Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ
3.9

Rozkosz pod kontrolą? Sposoby na przedwczesny wytrysk

W seksie kobiety są jak długodystansowcy, a faceci jak sprinterzy. Chcesz razem z nią i to w jej tempie wpadać na metę? Naucz się kontrolować swoje podniecenie. Oto sprawdzone metody, jak tę umiejętność opanować, a także lista korzyści, jakie z tego płyną.

wysłuchała Viola Nowacka 2009-09-24
fot. Unarmed 2009/shutterstock.com

Nie jestem zadowolony z mojego życia seksualnego. Nie uważam też, że moim orgazmom czegokolwiek brakuje. A właściwie było tak do momentu, kiedy przytrafiło mi się coś naprawdę kłopotliwego. Coś, co uświadomiło mi, że warto móc więcej i częściej. A więc, jak się domyślacie, była to erotyczna randka. Z pewną rudowłosą pięknością. W dodatku inteligentną. Naprawdę zależało mi na niej. A więc się starałem i byłem z siebie bardzo dumny. Do chwili, kiedy ona, rozczarowana, westchnęła: "Wow, to już wszystko?"

Myślałem, że żartuje, ale nie. Próbowałem obrócić to w żart, ale w środku czułem się jak żałosna podróbka ogiera, czyli, krótko mówiąc, wałach. A ona nadal swoje: "Więc co będziemy robić dalej?" Przełknąłem ślinę. W tej chwili marzyłem wyłącznie o głębokim śnie, tudzież o tym, żeby zapaść się pod ziemię, ale ona z pewnością nie miała na myśli żadnego z tych wariantów. Pomyślałem sobie: "Czy ona, do cholery, sypia z supermenem?" To chyba jasne, że muszę poczekać na kolejny wzlot. Każdy facet po trzydziestce musi, no nie? Ja zwykle odradzam się dopiero o poranku...

Po raz pierwszy spotkałem kobietę, która otwarcie przyznała, że jej nie zaspokoiłem. Poczułem ciężar porażki. Ale także niepewność: co jeśli te, z którymi sypiałem wcześniej, tylko udawały, że jest im dobrze? Może nie były na tyle odważne czy bezpośrednie, żeby prosić o więcej? Poczytałem trochę babskich gazet i poczułem się jeszcze gorzej. Przemówiła do mnie pewna metafora: "W seksie kobiety są jak biegaczki na długie dystanse, podczas gdy facetów można porównać do sprinterów na dystansie 100 m". "To o mnie" - pomyślałem.

Ponadto dowiedziałem się, że faceci, nawet ci najbardziej jurni, po trzech orgazmach pod rząd, wraz z ostatnią kroplą spermy, pozbywają się wszelkich sił witalnych. Tu niestety statystyki są okrutne: większość szaraków jest "załatwiona" już po pierwszym razie. "To znowu ja" - pomyślałem, pogrążając się w czarnowidztwie. Co to za pociecha, że nie jestem sam? Marna.

Aż tu nagle dowiaduję się, że można to zmienić. Serio. Można ze zwykłego szaraka stać się debeściakiem, supermenem czy jak sam wolisz się nazwać. Trzeba tylko cierpliwie ćwiczyć, ucząc się od najlepszych.

Suche jest męskie!

Dzięki kontroli, można w nieskończoność odwlekać wytrysk, a nawet zupełnie z niego zrezygnować. Nagrodą jest orgazm suchy, znacznie silniejszy i dłuższy od tego, który miewamy zwykle wraz z ejakulacją. Prof. Marian Dunn z nowojorskiego Centrum Badań nad Seksualnością Człowieka twierdzi: "W przeciwieństwie do utartych poglądów, orgazm i wytrysk nie są tym samym. Mężczyzna zbiera odczucia płynące z dwóch źródeł i automatycznie odczuwa je jako jedno i to samo. Skoro każdemu zdarzają się od czasu do czasu wytryski bez żadnego uczucia przyjemności, analogicznie możliwe jest przeżywanie silnej ekstazy bez ejakulacji".

Szybki numerek, kobiecy orgazm fot. shutterstock.com

Naukowcy tłumaczą: z punktu widzenia fizjologii, orgazm i wytrysk nie mają ze sobą nic wspólnego. Ejakulacja pochodzi z genitaliów, orgazm zaś - z mózgu. Skurcze mięśni, które powodują wypychanie spermy przez penisa i impulsy nerwowe, które sprawiają, że krzyczysz z rozkoszy, zazwyczaj pojawiają się prawie w identycznym czasie (z przesunięciem ułamka sekundy), przez co powstaje złudzenie, że są tym samym. Eksperci obalają mit, że wytrysk to dowód, że facet jest w seksie spełniony.

Okazuje się, że wielokrotne orgazmy wcale nie oznaczają wielokrotnych ejakulacji. A przecież to właśnie przeżycia psychiczne decydują o satysfakcji, a nie uczucie wypychania spermy przez nasieniowody. Orgazm suchy może mieć każdy, bez względu na wiek, stan zdrowia czy budowę fizyczną, czego nie można powiedzieć o ejakulacji. Dlatego zdobywanie sprawności multiorgazmicznego faceta musi opierać się na kontroli wytrysku i rozdzielaniu tych dwóch aspektów.

Orgazmotron

Przypominam sobie lata wcześniejsze, kiedy bez specjalnych kompleksów nadążałem za wygórowanymi potrzebami nienasyconych, starszych ode mnie partnerek. Słowem: mogłem dużo i często. Ale raj nie trwa wiecznie. Zgodnie z prawami natury, w miarę przybywania lat i ubywania testosteronu spada kondycja seksualna. Stąd moje dzisiejsze rozterki. Już nie mogę zawsze wtedy, gdy chcę. Dlatego przystąpiłem do programu kontrolowania wytrysku. Co mi pozostało, jeśli nie wierzyć osiągnięciom nauki?

William Hartman, przewodniczący Towarzystwa Badań Naukowych nad Seksualnością z Pensylwanii, przebadał 300 facetów podczas trwania stosunku, podpinając ich pod specjalne urządzenie, zwane Beckman-Ray Dymograph, popularnie zwane orgazmotronem. Machina rejestruje niedostrzegalne miniskurcze mięśni miednicy, impulsy nerwowe, drgania mięśni okolic krocza, aktywność gruczołu krokowego, kurczliwość i przyrost ciał jamistych prącia itp. Żadna reakcja fizjologiczna nie umknęła szczegółowej lustracji.

Konkluzje Hartmana są następujące: 95% badanych można wyobrazić sobie jako uczestników wyprawy na Mount Everest, którzy wspinają się na szczyt, po czym na łeb na szyję lecą w dół. To ci (tak jak ja dotąd), którzy nie potrafią odseparować orgazmu od wytrysku. Jeśli zaliczają dodatkowe potknięcie przed metą (przedwczesny wytrysk), można powiedzieć, że osiągnęli tylko połowę przyjemności ze zdobywania szczytu. Natomiast dla marnych 5% uczestników badania górska wspinaczka to czysta poezja: nie dość że cało docierają do celu, to jeszcze delektują się potem wspaniałym widokiem z góry.

"Ich orgazm jest podobny do Himalajów: jeden ośmiotysięcznik za drugim" - wyjaśnia Hartman. Te dane ujawniają bezpośredni związek między sukcesami owych himalaistów a ich sposobem oddychania: powolnym i głębokim.

Sęk tkwi... w trzewiach

A raczej w ich specyficznym rejonie: mięśniach dna miednicy. Według statystyk, 90% badanych doświadcza niekontrolowanych skurczów tych mięśni tuż przed orgazmem. Ten specyficzny spazm można opisać jako czystą przyjemność, która w nieodparty sposób doprowadza do kulminacji napięcia i rozładowania, czyli ejakulacji. Taki mamy odruch. Co nie oznacza, że jesteśmy na ten odruch skazani. Badania dobitnie wskazują, że faceci, którzy kontrolują wytrysk i miewają silne czy wielokrotne orgazmy, tuż przed nim nie odczuwają niekontrolowanych skurczów w bebechach.

Dlaczego? Bo mają o wiele bardziej sprawne mięśnie dna miednicy i całego obszaru genitalnego. I to wcale nie dlatego, że tak wyposażyła ich natura (co za ulga!). Po prostu - dużo ćwiczyli. I jeszcze coś pokrzepiającego: większość perfekcyjnie kontrolujących wytrysk i orgazm ma około trzydziestki lub powyżej i za sobą czas problemów z przedwczesnym wytryskiem. Obrazowo mówiąc językiem himalaistów: potrafią intuicyjnie balansować na szczycie góry, bez ryzyka runięcia w dół.

Wraz z wiekiem i nabywaniem sprawności w ćwiczeniach, z Szybkich Billów zamienili się w multiorgazmowców. Ponadto teraz są wstanie zafundować sobie wytrysk tylko wtedy, kiedy chcą. Hartman przekonuje, że ich biologiczne mechanizmy dochodzenia do szczytowego pobudzenia są identyczne jak u kobiet, które doświadczają wielokrotnych orgazmów. Te analogie można odczytać na wykresach w jego sprytnym urządzeniu. A więc jednak to nie do końca prawda, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa? Jak miło. Coś jednak nas łączy.

Postaw ptaszka, czyli wielki test wiedzy o seksie - [TEST] fot. shutterstock.com

Power PC

To nie reklama nowego komputera, ale zapowiedź treningu, który kończy się zdobyciem sprawności seksualnej godnej supermena - perfekcyjnego kontrolingu. Jej sedno tkwi w tajemniczym, ale i najbardziej zaniedbywanym mięśniu PC (z łac. pubococcygealis), znajdującym się w obszarze dna miednicy. To mięsień łonowo-guziczny. Ma kształt kolebki i podtrzymuje narządy płciowe, cewkę moczową i odbytnicę.

Potocznie mówi się też o nim "mięsień miłości", ze względu na ogromną rolę, jaką odgrywa w życiu seksualnym obu płci. Podczas orgazmu mięsień ten kurczy się kilka razy, po czym, przynajmniej wśród "bohaterów jednego zrywu", do których do niedawna sam się zaliczałem, zaczyna gwałtownie wiotczeć. Potem niestety trzeba pogodzić się z towarzystwem siusiaka mięczaka, który uparcie odmawia rychłego zmartwychwstania.

Mięsień PC zyskał także miano "mięśnia Kegla", dlatego, że uczonemu o tym nazwisku udało się opracować zestaw ćwiczeń wzmacniających. Program treningu jest zupełnie bezpieczny: nie ma skutków ubocznych, za to ogromne szanse, że zmieni Twój seks na lepszy. Napinanie mięśnia PC to najbardziej wszechstronna metoda panowania nad wytryskiem: kontrolujesz nie tylko długość stosunku, ale też zdobywasz umiejętności przeżywania orgazmu bez wytrysku. To metoda najmniej obciachowa - kontrolujesz sytuację dyskretnie, tak że ona może się tego nawet nie domyślić. Oto kroki treningu:

1. Lokalizacja mięśnia PC

"Podczas oddawania moczu, przerwij strumień na moment, po czym kontynuuj. Mięsień, którego użyłeś, to właśnie PC" - doradza prof. Dunn. Z czasem przerywanie będzie coraz łatwiejsze, bo na początku oprócz PC pracuje jeszcze wiele innych mięśni, tj. mięśnie odbytu czy brzucha. Jeśli raz nauczysz się napinać wyłącznie ten mięsień, izolując jego pracę od innych mięśni, możesz kontynuować kolejne kroki treningu gdzie chcesz i kiedy chcesz.

2. Wzmocnienie mięśnia PC

  • Krótkie ćwiczenie Kegla. Napnij mięsień tak mocno, jak potrafisz. Przytrzymaj sekundę i szybko rozluźnij. Powtórz 20 razy, pamiętając, by rozluźnianie było jak najszybsze. Zacznij od dwóch sesji dziennie, w ciągu kilku tygodni zwiększając stopniowo do sześciu sesji dziennie
  • Długie ćwiczenie Kegla. Kiedy opanujesz ćwiczenie krótkie, po każdej serii przejdź do długiego: napinaj mięsień przez 3-4 sekundy i dopiero rozluźnij. Powtórz 10 razy.

Muszę przyznać, że od kiedy zacząłem stosować te dyskretne ćwiczonka, moje nudne dotąd spotkania biznesowe zyskały nowy, ekscytujący wymiar, podobnie jak oczekiwanie na zielone światło. Kilka przyjemnych ruchów i byłem erotycznie oraz entuzjastycznie nastawiony do życia. Moją motywację wzmacniały zapewnienia ekspertów, że od tego moje erekcje staną się twardsze, dłuższe i sięgające wyżej. Ma się rozumieć, nie podczas trwania ćwiczeń, ale potem, podczas zajęć praktycznych.

"Potrenuj wstrzymywanie ejakulacji najpierw solo, tzn. podczas masturbacji. Kiedy czujesz, że nadchodzi wytrysk, nieruchomiejesz i zaciskasz mięsień, tak jak podczas ćwiczeń wzmacniających. Utrzymujesz go w skurczu kilka sekund. Nadal nie poruszając się, oddychasz powoli i głęboko - tak długo, aż poczujesz, że odzyskujesz kontrolę i możesz kontynuować.

Po kilku tygodniach ćwiczeń wzmocnisz mięsień na tyle, że uzyskasz władzę nad penisem i zaczniesz kontrolować czas trwania stosunku. Dostąpisz wyższego poziomu energii orgazmicznej. Twój potencjał jest nieograniczony" - twierdzi Hartman.

Czas na zajęcia praktyczne. "Kiedy skupiasz się na powstrzymaniu wytrysku, poproś ją tylko, aby zechciała pozostać chwilę bez ruchu wraz z tobą. Nie przejmuj się, że na skutek tego zabiegu Twoja erekcja może chwilowo osłabnąć o jakieś 20%. Wraz z ponownym wkroczeniem do akcji będzie jeszcze silniejsza niż początkowo!"- dodaje prof. Dunn.

Kobiety vs mężczyźni fot. shutterstock.com

Szkoła kontrolerów

Oprócz niezawodnego podstawowego treningu mięśnia Kegla, istnieją dodatkowe techniki kontroli wytrysku. Dają wprawdzie umiejętność przedłużania stosunku, ale nie dostąpisz dzięki nim przyjemności orgazmu "suchego".

Przed przystąpieniem do dzieła uprzedź partnerkę, że masz zamiar ćwiczyć pewne umiejętności. Kobiety często próbują przyspieszyć wytrysk, patrząc, jak się "męczysz". Myślą, że w ten sposób oddają nam przysługę. Możesz zachęcić ją, by ćwiczyła razem z Tobą, wskazując na jej korzyści - lepsze nawilżanie, silniejsze orgazmy.

1. Pociągnięcie
Gdy zaczniesz dochodzić, ściśnij worek mosznowy i ciągnij go w dół przez 10-30 sekund (lub poproś o to ją). Tylko delikatnie! Nie ściskaj samych jąder, lecz obszar położony wyżej, w punkcie, w którym moszna styka się z penisem. To zapobiega wytryskowi, a jednocześnie pozwala na pozostanie w partnerce nawet przy osłabionym wzwodzie.

2. Ucisk obszaru między jądrami a odbytem
To miejsce - skądinąd bardzo przyjemnie unerwione - znajduje się w połowie drogi między wspomnianymi narządami. Nacisk (Twój lub jej) wywierany na ten punkt przez 10-30 sekund skutecznie odracza moment ejakulacji. Ucisk musi być łagodny, lecz stanowczy (środkowym i wskazującym palcem). Podczas tego zabiegu sperma jest zasysana z powrotem do gruczołu prostaty i włączona do procesu przemiany materii. Metoda ta nie wymaga wstrzymywania ruchów frykcyjnych ani wycofania się z kobiety, ale jeśli zastosujesz ją nieumiejętnie lub zbyt nerwowo, erekcja może osłabnąć i w tej rundzie już nie wrócić do pierwotnego stanu. A więc ostrożnie!

3. Ściśnięcie wiązadełka
Przystępująca do ćwiczeń para powinna odbywać "sesje" co najmniej trzy razy w tygodniu. Najpierw podczas masturbacji uciskaj żołądź członka (lub ona to robi) za każdym razem, gdy osiągasz próg orgazmu. Gdy erekcja słabnie, znów zacznij pobudzać członek dłonią aż do powrotu erekcji (powtarzaj trzykrotnie, zanim dopuścisz do wytrysku). Uciskaj członek między przyłożoną od spodu, tuż pod żołędzią, poduszeczką kciuka a opuszką palca wskazującego, przyłożoną nad górną krawędzią żołędzi. Palec środkowy równoległy do wskazującego biegnie wzdłuż członka. Ucisk powinien trwać 10-30 sekund. Nie uciskaj boków członka.

4. Ucisk nasady członka
W momencie "krytycznym" uciśnij penisa (lub niech zrobi to ona) u nasady delikatnie, lecz zdecydowanie. Uciskasz nasadę członka, przykładając poduszeczkę kciuka bezpośrednio nad workiem mosznowym, a ustawionymi równolegle palcami wskazującym i środkowym naciskasz po przeciwnej stronie członka.

Uwaga: nic na siłę!
Czujesz, że tym razem nie uda Ci się przejąć kontroli nad ejakulacją? Dobra rada: poddaj się w odpowiednim czasie. Jeśli próbujesz powstrzymać wytrysk już rozpoczęty, Twoja prostata podlega niekorzystnemu uciskowi i możesz zaserwować sobie infekcję pęcherza.

Yes, yes, yes! To działa!

Dziś, po kilkunastu miesiącach stosowania technik kontroli wytrysku, doceniłem dogłębnie ich zbawienne skutki. Po prostu przestałem traktować wytrysk jako cel seksu, choć z niego nie zrezygnowałem. Wystarczyło, że przestał odgrywać pierwsze skrzypce. Zrozumiałem, że w tym wszystkim chodzi bardziej o możliwość kontroli. Jeśli kontrolujesz wytrysk, przestajesz być niewolnikiem penisa: to Ty decydujesz o nim, a nie on o Tobie. Masz pełną satysfakcję.

Wytrysk jest więc kwestią wyboru. Umiem odwlekać go w czasie tak długo jak chcę, przez co podczas jednego numeru zdarza mi się mieć dwa orgazmy - psychiczny i ten czysto fizyczny. Jak dobrze pójdzie, za rok-dwa będę władcą orgazmów, tzn. będę szczytował wielokrotnie za jednym zamachem. Przynajmniej chcę w to wierzyć, czego i Wam życzę.

MH 03/2006

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    W seksie kobiety są jak długodystansowcy, a faceci jak sprinterzy. Chcesz razem z nią i w jej tempie wpadać na metę? Naucz się kontrolować swoje podniecenie. Oto sprawdzone metody, jak tę umiejętność opanować, a także lista korzyści, jakie z tego płyną.http://www.menshealth.pl/seks/Rozkosz-pod-kontrola-3640.html
    Mens Health, 2009-09-24 18:11:40
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij