Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]

Menshealth.PL

PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Punkt G

Jest takie miejsce na ciele kobiety, którego poszukują wszyscy miłośnicy dostarczania rozkoszy płci pięknej. Wydaje się wręcz, że niektórzy są skłonni dać nagrodę za choćby strzępek informacji o nim. Jest niczym Święty Graal erotyki – dla jednych istnieje jedynie w opowieściach, inni zarzekają się, że obcowali z nim nie raz, nie dwa. Obrósł w niezliczoną ilość mitów i niesprawdzonych teorii. Tajemniczy, nieuchwytny i pożądany. Panowie – oto punkt G!

Michał Rosiak 2016-09-06
Punkt G fot. shutterstock.com

Najzabawniejsze w całej historii i histerii związanej z punktem G jest to, że przecież nie poszukujemy zaginionej eskadry samolotów na obszarze podobnym do Trójkąta Bermudzkiego. Ba! Do skutecznych badań empirycznych potrzebujemy jedynie partnerki (kwestia niezbędna), sprawnej dłoni (a właściwie dwóch palców) i odrobiny prywatności. Wszystko w zasięgu ręki przeciętnego Kowalskiego. Jak to więc możliwe, że wspomniany strategiczny punkt stał się nieuchwytny i enigmatyczny niczym poselskie deklaracje podatkowe? Zacznijmy od początku.

A był nim artykuł doktora ginekologii - Ernsta Gräfenberga – o roli cewki moczowej w orgazmie kobiety. Zdaniem naszego kochanego doktora, wewnątrz damskiej – bo niby jakiej innej? – pochwy znajduje się mały obszar, a właściwie punkt o powierzchni 1,5 cm na 2 cm, którego stymulacja jest w stanie doprowadzić każdą kobietę do ekstazy godnej rzeźby Berniniego. Początkowo nazywano go „Strefą Gräfenberga”, lecz szybko popularność zyskał sobie skrót „Punkt G”.

Powstała więc koncepcja, nazwa i setki opowieści oraz teorii – przesławny punkt G zaczął żyć swoim życiem i na dobre zadomowił się w powszechnej świadomości. Życie jednak swoje a nauka swoje. Pomimo wielu prób stricte naukowego udowodnienia i kilku niezależnych od siebie badań, istnienia „przycisku rozkoszy” nie udało się potwierdzić. Dziś przeważa pogląd, że o ile punkt G istnieje, to raczej nie każda kobieta jest w niego wyposażona. I jak tu mówić o sprawiedliwości na świecie?

Ale jak to w takich przypadkach bywa – brak potwierdzenia nie oznacza negacji. Nic więc dziwnego, że pomimo braku twardych dowodów codziennie miliony entuzjastycznie nastawionych domowych odkrywców wyrusza na poszukiwania mitycznego miejsca. Przy mruczącej akceptacji swoich partnerek. Was również zachęcamy do poszukiwań, bo raz, że przyjemnie, a dwa, że pożytecznie – w końcu kto nie chciałby znać patentu na damski orgazm zawsze i wszędzie?

A jako że każdy poszukiwacz bez mapy to dupa wołowa nie poszukiwacz, wyposażymy Was w kilka przydanych wskazówek. Oto one:

  • Punkt G to zgrubienie lub mały wzgórek na przedniej ściance pochwy
  • Znajdziesz go (o ile istnieje) wsuwając do środka dwa palce – wskazujący i środkowy – na długość ok. 5 cm od wejścia pochwy
  • Pamiętaj, by Twoje dłonie były czyste a paznokcie dokładnie przycięte – każdy poszukiwacz winien zostawić w idealnym stanie eksplorowana krainę

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij