Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.1

Seks w plenerze

Doświadczenie podpowiada, że dobry związek i dobry seks to przede wszystkim sprawa wyobraźni. Zgadzamy się z tym i namawiamy was do wyjścia z sypialni. Gwarantujemy, że będzie gorąco - i bynajmniej nie mamy na myśli pogody.

Marek Szecht 2011-06-10
Seks w plenerze fot. shutterstock.com/2015

Wśród stu trzydziestu kilku seksualnych zbliżeń, które statystycznie trafiają się nam w ciągu roku, większość przypada na miesiące letnie. Słońce napędza nasz testosteron, poziom estrogenu u kobiet rośnie, złośliwa gęba szefa blaknie we wspomnieniach, wokół odsłonięte ciała, a zmysły pracują jak u wyżła podczas nagonki.

W naszym klimacie ten szczyt trafia na przedział między czerwcem a wrześniem, z wyłączeniem przerw na trąby powietrzne, gdyż, jak wiadomo, pogoda kompletnie zwariowała. Ciepło, co może najważniejsze, działa także na wyobraźnię, a tej, dobrym kochankom, nigdy nie jest za dużo.

Ponad 61% kobiet chciałoby jakiejś odmiany w swoim życiu seksualnym. Może ona nie ma śmiałości zaproponować czegoś nowego i czeka na Twój ruch?

Według ankieterów jesteśmy nacją kochanków sypialnianych. To właśnie sypialnia słyszy najwięcej naszych "ochów" i "achów" podczas miłosnych zmagań; procent tych, którzy kochają się w innych częściach mieszkania (kuchni, łazience etc.) jest raczej mizerny. Ci leniwi mają oczywiście czego żałować, bo doświadczenie podpowiada, że każda odmiana, odejście od schematów, przerwanie monotonii potęguje doznania i odświeża intymne relacje.

Tym bardziej aktywnym i skłonnym do eksperymentów proponujemy wykorzystanie okoliczności przyrody (lepiej się spieszyć, bo "złota polska jesień" to już dawno mit). Oto kilka pomysłów na seks w plenerze.

Seks w wodzie

W zasadzie każdy akwen jest dobry, choć publiczne baseny odradzamy. Toczący się niedawno w Szczecinie proces przeciwko dwóm dziewczynom o nieobyczajne zachowanie z powodu opalania się topless na plaży nie rokuje najlepiej amatorom mokrego seksu. Złapią, wyciągną za włosy z wody i przegonią nago przez miasto - lepiej sobie odpuścić.

Dobra pozycja:

Błogosławiąc słynne prawo Archimedesa o ciele zanurzonym w wodzie, możemy spokojnie rozegrać to w sposób, który na stałym lądzie wymagałby niezłej krzepy. Stoicie naprzeciwko, zwróceni twarzami do siebie. Unosisz ją lekko do góry (znowu kłaniają się podziękowania dla Archimedesa), a ona oplata Cię udami na wysokości bioder, przytrzymując się Twojej szyi.

Jeżeli uda się Wam znaleźć jakąś barierkę lub pomost, ona może się jej uchwycić nad swoją głową. Ty także możesz to zrobić nad jej głową, gdybyś chciał wzmocnić pchnięcia, ale najprzyjemniejszą cechą wodnego seksu jest pewna miękkość i powolność ruchów, więc chyba nie ma sensu.

Jeżeli nie chcecie być gwiazdami amatorskiego nagrania telefonem komórkowym jakiegoś podglądacza, najlepiej, by poziom wody sięgał Twojej klatki piersiowej. Wtedy będziecie uchodzić za zwykłą, całującą się parę, których pełno na plażach.

Dobry sposób:

Z pełną odpowiedzialnością odradzamy plażę w Gąskach. Płynie tam jakiś cholerny prąd i Bałtyk ma temperaturę około 9 stopni, nawet gdy na plaży jest 30 stopni w cieniu. W takich warunkach pingwin cesarski miałby problemy z grą miłosną, a co dopiero normalny, ciepłolubny mężczyzna. To ma być niezapomniane przeżycie, a nie walka z kurczącą się erekcją!

Woda wypłukuje także naturalne nawilżenie Twojej partnerki - zanim rozpoczniecie, użyjcie lubrykantów, nawilżaczy lub wodoodpornych kremów. Nieco się ślizga, ale zapewniamy, że nie jest to nieprzyjemne doznanie.

Seks w plenerze fot. shutterstock.com/2015

Seks na łonie natury ma w sobie coś pierwotnego. W sypialni też bywa kosmicznie, ale tutaj można naprawdę dać upust instynktom - Brigitte Bardot, aktorka

Seks w lesie

Tu mamy dużo łatwiej, bo Polska lasami stoi i w zasadzie wszędzie znajdziemy jakiś ustronny zagajnik. Nie trzeba wcale planować wypadu do serca Puszczy Białowieskiej - wystarczy wolna godzina, by uciec od cywilizacji i oddać się pierwotnym instynktom. Idziemy o każdy zakład, że Twoja dziewczyna, gdy zabierzesz ją na taką wycieczkę, będzie bardzo zadowolona.

Dobra pozycja:

Wprawdzie nie proponujemy seksu w amazońskiej dżungli, gdzie wszystkie pełzające gadziny świata umówiły się na spotkanie, ale mimo wszystko lepiej rozegrać tę partię bez pozycji horyzontalnej. Urocza scena z mrówkami lepiej wygląda w literaturze niż w realu, a przed tym draństwem nawet kocyk nie uchroni.

W tej sytuacji najlepiej sprawdzą się 2 pozycje stojące - plusy to mniejsze ryzyko ukąszeń i baczenie na nadciągające stada grzybiarzy i gajowego z fuzją. Pierwsza: ona stoi tyłem do Ciebie, opierając się dłońmi o drzewo, a Ty z dłońmi na jej biodrach lub pośladkach, i druga: ona opiera się plecami o drzewo i obejmuje Cię w biodrach jedną nogą, aby ułatwić penetrację od przodu.

Dobry sposób:

Szukajcie raczej lasów liściastych; większość z nich ma mniej porowatą korę (co jest istotne w przypadku drugiej pozycji) i są mniej oblane żywicą. Jeżeli kiedyś próbowałeś usunąć krople żywicy ze spodni lub koszuli, to wiesz, o czym mowa. Przyjaznym drzewem jest buk, a przy okazji łatwo na nim wyryć serce i inicjały upamiętniające gorącą chwilę.

Praktyczni kochankowie myślą zawczasu o odpowiednim stroju - obcisłe, przyklejone do jej ciała dżinsy, z których trudno się wydobyć bez pomocy dźwigu, nie ułatwiają zadania. Lepsza jest luźna spódnica i bluzka. Spray przeciwko owadom też warto mieć pod ręką.

  

Seks w plenerze fot. shutterstock.com/2015

Seks w samochodzie

Samochodowy seks jest szybkim i świetnym sposobem na sypialnianą monotonię. Zawsze znajdzie się chwila, by zjechać gdzieś w boczną drogę lub zatrzymać się na odległym parkingu. Nie wolno tylko dopuścić, aby temperament wziął górę nad przepisami ruchu drogowego. Gdy kochacie się w aucie, to nie Wasza golizna ściągnie strażników miejskich i mandat, ale nieprawidłowo zaparkowany pojazd.

Nic lepszego jeszcze nie wymyślono na przyzwyczajenie i nudę w związku niż eksperymenty i odejście od seksualnych schematów - Michalina Wisłocka, seksuolog

Dobra pozycja:

Gdy siedzicie w ogromnym Fordzie S-Max lub w innym rodzinnym aucie o gabarytach autobusu, problemu nie ma, bo tam można wykonać wszystko - nawet brawurowy cyrkowy numer z woltyżerką i czterema fokami. Sytuacja komplikuje się jednak w mniejszym, maksymalnie pięciomiejscowym samochodzie.

W zwykłym aucie świetnie sprawdzi się pozycja na jeźdźca, spełniana na tylnych siedzeniach, lub - także tam - pozycja od tyłu przy maksymalnie odsuniętych przednich siedzeniach. Ona klęcząco-leżąca, z dłońmi przy tylnej szybie, Ty nad nią z kolanami opartymi o brzeg tylnego siedzenia.

Przy rozłożonym siedzeniu pasażera można zaryzykować pozycję klasyczną. Najwygodniej nie jest, ale to w końcu nie sypialnia. I bardzo dobrze zresztą! O miłości francuskiej nawet nie wspominamy, bo to zazwyczaj pierwsze wtajemniczenie zmotoryzowanych kochanków.

Dobry sposób:

Odradzamy seks na przednim siedzeniu - drążek skrzyni biegów wkurzająco konkuruje z naszą erekcją i obija się o biodra, siedziska są często kubełkowate i prędzej grożą skurczem mięśni niż spazmem rozkoszy.

Doradzamy natomiast zaciągnięcie ręcznego hamulca - samo pozostawienie na biegu może być niewystarczające, gdy w kulminacyjnym momencie przesuniesz drążek nogą. Wieczorem, na poboczu, włącz światła postojowe, żeby jakiś oszalały tirowiec Was nie zmasakrował, a do zwiększenia intymności świetnie nadają się zakładane na szyby roletki przeciwsłoneczne.

  

Raport MH: Erotyczny przewodnik wakacyjny fot. Svyatoslava Vladzimirska 2015/Shutterstock

Seks na plaży

Tu najłatwiej przypomnieć sobie pierwsze uniesienia i przekonać dziewczynę do dłuższego spaceru po plaży. Noc i rozgwieżdżone niebo sprzyjają intymności, ale i w dzień (szczególnie teraz, gdy turystyczna stonka wróciła do domów) łatwo o samotność.

Dobra pozycja:
Wciskający się wszędzie piasek może zepsuć nawet najdzikszą orgię ze wszystkimi dziewczynami Hugh Hefnera. Podłożenie ręcznika lub koca zmniejsza, lecz nie załatwia problemu. Najlepiej wybrać pozycję, w której jej miednica nie będzie miała styczności z piaszczystym podłożem. Pozycję na pieska odrzucamy jako zbyt mało natchnioną ze względu na piękno otoczenia i decydujemy się na pozycję siedzącą.

Usiądź po turecku, a Twoja partnerka niech usiądzie na Twoich nogach, twarzą do Ciebie, obejmując Cię udami w biodrach. Abyś nie otarł sobie pośladków, to ona powinna wziąć na siebie tempo i rytm poruszania się. Na pewno da się przekonać do tego, niewdzięcznego, ale odpowiedzialnego zadania, prawda?

Dobry sposób:
Olejek do opalania. Tym razem stopień ochrony jest nieważny. Wykorzystaj olejek do zrobienia jej masażu i połącz go z grą wstępną. Po kwadransie takich zabiegów sama zaciągnie Cię na najbliższe wydmy albo wykopie 3- metrowy grajdoł, wrzuci Cię do niego i bezlitośnie wykorzysta. Czego szczerze życzymy.

MH 09/2008

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij