Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.6

Seks w miejscach publicznych, czyli zabawa na całego

Seks w miejscach publicznych kojarzy nam się z zakazanym owocem i może dlatego jest taki podniecający. Oto lista miejsc, w których zgłębianie tajników ars amandi smakuje jak połączenie ekscytacji i euforii. Możesz to potraktować jako listę wyzwań.

2016-10-13
Seks w miejscach publicznych fot. shutterstock.com

W siłowni

Wyznawcy tężyzny fizycznej, którzy bywają tam jak w świątyni, pewnie się obruszą, ale pomysł nie jest taki zły. Po 30 minutach intensywnych ćwiczeń czujesz każdy centymetr swego ciała, organizm jest dotleniony, a endorfiny, czyli hormony szczęścia, wylatują Ci uszami. Do tego, zlany potem i pobudzony, wysyłasz i odbierasz takie ilości feromonów, że mógłbyś żyć z ich korespondencyjnej sprzedaży.

Jak się do tego zabrać

Między godziną 9 a 11 rano powinno być pusto – aktywni już poćwiczyli i pobiegli do roboty, a śpiochy zaczną się złazić koło południa. Seks na sali z przyrządami jest raczej wykluczony (chyba że jesteś tam zatrudniony jako instruktor i zrobicie to po godzinach), więc zdecydujcie się na saunę. Pretekst do wspólnego wejścia jest, bo zazwyczaj są koedukacyjne, panuje tam lekki półmrok, para się kłębi, okienko w drzwiach przymglone i, co najważniejsze, amatorów porannej sauny ze świecą szukać, więc nie będzie towarzystwa. No, i od wejścia jesteście nadzy, co ułatwia sprawę.

Na co uważać

To jasne, że na urządzenia emitujące ciepło. Nie wdrapujcie się też na podest pod samym sufitem, bo tam jest najgoręcej i zamiast orgazmu doznasz zawału. Jeżeli zamarzy się wam pozycja siedząca, to higiena podpowiada podłożenie pod tyłek ręcznika. 

 

Seks w miejscach publicznych fot. shutterstock.com

W biurze

Naprawdę sądziłeś, że wszystko skończy się na niewinnym flirtowaniu? Daj spokój, takie rzeczy to w konfesjonale opowiadaj. Szybki seks z koleżanką z pracy to owoc podwójnie zakazany – po pierwsze, łamiecie społeczną umowę, wychodząc z przypisanych wam ról; po drugie, łamiecie zasady życia biurowego (zastępując je współżyciem) i bezcześcicie biurowy sprzęt. To ostatnie skądinąd jest bardzo przyjemne – zwłaszcza później, gdy patrzysz na stół konferencyjny podczas nudnego zebrania i przypominasz sobie jego wcześniejsze zastosowanie.

Jak się do tego zabrać

Dyskretnie i szybko. Rozgłos nie służy żadnej ze stron, a na celebrację seksualnych uniesień przyjdzie czas, gdy wynajmiecie pokój w hotelu. Musisz działać jak nasi prehistoryczni przodkowie, zagrożeni podczas aktu atakiem drapieżnika: zdecydowanie i skutecznie.

Na co uważać

Na szefa i kamery przemysłowe. Ten pierwszy może Cię (lub was) wywalić z pracy; te drugie uwiecznią wasze harce i najpewniej zostaniecie gwiazdami sieci. 

 

Seks w miejscach publicznych fot. shutterstock.com

W kinie

Gdy byłeś jeszcze szczeniakiem w szkole, obściskiwanie koleżanek w kinowej sali stanowiło zapewne główny cel weekendowych wycieczek. Każdy z nas to przerabiał: Czy nie poszłabyś do kina? Mam bilety w ostatnim rzędzie, a stamtąd najlepiej widać. Teraz pewnie się to zmieniło, ale sentyment pozostał i człowiek chętnie znowu by się wybrał do kina, a nie na film. Seksuolog, doktor Jan Kerner, tak opisuje pociągającą moc kinowego seksu: To nas kręci, ponieważ przywołuje wspomnienia pierwszych, młodzieńczych eksperymentów z seksem, tyle że człowiek już teraz wie, co robić z ustami, językiem, palcami i całą resztą. Idziemy o zakład, że nasz ekspert nie miał na myśli wpychania sobie do ust popcornu.

Jak się do tego zabrać

Przede wszystkim zrezygnować ze swojego popisowego numeru seksualnego z użyciem 4 pingwinów, glebogryzarki, wirujących talerzy i jodłowania, którymi podbijałeś kobiece serca w sypialni. Zrezygnujcie też z rozbierania się do rosołu – tu wymagane są niespieszne ruchy, opanowanie i dyskrecja. Także wybór filmu może okazać się decydujący dla sukcesu: na premierze hitowego filmu wasi sąsiedzi sami was zwiążą i przekażą policji; wybieraj filmy, na których na sali są puchy. Mogą być polskie. Ważne, by film był głośny, najlepiej wojenny, z wybuchami.

Na co uważać

Na bileterki i monitorujące salę kamery, które są w niektórych multipleksach. 

Seks w miejscach publicznych fot. shutterstock.com

W przebieralni

Nasz stosunek do wspólnych zakupów w kobiecych butikach jest powszechnie znanym i na pewno ostatnim określeniem, które przychodzi nam do głowy, że to czynność seksowna i erotyczna. Kolejka w Carrefourze jest już bardziej atrakcyjna, bo przynajmniej czas oczekiwania jest mniej więcej policzalny, a wspólne zakupy zawsze i nieuchronnie zmierzają ku nieskończoności. Nie, żebyśmy się żalili – tak po prostu jest i już. Nie oznacza to jednak, że tej trudnej rzeczywistości nie da się lekko podkolorować. Na przykład w przebieralni.

Jak się do tego zabrać

Tu ważny jest dobór miejsca, ale załóżmy, że po tylu wizytach rekonesans masz już za sobą. Przebieralnie muszą być oczywiście odseparowane, najlepiej z drewnianymi drzwiami, a nie ze szmatą na drążku. Butik nie powinien być pusty, bo sprzedawcy niebezpiecznie się ożywią i co 3 minuty będą proponować pomoc; nie powinien być też zapchany ludźmi, bo będzie tłum przed kabinami. Stawiamy więc na butik średnio zatłoczony, wybieramy solidne naręcze ciuchów do przymiarki i, by wmurować ekspedienta w jedno miejsce, zostawiamy mu przy kasie swoją teczkę pod opieką. Mamy teraz co najmniej 15 bezcennych minut do wykorzystania.

Na co uważać

Na tego cholernego ekspedienta, który nieodpowiedzialnie porzucił Twoją teczkę i zareagował na miłosne odgłosy. Cała zabawa polega na tym, by nawet nie pisnąć, co zresztą samo w sobie jest bardzo podniecające. 

Seks w miejscach publicznych fot. shutterstock.com

W aucie

Może nie jest tak przyjazny dla środowiska, jak rower, ale nie dajmy się zwariować. W sprawach seksu jesteśmy zdecydowanie antyekologiczni, popieramy globalne ocieplenie i, choć jesteśmy otwarci na różne pomysły, nikt nas nie namówi na szybki numerek na rowerowym siodełku. Wybieramy samochód. To genialny wynalazek, gdy gwałtowne pożądanie dopada was w podróży. Wystarczy byle zagajnik, osłonięte pobocze, zapomniany parking, przecinka w lesie, polna droga, żeby cieszyć się seksem w miejscu publicznym, niczym nie ryzykując. No, prawie niczym, bo zawsze można się nadziać na ciekawskiego gajowego lub grzybiarza.

Jak się do tego zabrać

Tu w cenie jest pomysłowość, bo, jak wiadomo, gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Kierownica, drążek zmiany biegów, zagłówki, nie do końca rozkładane fotele, niski sufit nie ułatwiają zadania kochankom. Nie ma rady, trzeba trochę kombinować. Wyjdzie Ci to jednak tylko na dobre, bo Twoja inwencja sprawi, że ona zauważy w Tobie faceta, któremu zależy na jej przyjemności, a taka reputacja jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.

Na co uważać

Na policję, straż miejską i źle zaparkowany samochód. Jeżeli to zrobisz, ściągniesz na siebie ich ciekawość i jeszcze zarobisz mandat plus – być może – kolegium za nieobyczajne zachowanie w miejscu publicznym. Włącz światła postojowe i zmniejsz zagrożenie, że jakiś ślepy kretyn wjedzie wam w tyłek. 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    czasem przy tego typu akcjach się człowiek sam nakręca a czasem ze stresu trzeba iq man bo inaczej szybowiec nie poszybuje. ale tak czy siak u nas warto było to wprowadzić żeby się nuda nie wkradła. nie zaczęsto ale jednak i korzystamy na tym oboje.
    ~grosicki, 2016-10-16 13:10:20
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij