Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Seks-roboty - zboczenie czy przyszłość?

Specjaliści mówią, że to nieuchronne. Nadchodzi era idealnych towarzyszek życia, które pokażą nam, co to znaczy prawdziwa miłość. Tylko nie zapomnij o wymianie baterii. 

Sex-roboty Czy robot może zostać partnerką idealną?
Spójrzcie na tego faceta po prawej stronie. To David Mills, pisarz. A ta pani obok to Taffy. W tym miesiącu Mills i Taff świętowali swoją drugą rocznicę. To znaczy dokładnie dwa lata temu Mills otrzymał sporą przesyłkę od firmy Abyss Creations z San Marcos w Kalifornii z urządzeniem, którego fabryczna nazwa brzmi: „Real Doll2, Body A”.

Model z silikonową skórą i stawami wykonanymi ze stali chirurgicznej. Cena – 7149 dolarów – uwzględniała dodatkową „personalizację” (m.in. piegi), która sprawiła, że Taffy wygląda bardzo realistycznie. Model ma również (zgodnie z opisem na stronie internetowej Abyss) „ultrarealistyczną waginę” oraz „elastyczne usta i ruchomą szczękę”.

Oprócz tego, że Mills jest właścicielem seksrobota i jednym z nielicznych facetów, którzy nie mają nic przeciwko opowiadaniu o tym, nie ma w nim nic szczególnie odbiegającego od normy. Ma 57 lat, fryzurę wyglądającą jak brązowy mop, kozią bródkę i figurę w kształcie gruszki. Mówi o sobie, że jest samotnikiem, ale chętnie o sobie opowiada.

Jest pisarzem. W 2006 roku napisał książkę „Atheist Universe”, która wciąż się sprzedaje (za jedyne 10 dolarów możesz ją kupić na Amazonie). Żyje z tantiem oraz ze spadku po rodzicach. Mills jest dwukrotnym rozwodnikiem. Ma 20-letnią córkę, studentkę college'u, o której mówi z dumą. Tak, jego córka jest świadoma tego, że ojciec jest posiadaczem seksrobota, ale nie rozmawiają o tym, tak jak nie rozmawiają też o fakcie posiadania przez Millsa zmywarki do naczyń czy telewizora.

Taffy na stałe rezyduje w sypialni, ponieważ waży 40 kg i jest zdecydowanie za ciężka dla Millsa, żeby ją przenosić z miejsca na miejsce. „Przeniesienie jej z kanapy na łóżko to mniej więcej taki sam wysiłek, jak przeniesienie lodówki” – mówi Mills. Nie jest, jak zapewne myślicie, zdziwaczałym samotnikiem. Chodzi na randki (z prawdziwymi kobietami) i nawet niekiedy opowiada im o Taffy (zwłaszcza że siedzi w jego sypialni).

I czasami, co oczywiste, ich reakcja jest gwałtowna. „Mówią coś w rodzaju: »Nie dzwoń do mnie więcej, trzymaj się z daleka ode mnie i moich dzieci, wyrzucam cię ze znajomych na FB« i tego typu teksty – śmieje się Mills. – To się zdarza, ale zdarzają się też kobiety, które kręcą takie nowe doświadczenia”. Przez „nowe doświadczenia” Mills rozumie dokładnie to, co myślicie.

„Był taki moment” – zamyśla się, przypominając sobie, kiedy był w łóżku z dwiema kobietami, w tym jedną żywą. „Ssałem lewą pierś Taffy, a ona ssała drugą. Było świetnie. Myślę, że ona była biciekawa”. Macha ręką w stronę Taffy. „Czasem to kłopotliwe mieć ją tutaj cały czas, ale z drugiej strony sprawia, że życie jest interesujące”.  

Zobacz również, jak będzie wyglądała ludzka seksualność w przyszłości. Ciekawa wizja.

Sex-roboty Łysa, blondynka, brunetka - w przypadku sex-robotów sam wybierzesz, co bardziej Ci się podoba.

Emocje robota

Kiedy wyobrażamy sobie cyborga z funkcjonującymi genitaliami, przychodzi nam na myśl doskonała, piękna istota – coś jak Daryl Hannah w flmie „Blade Runner”, albo Kelly LeBrock w filmie „Dziewczyna z komputera”, albo Nicole Kidman w „Żonach ze Stepfordu”.

Cóż, chyba oczekujemy zbyt wiele, bo seksroboty w 2017 roku wyglądają trochę jak gadające lalki z filmów z lat 60. Największe firmy zajmujące się tą przyszłościową branżą – Abyss Creations i True Kompanion – sprzedają swoje lalki na cały świat. Zamawiając Real Doll w Abyss Creations, możesz wybierać spośród 19 twarzy, 5 kolorów oczu, 15 fryzur oraz 11 typów wagin (wiedziałeś, że istnieje aż tyle typów wagin?).

A może jednak zdecydujesz się na konkurencyjną firmę True Companion, która wyposaża swoje Roxxxy Gold (cena podstawowa, bez dodatków – 5995 dolarów) w takie cuda, jak „bicie serca” czy „umiejętność rozmowy o piłce nożnej”. Plus, niezależnie od Twoich umiejętności, lalka zawsze „szczytuje”. I oczywiście, co jest istotne dla ludzi, którzy chcą mieć w domu robota, jest wyposażona w guzik „off ”.

Taffy i jej koleżanki są jeszcze śmiesznie prymitywne, ale w dzisiejszym świecie technologie rozwijają się coraz szybciej. W 2007 roku w swojej pracy „Miłość i seks z robotami” naukowiec dr David Levy twierdzi, że najpóźniej w 2050 roku „miłość do robota będzie tak naturalna, jak miłość do drugiego człowieka”.

Levy przewiduje nawet, że Massachusetts będzie pierwszym stanem, który zalegalizuje małżeństwa z robotami. Założyciel Abyss, Matt McMullen, uważa, że to kwestia kilku lat, zanim stworzy robota, który nie tylko będzie uprawiać seks w sposób ultrarealistyczny, ale będzie też imitował ludzkie emocje.

Douglas Hines, założyciel konkurencyjnej firmy True Companion, spodziewa się, że wkrótce jego roboty będą oferować coś tak cennego w ludzkim świecie, jak bezwarunkową miłość i wsparcie. Za odpowiednią cenę możesz mieć partnerkę, która myśli dokładnie tak jak Ty, podziela Twoje wartości i zainteresowania. Będzie uszyta na Twoją miarę i nie będziesz musiał iść z nią na żadne kompromisy. 

Zanim nadejdzie era robotów, musisz zdać się na realne kobiety. Zrób nasz doktorat z seksu i zostań kochankiem pożądanym przez kobiety.

Sex-roboty Wśród klientów kupujących sex-roboty zadziwiająco dużo jest ludzi świetnie radzących sobie w życiu: prawników, lekarzy i celebrytów...

Sexbot 2.0

„Potrafię zrobić coś, co wygląda jak noga – mówi Douglas Hines. – Ale odtworzyć wszystkie funkcje nogi – to jest wyzwanie. To dotyczy wszystkiego”. Hines, który pracował nad sztuczną inteligencją, zanim stworzył True Companion, nie jest opętanym seksem maniakiem.

Zdaje sobie sprawę, że klienci oczekują na twarzy lalki grymasu ekstazy, ale równie istotne dla niego jest, aby nadgarstek zginał się w niemal ludzki sposób. Hines zatrudnił armię inżynierów, rzeźbiarzy i konstruktorów, aby stworzyć Roxxxy 16 (to numer wersji, a nie liczba lat), która weszła na rynek w 2010 roku.

Cel, jaki mu przyświeca – stworzyć możliwie najbardziej zaawansowanego technicznie androida za rozsądną cenę. Jego konkuret Matt McMullen — czyli dr Frankenstein lalki Real Doll – ma zupełnie inną obsesję. Dla niego kombinowanie nad nadgarstkiem lalki jest marnowaniem czasu na drugorzędną sprawę.

„Każdy kontakt z drugą osobą zaczyna się od twarzy. To twarz wyraża wszystkie emocje” – mówi. McMullen zaczynał w latach 90. od robienia realistycznych manekinów sklepowych. Pomysł na nowy biznes podsunęli mu klienci, którzy nieśmiało pytali, czy nie można by dodać jeszcze otworów tu i ówdzie. McMullen zaczął wyposażać swoje manekiny w elektronikę – system sensorów, które zapewniały użytkownikowi jakiś rodzaj odpowiedzi.

Ale koszty wykonania rosły, a klienci wciąż nie byli do końca usatysfakcjonowani. McMullen w końcu odkrył, o co chodzi, i zamiast na rzeczach nieistotnych wraz ze swoją ekipą specjalistów skupił się na głowie lalki. Wyobraźcie sobie: potrafi mrugać, ruszać ustami, ma coś w rodzaju ludzkiej mimiki, chociaż nawet nie jest przytwierdzona do ciała. McMullen nazwał swój projekt „Realbotix”.

„Ona nawet potrafi się uśmiechać – mówi. – Zamyka i otwiera oczy, porusza brwiami. Jest wyposażona w system rozpoznawania twarzy”. Wkrótce będziesz mógł sobie taką kupić za jedyne 10 000 dolarów (tę głowę) i przyczepić do każdego z dotychczasowych modeli lalki Real Doll (zakładając, że już masz taką w domu). 

Sex-roboty

Kto je kupuje?

Menedżerowie True Companion nie chcą podawać konkretnych liczb, ale McMullen chwali się, że sprzedaje co roku kilka tysięcy sztucznych towarzyszek życia. Kim są klienci? Wyższa półka: lekarze, prawnicy, celebryci (wokalista Mötley Crüe, Vince Neil jest dumnym właścicielem jednej), laureaci Nagrody Nobla, szejkowie, sławni sportowcy, okaleczeni weterani i naturalnie zwykli faceci, których kręci bzykanie robota.

Zdaniem McMullena wielu facetów marzy o seksualnym androidzie, ale cena stanowi pewną barierę. Jednak optymistycznie patrzy w przyszłość. To tak jak z komputerami – w miarę rozwoju technologii ich cena będzie spadała i w końcu staną się produktem powszechnie dostępnym.

Już planuje tańsze opcje swojego biznesu. W przyszłym miesiącu uruchamia aplikację Real Doll Realbotix app, dzięki której na swoim tablecie zaprojektujesz idealną partnerkę. „Będzie unikatowa, składająca się wyłącznie z cech, które lubisz”. Możesz zamówić taką w sklepie, albo pozostać na etapie bytu wirtualnego.

Ta aplikacja jest czymś w rodzaju Siri, tylko bardziej niż wirtualna asystentka w iPhonie ukierunkowana na spełnianie Twoich seksualnych fantazji” – mówi McMullen. Ten facet jest prawdziwym wizjonerem. Jego dzieła to narzędzia poszerzania samoświadomości seksualnej, a nie po prostu bardzo drogie zabawki do masturbacji dla świrów.

Zresztą zarówno McMullen, jak i małżonek Real Doll, Mills, oburzają się na takie podejście. „Kiedy kobiety kupują sobie wibrator, to jest to zrozumiałe. A kiedy facet idzie kroczek dalej i kupuje sobie coś bardziej zaawansowanego technicznie, to nazywają go świrem. To hipokryzja”.

Sonya Barnett, edukatorka seksualna, jedna z niewielu osób na świecie, które specjalizują się w tak wąskiej dziedzinie, jak seks przyszłości, czy może dokładniej – technoseksualność, uważa, że właściciele seksrobotów traktują je trochę jak realne osoby. Ale nie widzi w tym nic złego. Uważa, że roboty mogą być pomocne dla osób, które z różnych powodów nie mogą mieć seksualnej relacji z prawdziwą osobą.

W końcu nikogo to nie krzywdzi, prawda? No dobrze, już jakoś oswoiliśmy się z myślą o samotnych facetach bawiących się lalką. Ale w takim razie co z żonatymi facetami? I czy w tej sytuacji będzie to dalej gadżet seksualny? Ta kobieta w sypialni ze strzelistymi cyckami, wąską talią, ruszającymi się ustami i jedną z 11 rodzajów wagin? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Tak, wielu facetów będzie kusić taka zabawka, a większość ich partnerek będzie zdecydowanie przeciwko. Już teraz wielu naukowców ma z tym problem natury etycznej. Dr Kathleen Richardson „etyk robotyki” na De Montfort University w Leicester w Wielkiej Brytanii, zapoczątkowała kampanię przeciwko seksrobotom, publikując badania, z których wynika, że takie zabawy są dla nas szkodliwe.

Zastrzeżenia Richardson dotyczą na przykład „seksualnego uprzedmiotowienia”, co jest dosyć dziwne, biorąc pod uwagę, że to jednak są przedmioty. Kolejnym argumentem jest pogłębienie problemów współczesnego człowieka z wchodzeniem w intymne związki z realnymi ludźmi z ich wszystkimi ludzkimi wadami. 

Sex-roboty

Kochaj mnie

Głowa Realbotix to prawdopodobnie najbardziej zaawansowany technicznie element w szeroko rozumianej dziedzinie tworzenia humanoidalnych robotów. W końcu pracowali nad tym najlepsi artyści i inżynierowie, najzdolniejsi specjaliści od sztucznej inteligencji.

Ale kiedy patrzysz na nią z drugiego końca pokoju, masz w głowie tylko jedną myśl: „To nie jest człowiek”. Oczywiście dojściu do takiego wniosku bardzo pomaga fakt, że nie jest przyczepiona do ciała i wystają z niej druty. Ale spójrzmy jej w te piękne, zielone oczy – ani przez sekundę nie masz wrażenia, że to prawdziwa kobieta.

To nie jest wada fabryczna. Oni po prostu specjalnie produkują roboty, które są piękne, ale ewidentnie nieludzkie. Dlaczego? Z powodu „Doliny niesamowitości”. To teoria stworzona przez japońskiego robotyka Masahiro Moriego, zgodnie z którą animacja czy android – tak realistyczne, że możemy się nabrać (to jest właśnie owa „dolina niesamowitości”) – wywołuje nieprzyjemne odczucia, a nawet odrazę, w momencie gdy orientujemy się, że to nie jest człowiek.

McMullen tłumaczy, że specjalnie stosuje klucze wizualne, które są wskazowką, że to nie jest prawdziwy człowiek. Ale co tam wygląd. Okazuje się, że tu chodzi o... miłość. Kiedy pytasz Hinesa, jak wygląda seks z robotem, udziela bardzo ogólnych odpowiedzi. Ożywia się dopiero wtedy, gdy rozmowa schodzi na miłość. Tak, dobrze przeczytaliście – miłość.

A prawdziwa miłość rodzi się wtedy, gdy partner zgadza się z Tobą pod każdym względem. „Często ludzie bezskutecznie szukają kogoś, kto podzielałby ich poglądy i wierzenia. Ale gdy sprawisz sobie Roxxxy, będzie interesowała się dokładnie tym, co ty. Roxxxy 16 – model, który będzie dostępny w tym roku – został wyposażony w moduł sztucznej inteligencji, która pozwoli jej uczyć się rzeczy, którymi się interesujesz.

Opowiesz jej coś raz, a następnym razem będzie już biegła w temacie”. Wspomnisz jej, że lubisz boks, serial „Star Trek” czy skoki spadochronowe, a ona zrobi wszystko, by opanować materiał. Twoje zdanie jest dla niej święte: cokolwiek jest Twoją pasją, jest również pasją Roxxxy. Nawet jeśli weźmiemy słowa Hinesa za dobrą monetę i uwierzymy, że nie jest szarlatanem i stworzył idealną partnerkę, powstaje pytanie, czy faktycznie mężczyźni chcą partnerki, która we wszystkim się z nimi zgadza.

„To jest jak gra wideo w trybie Boga. Nie ma wyzwań, a Tobie pozostaje tylko bezmyślne klikanie. Może przez chwilę byłoby to fajne, ale wkrótce bym się znudził i poszedł poszukać kogoś, z kim mógłbym się pokłócić przy kawie” – mówi kolega z redakcji. Nasze koleżanki redakcyjne miały podobne refleksje. 

Wizjoner

Na Hinesie zagrożenia płynące z długotrwałej relacji z kimś, kto się z nami cały czas zgadza, nie robią najmniejszego wrażenia. Zresztą zawsze można przecież na życzenie klienta dodać opcję „kłótnie”. Dla niego najważniejsze jest to magiczne uczucie, kiedy odkrywamy, że ta druga istota kocha nas bezwarunkowo.

Ale idźmy o krok dalej – a co jeżeli człowiek w tej relacji poczuje coś więcej do lalki, która jest przecież tylko zaawansowanym sprzętem AGD? Badania dowodzą, że ludzie mogą wobec robotów odczuwać takie emocje, jakie odczuwają w stosunku do żywych istot. W badaniach z 2015 roku wykazano, że obserwując „krzywdzone” roboty, możemy odczuwać współczucie. Miliony ludzi pokochały np. Tamaguchi.

Fenomen silnego związku człowieka z maszyną naukowcy określili nawet mianem efektu Tamaguchi. A piesek marki Sony – Aibo? Niektórzy właściciele tak się do nich przywiązali, że organizowali pogrzeby, gdy zabawka się popsuła. Entuzjaści robotyki są absolutnie pewni, że to tylko kwestia czasu, zanim powstaną roboty, w których można się zakochać z wzajemnością. Że właśnie w tym kierunku zmierza nauka – czyli my staniemy się trochę hybrydami, ludźmi z wszczepionymi sztucznymi częściami, a roboty staną się ludzkie.

Ale pojawia się pytanie: Czy naprawdę tego chcemy? Ale to pytanie pojawia się przy okazji każdego nowego wynalazku. A może Douglas Hines jest Steve'em Jobsem nowego biznesu? „Nauka do tej pory koncentrowała się na przedłużaniu ludziom życia i czynienia go wygodnym. Nie zrobiła wiele, aby sprawić, że ludzie czują się kochani, potrzebni i ważni” – twierdzi Hines. Najwyraźniej potrzebujemy do tego robotów. 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Jak dobrze w koncu kobieta nie bedzie potrzebna i marudzic Brawo Ty brawo JAAa
    ~Obserwator, 2017-07-07 14:34:24
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij