi przewidywaniami będzie to spotkanie zdesperowanych ludzi poszukujących podniety i czym to grono różni się od ekshibicjonistów z Londynu.

Na początku, tak jak poprzednio, poznajemy się. Ludzie popijają drinki i rozmawiają tak, jakby to była impreza urodzinowa. Ja popijam swojego i gapię się na przekąski. Szczerze wolałbym uprawiać seks z jednym z ciast przede mną niż z kimkolwiek tu zgromadzonych. Jest mi niedobrze. Ronald Bracey tłumaczył wcześniej, że "wiele swingujących par bierze udział w orgii po to, by naprawić psujący się związek". Nie mam prawa nikogo oceniać, ale takie podejście wydaje mi się trochę spaczone. Myśl o tym, że mam być sekszabawką, mającą na celu ożywić czyjeś życie seksualne, kompletnie mnie nie kręci, ale staram się nie dać tego po sobie poznać. I wtedy czuję rękę głaszczącą mnie po udzie i słyszę zadawane, w tonie nieco oskarżycielskim, pytanie: "Czy wszystko OK?".

Zażyte wcześniej osiągnięcie nowoczesnej farmaceutyki, jej dotyk na moim udzie i miejsce, w którym się znajduję, dają widoczny efekt w moich spodniach. Niestety, nie istnieje viagra dla umysłu, a mój właśnie podpowiada mi, że nie mogę uprawiać seksu z żadną ze zgromadzonych tu osób. W popłochu rzucam się do drzwi, nie zabierając ze sobą nawet płaszcza, tak jakby wybuchła wojna. Po ucieczce dochodzę do siebie, spacerując po nieznanej okolicy z erekcją, która absolutnie nie odzwierciedla mojego nastroju. Wraz z moim żyjącym w zakłamaniu penisem opieram się o ścianę i dziękuję Bogu, że pomyślałem o tym, żeby zapisać w telefonie kilka numerów na lokalne taksówki.

Trzy dni później, kiedy emocje i wiadoma część mojego ciała opadły, poszukuję wytłumaczenia dla mojej reakcji. "To forma gwałtu - inwazji na Twoje terytorium bez zaproszenia" – mówi terapeutka Victoria Appleyard, gdy zapytałem, dlaczego poczułem się wykorzystany poprzez zwykłe głaskanie po nodze. Chociaż w moim przypadku sam się o to prosiłem, wybierając się na orgię.

 

Akademia Seksu MH: 12 lekcji sztuki miłości fot. Kotin 2015/shutterstock

Party time (ujęcie 3)

Pomimo kaca moralnego po pobycie w Devon, nie zamierzam jeszcze kończyć swojej przygody. Mój perfekcjonizm mówi mi, że stać mnie na więcej. Ekskluzywne przyjęcie wywołuje moje zainteresowanie. Jeśli tym razem uda mi się zapanować nad emocjami, mam szansę zasmakować klimatu rodem z filmu "Oczy szeroko zamknięte". Poza tym do trzech razy sztuka. Jako że jest to przyjęcie z najwyższej półki, miejsce schadzki ujawnione zostaje dopiero w dniu wydarzenia. Atmosfera tajemniczości sprawia, że jestem bardzo podekscytowany. Gdy wraz z partnerką wchodzimy do środka, rozumiem już, co Ella Duke miała na myśli, mówiąc "orgia wyższych klas".

Ludzie w środku wyglądają świetnie, a w powietrzu unosi się zapach sukcesu. Szybko wpada mi w oko dziewczyna o pięknych blond włosach. Uśmiecha się do mnie i uświadamiam sobie, że czuję do niej prawdziwą sympatię. Mam ochotę poznać ją lepiej, porozmawiać jak normalni ludzie i zabrać ją daleko stąd. Zastanawiając się, dlaczego tak zjawiskowa dziewczyna chce spędzać czas w ten sposób, przypominają mi się słowa Braceya: "Ludzie z zaburzeniami osobowości pewnego typu chętniej podejmują ekstremalne ryzyko seksualne".

Gdy widzę, jak "moja" dziewczyna wchodzi do prywatnego pokoju z innym mężczyzną, czuję się trochę jak idiota, który zakochał się w striptizerce. Dalszą część wieczoru zawdzięczam magnetyzmowi mojej partnerki. Dzięki niej spędzamy dużo czasu z dwiema innymi parami, dyskutując o tym , jak sztuczne są dzisiejsze relacje międzyludzkie.

Pomimo że rozprasza mnie trochę obecność kobiet w samej tylko bieliźnie, moją uwagę przyciąga śliczna, trochę bardziej ubrana brunetka. Gdy dowiaduję się, że jej partner jest tu na takich samych zasadach, jak ja (potrzebował towarzyszki jako "biletu wstępu"), a ona chętnie się ze mną zabawi, zabieram ją do osobnego pomieszczenia w wiadomym celu. Tam także są ludzie, ale seks ma charakter dużo bardziej intymny niż na pierwszym przyjęciu i z pewnością bardziej zasługuje na miano seksu.

I już po wszystkim

"Staraj się nie masturbować z tymi wspomnieniami" – mówi moja terapeutka Victoria Appleyard kilka dni później. – Jeżeli zaczniesz kojarzyć przyjemność seksualną z tymi doświadczeniami, możesz się od nich uzależnić". Wziąć udział w orgii to ciekawe doświadczenie, ale trzeba zachować dystans, a to łatwiej jest powiedzieć niż zrobić.

Rozpoczynając moją przygodę, byłem przekonany, że moje zaangażowanie będzie równie głębokie, co kałuża na pustyni. Zdarzało mi się spotykać z kobietami tylko "dla sportu". Jednak nowe doświadczenia uświadomiły mi, że by seks sprawiał kompletną przyjemność, potrzeba czegoś więcej niż tylko pociąg fizyczny.

Pozwoliłem sobie na odrobinę szaleństwa, ale teraz stwierdzam, ku mojemu zaskoczeniu, że oczekuję czegoś więcej od moich przyszłych partnerek seksualnych. I to jest cecha, która definitywnie wyróżnia mnie spośród wszystkich fanów grupowego seksu, których miałem okazję poznać.

swingers,swinging fot. shutterstock.com

Nomenklatura Swingersów

Istnieje kilka różnych stylów swingowania – poznaj slang swingersów.

Voyeuryzm: Aktywność seksualna na oczach innych (ekshibicjonizm) lub oglądanie partnera uprawiającego seks z innymi.

Closed swinging: Pary wymieniają się partnerami, jeden na jeden, i następnie rozchodzą do oddzielnych pokoi, by uprawiać tam seks.

Open swinging: Wszyscy uczestnicy orgii uprawiają seks, pozostając w jednym pomieszczeniu albo nawet w jednym łóżku.

Soft swap: Dopuszczalne są wszystkie zachowania seksualne, łącznie z pieszczotami oralnymi, poza samym stosunkiem.

Full swap: Dopuszczalne są wszystkie formy pieszczot i zachowań seksualnych z dowolnymi parterami w dowolnych konfiguracjach.

Za i przeciw swingowaniu

Psycholog Urszula Martyniuk na łamach "Przeglądu Seksuologicznego" bez uprzedzeń omawia jasne i ciemne strony seksualnej otwartości.

Argumenty przeciwników

Ryzyko zakażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową wzrasta wielokrotnie podczas seksu grupowego. Mechanizacja seksu może prowadzić do zubożenia więzi między partnerami. Zwiększa się ryzyko rozbicia związku poprzez nawiązanie kontaktu z kimś atrakcyjniejszym od partnera. Pewnym ryzykiem są obciążone również kontakty z ludźmi poznanymi przez sieć.

Zdarza się też, że partnerzy (na ogół kobiety) uczestniczą w seksie grupowym tylko po to, aby nie stracić partnera. Prof. Lew-Starowicz ostrzega też przed możliwością uzależnienia się od silnych wrażeń, jakich dostarcza taka aktywność. Prowadzi to do niemożności współżycia w stałym związku.

Argumenty zwolenników

Zwolennicy przypominają o istnieniu prezerwatyw i skutecznych środków antykoncepcyjnych. Fakt, że do klubów wstępuje coraz więcej kobiet, według zwolenników obala tezę, że na kobiety wywierana jest presja, i uczestniczą w tym niedobrowolnie. Swinging może być bezpieczną dla związku alternatywą dla zdrady, która daje partnerom możliwość bycia szczerym w stosunku do małżonka i jednocześnie zaspokajania swoich potrzeb oraz fantazji.

Seks grupowy przeciwdziała małżeńskiej nudzie, pozwala na zobaczenie swojej partnerki/partnera w nowej, podniecającej sytuacji, co podnosi jego seksualną atrakcyjność. Swingersi kładą duży nacisk na różnicę między uprawianiem seksu a kochaniem się, a to przekłada się na tworzenie wielu związków seksualnych, ale tylko jednego emocjonalnego.

Internet łączy bezpruderyjnych

W Polsce działa już około 70 klubów dla swingersów. Akces do klubu na seks party wymaga zalogowania się na stronie klubu i stworzenia swojego profilu.

Kim są? Mianem swingersów określa się pary uprawiające seks z wymianą partnerów lub w cztery osoby. Do takich praktyk przyznaje się od ok. 1 do 4 procent populacji. Swingersi tworzą tzw. małżeństwa otwarte, zwane przez dr. Lwa-Starowicza związkami orgiastycznymi, w których seks stanowi źródło zainteresowań i rozrywki. To najczęściej biznesmeni, handlowcy, ludzie wolnych zawodów. Tworzą grupy liczące ok. dwudziestu osób. Mają średnio 35-45 lat.

Kluby. W zachodniej Europie działa ponad 5 tys. klubów swingersów.

U nas, w Polsce, dzięki coraz większemu przyzwoleniu na swobodę obyczajową, amatorzy seksu grupowego mają do dyspozycji ponad 70 klubów (w samej Warszawie jest ich kilkanaście), choć nadal najpopularniejsze są spotkania dość kameralne, w domach, hotelach itp. Na seks party umawiają się przez internet. Swinging lifestyle Według Urszuli Martyniuk, swinging można też definiować o wiele szerzej, mówiąc o nim jako o stylu życia. I tak swinging lifestyle najszerzej określa zasada– każdy ma prawo do życia, miłości i cieszenia się swoją seksualnością.

Zakłada się tu, że będąc w związku, można realizować się w sferze seksualnej także poza nim. Małżeństwo nie powinno ograniczać jednostki w jej dążeniach, fantazjach, działaniach. Pierwszą, nadrzędną zasadą swingingu jest to, że nikt nie powinien swingować, dopóki naprawdę tego nie chce. Każdy ma prawo powiedzieć "nie".

źródło: "Swinging – satysfakcja na granicy normy", Urszula Martyniuk

MH 06/2011

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Nasz kolega z brytyjskiego MH Alex Harris nie zna granic poświęcenia dla pracy: sam, na własnej skórze, z niewielką pomocą koleżanki dziennikarki, zbadał środowisko swingersów, by dowiedzieć się, kim są prawdziwi swingersi i dlaczego to robią.<br /><br /><a href="/seks/Swinging-od-podszewki,5144,1"></a>
    Mens Health, 2015-07-10 10:10:40
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij